Siedzę ostatnio z tym tematem i nie mogę przestać o tym myśleć, więc piszę. Zaczęło się od prostej praktyki - siadałem do medytacji, skupiałem się na oddechu, cisza, klasycznie. Ale potem zaczął mi się pojawiać ten ruch. Nie wiem jak to inaczej opisać - ciało samo zaczyna się kołysać, ręce unoszą się trochę, głowa delikatnie krąży. I to nie jest żaden tik ani rozluźnienie mięśni, to jest coś innego. Jakby coś przez mnie przepływało i ciało po prostu temu odpowiadało. Odnoszę wrażenie że w takich chwilach jestem bardziej kanałem niż osobą, która coś robi. Czy ktos miał podobne doświadczenia? I co ważniejsze - czy to jest wgl bezpieczne, żeby na to pozwalać?
ojaaa, no to znam to doskonale. U mnie zaczęło się od kołysania, później były okrężne ruchy tułowiem i w pewnym momencie poczułam, że jak zaczynam blokować ten ruch to jakby coś się zatrzymuje nie tylko w ciele ale w całej sesji. Przestałam walczyć i po prostu pozwalam. Czy to "wyższa wola" jak piszesz - nie wiem, bo nie lubię tak stawiać sprawy, ale że coś przez ciało przechodzi to na pewno. Energetycznie to wygląda tak jakby czakry reagowały na jakiś przepływ. Bezpieczne? Ja bym powiedziała tak, o ile nie tracisz kontaktu z tym gdzie jesteś i co robisz.
Zanim wszyscy zaczniecie sobie nawzajem potwierdzać że to "wyższa wola" i "przepływ energii" - mam inne zdanie. Te ruchy ciała w trakcie głębokiej medytacji są bardzo dobrze opisnae neurologicznie. To rozluźnienie mięśni głębokich które na co dzień trzymamy w napięciu, plus hipnagogiczne drżenia kiedy umysł balansuje między stanem czuwania a głębszą relaksacją. Nie mówię że to nie jest ciekawe doświadczenie ale "kanał dla wyższej woli" to jest konkretna interpretacja, którą nakładacie na fizjologię. Skąd wiecie że to nie jest poprostu wasz układ nerwowy który sie resetuje?
Mam to zapisane w notatniku z moich sesji i powiem jedno - ruchy które pojawiają sie same w medytacji bardzo różnie wyglądają w zależności od tego z jakimi kamieniami pracuję. Z kwarcem górskim te kołysania są spokojne, z obsydianem pojawiają się gwałtowniejsze drżenia w rękach. Zrobiłam z tego taki mały eksperyment i kilka razy porównywałam. to nie może być tylko układ nerwowy bo skąd miałby wiedzieć który kamień leży obok mnie 🙂 to jest odpowiedź na coś zewnętrznego.
Wchodzę tu pierwszy raz ale chciałam zapytać bo jestem na początku drogi z medytacją - te ruchy ciała to się zdarzają każdemu kto medytuje? Bo ja siedzę, skupiam się na oddechu i nic się nie rusza, jestem jak słup. Czy coś robię nie tak, czy poprostu nie doszłam jeszcze do tego etapu?
Wracajac do meritum - kwestia kanału jest bardziej złozona niz sie wydaje. W tradycjach szamanskich i taoistycznych ten ruch ciała był celowo wywoływany i traktowany jako dowod ze chi zaczyna krążyć. Spontaniczne ruchy w Qi Gong mają nawet swoją nazwę - zifa. To nie jest przypadkowe odkrycie jakiegoś forum, to jest opisane od setek lat. Czy to wyzsza wola czy poprostu energia ciała - to juz kwestia jak kto nazywa. Ale ze jest coś realnego za tym zjawiskiem to trudno kwestionowac
Ja powiem wam jak to wygląda z mojej strony bo dużo medytowałam w różnych momentach życia i moje doświadczenia były różne. Te ruchy ktore opisuje Kupalo - ja je miałam intensywnie w jednym okresie kiedy byłam bardzo napięta i dużo się zmieniało w moim życiu. Ciało jakby wyrzucało coś z siebie. Potem kiedy wszystko się ustabilizowało - ruchy prawie zniknęły. Więc ja tam bym stawiała pytanie czy to bardziej o stan w jakim wchodzimy do medytacji niż o jakiś stały przepływ.
hmm, podpowiedź to może za duże słowo ale tak, kilka razy po takich sesjach wiedziałam co mam zrobić w jakiejś sprawie. Nie słyszałam głosu ani nic, po prostu to wiedziałam. Czy to wyższa wola czy moja własna mądrość ktora w końcu mogła przemówić bo głowa się uciszyła - to nie wiem.
ej ale właśnie to co pisze Kupalo jest dla mnie mega ważne bo ja tez to czuję! u mnie jest tak ze w sumie zaczela mi sie kiwac glowa sama z siebie i sie przestraszyłam bo pomyslałam ze to nerwica albo cos. teraz czytam ze to moze byc zupełnie naturalne i trochę mi ulżyło 🙂 ale dalej nie wiem czy pozwalac na to czy lepiej sie zatrzymywac i wracac do oddechu jak sie uczy w takim normalnym uważność
Czytam ten wątek od rana i musze sie przyznać że jesttem tu trochę z boku bo zajmuję się głównie rytuałami, nie medytacją. Ale ta rozmowa o ciele jako kanale bardzo mi gra bo w rytuałach też jest cos takiego - moment kiedy przestajesz "robić" a zaczynasz "być wykonywana". Zastanawia mnie czy to jest ten sam mechanizm tylko różna forma. Klima, Helenka - jak wy to widzicie, jest połączenie między tym co opisuje Kupalo a tym co się dzieje np. podczas rytualnego transu?
to ja mam może głupie pytanie ale jak odróżnić ze to jest ten "dobry" ruch, coś co warto obserwować, od zwykłego rozproszenia albo nawet czegoś niepokojącego? bo siedzę i myślę że jakbym nagle zaczęła się kołysać to bym nie wiedziała czy to medytacja czy mam iść do lekarza
słuchajcie, wracam do tego co napisal Kupalo o zmeczeniu - to jest bardzo ciekawa obserwacja bo w tradycji taoistycznej jest cos takiego ze kiedy ego jest wystarczajaco wycisniety i niema sily kontrolowac, wtedy chi moze plynac swobodniej. to nie jest przypadek ze te ruchy pojawiaja sie czesto kiedy jestesmy na granicy sil. pytanie do Kupalo - czy ten ruch kiedy bylec bardzo zmeczony roznil sie jakos jakosciowo od tych normalnych sesji??? bo jezeli tak, to moze byc kluczowy szlad co do tego czym ten kanal faktycznie jest
