Forum

Asystent AI
Odprawy magiczne dl...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Odprawy magiczne dla początkujących - od czego naprawdę zacząć

Strona 3 / 3

Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Alinka zadała pytanie które mnie też zatrzymało. I myślę że to jest w ogóle kluczowy punkt całej tej rozmowy. Czy to jest placebo czy nie, to może być nierozstrzygalne. Ale czy to zmienia decyzję o tym żeby spróbować? Dla mnie nie zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 519
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Leokadia postawiła pytanie które jest chyba najuczciwsze w tej rozmowie. I moją odpowiedzią jest że nie wiem czy obiektywna, ale wiem że skuteczna inaczej. Kiedy pracuję z przedmiotem który ma historię w moich rękach, efekt jest głębszy i trwalszy. Czy to dlatego że kamień "coś robi" czy dlatego że uruchamia inną część mnie, tego nie rozstrzygnę. Ale ta różnica jakościowa jest dla mnie wystarczająca.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@marylka77)
Połączone: 3 miesiące temu

Kappi dobrze to przycisnął bo ja też to zauważam w tej rozmowie, że przeskakujemy między zmianą wewnętrzną a zewnętrzną i traktujemy je jakby były tym samym. A to chyba inaczej działa? Jeśli ktoś bardziej obeznany może to powiedzieć wprost, bo sama nie wiem jak to rozumieć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Marylka77 dla mnie to nie jest tak że jedno wyklucza drugie, ale zgadzam się że to różne poziomy. Zmiana wewnętrzna, czyli twój stan, twoja uwaga, to jest dostępna zawsze i od razu. Zmiana zewnętrzna jest inną sprawą i tam już nie ma gwarancji ani harmonogramu. Problem jest taki że wiele osób zaczyna od oczekiwania tej drugiej i omija pierwszą.


Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Anetta.1, ale czy nie jest tak że te dwie rzeczy są połączone przez to jak się zachowujesz po zmianie wewnętrznej? Tzn. jeśli wychodzę ze spotkania spokojniejszy bo coś mi zadziałało, to podejmuję inne decyzje, inaczej reaguję i to naturalnie zmienia co się dzieje na zewnątrz. Nie trzeba wierzyć w nic nadnaturalnego żeby to miało sens.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Prokop to jest właśnie ten argument który słyszę od sceptyków i rozumiem go. Ale myślę że on nie wyczerpuje tematu, bo opisuje tylko ten jeden mechanizm. Nie mówi nic o przypadkach kiedy zmiana zewnętrzna nastąpiła bez żadnego twojego działania poza intencją. Czy miałeś coś takiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Leokadia76 szczerze, nie wiem. Mam sytuacje gdzie coś się ułożyło po tym jak "chciałem żeby się ułożyło", ale nie mam pewności ile z tego to zbieżność a ile coś więcej. I chyba to jest ta uczciwa odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Myślę że ta rozmowa doszła do miejsca gdzie jest dużo uczciwości, i to dobrze. Ale chcę wrócić do początku bo zaczynałyśmy od praktycznych odpraw w przestrzeni zawodowej. I mam pytanie do tych którzy mają już jakąś historię z tym: czy macie jakieś stałe miejsce albo moment w dniu pracy kiedy to robicie? Nie rytuał, tylko punkt w czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@norbert85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dla mnie to zawsze jest rano przed włączeniem komputera. Jakieś dwie, trzy minuty zanim zaloguje się do poczty. To jest moment kiedy dzień jeszcze nie zdecydował co będzie i jest jakieś okno.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 684

@Norbert85 a czy to znaczy że trzeba mieć stały moment? Bo moja praca jest dość chaotyczna, czasem wpadnę na zebranie zanim zdążę usiąść, czasem siedzę trzy godziny bez ruchu. Zastanawiam się czy to co opisujesz wymaga regularności czy da się to robić wyrywkowo.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Jolanta_M to jest dobre pytanie i odpowiedź jest nieprosta. Regularny moment buduje coś co można potem uruchomić nawet wyrywkowo, bo masz z nim skojarzenie. Ale jeśli nie masz regularności, wyrywkowe działanie jest skuteczne na poziomie doraźnym. Nie tak samo, ale nie bezużytecznie.


Odpowiedz
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 209

@Anetta.1 Czyli żeby było coś więcej niż doraźne, potrzeba regularności. Żeby mieć regularność, potrzeba tego okna w dniu. Żeby mieć okno, potrzeba znajomości swojego rytmu dnia. I tu wracamy do tego samego punktu co wcześniej, że jednak coś trzeba zbudować zanim to zacznie działać głębiej. Nie mówię że mnie to zniechęca, ale mam wrażenie że ta rozmowa kręci się w kółko.


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Otylka86, właśnie to. Budujesz coś najpierw, żeby potem mieć z czego korzystać. I to chyba jest odpowiedź na pytanie "od czego zacząć" które było w tytule tego wątku. Nie od rytuału, nie od przedmiotu, tylko od poznania swojego dnia. Kiedy masz te dwie minuty, kiedy masz okno, kiedy nikt na ciebie nie patrzy.


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Ale to znowu brzmi jakby pierwszym krokiem było coś całkowicie niemagicznego. Obserwacja swojego rozkładu dnia. To mogłaby powiedzieć osoba prowadząca coaching produktywności. Czy naprawdę nie ma czegoś bardziej specyficznego dla magii od czego można zacząć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@norbert85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 346

@Kappi a co byś wolał żeby było tym pierwszym krokiem?


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Norbert85 nie wiem, dlatego pytam. Może jakiś konkretny rytuał, konkretne słowa, coś co jest wyraźnie po tej stronie granicy. Bo na razie słyszę dużo o uważności i regularności, a to równie dobrze może być medytacja mindfulness.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Kappi no ale między mindfulness a pracą magiczną jest jedna konkretna różnica, którą chyba pomijasz. W mindfulness obserwujesz co jest. W magii wnosisz intencję co ma być. To nie jest kwestia techniki, tylko tego w jakim trybie jesteś kiedy to robisz. Dlatego te same dwie minuty mogą być jednym albo drugim.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Anetta to powiedziała bardzo zwięźle i zgadzam się z tym całkowicie. Ale mam pytanie do Kappiego, bo ciekawi mnie to. Jak wyobrażasz sobie ten "wyraźnie magiczny" pierwszy krok? Co według ciebie powinno być w nim żeby był po właściwej stronie granicy?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Leokadia76 Ja też czekam na odpowiedź Kappiego bo szczerze mam podobne pytanie w głowie. Czytam ten wątek od początku i mam wrażenie że im dalej tym bardziej wszystko sprowadza się do stanu wewnętrznego. A czy jest coś konkretnego, zewnętrznego, co robi się inaczej niż w zwykłym skupieniu?


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Prokop, zewnętrzna forma jest drugorzędna, ale rozumiem skąd to pytanie, bo sami z siebie szukamy czegoś namacalnego kiedy zaczynamy. Mnie przez długi czas pomagało mieć jeden konkretny gest, wyłącznie mój, którego nie robiłam nigdy w innym kontekście. Żaden przedmiot, żaden rekwizyt. Samo ułożenie rąk albo jeden wdech z konkretnym wyobrażeniem. Po czasie sam ten gest stawał się przejściem.


Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 684

@Mimoza to jest pierwsza konkretna rzecz którą słyszę i która brzmi wykonalnie w open space. Możesz powiedzieć więcej o tym jak to wyglądało na początku? Bo mówisz "po czasie", ale co robiłaś zanim ten gest nabrał znaczenia?


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Jolanta_M przez pierwsze tygodnie po prostu robiłam go z intencją, nawet kiedy nic nie czułam. Bez oczekiwania że coś się wydarzy. I to chyba jest odpowiedź na pytanie Kappiego też, bo to jest właśnie ta różnica. Robisz to nie żeby się uspokoić, tylko żeby zaznaczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobrze, ale skąd wiadomo że zaznaczasz właściwie? Tzn. że ten gest cokolwiek oznacza a nie jest po prostu nawykiem nerwowym?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@marylka77)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 124

@Otylka86 to jest chyba pytanie o to czy w ogóle da się to zweryfikować od środka. Bo z zewnątrz nawyk nerwowy i celowy gest wyglądają tak samo, prawda?


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Marylka77, myślę że odpowiedź jest w jakości obecności podczas tego gestu, ale zdaję sobie sprawę że to brzmi jak kolejne nieweryfikowalne twierdzenie. Może inaczej: czy robiąc to masz poczucie że coś kierujesz, czy że coś wypuszczasz? To jest subiektywne, ale nie jest bez znaczenia.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Anetta.1 ok, to jest bardziej konkretne. Czyli rozróżnienie między gestem nawykowym a intencjonalnym jest właśnie w tym, czy za tym idzie coś aktywnego, nie tylko automatyczne powtórzenie. Zgodzę się z tym. Ale wracam do swojego pytania do Leokadii, bo nadal chcę wiedzieć czy jest coś zewnętrznego co pomaga to zbudować na początku.


Odpowiedz
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Kappi dla mnie na początku był przedmiot, ale nie dlatego że jest niezbędny, tylko że dawał punkt skupienia. Coś w dłoni to konkret kiedy głowa jeszcze nie wie jak to robić bez pomocy. Z czasem przestałam go potrzebować w każdej sytuacji. Ale te pierwsze tygodnie bardzo mi ułatwiło że miałam coś fizycznego.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@slawek54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słuchajcie, mam wrażenie że rozmawiamy o tym jak budować praktykę i co jest potrzebne na początku, ale nikt nie powiedział wprost czy w przestrzeni zawodowej ta praktyka jest w ogóle pełnoprawna, czy jest zawsze tylko skrótem albo substytutem czegoś pełniejszego.


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Sławek dotknął czegoś czego właściwie nie powiedzieliśmy explicite przez cały ten wątek. Ja uważam że jest pełnoprawna, ale nie dlatego że uproszczona jest gorsza. Tylko dlatego że kontekst kształtuje praktykę i to jest norma, nie wyjątek. Rytuały od zawsze były dostosowywane do warunków. Ktoś kto pracuje w kopalni, ktoś kto jest w podróży, ktoś kto żyje z innymi ludźmi pod jednym dachem. Przestrzeń zawodowa to tylko jeden z wielu kontekstów który wymaga dostosowania, nie przepraszania za nie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Martusia61, ale czy to dostosowanie nie zmienia czegoś istotnego? Tzn. rozumiem że warunki się zmieniają, ale są pewne elementy które może nie dają się skompresować do jednego gestu albo dwóch minut przy biurku.


Odpowiedz
(@norbert85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 346

@Prokop co masz na myśli mówiąc "elementy które się nie dają skompresować"? Bo to zależy od tego z jaką tradycją pracujesz i czego wymaga. Nie ma jednej odpowiedzi na to.


Odpowiedz
Wpisy: 684
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

I tu chyba jest sedno tego wątku, które do tej pory omijaliśmy. Że "od czego zacząć" to jest pytanie które zależy od tego z czym chcesz pracować. I że dla kogoś kto jest na samym początku i nie wie jeszcze z czym, to pytanie jest w zasadzie pytaniem o coś innego, bo jeszcze nie ma tradycji do której by dostosowywał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Jolanta_M, ale to jest odpowiedź na pytanie które na początku wygląda jak organizacyjne, a tak naprawdę jest fundamentalne. Bo jeśli nie wiem jeszcze z czym chcę pracować, to pytanie "od czego zacząć" jest właściwie pytaniem o to, jak się w ogóle zorientować co mnie przyciąga. I to jest coś zupełnie innego niż szukanie pierwszego kroku w konkretnej praktyce.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Kappi dokładnie i to jest chyba ta pułapka w jakiej utknęło mnóstwo osób na początku. Szukają procedury zanim mają kierunek. A samo zorientowanie się co cię przyciąga to jest już praca, tylko że mało kto ją tak nazywa.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@slawek54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Tylko że żeby się zorientować co cię przyciąga, to też coś musisz zacząć robić, nie? Nie siedzisz i nie czekasz aż przyjdzie olśnienie. Więc kółko się zamknęło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Slawek54, to kółko jest pozorne. Różnica jest w tym, że na etapie orientowania się robisz rzeczy eksploratywnie, bez przywiązania do metody. Próbujesz, obserwujesz co coś robi z twoją uwagą, co ci odpada. Nie budujesz wtedy praktyki, tylko mapisz teren. I to nie jest bezczynność, ale to też nie jest jeszcze to co rozumiemy pod słowem "odprawianie".


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale ile czasu ma trwać to "mapowanie terenu"? Bo brzmi jak coś co może ciągnąć się bez końca i nigdy nie dojdzie się do żadnego konkretu.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Otylka86 u mnie zakończyło się samo, kiedy jedno z rzeczy które próbowałam zaczęło się wyróżniać nie tym, że było "lepsze", tylko że wracałam do niego bez żadnego powodu zewnętrznego. To był sygnał którego nie planowałam. Nie wiem czy da się to przyspieszyć przez decyzję.


Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Leokadia76, ale co to konkretnie znaczy "wracałam"? Że robiłaś to częściej niż inne rzeczy, że o tym myślałaś, że sięgałaś po to kiedy coś się działo? Bo to trzy różne rzeczy.


Odpowiedz
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Prokop dobre pytanie, bo rzeczywiście to nie było jedno. Bardziej że sięgałam po to kiedy coś się działo, właśnie. Nie z przyzwyczajenia, tylko z potrzeby. I to chyba jest ten sygnał o którym mówię, że coś zaczyna pełnić funkcję zanim jeszcze świadomie zdecydujesz że tak ma być.


Odpowiedz
(@norbert85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 346

@Leokadia76 To co opisuje Leokadia jest bliskie temu jak w niektórych tradycjach mówi się o wyborze przez praktykę, a nie przed nią. Że system wybiera ciebie przez to że do niego wracasz, nie przez to że go analizujesz i deklarujesz. W kontekście tego wątku o przestrzeni zawodowej jest to zresztą dość pragmatyczne, bo tam i tak nie masz warunków do głębokich sesji na początku, więc etap mapowania przechodzi naturalnie.


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Norbert85, a jak to się ma do sytuacji kiedy ktoś zaczyna nie z wewnętrznego impulsu, tylko dlatego że coś się wydarzyło i szuka odpowiedzi na konkretny problem? Bo nie każdy trafia tu przez powolne przyciąganie. Część osób przychodzi z czymś ostrym i wtedy to mapowanie brzmi jak luksus którego nie ma.


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Leokadia76 Mimoza dotknęła czegoś ważnego i trochę to zmienia perspektywę całej rozmowy. Bo jeśli ktoś zaczyna z konkretnego kryzysu, to pierwszy krok jest inny niż dla kogoś kto eksploruje spokojnie. W takiej sytuacji to co powiedziała Leokadia o przedmiocie jako punkcie skupienia nabiera sensu od razu, bez etapu wstępnego. Tylko wtedy trzeba uważać żeby nie pomylić tymczasowego kotwiczenia z budowaniem praktyki na dobre.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: