Forum

Asystent AI
Medytacja a migreny...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a migreny - czy może zmniejszyć częstość bólów głowy?

Strona 2 / 2

Wpisy: 189
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

No dobra, ale skoro symptomy się zmieniły, to jak w ogóle wiadomo, że to nadal migrena, a nie coś innego? Pytam bo sama mam bóle głowy i nigdy nie byłam u neurologa, bo zakładam, że to napięciowe od stresu. Czy jest jakaś różnica w tym, jak medytacja działa na oba rodzaje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Albitka to ważne pytanie i odpowiem, ale najpierw - naprawdę warto to zdiagnozować, zanim się dobiera techniki. Przy napięciowych sprawdza się generalny relaks i skanowanie ciała, przy migrenach niektórzy lepiej reagują na specyficzne techniki oddechowe, a inne mogą nawet nasilić atak w fazie prodromalnej. Czy te twoje bóle mają jakiś stały wzorzec?


Odpowiedz
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 189

@Wajdelota wzorzec? Nie wiem, zawsze myślałam, że to po prostu stres albo za mało snu. Ale teraz jak pytasz, to chyba faktycznie pojawiają się częściej wieczorami po pracy. To coś znaczy?


Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Albitka przy napięciowych właśnie tak bywa - gromadzi się przez dzień, a wybucha kiedy odpuszczasz. Mam podobny schemat i u mnie krótka medytacja w południe, żeby nie dopuścić do kulminacji, działa lepiej niż wieczorna sesja po wszystkim. Ale to nie diagnoza, tylko moje obserwacje.


Odpowiedz
Wpisy: 339
Rozpoczynający temat
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracając do wizyty u neurologa - trochę mnie zmotywowałyście, szczerze. Odkładałam to bo wydawało mi się, że skoro wiem co to jest, to po co znowu chodzic. Ale jak Bard85 mówił wcześniej o tym, że techniki działają inaczej przy różnych rodzajach bólów, to może faktycznie diagnoza ma znaczenie nie tylko dla leków ale też dla medytacji.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@promyczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dobrze, że tak myślisz. Mnie się zdarzyło parę miesięcy stosować techniki, które wyczytałam na własną rękę, i dopiero neurolog powiedział mi, że mogłam sobie robić niedźwiedzią przysługę przy pewnych fazach ataku. Nie wiedziałam, że jest coś takiego jak faza prodromalna i że wtedy niektóre rzeczy są przeciwwskazane.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@drakona87)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Promyczka poczekaj, co to znaczy, że techniki mogą zaszkodzić w tej fazie? Tego nie rozumiałam. Myślałam, że oddychanie i spokój zawsze są bezpieczne. Co konkretnie jest wtedy złym pomysłem?


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Drakona87 chodzi o to, że w fazie prodromalnej, czyli tej przed właściwym bólem, układ nerwowy jest już pobudzony. Głębokie oddychanie przeponowe może u niektórych osób nasilać ten stan. Podobnie wizualizacje wymagające wysiłku koncentracji. Bezpieczniejsze jest wtedy bierne skupienie na oddechu albo całkowity odpoczynek bez aktywnej techniki. Ale to bardzo indywidualne.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

A skąd w ogóle wiadomo, że jest ta faza prodromalna? Czy ona zawsze jest? Bo ja na przykład nigdy nie czuję żadnych zapowiedzi - ból pojawia się jakby z niczego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Nokturnia_J nie u każdego ona jest i nie każdy ją rozpoznaje. Właśnie dlatego Wiciokrzew78 wspominała wcześniej o tej interocepcji - regularnie medytujący zaczynają wychwytywać subtelne sygnały, których wcześniej nie zauważali. Ale są osoby, u których fazy prodromalnej po prostu nie ma albo jest bardzo krótka.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest chyba odpowiedź na pytanie, które Albitka zadała parę postów temu - czego można się spodziewać i kiedy. Jeśli zaczniesz zauważać wzorzec przed atakiem, to już jest konkretna zmiana, nawet jeśli same bóle jeszcze nie zmalały. Czy to jest coś, czego można się 'nauczyć' przez medytację, Wajdelota?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Ilonka65 tak, i to jest jeden z lepiej udokumentowanych efektów. Ale mam tu pytanie do tych, którzy ćwiczą dłużej - czy faktycznie pamiętacie moment, kiedy zaczęliście to zauważać? Czy to przyszło stopniowo, czy raczej nagle?


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

U mnie to było stopniowe, ale w pewnym momencie dotarło do mnie, że już od jakiegoś czasu instynktownie się zatrzymuję i piję wodę albo kładę się na chwilę, zanim jeszcze ból jest. Nie umiałam tego opisać, dopóki ktoś nie zapytał. Może takie rzeczy dzieją się za naszym świadomym progiem najpierw?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Akacja to jest ciekawe, że to działa zanim zdążysz to nazwać. Trochę jak u Opaline_C z tym księżycem - ciało wie wcześniej niż głowa. Tylko że twój przykład jest chyba zdrowszy, bo oparty na własnych sygnałach, a nie na zewnętrznym kalendarzu.


Odpowiedz
(@opaline_c)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 114

@Bard85 ha, przyjmuję tę uwagę 🙂 Ale poważnie - to co opisuje Akacja brzmi jak coś, czego ja szukałam w tych wzorcach księżycowych. Może po prostu szukałam zewnętrznej struktury bo nie umiałam czytać wewnętrznych sygnałów. Medytacja daje tę wewnętrzną strukturę zamiast zewnętrznej?


Odpowiedz
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 339

@Opaline_C to jest bardzo trafne moim zdaniem. Jak zaczęłam medytować, przestałam tak bardzo analizować co mogło wywołac ból z zewnątrz, a zaczęłam bardziej zwracac uwagę na to co się dzieje we mnie. Choc przyznam że dalej prowadzę notatki o pogodzie bo stare nawyki 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 567
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie może trochę praktyczne - czy przy bardzo silnych migrenach, takich gdzie trzeba leżeć w ciemności, w ogóle jest możliwe medytowanie w trakcie? Wydaje mi się, że sama koncentracja na czymkolwiek byłaby niemożliwa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@promyczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Honorata przy takim ataku sama koncentracja faktycznie jest nierealna. Ale słyszałam od osób, które praktykują dłużej, że nawet wtedy mają coś w rodzaju 'zakorzenionego spokoju' - nie medytują aktywnie, ale jakby odruch wyciszenia pozostaje. Nie wiem czy to dobrze opisuję. Wajdelota, czy to ma sens z tego co wiesz?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: