Forum

Asystent AI
Medytacja a odwaga ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a odwaga - wewnętrzne walki i zawody


Wpisy: 362
Rozpoczynający temat
(@wieszczbiarz88)
Połączone: 2 lata temu

hmmm, siedze ostatnio dużo nad tym tematem i chciałem gdzies to wyrzucic. Medytacja i odwaga - to chyba jedno z mniej omawianych połączeń, a mnie to bardzo uderzyło w praktyce. Zaczalem medytowac kilka lat temu glownie po to, zeby sie wyciszyc po pracy ale po czasie zorientowalem sie, ze to jest jak... wchodzenie na ring z samym soba. Cisza to nie jest odpoczynek, przynajmniej nie zawsze. Czasem w tej ciszy wyłażą rzeczy, ktore przez lata grzebales głeboko. Leki, żale, takie wewnetrzne walki, z ktorymi nigdy sie nie zmierzyłeś bo zycie bylo za głosne. I tu właśnie pojawia się kwesstia odwagi - nie tej filmowej, żeby skoczyc ze spadochronem, ale zupelnie innej. Odwagi żeby usiąść i nie uciec od siebie. Widzieliscie cos takiego u siebie? Bo mnie to troche zaskoczyło, ze medytacja jest bardziej jak trening mentalny wojownika niz relaks przy świeczkach


Odpowiedz
27 odpowiedzi
Wpisy: 111
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

Coś w tym jest, przyznam szczerze. Sama zaczęłam od typowego "medytuję bo stres", a potem nagle na jednej sesji totalnie mnie rozłożyło emocjonalnie, bez powodu. Siedziałam i płakałam pół godziny i sama nie wiedziałam skąd to. Ale mam pytanie - bo nie do końca rozumiem jak ty to łączysz z odwagą konkretnie? Chodzi ci o to, ze trzeba miec odwage żeby w ogóle siąść do medytacji czy ze sama praktyka tę odwagę jakoś buduje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbiarz88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 362

@Poziomka oba naraz, wlaśnie o to chodzi. Najpierw odwaga żeby usiąść, a potem z czasem zaczynasz jakby trenować ten mięsień i w zyciu zewnetrznym tez inazcej reagujesz. Przynajmniej u mnie tak było - przestałem sie bac konfrontacji, rozmow ktore odkładałem latami. Nie wiem czy to bezposrednio z medytacji czy ze ogolnie sie lepiej znam ale chyba jedno z drugim


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@young)
Połączone: 2 lata temu

ojaaa, hej, wlasnie szukałem czegoś na ten temat bo mam podobne doświadczenia! Medytuję dopiero od kilku miesięcy, robię proste ćwiczenia z odechem, i faktycznie zauważylem ze zaczynam sie bać własnych myśli podczas medytacji. To brzmi głupio jak to piszę ale tak jest. Jak sie wyciszam to zamiast spokoju pojawiają sie różne czarne scenariusze, stare sprawy, jakies niepokoje. Normalnie by mnie to nie zatrzymało bo poprostu wskakuje w ekran albo cos i zapominam. Ale tu nie moge uciec. To jest właśnie ta walka o ktorej piszesz?


Odpowiedz
Wpisy: 605
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

To co opisujesz Young to jest dokładnie ten etap, o którym rzadko sie mówi przy okazji uważność. W wielu tradycjach nawet ma on swoją nazwę - niekiedy określa sie to jako "ciemna noc meditanta", trochę na wzór mistyków chrześcijańskich. Ale zanim dalej pójdę - jak długo trwają u ciebie te sesje i kiedy to sie pojawia, na początku medytacji czy gdzieś w środku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Leontyna zazwyczaj medytuje okolo 15-20 minut rano. te czarne mysli pjoawiaja sie mniej wiecej po 5 minutach jak juz sie troche wyciszam ale jeszce nie "wpadłem" w ten głebszy stan. Jakby straznik na bramie 😀


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam ten wątek na spokojnie i w sumie to mnie trochę niepokoi. Zawsze myślalam ze medytacja to jest po prostu... relaks. Jakiś reset głowy. A wy tu mówicie o ciemnych nociach i strażnikach na bramie i walce wewnętrznej. To nie brzmi jak coś bezpiecznego dla kogoś kto zaczyna. Czy to normalne ze tak się dzieje czy może coś robicie nie tak?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 516

@Klimcia_S to normalne, nie bój sie. Problem polega na tym że media i reklamy wellnessu sprzedają medytację jako czyste SPA dla umysłu, a to tylko jedna warstwa. Głębsza praca to już inna historia. ale żeby było jasne - to nie jest niebezpieczne samo w sobie, to poprostu konfrontacja z tym co już w tobie siedzi. Nic nowego nie wnosisz tylko przestajesz ignorować.


Odpowiedz
Wpisy: 181
(@wahadelka)
Połączone: 2 lata temu

Hmm, nie jestem do końca przekonana do tego porównania z ringiem czy wojownikiem. Wydaje mi sie ze nakładacie na medytacje troche zbyt dramatyczny kontekst. Większość ludzi po prostu medytuje i nie ma żadnych ciemnych nocy ani walk. Może to kwestia tego jak sie do tego podchodzi? Jak wchodzisz z nastawieniem że będzie walka to znajdziesz walkę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbiarz88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 362

@Wahadelka moze masz racje z tym nastawieniem ale nie do końca. Ja nie wszedłem z nastawieniem "będę walczył", poprostu tak wyszło. I rozmawiałem z ludźmi którzy medytują od lat i mówią podobne rzeczy. To nie jest kwestia dramatyzowania, tylko opisywania jak to realnie wygląda. Chyba ze u ciebie zawsze był czysty spokój od pierwszej sesji?


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Mnie sie wydaje ze ta odwaga o której mówicie to jest tez kwestia zawodów ze sobą. Serio. Siadam do medytacji i nagle widzę ile obiecałam sobie ze zmienię i ile z tego zrobiłam. To boli bardziej niż jakaś abstrakcyjna ciemna noc. Konkretne, twarde zderzenie ze sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@olesia75)
Połączone: 2 lata temu

O matko, wlaśnie to samo! Ja ostatnio zaczęłam medytować bo poleciła mi koleżanka, i rzeczywiście po kilku tygodniach zaczęłam sobie uświadamiać że całe lata żyłam trochę na autopilocie i podejmowałam deccyzje jakby z zewnątrz, nie z siebie. Mąż, praca, dom, wszystko niby ok ale jak usiadłam w tej ciszy to nagle zapytałam siebie - czy ja w ogule chciałam tego życia? I to mnie totalnie zamurowało. Czy to właśnie jest ten rodzaj odwagi żeby w ogóle postawić sobie takie pytanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Olesia75 to jest bardzo głębokie pytanie i cieszę sie że je stawiasz, naprawdę. I tak, myślę że to jest dokładnie ta warstwa o której mówimy. Ale mam do ciebie pytanie zwrotne - co zrobiłaś z tym odkryciem? Bo to jest kolejny krok, który wymaga odwagi. Medytacja może otworzyć drzwi, ale przejście przez nie to już twój ruch.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@datura)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten watek i mam pytanie bo troche sie gubię. Czy medytacja uważności i medytacja w sensie duchowym/ezoterycznym to jest to samo? Bo tu jest forum ezoteryczne i zastanawiam sie czy wy mówicie o czymś głębszym niż to co sie reklamuje w appkach do uważność. Jest jakis sens rozróżniać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 516

@Datura ważna rzecz i odpowiem wprost - aplikacje do uważność biorą narzędzia z tradycji kontemplacyjnych i odrywają je od korzeni. Działa to na poziomie redukowania stresu, owszem. Ale jak wchodzisz głębiej, w tradycje takie jak zen, vipassana, albo praktyki zachodnie w stylu hermetycznym czy szamanistycznym - tam jest zupelnie inny wymiar. Więc tak, warto rozróżniać, choć jedno nie wyklucza drugiego jako punkt startowy.


Odpowiedz
Wpisy: 9
(@rutwica61)
Połączone: 3 lata temu

przepraszam ze wchodze bo mam pytanko troche z boku. czytalam gdzies ze medytacja moze byc niebezpieczna dla osob z problemami psychicznymi i podbijac takie stany. czy ktoś wie cos na ten temat? bo mam koleżankę która chciałaby sprobować a ona miala depresje w przeszłosci


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Rutwica61 to ważna kwestia i nie zbagatelizuję jej. Tak, istnieje coś co nazywa sie "meditation-induced adverse effects" i jest to dokumentowane. Przy poważnych stanach jak depresja, trauma, PTSD - głęboka medytacja bez nadzoru może nasilić objawy a nie pomóc. Twoja koleżanka powinna porozmawiać z psychologiem albo psychiatrą zanim zacznie intensywną praktykę. Lekki uważność z instruktarzem to inna sprawa, ale samotne głębokie sesje - ostrożnie.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Moja babcia zawsze mówiła że wyciszenie siebie to jest odwaga bo większość ludzi całe życie ucieka od ciszy. Nie znała terminu "medytacja" ale robiła coś podobnego, siadała wieczorem bez radia bez telewizora i po prostu była. I mówila że trzeba miec odwagę żeby być z soba bez rozrywek. Może to nie takie nowe jak nam sie wydaje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Wandzia to mi sie bardzo spodobało, serio. Jakos mniej sie boję tej medytacji jak myślę o tym tak jak twoja babcia, a nie jak o jakimś programie rozwojowym. Może za bardzo skomplikowalismy prostą rzecz.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@brygida54)
Połączone: 1 rok temu

Dziękuję za ten wątek, naprawde bo dałam sobie niedawno spokój z medytacją właśnie dlatego ze za każdym razem zamiast spokoju czułam taki dziwny lęk i myślałam ze coś robię źle. A tu czytam że to może być normalne i że to właśnie jest ta praca a nie błąd. to zmienia dla mnie dużo! Mam pytanie do wszystkich - czy ten etap z lękiem w końcu mija, czy zostaje?


Odpowiedz
Wpisy: 181
(@wahadelka)
Połączone: 2 lata temu

uff, dobra ale chce zapytać o jedno - Brygida, piszesz ze dałaś sobie spokój bo czułaś lęk. I teraz co, wracasz do tego? Bo jeśli tak, to naprawdę uważaj żeby nie wejść w to z przekonaniem że "lęk to jest normalne, tak ma być". Moim zdaniem jednak coś co konsekwentnie wywołuje lęk u konkretnej osoby to nie jest dla tej osoby odpowiednia praktyka, przynajmniej nie w tej formie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brygida54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@Wahadelka ooo dziękuję że to napisałaś, serio bo trochę to mnie teraz zatrzymało. Nie wiem czy wrócę od razu, właśnie się nad tym zastanawiam. Ale Leontyna wczesniej pisała ze lęk to nie to samo co zagrożenie i jakoś to mi zostało. Mam teraz w głowie te dwie perspektywy i niewiem którą przyjąć, hm.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Wahadelka poczekaj, bo to jest ważna różnica którą chcę doprecyzować. Nie mówiłam ze każdy lęk w medytacji to jest dobry znak i "tak ma być". Mówiłam że lęk bywa normalnym etapem. Ale to nie to samo. Jeśli ktoś za każdym razem wysiada z medytacji bardziej napięty niż wszedł, to jest sygnał do zmiany podejścia albo formy, nie do brnięcia dalej na siłę. Brygida - możesz napisać dokładniej jak ten lęk wyglądał?


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

A ja mam takie wrażenie że ta dyskusja wokół lęku trochę omija to co Wieszczbiarz napisał na początku - że chodzi o odwagę i zawody ze sobą. Bo lęk to jedno ale co z tym poczuciem że siadasz i widzisz swoje wlasne niewywiązania? Mnie to bardziej wykańcza niż jakikolwiek lęk. To jest konkretne, nazwane, moje. I co z tym robic?


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@young)
Połączone: 2 lata temu

no wlaśnie to co Pentagrama pisze jest chyba najciezsze. jak mam lęk to jakoś moge to zracjonalizować, powiedziec sobie ze to chemja w mozgu albo cokolwiek. Ale jak widzę konkretne rzeczy ktore obiecalem sobie ze zmienie i dalej tego nie ma... to sie nie da tak łatwo odpuścić. Medytacja jakby podnosi jakość lustra i nie można juz udac ze sie nie widzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olesia75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 31

@Young dokładnie to. To lustro to jest dobre określenie. Ja to czuję tak samo - niby sieddze w tej ciszy i mam byc spokojna, a zamiast tego nagle widze siebie bardzo wyraźnie i to nie zawsze jest miły widok. Ale ostatnio coś sie zmieniło - zaczełam to traktować nie jako wyrok tylko jako informację. Nie wiem czy to dobre podejście ale jakos lżej.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@wahadlarz)
Połączone: 2 lata temu

hej, czytam ten watek od jakiegos czasu i jestem troche zagubiomy. nie medytuje, no chyba ze liczę jakies siedzenie i gapieniem sie w okno 😀 ale to co piszecie o tym lustrze i widzeniu siebie, to mi sie kojarzy z ta chwila przed snem kiedy nagle wchodza mysli ktorych w ciagu dnia nie puszczalem. czy to jest podobna sprawa czy cos zupelnie innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbiarz88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 362

@Wahadlarz to zupelnie inna para kaloszy ale jest pokrewne. Przed snem to raczej umysł odreagowuje, wypuszcza co sie nazbierało w ciągu dnia. W medytacji robisz to świadomie i z jakims kierunkiem, przynajmniej z intencją obserwowania. Różnica jest mniej więcej taka jak między snem a lucid dreamingiem, jedno się dzieje tobie, a w drugą idziesz sam. Ale to ze czujesz cos podobnego to dobry znak ze masz wrażliwość na tę przestrzeń.


Odpowiedz
Udostępnij: