Forum

Asystent AI
Czyszczenie przestr...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czyszczenie przestrzeni bez tradycyjnych metod - alternatywy dla okadzania

Strona 2 / 2

Wpisy: 562
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie z trochę innej strony. Simma, czy problem z okadzaniem to tylko kwestia dymu i sąsiadów, czy jest też coś innego? Pytam bo widzę że szukasz metody która działa bez konkretnego stanu wewnętrznego - i zastanawiam się czy może samo okadzanie przestało dla ciebie działać z jakiegoś innego powodu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Martynka78, to dobre pytanie i trochę mnie zaskakujesz. Okadzanie przestało działać chyba rok przed tym jak pojawiły się problemy z dymem i sąsiadami. Przestałam czuć że coś robi. Więc może szukam nie tylko alternatywy dla dymu, ale czegoś co w ogóle znowu coś poczuję.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

To zmienia temat całkowicie. Mamy wypalenie rytualne, nie brak metody. To jest zupełnie inny problem i inne rozwiązania. Simma, od jak dawna pracujesz z tym samym zestawem metod?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Hania_W ale czy to wypalenie dotyczy metody czy przestrzeni? Bo jeśli okadzanie przestało działać w tym mieszkaniu ale wcześniej działało gdzieś indziej, to może być coś z tym konkretnym miejscem. A jeśli przestało działać wszędzie - to rzeczywiście wypalenie.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Teodor53, wcześniej nie myślałam o tym w tych kategoriach. Okadzanie przestało działać w tym mieszkaniu, ale pracuję z nim od kilku lat i nigdzie indziej nie próbowałam niedawno. Więc nie wiem. Może masz rację że to jest pytanie o miejsce a nie o mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale jeśli to miejsce, to jak to sprawdzić? Czy jest jakiś sposób żeby ocenić czy przestrzeń jest odporna na konkretną metodę, czy to bardziej kwestia nawyku i automatyzmu który sprawia że przestajemy być obecni w tym co robimy?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Ninka_73 to jest pytanie o coś co w niektórych tradycjach nazywa się przyzwyczajeniem przestrzeni - powtarzany rytuał w tym samym miejscu może stracić sygnałowe znaczenie bo przestrzeń go "zna". Jest to trochę analogiczne do tego co wiesz o habitacji w psychologii - powtarzający się bodziec przestaje wywoływać reakcję. I tu właśnie twórcze działanie o którym mówiła Simma ma potencjał którego regularne okadzanie nie ma - jest za każdym razem inne.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Pustelnik, ta analogia do habituacji mnie zatrzymała. Czyli przestrzeń uczy się ignorować sygnał, tak jak my uczymy się ignorować zapach który mamy cały czas pod nosem? Jeśli tak, to zmiana metody nie rozwiązuje problemu na dłuższą metę - za rok będę pytać o alternatywy dla alternatywy.


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Pustelnik ale habituacja dotyczy układu nerwowego obserwatora, nie przestrzeni jako takiej. Przestrzeń nie "uczy się" - to ty przestajesz odpowiadać na bodziec. Więc to jest wypalenie twojej percepcji, nie wypalenie miejsca.


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Hania_W to rozróżnienie jest ważne, ale nie jestem pewien że jest tak ostre jak je stawiasz. W ramach myślenia animistycznego - które jest podstawą większości tradycji o których tu rozmawiamy - przestrzeń ma coś w rodzaju pamięci. Nie twierdze że to prawda literalna, ale jeśli pracujesz w paradygmacie w którym miejsca "pamiętają", to habituacja przestrzeni jest sensownym pojęciem. Pytanie Simmy jest właśnie o to który model jest operacyjnie użyteczny, nie który jest prawdziwy.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale to robi różnicę praktyczną. Jeśli problem leży w Simmie, to rozwiązanie jest gdzie indziej niż jeśli problem leży w miejscu. Simma, próbowałaś robić jakiś rytuał poza tym mieszkaniem - niekoniecznie okadzanie, cokolwiek - żeby sprawdzić czy ten problem z "czuciem" jest przenośny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Tadek97, tak. Ostatnio robiłam dość prosty rytuał u znajomej, nic skomplikowanego, i działał. Czułam że coś robię. W domu tego nie mam od dawna. Więc chyba Teodor miał rację że to jest pytanie o miejsce, nie o mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 748
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest konkretna informacja. Czyli metody działają, tylko nie w tym miejscu. Simma, co wiesz o historii tego mieszkania? Ile tu mieszkasz i co było przed tobą?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Zielarz zanim pójdziemy w stronę historii miejsca - to jest ważna kwestia, ale może być też prostsze wyjaśnienie. Mieszkanie w którym żyjesz na co dzień jest przestrzenią nasyconą twoją własną energią psychiczną, nawykami, stresem, codziennością. Rytuał u znajomej był w przestrzeni neutralnej dla ciebie. To może tłumaczyć różnicę bez odwoływania się do historii miejsca.


Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Kabalista czyli co z tym zrobić? Jeśli własne mieszkanie jest zbyt "naładowane tobą" żeby rytuały działały tak jak w neutralnej przestrzeni, to jak to obejść? Czy da się w ogóle?


Odpowiedz
Wpisy: 562
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam skojarzenie z czymś co czytałam o koncepcji miejsca w praktykach tybetańskich - tam jest pojęcie sa che, miejsca o szczególnym charakterze, i rozróżnia się miejsca które wspierają praktykę i takie które ją utrudniają. Ale to dotyczy zewnętrznych lokalizacji, gór, dolin. Ciekawe czy da się aplikować do wnętrz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Martynka78 da się, tylko Kabalista ma rację że tu wchodzi dodatkowa komplikacja - własna przestrzeń życiowa jest zawsze do pewnego stopnia przedłużeniem siebie. Nie ma sensu pytać czy miejsce jest trudne do praktyki, bo ty jesteś częścią tego miejsca. To jest może najciekawszy aspekt całej tej rozmowy - że Simma szuka metody która działa niezależnie od jej stanu, ale może takiej metody nie ma, bo ona i to mieszkanie to jedna całość.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Hania_W, ale to prowadzi do ściany. Jeśli ktoś i jego przestrzeń są nierozłączne, to czyszczenie przestrzeni jest zawsze czyszczeniem siebie i odwrotnie - i cały problem oczyszczania staje się kwestią pracy wewnętrznej, nie rytualnej. Co praktycznie oznacza że Simma powinna zacząć od siebie, nie od mieszkania.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Sauwak, czyli wracamy do punktu wyjścia bo właśnie tego chciałam uniknąć. Okadzanie działało niezależnie, mogłam być zmęczona, rozkojarzona, i czułam zmianę w przestrzeni. Czy naprawdę nie ma nic co robi to samo bez dymu?


Odpowiedz
Wpisy: 609
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Dźwięk. Konkretnie - dzwon lub misa tybetańska, ciągły ton który wypełnia przestrzeń i nie wymaga od ciebie żadnego stanu poza naciśnięciem lub uderzeniem. To nie jest wizualizacja ani intencja, to jest fizyczna zmiana akustyczna pomieszczenia. Jeśli okadzanie działało przez rytm i fizyczną zmianę - zapach, dym - to dźwięk robi to samo w innym kanale.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@baska54)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 139

@Czarek, ale misa tybetańska to jest droga sprawa i trzeba się nauczyć. Jest coś prostszego?


Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Baska54 dzwonek do drzwi wejściowych, klaskanie w narożnikach pomieszczeń - to ostatnie jest metodą stosowaną w niektórych tradycjach meksykańskich jako forma oczyszczania przestrzeni. Fizyczne, proste, bez specjalnych przedmiotów.


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Czarek Czarek ma rację co do klaskania - to jest praktyka szeroko stosowana, pojawia się też w niektórych formach feng shui jako sposób na "rozbijanie" stagnacji energetycznej w narożnikach. Narożniki to miejsca gdzie cyrkulacja powietrza jest najsłabsza, co ma zarówno fizyczne jak i symboliczne uzasadnienie. Ale Simma, wracając do twojego pytania o coś co działa niezależnie od stanu - klaskanie jest właśnie takie. Bardzo fizyczne, nie wymaga skupienia.


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Pustelnik to brzmi sensownie. Simma, to może być dobry test - coś tak mechanicznego jak klaskanie w narożnikach, bez żadnego przygotowania, i sprawdzić czy robi różnicę. Jeśli tak, to masz odpowiedź że potrzebujesz metody fizycznej a nie medytacyjnej.


Odpowiedz
Wpisy: 739
(@kamilka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że się wtrącę, ale cały czas kręcimy się wokół metod a nie wróciłyśmy do tego wątku z rysowaniem który Simma opisywała wcześniej. Skoro to przyniosło ulgę, może warto się zastanowić czemu akurat wtedy zadziałało - czy to był spontaniczny gest, jakiś konkretny moment? Bo może tam jest wskazówka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Kamilka65, to był kompletnie spontaniczny moment, po bardzo złej rozmowie, usiadłam z kartką i zaczęłam rysować coś co wyglądało jak mapy nieistniejących miejsc. Nie myślałam o rytuałach, nie miałam intencji. I tak zostałam przy tym przez godzinę. Nie wiem czy "zadziałało" bo to był rytuał czy bo przez godzinę byłam w czymś innym niż w tej kłótni.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale Simma, to nie wyklucza że było jedno i drugie jednocześnie. Godzina skupienia na czymś neutralnym po silnym napięciu to jest już zmiana stanu - i jeśli ta zmiana stanu zmieniła to jak postrzegasz przestrzeń, to może wystarczy. Nie każda metoda musi działać przez mechanizm który rozumiemy.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Ninka_73, da się, ale to wymaga zmiany podejścia. Jedną z metod jest stworzenie w mieszkaniu wyraźnie wydzielonej przestrzeni praktyki - fizycznie, przez zasłonę, inny dywan, cokolwiek co mózg zaczyna kojarzyć inaczej niż resztę mieszkania. Wtedy ta część przestrzeni ma szansę rozwinąć inną "historię psychologiczną" niż sypialna czy jadalnia. Wiem że to brzmi bardziej jak psychologia niż magia, ale jedno drugiego nie wyklucza. Pytanie do Simmy - masz w tym mieszkaniu jakikolwiek kąt, który używasz tylko do praktyki?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Kabalista, właściwie nie. Mam stolik który czasem służy jako ołtarz, ale stoi w salonie i jednocześnie odkładam na niego klucze, kawę, roślinę. Nigdy nie myślałam o tym jak o problemie, ale teraz kiedy to piszę, to brzmi jak dokładnie to co opisujesz.


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Kabalista to jest sensowne, ale trochę upraszcza problem. Simma pisała że rytuał u znajomej zadziałał - a tam na pewno nie było wydzielonej przestrzeni tylko do praktyki, bo to był dom kogoś innego. Więc nie chodzi wyłącznie o skojarzenia mózgowe z miejscem. Jest coś jeszcze.


Odpowiedz
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 748

@Hania_W no właśnie, dlatego zapytałem o historię mieszkania kilka postów wcześniej i temat trochę przepadł. Simma, wróćmy do tego - ile lat mieszkasz w tym miejscu i czy wiesz coś o poprzednich lokatorach albo o tym co się tam działo?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Zielarz, mieszkam prawie siedem lat. Poprzedni lokator był stary, samotny, mieszkał tu bardzo długo. Nie wiem jak umarł ani gdzie, ale wiem że umarł bo tak mówiła sąsiadka. Nie wiem dlaczego wcześniej tego nie połączyłam z niczym, ale teraz jak piszę to razem to jednak brzmi inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 904
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Siedem lat to sporo czasu żeby nawarstwiły się twoje własne skojarzenia z miejscem, ale śmierć poprzedniego lokatora w mieszkaniu to jest osobna kwestia - i nie mówię tego żeby eskalować, bo to nie jest automatycznie problem. W wielu tradycjach śmierć w miejscu jest neutralna albo wręcz oznacza że miejsce było wystarczająco bezpieczne żeby ktoś w nim spędził całe życie. Problem pojawia się kiedy śmierć była gwałtowna, traumatyczna albo kiedy ktoś odchodził w bardzo silnych emocjach. Simma, masz jakiekolwiek informacje od tej sąsiadki o okolicznościach?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Pustelnik, zanim pójdziemy dalej w tę stronę - nie chcę żeby Simma zaczęła budować narrację wokół tego lokatora jeśli nie ma żadnych faktów. To jest pułapka myślenia magicznego, że jak znajdziemy przyczynę to wszystko się ułoży. Może historia miejsca ma znaczenie, może nie. Ale Simma powiedziała że problem z rytuałami narastał - kiedy to się zaczęło? Bo jeśli mieszka tu siedem lat i pierwsze kilka lat było inaczej, to zmiana nie może leżeć w historii miejsca sprzed jej przyjazdu.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Tadek97 Tadek, to jest dobre pytanie i trochę mnie zawstydziło że sama tego nie zestawiłam. Pierwsze lata były okej. Zmiana zaczęła się mniej więcej trzy lata temu, może cztery. I tak szczerze, to był też trudny okres życiowo. Więc może masz rację i szukam czegoś zewnętrznego żeby nie patrzeć na to co się zmieniło we mnie.


Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 739

@Simma, ale to co piszesz teraz jest chyba ważniejsze niż cała rozmowa o metodach. Bo jeśli trudny okres życiowy zbiegł się z utratą kontaktu z praktyką, to może to rysowanie map któregoś wieczoru zadziałało właśnie dlatego że było czymś zupełnie bez ciężaru - bez oczekiwania że coś ma "zadziałać". Nie byłaś w trybie rytuału, byłaś po prostu w czymś co robiłaś rękami. Czy to się zdarzało częściej, takie momenty przez te trzy lata?


Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Kamilka65 ale Kamilka, to trochę przesuwa temat z czyszczenia przestrzeni na terapię. Rozumiem że to jest powiązane, ale Simma pytała o konkretne metody zastępcze dla okadzania. Czy możemy zostać przy tym? Bo cała rozmowa o dźwięku i klaskaniu była sensowna i nie wiem czemu ją porzuciliśmy.


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Ninka_73 nie porzuciliśmy, po prostu doszliśmy do miejsca gdzie metody fizyczne to tylko część odpowiedzi. Klaskanie w narożnikach ma sens jako interwencja doraźna. Ale jeśli problem Simmy to narastający brak kontaktu z własną praktyką przez kilka lat, to żadna pojedyncza metoda nie zastąpi okadzania na stałe - bo okadzanie też przestało działać nie dlatego że jest złe, tylko dlatego że coś się posypało wcześniej. To jest jak pytanie o lepszy środek przeciwbólowy kiedy problem jest głębiej.


Odpowiedz
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 562

@Kabalista Ale chwilę, bo Kabalista ma rację co do diagnozy, ale to nie znaczy że rozmowa o metodach jest bez sensu. Simma powiedziała że rytuał u znajomej zadziałał. To znaczy że coś jeszcze w niej działa, tylko nie w tym mieszkaniu. Więc pytanie brzmi czy da się odtworzyć ten stan w swoim własnym miejscu - i wtedy wracamy do metod fizycznych jako pomostu, nie jako rozwiązania na zawsze. Czarek, to klaskanie o którym mówiłeś - jak długo to powinno trwać, jak robić to z głową?


Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Martynka78 nie ma jednej odpowiedzi na "jak długo", bo to nie jest procedura tylko obserwacja. Zaczynasz od narożników, stukasz albo klaszcz parę razy i słuchasz. W narożniku gdzie dźwięk jest głuchy, martwy, tam stajesz dłużej. W niektórych tradycjach latynoskich używa się do tego świecy parafiny - trzymają ją w rogu i patrzą na kopcenie. Ale dźwięk jest prostszy i nie wymaga interpretacji. Simma, jedno pytanie - czy masz w domu jakikolwiek dzwonek, dzwoneczek, cokolwiek co wydaje dźwięk nieelektryczny?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: