Nie wiem tak naprawdę, co mi się dzieje. Czy to nerwy, jakaś choroba, czy może ktoś naprawdę rzucił na mnie coś złego... trudno mi to ocenić. Najlepiej mogę to opisać jako takie uczucie, jakby coś niewidzialnego krępowało mi ręce, nogi, a nawet myśli, jakby sieć z której nie sposob się wyrwać, silna i nieustępująca.
Proszę, jeśli ktoś ma jakąś wiedzę czy doświadczenie w takich sprawach, pomóżcie mi. Przez całe życie myślałam że dobrze znam siebie, swoje mocne strony, swoje możliwości. Teraz czuję, że się myliłam.
szczerze powiedziawszy, zanim zaczniesz szukać winnych na zewnątrz, warto najpierw usiąść i spokojnie zajrzeć w siebie. rachunek sumienia to pierwsza i najważniejsza rzecz w tej drodze
Ostrzegam wszystkich tutaj przed gościem który przedstawia się jako Iton. To zwykły oszust, naciagnął mnie i zapewne całą sporą grupę innych osób. Trzymajcie się od niego z daleka jeśli nie chcecie stracić forsy.
Facet siedzi na różnych forach i blogach pod ciągle innymi nickami, mailami, telefonami... wszystko po to żeby unikać konfrontacji z ludźmi których obrał za cel. Ci, którzy trafiają na takie ostrzeżenia jak moje, zazwyczaj dopiero wtedy uświadamiają sobie że zostali po prostu naciągnięci. Wielokrotnie wyrzucano go z różnych miejsc za awantury, wyzwiska, oczernianie innych i zamieszczanie cudzych zdjęć w sieci żeby się z nich naśmiewać. Przez jakiś czas wojował ze wszystkimi w branży ezoterycznej, wypisywał w necie dane innych ludzi twierdząc że go okradli. Szantaż, zastraszanie... uważajcie na swoje dane osobowe, serio.
Po jego ostatniej wielkiej akcji naciagania ludzi na pseudoezoteryczne oferty wybuchła niemała afera i zniknął na jakiś czas. Oczywiście nic za darmo, wszystko za kasę. Pozmieniał nicki, chyba tylko jeden mu gdzieś wyszedł, coś jak Blanka jeśli dobrze pamietam. Teraz znowu się kręci, ma nowe konta i sam sobie wypisuje pochlebne komentarze w wątkach na swój temat. Działał mocno na Anglię, ale tam też jest już opisany.
Mnie ta cała historia kosztowała 700 zł. Jeżeli ktos cokolwiek chwali Itona, niemal na pewno to on sam pisze. Naprawde, omijajcie go z daleka.
