oj, ostatnio wróciłam do regularnej medytacji i zaczęłam eksperymentować z dźwiękiem dzwonu na początku i końcu sesji. Coś się we mnie przestawiło, niewiem jak inaczej to nazwać. Ten moment uderzenia i wybrzmiewania, zanim dźwięk całkiem zgaśnie, jakby zawieszał czas. Czytałam różne rzeczy o tradycjach, w których dzwon wyznacza granicę między sferą codzienną a świętą, i zastanawiam się czy ktoś tutaj świadomie pracuje z tym dźwiękiem w medytacji, nie tylko jako sygnał do startu i stopu.
hej ja tez uzywam aplikacji do medytacji i tam jest opcja z dzwonem tybetanskim ale szczerze niewiem czy to to samo co prawdziwy dzwon. tzn robi mi to mniej wiecej mam na myśli to że po kilku dniach juz mnie ten dzwiek jakos nie ruszal, po prostu kliknalem i zaczynalem, bez zadnego efektu. moze robie cos zle?
Aplikacja to co innego i to nie kwestia magii ani wiary, po prostu fizyka dźwięku jest inna. Nagranie odtwarza zarejestrowane drgania, prawdziwy dzwon czy misa tybetańska wysyła fale akustyczne które dosłownie wibrujesz ciałem. Ale Ferdek, jeśli po kilku dniach przestałeś czuć cokolwiek, to może problemem nie jest dzwon tylko brak intencji przed samą sesją. Jakoś wchodzisz w tę medytację, nastawiasz się na nią, czy po prostu odpalaasz apkę i lecisz?
a ile czasu zajmuje zanim sie to poczuje naprawde? bo ja próbowalem misy i nic, siadlem, uderzylem, czkalem az cos sie zadzieie ale bylo jak zawsze. moze to nie dla mnie
Ojej ale czy to naprawde ma takie znaczenie z jakiej tradycji? Dźwięk to dźwięk, działa na nas czy nie działa, niewiem po co komplikować. Ja mam małą misę i po prostu lubię ten dźwięk, uspokaja mnie i to mi wystarczy. Czy to jest jakiś błąd?
Tu jest chyba większy problem z tym wątkiem bo tytuł mówi o przywoływaniu świętości a połowa rozmowy kręci się wokół relaksu i aplikacji. To są naprawdę rozne poziomy pracy. Jeśli ktoś chce po prostu się wyciszyć, okej ale jeśli pytamy o dzwon jako element sakralny, to wchodzimy w inną rozmowę. @Iwka_R ty pisałaś o zawieszeniu czasu i granicy, to brzmi jakbyś trafiła na coś głębszego, możesz powiedzieć więcej co konkretnie czujesz w tym momencie wybrzmiewania?
to co Iwka opisuje z tym zawieszeniem i inna jakością ciszy, mnie to jakoś przypomina stany przy zasypianiu, takie progi. Czy to jest coś podobnego czy zupełnie co innego? Pytam serio bo mnie sen i takie graniczne momenty bardzo interesują i zastanawiam się czy można je świadomie wywoływać przez dźwięk.
Ja medytuję głównie wieczorami bo w ciągu dnia nie mam czasu i faktycznie coś w tym jest co Jadwisia mówi. Hałas otoczenia jest mniejszy, nie słyszę sąsiadów, łatwiej mi się skupić. Tylko czy to na pewno "święte" czy po prostu spokojniej.
hej, jestem tu nowa w tym temacie ale mam pytanie trochę z boku, te obrazy w nocy to są jak wizje? bo nie bardzo rozumiem co mnie może spotkać podczas medytacji z dzwonem i troche sie boje ze bedzie cos niepokojeacego. czy to jest bezpieczne?
to co Cykoria pisze o falach mozgowych mnie zastanawia, tzn skoro jest jakas fizyczna baza pod tym co sie czuje przy dzwonie, to czy da sie to jakos zmierzyc samemu? no np. jakis zegarek albo apka? czy to jest tylko w lab mozliwe
nie uciekajmy od tematu bo i tak nie mamy przy sobie elektroencefalografu 🙂 ale wracając do tego co Iwka pisała o nocach, to jest jedna rzecz którą chcę powiedzieć wprost. te "sekrety ujawniane nocą" to nie jest zawsze cos do zrobienia od razu. dźwięk dzwonu może otworzyć jakiś kanał uwagi i pojawi się cos, jakas wiedza o sobie, jakis obraz, i pierwsza reakcja to panika że teraz "muszę coś z tym zrobić". ale niekoniecznie. czasem to jest po prostu informacja, ktora czeka. 🙂
ok to troche mnie uspokaja, dzieki Izar i Iwka. ale mam jeszcze jedno pytanie bo nie bardzo rozumiem, jak to jest ze cos sie "ujawnia" przy dzwonie a nie samo z siebie? czy ten dzwiek robi cos specjalnego z glowa ze nagle wiemy wiecej o sobie niz normalnie?
ale jak rozpoznac ze juz sie jest gotowa? bo to troche brzmi jak czekanie na cos co moze nie przyjsc. ja bym chciala poprostu usiasc i zrobic medytacje z dzwonem i czy to wyjdzie czy nie, nie bede wiedziec z góry przeciez
