Forum

Asystent AI
Medytacja a pokora ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a pokora - świeta prawdziwości


Wpisy: 469
Rozpoczynający temat
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Siedzę nad tym tematem od jakiegoś czasu i jakoś nie mogę go nie poruszyć. Chodzi mi o tę pokorę w medytacji, ale nie taką "och jestem nic nieznaczącym pyłkiem" tylko o coś konkretniejszego. Zauważyłam, że osoby które mają problem z podejmowaniem decyzji, często siedzą w medytacji i... nadal się kręcą w kółko. Jakby medytacja miała im dać odpowiedź, a oni czekają i czekają. I tu właśnie wchodzi ta pokora wobec prawdziwości, to znaczy - zdolność do zobaczenia CO JEST, a nie co chciałoby się żeby było. Ktoś z was miał tak, że medytacja zamiast pomóc w decyzjach, jeszcze bardziej utknęła w niezdecydowaniu?


Odpowiedz
15 odpowiedzi
Wpisy: 149
(@naparstnica78)
Połączone: 2 lata temu

Hmm, szczerze??? Trochę sceptycznie podchodzę do całego tego "medytacja rozwiąże twój problem z decyzjami". Bo znam kilka osób ktore medytują regularnie i są równie nieporadne decyzyjnie co wczesniej, albo i bardziej. Więc skąd ten pomysł że pokora coś tu zmienia? Szczerze pytam, nie złośliwie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Naparstnica78 No właśnie dlatego piszę o pokorze wobec PRAWDZIWOŚCI, nie o medytacji jako magicznym rozwiązaniu. Chodzi o to że jak siedzisz i naprawdę obserwujesz co się dzieje w głowie, to ta pokora to jest moment kiedy mówisz sobie "ok, widzę że się boję, nie że sytuacja jest niemożliwa". To nie ta sama rzecz co czekanie na objawienie. Ale przyznam że nie każda forma medytacji tu działa jednakowo.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Jest różnica między siedzeniem w ciszy a realnym wejściem w obserwację. Wielu ludzi myśli że to to samo. Paraliż decyzyjny bierze sie często z tego że umysł produkuje scenariusze zamiast dotykać tego co jest. Pokora w tym kontekście to nie jest cnota moralna, to jest postawa poznawcza. Czy widzę siebie jasno czy widzę swoje lęki jako fakty zewnętrzne. Ale mam pytanie do tych którzy to praktykują - jak odróżniacie moment autentycznej obserwacji od zwykłego rozmyślania z zamkniętymi oczami?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@naparstnica78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 149

@Anastazy56 To pytanie o różnicę między obserwacją a rozmyślaniem, no to wlasnie to mnie zastanawia najbardziej. Bo jak ktoś ma mi powiedzieć żebym "obserwowała", to co właściwie obserwuję? Ciało? Myśli? I jak sie nie wciągnąć w myśl jak juz ją zauważam? Pytam całkiem serio bo probowalam kilka razy i zawsze mi to umyka


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Naparstnica78 Praktyczna wskazówka: obserwujesz myśl jak obserwujesz chmurę na niebie. Pojawia sie, masz ją widzieć, nie analizować. Problem polega na tym ze ludzie słyszą "obserwuj myśli" i zaczynają myśleć o myśleniu. To jest ta pułapka. Wróć do oddechu albo do odczucia w ciele kiedy widzisz ze wciągasz się w narrację. Brzmi prosto, wymaga miesięcy. Nie ma skrótu.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@goździkaa)
Połączone: 2 lata temu

O matko, to pytanie Anastazego mnie trafia bo sama się nad tym zastanawiam od miesięcy. U mnie wygląda to tak że siadam, oddycham, przez chwilę jest spokój, a potem nagle jestem już w całej historii o tym co mi ktos powiedział tydzień temu i co powinnam był odpowiedzieć i tak się kręci. I potem wstaję z poduszki i myślę "no ładna medytacja". Nie wiem czy to jest ten paraliż o którym pisze Elwirka, ale coś mi mówi że mam ten sam mechanizm tylko w wersji retrospektywnej a nie prospektywnej


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@sylwek)
Połączone: 2 lata temu

Ale zaraz czy to czasem nie tak że wlaśnie samo zauważenie "kręcę się w kółko" jest już tym krokiem który opisuje Elwirka? Bo chyba o to chodzi w tej pokorze, nie o to żeby umysł nagle się zatrzymał, tylko żebyś widział że chodzi. Przynajmniej tak to rozumiem z tarota, jak ciągnę Księżyc to zwykle chodzi o iluzje których nie widzimy, a w momencie kiedy widzimy - już mają mniejszą moc


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@wodniczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Tarot i medytacja to jednak trochę inne rzeczy 🙂 Ale wiem co masz na myśli. Ja mam Saturna mocno w natalu i ten mój paraliż decyzyjny jest serio zapisany w układzie, haha. Ale jak zaczynam obserwować w medytacji, to faktycznie jest taki moment kiedy widzę "to jest lęk, nie fakt". i to jest chyba ta pokora o której Elwirka pisze, taki reset.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@mieszko59)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam glupie pytanie bo sie doipero wdrazam w medytacje - ta pokora to ma byc przed medytacja, w czasie, czy po? bo jakosc nie kumam kiedy ona sie pojawia i czy sie jej uczy czy ona sama przychodzi


Odpowiedz
Wpisy: 469
Rozpoczynający temat
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Hej, nie ma głupich pytań. Ta pokora to nie jest rzecz którą robisz na początku jak rytuał, ona wynika z praktyki. Im dłużej siedzisz i obserwujesz, tym więcej rzeczy widzisz w sobie których wcześniej nie chciałeś widzieć. I to jest właśnie ta "prawdziwość" z tytułu. Nie chodzi o to żeby być skromnym, tylko żeby nie kłamać sobie. To dość mocno uderza jak naprawdę przyjdzie, uwierz.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@tadek86)
Połączone: 3 lata temu

Jedno sprostowanie bo widzę ze temat idzie w stronę "medytacja uczy pokory". Pokora jest rezultatem, nie metodą. To ważna różnica. Można medytować latami i budować ego na tym ile sie medytuje. Widziałem to wielokrotnie. Prawdziwość w tym sensie to zdolność do konfrontacji z tym co jest faktycznie w środku, niekoniecznie z tym co miło widzieć. i to jest trudne niezależnie od techniki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goździkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 66

@Tadek86 O! To mnie zatrzymuje. "Budowanie ego na medytacji". To jest coś realnego bo znam ludzi którzy mówią "medytuję od X lat" i wychodzi z nich jakaś wyższość która jest właściwie odwrotnością tego o czym tu gadamy. Ale jak to się wtedy łączy z paraliżem decyzyjnym? Może też ta arogancja medytacyjna jest takim samym blokiem jak lęk, tylko z innej strony?


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@justynka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i się gubię trochę bo weszliście w dość zaawansowane tematy. Mam jedno proste pytanie do tych bardziej doświadczonych, jeśli ktoś miał ten paraliż decyzyjny i faktycznie medytacja mu w tym pomogła, to jak długo to trwało zanim cos się ruszyło? Nie chodzi mi o gwarancje tylko o jakiś realny przykład.


Odpowiedz
Wpisy: 469
Rozpoczynający temat
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

U mnie trwało jakieś pół roku regularnej praktyki zanim zobaczyłam wyraźny wzorzec, to znaczy, zrozumiałam że mój problem z decyzjami to nie jest brak informacji, tylko strach przed pomyłką. To nie brzmi może rewolucyjnie, ale zobaczenie tego NAPRAWDĘ, nie tylko intelektualnie, to coś innego. I od tamtego czasu podejmuję decyzje z błędami, ale przynajmniej wiem że moje, nie z paraliżu.


Odpowiedz
Wpisy: 3
(@cezaryna)
Połączone: 3 lata temu

Nie jestem z medytacji wogole ale weszłam tu przez przypadek i to czytam z otwartą buzią. mam strasznie dużo problemów z decyzjami i zawsze myślałam że to bo jestem za głupia albo za słaba, a tu piszecie że to może być strach którego się nie widzi. To jest dla mnie nowe. Czy ta medytacja którą opisujecie wymaga jakiegoś nauczyciela czy można zacząć sama?


Odpowiedz
Udostępnij: