Witajcie,
czy ma ktoś jakiś magiczny sposób na zapatrzoną w siebie i swojego synka teściową? Nie żartuję... Nie chodzi o to, że chcę zrobić jej krzywdę, ale żeby jakimś sposobem sprawić, żeby się trochę ocknęła i przestała widzieć tylko czubek swojego nosa.
Zacznę od początku. Zodiakalny Bliźniak, ur. w czerwcu, rocznik pięćdziesiąty siódmy. Poznałam ją prędzej niż swojego męża. Wydawała mi się świetną kobietą, z którą można o wszystkim pogadać i której można zaufać. Nie wiedziałam, że wszystko, co mówię jej w zaufaniu, powtarzała swoim koleżankom.
Poznała mnie ze swoim synem. Po pół roku znajomości wzięliśmy ślub, zamieszkaliśmy u niej. I zaczęło się... Kłótnie z nią, kłótnie z mężem, sielanka szybko się skończyła. Mąż oczywiście bronił mamy. Po czasie dotarło do mnie, że to mamisynek, który boi się jej przeciwstawić. Cały wolny czas spędzaliśmy z nią, nie mieliśmy znajomych.
Dziś mieszkam sama z dzieckiem. Męża wyrzuciłam z mieszkania, kazałam wyprowadzić się do matki, czekam na sprawę rozwodową. Teściowa zawsze mówiła, że jest bardzo szanowana, że wszyscy ją lubią, że nie ma wrogów. Niestety pracujemy w jednym zakładzie i chcąc nie chcąc wysłuchuję różnych opinii na jej temat, niekoniecznie dobrych, ale ona i tak myśli swoje. Natomiast ja, według niej, mam bardzo złą opinię.
Cała rodzina, moja i jej, jest zniesmaczona jej zachowaniem, ale w zakładzie pracy psuje mi opinię, mówiąc o mnie wiele niepochlebnych rzeczy... Od dłuższego czasu podejrzewam, że ona chyba ma jakieś kompleksy, skoro jest tak zadufana w sobie. Ja rozumiem znać swoją wartość, ale bez przesady...
Mam do niej wiele żalu, chciałabym, żeby dostała jakąś nauczkę, żeby ludzie z jej otoczenia otworzyli oczy (i tak już pomału otwierają) i nie wierzyli w to, co ona mówi. Jest straszną plotkarą i to właśnie w niej nienawidzę, nie wiem, jak można być tak obłudnym. Jedna jej się zwierza, prosi o dyskrecję, a ona potem leci do następnej i wszystko rozgaduje.
Swoim postępowaniem zrujnowała mi małżeństwo, fakt, że gdyby mąż miał rozum, nie dopuściłby do tego.
Czy jest jakiś sposób na takiego człowieka? Jakaś magia, zaklęcie, rytuał... nie wiem, coś podobnego. Ja naprawdę nie mam na nią już sił 🙁
Pomóżcie, proszę...
@zlota-energia tak mi się wydaje, że zamiast z mężem ożeniłaś się z jego mamusią. Jedyny skuteczny sposób to być od Niej jak najdalej. Ja tak miałam, związek mi się uratował.
Zadufania tej Pani nie zmienisz. Ona musi dojść sama do tego, że źle robi. Są ludzie, którzy rację mają zawsze na swoją wyłączność i takimi pozostają, niestety. Życie przyniesie jej samo to, na co zasługuje. Chodzi o to, że co wysyła, to do niej zapewne powróci.
Syn, czyli Twój mąż, widać jest jeszcze niedojrzały na tyle, żeby powiedzieć mamie stop. Jeżeli wykaże się odrobiną rozumu, dojrzeje do sytuacji i zrobi porządek. Jest dziecko, to może się zmobilizuje do jaśniejszego myślenia. Życzę powodzenia.
Krążą po forach takie znalezione formuły, rytuał spętania strachem, czar pospolity i tym podobne. Wieszanie czyjegoś wizerunku na nitce, wiązanie węzła na tyle czasu, ile ma trwać, przyzywanie żywiołów, wyliczanie klęsk i nieszczęść, a na koniec spalenie podobizny w płomieniu poświęconej świecy.
Tylko wiesz co, ja bym w to nie szła. To wszystko wraca, i to zwykle nie do tej osoby, o której myślisz.
Ile w tym goryczy, aż strach
Oby to się dla niej dobrze skończyło
