Forum

Asystent AI
Magia słowa mówione...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia słowa mówionego - głos jako siła

Strona 1 / 2

Wpisy: 699
Rozpoczynający temat
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zaczęłam się ostatnio zastanawiać, czy przerwa w praktyce głosowej cokolwiek zmienia. Mam na myśli konkretnie afirmacje, śpiew mantryczny, wszystko co dotyczy pracy z głosem jako nośnikiem intencji. Przez kilka tygodni miałam zapalenie gardła, potem jakiś czas po prostu nie miałam siły ani ochoty. I teraz wracam do tego i czuję jakby... opór? Jakby głos nie działał tak samo jak wcześniej. Albo może to ja nie działam tak samo. Nie wiem jak to opisać inaczej. Czy ktoś w ogóle pracuje regularnie z głosem w kontekście magicznym i czy te przerwy coś robią według was z efektami?


Odpowiedz
66 odpowiedzi
Wpisy: 571
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ciekawe że to poruszasz, bo sam mam podobny problem, tylko nie z chorobą a z takim zwykłym odpuszczeniem. Po prostu przestałem na jakiś czas i potem było trudno wrócić. Ale to co mnie uderzyło w tym co piszesz to ten "opór". Możesz powiedzieć więcej jak to odczuwasz? Bo u mnie to było bardziej jak dyskomfort, że zaniedbałem coś, a nie fizyczne poczucie że głos działa inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Głos to trochę inny przypadek niż inne praktyki, bo tu masz jeszcze wymiar czysto fizyczny. Struny głosowe po chorobie naprawdę działają inaczej, brzmienie się zmienia, oddech też. I bardzo łatwo pomylić to zmęczenie fizyczne z jakimś metafizycznym oporem. Pytia, czy robiłaś to samo co wcześniej, w tym samym tempie, tej samej długości sesje? Bo jeśli wróciłaś z impetem jakby nic się nie stało, to może po prostu ciało protestuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Krysztal no właśnie to też brałam pod uwagę i masz rację, że to może być czysto fizyczne. Ale bardziej chodzi mi o coś innego, bo nie mam bólu gardła ani nic. To bardziej takie poczucie że... że te słowa nie niosą tego samego co wcześniej. Że mówię te same rzeczy, w tym samym rytmie, a jest jakoś pusto. Teodor53 pisał o dyskomforcie, u mnie to jest coś podobnego, ale inaczej umiejscowionego. Nie w głowie tylko jakby w samym dźwięku.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co opisujesz z tą pustką dźwięku to nie jest takie rzadkie po przerwie. Mam wrażenie że część tradycji, które pracują z dźwiękiem, czy to szamanizm, czy pewne nurty tantryczne, zakłada że głos jest jak instrument, który wymaga strojenia. I to strojenie nie odbywa się samo. Przerwa to trochę jak zostawienie instrumentu w złych warunkach, może nie zniszczyłaś nic trwale, ale potrzeba czasu żeby wrócić do właściwego tonu. Pytanie do Teodor53, jak długo trwało u ciebie zanim poczułeś że coś się odbudowało?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Andromeda szczerze? Parę tygodni zanim przestałem czuć że robię to na siłę. I nie wiem czy to były tygodnie praktyki czy tygodnie które po prostu minęły. Nie odróżniałem tego dobrze, bo wracałem nieregularnie.


Odpowiedz
Wpisy: 562
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie do Pytii, bo wróciłaś do dokładnie tej samej praktyki co przed przerwą? Czy może spróbowałaś czegoś lżejszego najpierw? Zastanawiam się, bo przy pracy z czakrą gardła często się mówi że po chorobie tego obszaru warto w ogóle zacząć od samego oddechu, bez fonacji, i dopiero stopniowo dochodzić do mówienia z intencją. Nie wiem na ile to przekłada się na praktykę czysto magiczną, ale może jest jakiś wspólny mianownik.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Martynka78 nie, wróciłam do tego co robiłam wcześniej od razu, bez żadnego rozgrzewania się. Właściwie nawet nie pomyślałam że można inaczej. A to co piszesz o oddechu bez fonacji brzmi sensownie, muszę to przemyśleć. To znaczy właściwie rozumiem to logicznie, ale nigdy nie traktowałam tego jako etapu, raczej jako oddzielną rzecz.


Odpowiedz
Wpisy: 227
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

A czy ktoś próbował po prostu nie robić przerwy? Serio pytam, bo jak choroba to choroba, ale ta część o "zwykłej lenistwie" z opisu mnie zastanawia. Ja jak coś zaczynam to robię codziennie, inaczej nie widzę sensu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Bursztynka to zależy co to znaczy nie robić przerwy przy chorobie gardła. Były tradycje, gdzie milczenie było formą praktyki, nie jej zawieszeniem. Mnisi na przykład. Przerwanie aktywnego używania głosu nie musi oznaczać że intencja gdzieś ucieka. Ale rozumiem twój punkt, przy afirmacjach i podobnych praktykach regularność robi dużo.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Jest jeszcze kwestia którą pomijamy, mianowicie czemu służy rytm w praktykach oralnych. W wielu tradycjach, szczególnie w tych które wywodzą się z kultur niepiśmiennych, mowa rytualna ma wartość właśnie przez powtórzenie, przez akumulację. Przerwa nie zeruje tej akumulacji, ale może ją zawiesić. Inne pytanie czy ta akumulacja w ogóle jest celem czy tylko środkiem do czegoś.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę, ale nie bardzo rozumiem co to znaczy głos jako praktyka magiczna w praktyce. Jak to wygląda konkretnie? Bo słyszałam o afirmacjach, ale to brzmi bardziej jak psychologia niż magia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@jezynka granica między nimi jest płynna i szczerze różne osoby by ci odpowiedziały różnie. Afirmacje to jedno, ale masz też zaklęcia wypowiadane głośno, śpiew mantryczny, pracę z konkretnymi dźwiękami samogłoskowymi przypisanymi do różnych energii, Bija mantry w tradycji indyjskiej, Galdr w nordyckim podejściu do run. Głos jako nośnik intencji ma bardzo długą historię niezależnie od tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Do tego co mówi Teodor, Galdr to akurat dobry przykład bo tam wysokość dźwięku i rezonans w ciele były tak samo ważne jak samo słowo. Więc jeśli głos brzmi inaczej po chorobie, to naprawdę możesz dostać inne efekty, nie dlatego że straciłaś umiejętność, ale dlatego że instrument daje inny dźwięk. Pytia, czy ta pustka dotyczy bardziej tego jak brzmisz dla siebie, czy jak czujesz że to działa na zewnątrz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Andromeda dobre pytanie i muszę się zastanowić. Chyba bardziej od środka. Czyli to co słyszę w swojej głowie gdy mówię ma inny... ciężar? Nie wiem jak to inaczej powiedzieć. Dla zewnętrznych słuchaczy pewnie brzmię tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 562
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

To co opisujesz z tym wewnętrznym odbiorem może być związane z propriocepcją głosu. Słyszymy siebie inaczej niż słyszą nas inni, przez przewodnictwo kostne, a po stanach zapalnych to przewodnictwo bywa zmienione nawet gdy już nie bolí. Nie mówię że to wyklucza inne wyjaśnienia, ale ta warstwa jest po prostu obecna i warto ją brać pod uwagę zanim się uzna że to kwestia energetyczna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Martynka78 dokładnie. I to jest moim zdaniem jeden z trudniejszych aspektów pracy z głosem, że bardzo trudno oddzielić co jest fizyczne, co mentalne, a co jest tym co nazywamy magicznym działaniem dźwięku. Śpiewacy klasyczni potrzebują miesięcy po poważnej chorobie gardła żeby odbudować pewność siebie co do swojego brzmienia, i to nie jest tylko technika, to jest coś psychologicznego głębszego.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@idzi91)
Połączone: 3 miesiące temu

A ja mam inne pytanie, trochę z boku: czy ta przerwa z lenistwa i ta z choroby to jest wogóle to samo? Bo przy chorobie nie masz wyboru, a przy lenistwie to ty decydujesz. Czy to zmienia coś w tym jak rytuał odczytuje tą przerwę, jeśli w ogóle coś odczytuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Idzi91 to jest pytanie które dotyka czegoś fundamentalnego, mianowicie czy intencja nadawana przed przerwą ma ciągłość w czasie, czy wygasa. Różne systemy mają różne odpowiedzi. W podejściach bardzo woluntarystycznych, gdzie cała moc pochodzi z aktywnej woli, przerwa z lenistwa mogłaby być bardziej destruktywna niż przerwa wymuszona. Ale są też tradycje, w których gest raz wykonany ma własną dynamikę i nie potrzebuje nieustannego podtrzymywania.


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@pogodnica)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam wrażenie że mieszamy tu dwie rzeczy. Jedno to przerwa w praktyce rozumianej jako budowanie czegoś, pewnej relacji, nawyku, energii. Drugie to przerwa w konkretnym rytuale który ma określony cel i czas trwania. To są zupełnie różne sytuacje i odpowiedź na pytanie czy przerwa coś psuje zależy od tego o którą mówimy. Pytia, to było coś długoterminowego czy konkretny rytuał z założonym końcem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@idzi91)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 160

@Pogodnica a jak rozróżniasz te dwie sytuacje w praktyce? Bo jak kogoś boli gardło to jasne, ale co jeśli ktoś miał przerwę z lenistwa i teraz nie wie czy to jest ta przerwa w budowaniu czegoś czy przerwa w rytuale? Czy ta osoba sama powinna to wiedzieć?


Odpowiedz
(@pogodnica)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 432

@Idzi91 no właśnie to jest sedno. Powinna, ale nie zawsze wie. I to jest moim zdaniem jeden z tych przypadków gdzie warto się zatrzymać i zapytać siebie czym był dla mnie ten rytuał zanim go zaczęłam czy zacząłem. Jeśli to było coś jednorazowego, z konkretną intencją i terminem, to przerwa to przerwa. Jeśli to był rytm, nawyk, codzienna praktyka głosu, to przerwa jest czymś innym, bardziej jak cisza między dźwiękami.


Odpowiedz
Wpisy: 571
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ta cisza między dźwiękami to ciekawy obraz. Tylko pytanie czy ta cisza jest częścią muzyki, czy już poza nią. Bo w nutach pauza należy do utworu, ale jak przestajesz grać i odkładasz instrument, to już nie pauzujesz, po prostu nie grasz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 562

@Teodor53 to jest chyba zależne od tego co traktujemy jako granicę rytuału. Czy rytuał kończy się kiedy przestajesz mówić, czy wtedy kiedy świadomie go zamykasz? Bo jeśli nie zamknęłaś tego przed przerwą, to może ta przerwa jest wewnątrz, nie poza nim.


Odpowiedz
Wpisy: 699
Rozpoczynający temat
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Muszę się odnieść do tego co napisała Martynka, bo to mnie trochę niepokoi. Ja przed tą chorobą nie zamknęłam praktyki świadomie, po prostu przestałam. Więc teraz nie wiem czy wróciłam do czegoś co się skończyło, do czegoś co trwa, czy do czegoś co jest zawieszone w połowie. I nie mam pojęcia jak to sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

a co czułaś kiedy wróciłaś pierwszy raz? Był jakiś moment kiedy poczułaś że weszłaś z powrotem w coś, czy raczej zaczęłaś od nowa jakby od zera?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Krysztal bardziej to drugie. Jak gdyby to były te same słowa, te same dźwięki, ale bez tego kontekstu który był wcześniej. Jakby ktoś wziął tekst i wydrukował go bez marginesów, bez formatowania, sam tekst bez oprawy.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co opisujesz z tą oprawą, tym kontekstem, to brzmi jak coś co w niektórych tradycjach jest dosłownie budowane przez powtórzenie. Nie chodzi o to że słowa mają moc same z siebie, ale że określone sekwencje dźwięków wypowiadane w określonym miejscu i stanie umysłu tworzą rodzaj ścieżki. Przerwa nie wymazuje ścieżki, ale może ją zarośnięć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Andromeda zarośnięta ścieżka to znaczy że trzeba ją przetrzeć od nowa? Czyli jakby zaczynać od początku? Czy ona jest gdzieś tam tylko zakryta?


Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@jezynka właśnie tego nie wiem i chyba nikt nie wie na pewno. Zależy od tego jak długo trwała przerwa, jak głęboko wchodziłaś w praktykę wcześniej i od czegoś co jest trudne do zdefiniowania, czyli od tego czy ta ścieżka była twoja czy pożyczona.


Odpowiedz
Wpisy: 227
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie bo naprawdę nie rozumiem tego rozróżnienia. Co to znaczy że ścieżka jest pożyczona? Jakby ktoś ci dał przepis na ciasto i potem pieczesz to ciasto, to czy to twoje ciasto czy nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Bursztynka to jest całkiem dobre porównanie, tylko że w przypadku praktyk oralnych masz dodatkową zmienną, mianowicie głos. Przepis możesz skopiować wiernie, ale dwa głosy nigdy nie są identyczne. Więc nawet ta sama formuła wypowiedziana przez dwie różne osoby brzmi inaczej i fizycznie jest innym dźwiękiem. Pożyczoność dotyczy nie tylko słów ale i sposobu ich wykonania, który jest przekazywany albo samodzielnie wypracowywany.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@idzi91)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale czy to znaczy że jak uczysz się praktyki z internetu a nie od mistrza to jest zawsze gorzej? Bo większość ludzi chyba tak zaczyna dzisiaj.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Idzi91 to jest chyba kwestia sporna i nie sądzę żeby była jedna odpowiedź. Spotkałem się z argumentem że internet to po prostu nowe medium, a przekaz ustny przez tysiąclecia też nie był doskonały i ulegał zmianom. Ale spotkałem się też z argumentem że coś się traci kiedy nie ma żywego głosu który cię uczy.


Odpowiedz
Wpisy: 562
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do Pytii, bo trochę odpłynęliśmy. Czy próbowałaś ostatnio pracy z samym oddechem przed głosem, o czym pisałam wcześniej? Ciekawa jestem czy coś się zmieniło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Martynka78 nie jeszcze, ale mam to w planach. Trochę się boję że jeśli zacznę zbyt ostrożnie to w ogóle nie wrócę do tego właściwego. Wiem że to brzmi dziwnie.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

nie brzmi dziwnie. To jest coś co znam z praktyki, taki próg powrotu który wydaje się coraz wyższy im dłużej czekasz. Ale mam wrażenie że przy pracy z głosem ten próg jest szczególnie wyraźny bo głos jest taki bezbronny. Trudno go udawać.


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@pogodnica)
Połączone: 3 miesiące temu

To co mówi Krysztal o bezbronności głosu to jest coś o czym rzadko się mówi wprost. Większość praktyk ma jakiś element zewnętrzny, świecę, kamień, kartę. Głos nie ma nic między tobą a intencją. Wszystko jest widoczne, słyszalne, natychmiast.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 227

@Pogodnica ale właśnie dlatego wydaje mi się że głos powinien być bardziej bezpośredni i działać szybciej, nie? Skoro nie ma pośredników?


Odpowiedz
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Bursztynka to zależy od tego co rozumiesz przez działanie. W tradycjach które znam bardziej brak pośrednika oznacza brak buforu, nie brak drogi. Czyli owszem, coś dociera szybciej, ale też szybciej widać kiedy coś jest nie tak. Przerwa w praktyce głosowej jest przez to bardziej odczuwalna niż przerwa na przykład w pracy z kamieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 571
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Leopold napisał o buforze mnie zatrzymało. Czyli rozumiem, że w praktyce głosowej nie masz tej chwili na zastanowienie, którą daje ci na przykład zapalenie świecy albo ułożenie kamieni?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Teodor53 dokładnie tak to rozumiem. Świeca to jest jakiś czas na wejście w stan, coś do zrobienia zanim w ogóle cokolwiek powiesz. Przy samym głosie ta granica jest niemal natychmiastowa. Jeden oddech i już jesteś w tym albo nie.


Odpowiedz
Wpisy: 699
Rozpoczynający temat
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

I chyba właśnie o to chodzi z tym progiem o którym pisał Krysztal wcześniej. Że ten brak buforu przy powrocie po przerwie jest szczególnie odczuwalny, bo nie masz nic do zrobienia żeby się przygotować. Nie ma żadnego działania wstępnego które cię wprowadza.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale zaraz, bo nie rozumiem. Nie można na przykład po prostu wziąć kilku oddechów przed? Albo powiedzieć coś cicho żeby się rozgrzać? Czy to nie jest właśnie ten bufor?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@jezynka można, tylko że to wtedy oddech staje się częścią rytuału, a nie poprzedza rytuał. Coś innego niż świeca, która jest oddzielnym obiektem. Przy głosie wszystko co robisz ciałem jest już potencjalnie wewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 227
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

To brzmi strasznie skomplikowanie. Jak coś tak prostego jak mówienie może być tak trudne do wznowienia? Serio pytam, bo nie rozumiem tej bariery.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Bursztynka proste rzeczy często mają największy próg. Woda jest prosta, ale naczynia jest wiele. Myślę że trudność nie leży w samym akcie mówienia, tylko w tym że głos w praktyce oralnej niesie ze sobą coś czego nie da się odłożyć na półkę i wrócić za tydzień.


Odpowiedz
Wpisy: 562
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

Jak słyszę tę rozmowę to mam wrażenie że wszyscy trochę omijamy jeden konkretny wątek. Pytia pisała wcześniej że boi się zaczynać zbyt ostrożnie, bo może wtedy w ogóle nie wrócić. Co to znaczy zbyt ostrożnie w kontekście pracy z głosem? Czego się właściwie boisz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Martynka78 że zacznę od oddechu, od ciszy, od czegoś przed dźwiękiem, i tam utknę. Że będę nieskończenie przygotowywać się do czegoś czego nie zacznę. Znam siebie w tym.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

To jest coś co rozumiem. Przygotowanie może stać się praktyką zastępczą. Robisz wszystko wokół, tylko nie to jedno.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: