Hej, ostatnio zaczęłam czytać trochę o buddyzmie i trafiłam na cos co nazywa się Pure Land, czyli Kraina Czysta. i tam jest taka praktyka że powtarzasz imię Buddy Amitabhy i jakby otaczasz się jego obecnością, wyobrażasz sobie że jesteś w jego krainie i to ma pomagać w medytacji. Ale mam taki dylemat jak to w ogóle zapamiętać i zapisać żeby nie zgubić sensu? Chcę powiedzieć że jak coś mi przyjdzie do głowy podczas medytacji, jakieś odczucie albo interpretacja, to gdzie to bezpiecznie trzymać żeby potem nie tracić tego co się poczuło. Czy wy w ogóle coś takiego robicie? Ktoś ćwiczył tę metodę? 😀
Pure Land to bardzo piękna tradycja ale zanim przejdziemy do zapisywania czegokolwiek, to chciałabym zapytać, czy wiesz skąd wziełaś te informacje? Bo Pure Land to nie jest prosta technika medytacyjna, to cała gałąź buddyzmu z bardzo konkretną filozofią za sobą. Nembutsu, czyli powtarzanie "Namu Amida Butsu", to nie jest tylko wizualizacja, to akt zawierzenia. Sprawia to wrazenie jakby część osób miesza to z klasyczną medytacją uważności i potem się dziwią że coś nie działa tak jak oczekiwali
Zgadzam sie z Jolusią w kwestii rozróżnienia ale myślę że pytanie o przechowywanie interpretacji jest osobnym i całkiem ciekawym wątkiem. Wielu ludzi prowadzi dziennik medytacji i to ma sens, zapisujesz zaraz po sesji, zanim umysł zdąży "obrobić" doświadczenie i nałożyć na nie gotowe schematy. Ale jest jeden haczyk: za bardzo dosłowne zapisywanie może zacząć ograniczać, bo potem podczas następnej medytacji zamiast być otwartym szukasz potwierdzenia tego co masz w notatce.
No właśnie! Zawsze można wziąść technikę i użyć jej na swój sposób, przecież runy też mają swoje tradycje a ludzie używają ich jak chcą i nikt nie krzyczy. Imo za bardzo sie tu komplikuje, wizualizacja obecności Buddy podczas medytacji to po prostu technika koncentracji i koniec. Zapisuj po każdej sesji w zeszycie i tyle.
Mnie też ciekawi to pytanie o bezpieczne przechowywanie bo rozumiem ze może chodzić nie tylko o zwykłe notatki? Jak medytujesz głębiej to czasem przychodzą obrazy albo odczucia które są bardzo osobiste i nie chciałabyś żeby ktokolwiek to przeczytał. Ja mam taki zeszyt zakodowany, własne symbole, nikt poza mną nie wie co znaczą. To pomaga, ale i tak do każdego wpisu wracam po kilku dniach żeby sprawdzić czy to co zapisałam nadal ma ten sam sens
Zakodowany zeszyt, tego nie spodziewałam się tutaj 😀 ale faktycznie ma to sens. Sama prowadzę dziennik snów i też czasem piszę takim własnym skrótem żeby nikt z rodziny nie czytał. A wracając do tego Buddy Amitabhy, to ta wizualizacja złotego światła i bycia otoczonym jego spokojem brzmi niesamowicie. Czy to samo działa jeśli nie wyznaje się buddyzmu? Mnie to bardziej pociąga jako technika relaksacyjna niż cos religijnego.
hej, ja kompletnie nie znam sie na buddyzmie ale mam pytanie do całej tej dyskusji. czy ta wizualizacja Buddy nie jest trocche jak afirmacja? bo jak sobie wyobrażam ze jestem otoczony spokojem i dobrocią to efekt jest podobny niezaleznie od tego co to pochodzi. tak mi sie wydaje przynajmniej
Jest w tym ziarno prawdy bo mechanizm skupienia uwagi na pozytywnym obiekcie jest wspólny. Ale afirmacja to zazwyczaj projekt własnego ego, mówisz sobie coś o sobie. Nembutsu to raczej odwrócenie kierunku, zamiast budować wlasna wartość, oddajesz się czemuś większemu. To zmienia doświadczenie medytacji dość fundamentalnie, chociaż z zewnątrz może wyglądać podobnie.
Dobra, a wracając do tego co pytała Jolusia, czemu mi zależy na bezpiecznym przechowywaniu, to chodzi mi konkretnie o to że mam wrazenie że jak coś podczas medytacji poczuję albo zrozumiem, to to jest takie delikatne. I po kilku dniach naprawdę nie pamiętam dokładnie co to bylo, albo zaczynam to interpretować inaczej niż wtedy. I chciałam jakiegoś sposobu żeby zachować tę pierwszą, świeżą interpretację bez zniekształcenia.
to może trochę naiwne pytanie ale, czy to w ogóle złe że interpretacja się zmienia? Może to znaczy że się rozwijasz i myślisz inaczej. Nie wiem jak to działa w medytacji ale chyba zmiana znaczy że coś idzie do przodu?
Czytam kolejne wpisy i chcę cos dodać od siebie. Kwestia przechowywania doświadczeń duchowych jest stara jak piśmiennictwo i różne tradycje rozwiązywały to różnie. W buddyzmie tybetańskim masz termy, ukryte nauki które przekazywano w formach niepodatnych na zniekształcenie przez czas. W codziennej praktyce nie masz tertonów ani kryształowych skrytek, ale zasada jest podobna: zapisuj minimum słów, maksimum odczucia. Nie "poczułam spokój" tylko 'ciężar opadł z ramion, oddech sam się spowolnił, w klatce otworzyło się coś ciepłego'. Konkrety somatyczne, nie etykiety. Etykieta starzeje się szybko, odczucie cielesne zostaje żywe w pamięci dużo dłużej.
okej ale nikt tu chyba nie odpowiedział wprost: czy ta praktyka Pure Land w ogole dziala na uspokojenie umyslu? bo dużo tu filozofii a mnie interesuje efekt praktyczny. mam problem z rozbieganymi myslami podczas medytacji i szukam czegoś konkretnego co pomoze
Ojej, ale ta rozmowa mnie wciągnęła, tyle tu ciekawych rzeczy. Cykoria, to co pisałaś o zapisywaniu odczuć cielesnych zamiast etykiet, to jest mega pomocne, wlasnie tego mi brakowało w moich notatkach, zawsze pisałam takie ogólne rzeczy i potem to nic nie znaczyło. I to co Klimcia pisała o wzorcach jak masz dużo wpisów z datami, to też chcę zacząć robić. Dzięki wam mega 🙂
okej Jolusia, dzięki za wytłumaczenie. czyli rozumiem że to nie musi być buddyzm jako religia, po prostu wyobrażam sobie że jestem otoczony czymś spokojnym i to działa jak punkt skupienia dla umysłu? bo jak tak to rozumiem to mogę spróbować. chociaż nie wiem czy złote światło to dla mnie, może jakiś inny obraz
hej, chciałam wrocic do pytania o przechowywanie bo widzę ze Anielcia napisała że jej to pomoże z notatkami. ja mam teraz taki konkretny problem, mianowicie podczas ostatniej medytacji poczułam bardzo wyraźnie coś w okolicach klatki piersiowej, jakieś ciepło i coś w rodzaju rozluźnienia, i próbowałam to zapisać ale wszystko co napisałam brzmiało jak banał. "poczułam ciepło" - no i co z tego, za tydzień nic mi to nie powie. jak to opisywać żeby zapis był faktycznie użyteczny?
a spróbuj odpowiedzieć sobie na kilka pytań i je zapisać zamiast jednego zdania. Jak duże było to ciepło czy obejmowało całą klatkę czy konkretny punkt? Czy pojawiło się nagle czy narastało? Czy miało jakiś kolor gdybyś miała go skojarzyć? I to rozluźnienie - co dokładnie się rozluźniło, mięśnie, oddech, cos innego? Im więcej wymiarów opiszesz tym lepiej. To nie banał, to jest materiał do pracy
