no więc mam taki problem że bardzo łatwo „wchłaniam” nastroje innych ludzi. ich zły humor, gniew, jakiś żal czy gorycz... i to dosłownie na mnie siada, jakby to były moje własne emocje. nie potrafię się od tego odciąć, tzn te słowa czy zachowania innych ludzi zostają ze mną nawet przez kilka dni, i czuję taki wewnętrzny płacz że ktoś mnie skrzywdził.
zastanawiam się czy są jakieś techniki medytacji albo ćwiczenia które mogłyby mi pomóc oddzielić czyjeś nastroje od mojej własnej wrażliwości? bo naprawdę ciężko mi z tym funkcjonować na co dzień
u mnie to wygląda tak... każdego ranka modlę się do swojego anioła stróża, proszę go o ochronę przed złem i złymi wpływami. taki rytuał na dobry poczatek dnia 🙂
a jeśli czuję że ktoś z mojego otoczenia może być dla mnie wampirem energetycznym, to stosuję pewną wizualizację, wyobrażam sobie że siedzę w szklanej skrzynce z małym otworem nad głową. brzmi może trochę śmiesznie ale naprawde działa, czuję się wtedy silniejsza i mam pewność że nikt nie wessie mi energii. mogę się uśmiechać do ludzi, rozmawiać normalnie... a swoje wiem 😉
hej, mialem kiedys podobny problem z jakims wampirem energetycznym w swoim otoczeniu 🙂 przypadkiem trafilem na opis takiej techniki w jednym z ezotorycznych magazynow i to byla ta wskazowka ktorej potrzebowalem
chodzi o to, zeby aktywnie sie od tej osoby oddzielic, wyobrazajac sobie cos w stylu szklanego klosza wokol siebie. proste ale dziala!
wtedy jeszcze nie znalem zadnych medytacji ktore moglyby mi pomoc w tej sprawie, ale sam klosz naprawde robil robote
Ale tak wlasnie warto się zastanowić, co jeśli to my sami jesteśmy tym problemem? Nie zawsze łatwo to rozróżnić. Atmosfera wokół nas jest często tym, co sami wnosimy... Przebywamy z kimś i zaczyna być nieprzyjemnie, a skąd w ogóle pewność, że to nie pochodzi od nas, od naszego własnego nastawienia?
