No właśnie, a co z tą białą magią? Tu na forum wszyscy rozpisują się głównie o czarnej, że zło wcielone... inni znowu twierdzą że nie ma żadnej różnicy, magia to magia i tyle.
Ale ta biała... biel kojarzy się z czystością, to chyba każdy przyzna. Tylko czy czystość oznacza jednocześnie bezpieczenstwo? To już nie takie oczywiste.
Ciekaw jestem też co konkretnie zalicza się do rytuałów białej magii. Bo np. rytuały miłosne - czy można je uznać za coś dobrego, nieszkodliwego? Czy w ogóle takie istnieją w ramach tej "białej" odmiany?
Mówi się, że nie powinno się wpływać na drugą osobę, żeby zachowywała się tak jak chcemy... ale chwileczkę, czym w takim razie jest zwykłe uwodzenie, "podrywanie"? Też przecież chcemy wywrzeć na kimś określone wrażenie.
Myślę, że korzystanie z pewnych metod, właśnie tej białej magii, jest jak najbardziej do przyjęcia. Sama zresztą mam na to swój dowód z życia wzięty.
Dawno temu, bardzo dawno, wycięłam kawałek prześcieradła, na którym spał chlopak, który mi się bardzo podobał. Nosiłam ten skrawek przy sobie i szczerze mówiąc nawet nie zdawałam sobie sprawy, że robię cokolwiek magicznego... A jednak. Dziś jesteśmy małżeństwem od 30 lat 🙂
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
