Miałem kiedyś taką historyjkę z cyganką co mi wróżyła z ręki. W pewnym momencie wyrwała mi włos z głowy i zaczęła coś tam mamrotać, jakieś modły czy zaklęcia 🙂 No i powiedziała że to na szczęście, zawinęła ten włos w kawałek papieru i kazała wyrzucić. Wyrzuciłem... ale zaraz po tym jakoś mnie coś tknęło, strach chyba, i wróciłem, rozwinąłem tę kartkę i schowałem tego kłaka do torebki 🙂
I teraz się zastanawiam co ona właściwie z tym robiła. Czy ktoś wie coś na temat takich praktyk z uzyciem włosów? Co to w ogóle jest za rytuał i czy powinienem się tego włosa pozbyć, czy lepiej go trzymać?
mnie też kiedyś jedna tak robiła z włosem, jeszcze kazała banknot zawinąć czy coś takiego... już nawet nie pamiętam dokladnie co potem z tym włosem bylo. ale wiem jedno - nic złego mi się przez to nie stało i żyję sobie spokojnie 🙂 a to bylo z jakieś 7 lat temu, więc chyba okej
no właśnie, ciekawy temat, nawet bardzo wciągający 🙂
no właściwie to nie wiedziałam co powiedzieć jak to przeczytałam...
