Forum

Asystent AI
Czy ktoś pracuje z ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy ktoś pracuje z magią węzłów i sznurów?

Strona 1 / 2

Wpisy: 1888
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Cześć. Od jakiegoś czasu eksperymentuję z magią sznurów i węzłów i chciałem zapytać, czy ktoś z was też z tym pracuje. Mam na myśli zarówno klasyczne dziewięciowęzłowe zaklęcia na sznurze, jak i drabinki czarownic, nauzę słowiańskie czy nawet zwykłe wiązanie intencji w supły. Temat jest chyba trochę zapomniany, a przynajmniej ja mam wrażenie, że na forum mało o tym było. Jak ktoś ma doświadczenia - chętnie posłucham, bo sam mam parę pytań.


Odpowiedz
97 odpowiedzi
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

O, dobrze, że ktoś w końcu o tym pisze. Pracuję z węzłami od lat i uważam, że to jedna z najstarszych i jednocześnie najbardziej niedocenianych form magii. Ludzie lecą w świece, kryształy, zioła - a tu masz coś, co wymaga kawałka sznura i skupienia. Nic więcej. Dla mnie kluczowe w magii węzłów jest to, co robisz z oddechem - po zawiązaniu każdego węzła dmucham na niego, jakbym wdmuchiwała w niego życie. Kto pomija ten element, ten traci połowę efektu.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Pracuję z węzłami, choć w nieco innym kontekście niż większość. Interesuję się historycznym aspektem - czarownice z Finlandii, Laponii i Szkocji sprzedawały żeglarzom sznury z trzema węzłami. Pierwszy rozwiązany dawał łagodny wiatr, drugi silniejszy, a trzeciego nie wolno było ruszać, bo wyzwalał sztorm. Praktyka przetrwała do początku XX wieku. Próbowałem czegoś analogicznego i nie dam sobie ręki uciąć, ale wyniki nie wyglądały na przypadkowe.


Odpowiedz
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Ja pracuję z węzłami, ale od strony słowiańskiej - nauzami. To inna tradycja niż ta zachodnia z dziewięcioma węzłami i inkantacją „By knot of one, the spell's begun". W nauzach chodzi o konkretny kształt splotu - każdy nauza to inny wzór - i o zagowr, który musi być dostosowany do celu. Nie wystarczy zwykły supeł. Do tego dochodzi patronat bóstwa - np. Makosz jako ta, która przędzie nić przeznaczenia. To jest zupełnie inne podejście filozoficzne niż anglosaski model „przechowywania energii w sznurze".


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Herga Mógłabyś powiedzieć więcej o tych nauzach? Ja znam magię węzłów głównie z tradycji wicca i ze źródeł anglosaskich. Czym się konkretnie różni słowiańskie podejście - technicznie? Chodzi o same węzły czy o cały kontekst pracy?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Taurus Różnice są spore. W zachodnim modelu masz ustandaryzowany schemat - dziewięć węzłów, inkantacja, konkretna kolejność wiązania (najczęściej 1-6-4-7-3-8-5-9-2), przechowywanie energii w sznurze jak w baterii. W nauzach słowiańskich chodzi o sam kształt splotu - to nie jest zwykły supeł, tylko precyzyjny wzór, każdy inny dla innego celu. Zagowr jest osobisty i niezbędny - sam węzeł bez słów nie ma mocy. I jest jeszcze ta warstwa duchowa - nie „ładujesz" sznura energią, tylko zapraszasz przez niego konkretną siłę: bóstwo, żywioł, przodka.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Herga Jeszcze do nauzów - mówisz, że zagowr jest niezbędny, a sam węzeł bez słów nie działa. A w zachodniej tradycji jest odwrotnie - inkantacja jest opcjonalna. Jak myślisz, skąd ta różnica?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Taurus Myślę, że to wynika z tego, jak obie tradycje rozumieją energię. Zachodni model to bardziej „praktyk jako źródło mocy" - Twoja wola ładuje sznur, słowa są wsparciem. Słowiański model to „praktyk jako mediator" - prosisz siłę zewnętrzną o współpracę, a zagowr jest formą tej prośby. Bez zagoworka nie ma kontaktu z siłą, więc nie ma mocy. To trochę jak różnica między magiem a szamanem - jeden operuje własną wolą, drugi współpracuje z duchami.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Herga Właśnie o tych zagoworkach - muszą być tradycyjne, przekazane z pokolenia na pokolenie, czy można tworzyć własne? Nie znam starych słowiańskich formuł i nie chcę wymyślać czegoś, co będzie brzmiało sztucznie.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Leonora Tradycyjne zagoworki mają swoją wagę - setki ludzi powtarzało te same słowa przez wieki, co buduje coś na kształt egregora. Ale możesz tworzyć własne. Ważne, żeby były zwięzłe, rytmiczne, jasne w intencji i najlepiej rymowane. Rym pomaga pamięci i trafia głębiej niż proza. Nie musisz naśladować archaicznego języka na siłę. Twoje słowa, wypowiedziane z przekonaniem, mają swoją wartość.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Leonora Dodam, że angielska formuła „By knot of one, the spell's begun" też jest w gruncie rzeczy prosta i każdy może stworzyć analogiczną w swoim języku. Ważne, żeby kolejne wersy narastały emocjonalnie - od cichego początku do pełnej mocy przy dziewiątym węźle. To budowanie napięcia jest częścią samego procesu.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

@Lurisk Ja dopiero zaczynam się w to wgryzać, więc chętnie poczytam, co bardziej doświadczeni mają do powiedzenia. Na razie mam jedno konkretne pytanie - jaki materiał sznura stosujecie? Czytałam, że naturalne włókna - bawełna, wełna, konopie - są lepsze od syntetyków, ale nie wiem, czy to kwestia tradycji, czy naprawdę jest jakaś różnica w praktyce.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Zorka Z mojego doświadczenia - naturalne włókna lepiej trzymają energię. Pracowałem z jedwabiem, wełną, bawełną i konopiami. Jedwab jest specyficzny - w wielu tradycjach uważa się, że raczej odbija energię niż ją pochłania, dlatego talizmany i karty tarota owija się w jedwab dla ochrony. Wełna jest dla mnie takim magicznym odpowiednikiem białej świecy - uniwersalna, dobra do wszystkiego. Konopie ciągną ku ziemi, uziemieniu. A syntetyki? Omijam.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Sauwak No nie przesadzałbym. Jasne, naturalne włókna mają tradycję za sobą, ale koniec końców to nie sznurek robi magię, tylko ten, kto wiąże. Znam ludzi, którzy robili skuteczne prace na sznurku z marketu budowlanego. Nie idealizujmy materiałów.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Szaman Zgadzam się, że wola jest kluczowa, ale materiał to nie jest obojętna kwestia. Porównałabym to do gotowania - możesz zrobić dobre danie na tanim garnku, ale w dobrym garnku będzie łatwiej. Materiał wspiera intencję, nie zastępuje jej. Więc po co sobie utrudniać?


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Sauwak Piszesz, że jedwab odbija energię. To znaczy, że do manifestacji - gdzie chcesz, żeby sznur trzymał intencję - lepiej wybrać coś innego? Wełnę albo bawełnę?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Faddi W dużym uproszczeniu - tak. Jedwab sprawdzi się w ochronie i izolowaniu, bo działa jak tarcza. Do manifestacji sięgaj po wełnę albo bawełnę, które chętniej absorbują to, co w nie włożysz.


Odpowiedz
Wpisy: 1805
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Pracuję z węzłami od dawna i mogę potwierdzić - niedoceniona forma. To, co mnie w niej urzeka, to dyskrecja. Historycznie zaklęcia na sznurach wiązano w kieszeni, tak żeby nikt nie widział. Nie potrzebujesz ołtarza, świec, kadzideł - tylko kawałek sznura i swoje ręce. Można praktykować w autobusie, w pracy, gdziekolwiek. I to jest ogromna przewaga nad innymi formami rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Ja pracuję z drabinkami czarownic - splatam trzy sznury, wplatam piórka, koraliki, kamienie. Mam jedną nad drzwiami do sypialni i atmosfera jest wyraźnie spokojniejsza, odkąd tam wisi. Ale mam pytanie - czy drabinkę trzeba co jakiś czas czyścić albo odnawiać? Czy to działa permanentnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Whisper Drabinka się z czasem „nasyca" - zbiera na siebie to, od czego chroni. Ja odnawiam swoje co trzy miesiące, czasem częściej, zależy od tego, jak czuję energię w domu. Możesz oczyścić ją dymem z szałwii albo zostawić na noc w świetle pełni. Ale jeśli drabinka była robiona na konkretny cel i ten cel się wypełnił - rozwiąż ją, podziękuj i zakopaj albo spal. Nie trzymaj drabinki, która „skończyła pracę". To jak zostawienie pustego opakowania na ołtarzu.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Whisper Jeszcze do tematu drabinek - materiał elementów wplatanych ma znaczenie. Piórka tradycyjnie z czarnej kury, ale w praktyce krucze czy gęsie też się sprawdzają, zależy od celu. Koraliki - kamienie naturalne, nie szklane imitacje. Zioła suszone naturalnie, nie z torebki z marketu. Im więcej elementów osobistych wpleciesz, tym silniejszy związek energetyczny z drabinką.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam pytanie natury praktycznej. Czy ktoś z was robi węzły na sprawy miłosne? Wiem, że samo wyrażenie „zawiązanie węzła małżeńskiego" pochodzi z rzymskich obrzędów pogańskich - pary wiązały węzeł składając przysięgi sobie i bogom. W chińskiej ceremonii para trzymała węzeł z czerwonych i zielonych wstążek. Ale jak to wygląda w waszej praktyce? Oddzielnie węzły na przyciąganie, a oddzielnie na wzmocnienie istniejącego związku?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Gituska Tak, to dwa kompletnie różne cele. Na przyciąganie miłości stosuję trzy węzły na różowej lub czerwonej nici - każdy węzeł to jedna cecha, której szukam u partnera. Wizualizacja musi być konkretna, ale nie personalna - nie wiążesz na konkretną osobę, bo to jest praca na czyjejś woli. Na wzmocnienie istniejącego związku preferuję tak zwany „true-lover's knot" - wiążesz go razem z partnerką, każde trzyma jeden koniec sznura. To buduje wspólną energię.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Seid Dodam, że wiązanie na miłość wymaga ogromnej ostrożności etycznej. Historycznie węzły miłosne bywały używane do kontroli - babilońskie czarownice miały chwytać dusze ludzi wiążąc supły na sznurze z cedru. W zachodnioafrykańskiej magii wypowiadanie imienia osoby podczas wiązania dawało nad nią władzę. To są tradycje, z których warto czerpać wiedzę historyczną, ale bezmyślne naśladowanie to prosta droga do szkodzenia.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Paradoxa Dlatego jak robię cokolwiek na miłość, to wyłącznie na siebie - na własną otwartość, gotowość, atrakcyjność energetyczną. Nigdy na konkretną osobę. Węzły się do tego świetnie nadają, bo fizycznie zawiązujesz w sobie określoną jakość. Po zawiązaniu noszę sznurek na nadgarstku, pod rękawem.


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Muszę się tu wtrącić z perspektywy runicznej, bo węzły i runy to temat, o którym mało kto mówi. Odyn miał swój Valknut - trzy splecione trójkąty - symbol wiązania i uwalniania wojowników w walce. To jest w zasadzie magiczny węzeł runiczny. Ja ryję runy na drewnianych koralikach i wplatam je w sznury - łączę magię węzłów z runiczną. Przy ochronie domu - Algiz i Thurisaz. Na zdrowie - Uruz i Berkano.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Kadula Jak to technicznie wygląda? Ryjesz runę na koralu i wiążesz po obu stronach? Czy cały sznur jest jakoś naznaczony?


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Faddi Drewniany koralik z wyżłobioną i pomalowaną runą, a po obu stronach węzły, które zamykają energię runy w danym odcinku sznura. Używam brzozowych krążków - brzoza w tradycji nordyckiej jest powiązana z oczyszczeniem i nowymi początkami. Cały sznur to jedna spójna intencja, runy ją tylko precyzują.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Kadula Wrócę do Twoich runiczno-sznurowych bransoletek - próbowałem czegoś podobnego z labradorytem i muszę powiedzieć, że sen po zawieszeniu takiej drabinki był wyjątkowo żywy. Ale nie wiem, czy to labradoryt, czy fakt, że przez pół godziny przed snem skupiałem się na intencji.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Whisper To jest ten wieczny problem z magią - oddzielenie efektu od placebo. Ale z mojej perspektywy - jeśli rytuał wprawia cię w stan głębokiego skupienia, a sen potem jest pełen symboli, to już jest wartość. Sznur, kamień, węzeł - to kotwice dla intencji, nie automaty do sprzedaży życzeń.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Whisper Wplatanie kryształów w drabinki robię regularnie. Małe przewiercone koraliki - ametyst, kryształ górski, turmalin czarny, różowy kwarc - każdy zamknięty między dwoma węzłami, co tworzy taką energetyczną kapsułkę. Turmalin na ochronę, ametyst na intuicję, różowy kwarc na serce. Ale kamień musi być oczyszczony zanim go wpleciesz - inaczej wpuszczasz w drabinkę obcą historię.


Odpowiedz
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Mówicie o materiałach i elementach, ale nikt nie wspomniał o kolorach, a to kwestia fundamentalna. Czarny - ochrona, banowanie, praca z cieniem. Czerwony - pasja, witalność, zdrowie. Zielony - finanse, wzrost, płodność. Biały - oczyszczenie, duchowość, nowe początki, zastępuje dowolny inny kolor. Fioletowy - rozwój duchowy, wyższa świadomość. I ważna rzecz - jeśli splatasz trzy sznury razem, kolory muszą współgrać z intencją. Na dostatek bierz zielony, złoty i brązowy. Nie mieszaj chaotycznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Hellan A co ze srebrnymi i złotymi nićmi? Widziałam, że ktoś je wplata, ale nie wiem, czy to nie jest czysto dekoracyjne.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Kolczasta Nie, to nie dekoracja. Złoto to energia słoneczna - sukces, obfitość, zwycięstwo. Srebro - Księżyc, intuicja, praca z astralnym. Więc jeśli robisz drabinkę na intuicję i rozwój psychiczny, srebrna nić jak najbardziej ma sens. Tylko unikaj metalicznych syntetyków - lepiej jedwabna nić barwiona na odpowiedni odcień.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Skoro już jesteśmy przy historii - warto wspomnieć o jednym z niewielu fizycznych dowodów. W 1878 roku w Wellington w Somerset, podczas rozbiórki domu, znaleziono na strychu sznur z wplecionymi piórami. Obok leżało sześć mioteł z rozpadającymi się trzonkami i stary fotel. Abraham Colles i lokalni antykwariusze zbadali znalezisko i uznali je za drabinkę czarownic. Później Charles Leland znalazł analogię we Włoszech - tam nazywano to „girlandą czarownic" i robiono z piór czarnej kury, wyrywanych z żywego ptaka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Szaman I to włoskie znalezisko jest o tyle mroczne, że Leland opisał wersję, w której w sznur wplatano włosy ofiary. Drabinkę umieszczano pod łóżkiem osoby, na którą miało spaść nieszczęście. To jest ta ciemna strona magii węzłów, która istnieje od wieków, niezależnie od tego, czy nam się to podoba.


Odpowiedz
Wpisy: 1207
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

I to jest dokładnie to, co mnie w tej praktyce niepokoi. Wiązanie, wiązanie, wiązanie - ale w połowie tradycji używano tego do kontroli nad ludźmi. Wiązanie woli, wiązanie duszy. Czy ktoś z was świadomie wyznacza sobie granice etyczne w pracy z węzłami?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Arat Oczywiście. Moja zasada - nie wiążę niczego, co dotyczy czyjejś woli, zdrowia lub losu bez wiedzy i zgody tej osoby. Węzły wiążące stosuję wyłącznie na siebie: wiążę w sobie cierpliwość, ochronę, spokój. Albo na sytuacje, nie na ludzi. Chcesz zatrzymać plotki? Nie wiążesz ust konkretnej osobie, tylko wiążesz samą sytuację.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Arat Granice etyczne to fundament, zgoda. Ale powiem ci coś - w tradycji ludowej granice były inne. Babka na wsi, która zawiązywała supła na chorobę wnuka, nie myślała w kategoriach „naruszania wolnej woli". Robiła, co trzeba. Współczesna etyka magiczna jest ukształtowana głównie przez wicca i prawo trójki, ale nie wszyscy się do tego stosują i nie oznacza to automatycznie, że działają źle.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Dodam jeszcze jedną warstwę do tego tematu etycznego. Jest znany przypadek rybaków z Portessie - dostali sznur z trzema węzłami, z instrukcją, żeby trzeciego nie ruszać. Oczywiście rozwiązali wszystkie trzy i rozpętał się sztorm, który o mało ich nie zatopił. To jest lekcja - każdy węzeł to zamknięta porcja energii, której uwolnienie ma konsekwencje. Kto tego nie szanuje, ten może oberwać.


Odpowiedz
Wpisy: 926
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie o rozwiązywanie. Z tego, co tu czytam, wynika, że rozwiązywanie węzłów jest równie ważne co wiązanie - a może nawet ważniejsze w kontekście uwalniania. Czy ktoś regularnie praktykuje rozwiązywanie węzłów jako formę oczyszczenia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Gabka To jest moim zdaniem jedna z najprostszych i najskuteczniejszych form magii uwalniającej. Wiążesz węzły na sznurze - każdy reprezentuje coś, co chcesz puścić. Nawyk, emocję, wspomnienie, wzorzec. Potem rozwiązujesz je jeden po jednym, każdego dnia przez dziewięć dni. Przy rozwiązaniu wizualizujesz, jak uwolniona energia odchodzi - oddajesz ją ziemi albo wodzie. Na koniec sznur spalasz lub zakopujesz. Proste jak drut, a efekty bywają bardzo odczuwalne.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Kunia I ważna kwestia, którą ludzie często pomijają - kolejność rozwiązywania. Rozwiązujesz w tym samym porządku, w jakim wiązałaś, nie od końca. Pierwszy wiązany, pierwszy rozwiązany. Ostatni rozwiązany to ten z najsilniejszym ładunkiem, bo był wiązany na szczycie energii. Odwrotna kolejność daje chaotyczne rezultaty.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Taurus I jeszcze jedna praktyczna rzecz - zabezpiecz końce sznura przed pracą. Zawiązuję małe supełki na obu końcach, żeby sznur się nie strzępił, a potem oznaczam jeden koniec koralikiem albo kroplą wosku. Bez tego przy dziewięciu węzłach łatwo się pogubić, od którego końca zaczęłaś.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Chcę powiedzieć kilka słów o węzłach w kontekście uzdrawiania, bo ten aspekt tu nie padł. Pliniusz Starszy pisał, że rany bandażowane z użyciem węzła Herkulesa goiły się szybciej. Anglosaski traktat medyczny zalecał wiązanie koniczyny na szyi pacjenta czerwoną nicią podczas malejącego Księżyca - na leczenie obłędu. Nie mówię, że węzły zastępują medycynę. Ale jako uzupełnienie energetyczne - jest za tym długa tradycja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Barni Byłabym ostrożna z takim łączeniem magii i zdrowia. Ktoś mniej doświadczony może to zrozumieć jako zachętę do leczenia się sznurkami zamiast chodzenia do lekarza.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Zorka Nie, absolutnie nie o to chodzi. Wsparcie energetyczne, nie zamiennik medycyny. Ktoś medytuje w trakcie leczenia, ktoś nosi amulet obok zażywania leków - jedno nie wyklucza drugiego. Ale masz rację, że trzeba to jasno komunikować.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

A wracając do węzła Herkulesa - to jest w zasadzie zwykły węzeł płaski, prawda? Ten, który każdy wiąże automatycznie zawiązując sznurówki. I to mi się podoba, bo pokazuje, że nie musisz być żeglarzem, żeby pracować z węzłami. Najprostsze supły mają najdłuższą tradycję magiczną. W starożytnym Egipcie węzeł płaski był używany od tysiącleci.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Gituska Dokładnie, i ta prostota jest zaletą. Zbyt skomplikowany węzeł rozprasza uwagę - skupiasz się na technice zamiast na intencji. W praktyce wystarczy znać parę podstawowych: węzeł prosty, ósemkowy i ewentualnie drabinkowy. Reszta to nadbudowa.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Seid Nie zgadzam się z tym upraszczaniem. Typ węzła ma znaczenie symboliczne i energetyczne. Węzeł celtycki - ciągła linia bez początku i końca - to symbol wieczności, idealny do pracy na trwałość i cykliczną ochronę. Ósemkowy - nieskończoność - do manifestacji długoterminowej. Twierdzenie, że wystarczy supeł, to jak powiedzenie, że wystarczy narysować byle kształt zamiast właściwego sigilum.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Kobalt Rozumiem Twój punkt, ale to jest bardziej kwestia osobistego podejścia niż reguły. W tradycji celtyckiej czy nordyckiej forma węzła jest kluczowa - zgoda. Ale w prostej ludowej magii sznurowej nie miała takiego znaczenia jak intencja i zagowr. Obie drogi prowadzą do celu. Nie chcę, żeby ktoś się zniechęcał myśląc, że musi opanować makramę, zanim zacznie.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Seid Wracam do tematu „true-lover's knot" - mówisz, że wiążesz go razem z partnerką. A co, jeśli partner nie jest zainteresowany magią? Da się zrobić to samodzielnie, czy wymaga dwóch osób?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Agatha.1 Idealnie jest we dwoje, ale jeśli partner nie chce - możesz sama. Tyle że wtedy pracuj wyłącznie na siebie: „wiążę w sobie otwartość na tego partnera, wiążę w sobie cierpliwość". To jest etycznie czyste. Natomiast wiązanie na relację bez wiedzy drugiej osoby to już szara strefa i tego bym nie polecał.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Chcę dodać jedną istotną kwestię, która tu nie padła - czas. Wiązanie węzłów powinno być zsynchronizowane z fazą Księżyca. Rosnący - na przyciąganie, wzrost, budowanie. Pełnia - na pełną moc, kulminację. Malejący - na uwalnianie, usuwanie, banowanie. Nów - na nowe początki, zasiewanie. Dziwi mnie, że @Lurisk o tym nie wspomniał na starcie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Bylica Hmm, nie do końca się zgadzam z traktowaniem tego jako bezwzględnej reguły. Magia węzłów była praktykowana przez żeglarzy w morzu, przez znachorki w nagłych wypadkach - nikt nie czekał na odpowiednią fazę Księżyca, kiedy ktoś umierał od gorączki albo brakowało wiatru do dopłynięcia do portu. Fazy Księżyca pomagają, ale to nie jest warunek konieczny.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Szaman W sytuacjach nagłych oczywiście nie będziesz czekał. Ale jeśli masz czas i planujesz z wyprzedzeniem - pomijanie cyklów księżycowych jest jak sadzenie roślin w losowej chwili zamiast w odpowiedniej porze. Możesz, ale po co ignorować coś, co wzmacnia efekt?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

Dodam jeszcze dzień tygodnia, bo to też ma znaczenie w niektórych tradycjach. Piątek - praca miłosna, dzień Wenus. Sobota - ochrona i banowanie, Saturn. Niedziela - sukces, obfitość, Słońce. Czwartek - ekspansja, sprawiedliwość, Jowisz. Jak mówi @Bylica - jeśli masz czas, czemu nie dobrać sobie dodatkowe wzmocnienie?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Bylica Nie wspomniałem, bo nie chciałem wychodzić od teorii - bardziej interesowało mnie, co ludzie tu robią w praktyce. Ale masz rację, fazy Księżyca są istotne. Sam stosuję je, kiedy planuję pracę z wyprzedzeniem. Przy spontanicznych wiązaniach - szczerze? Nie czekam na odpowiedni Księżyc. I też mi działa.


Odpowiedz
Wpisy: 1151
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś z innej beczki - pracuję z węzłami w kontekście magii pogodowej. Te opowieści o żeglarzach, o których @Szaman pisał, to nie jest wyłącznie folklor. Eksperymentowałem z wiązaniem wiatru - trzy węzły na lnianym sznurze, wiązane na wzgórzu przy silnym wietrze, każdy zawiązany na innym stopniu intensywności. Potem testujesz, rozwiązując pierwszy w bezwietrzny dzień. Wyniki? Nie jestem naukowcem, ale parę razy z rzędu nie wygląda na zbieg okoliczności.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Zengui No to mamy odważnego. Magia pogodowa to temat, w który większość praktyków nie wchodzi - uważana jest za niebezpieczną i nieprzewidywalną. Sam trzymam się od niej z daleka, nie dlatego że nie wierzę w skuteczność, ale dlatego że konsekwencje mogą wymknąć się spod kontroli.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Sauwak Wiem. Dlatego nigdy nie rozwiązuję trzeciego węzła. Pierwszy wystarczy na lekki podmuch. Kwestia dyscypliny i pokory - nie kontrolujesz żywiołu, prosisz o współpracę.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Mam praktyczne pytanie. Jak przechowujecie gotowe sznury z węzłami? Wiem, że nikt inny nie powinien ich dotykać, ale gdzie je trzymać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Leonora Zależy od celu. Na ochronę domu - nad drzwiami albo w oknie. Na sen, intuicję - pod poduszką. Na ogólny cel - na ołtarzu, owinięty wokół białej świecy albo w woreczku z naturalnej tkaniny. Na finanse - w portfelu albo w szufladzie z pieniędzmi. I zasada generalna - dyskrecja. Nikt nie powinien o sznurze wiedzieć. Historycznie to była kieszonkowa magia - wykonywana cichcem, bez rozgłosu.


Odpowiedz
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

A ja chcę wrócić do jednej ważnej rzeczy, bo widzę, że rozmowa skupiła się na zachodnim modelu. W słowiańskiej tradycji nauzowej nie ma tego schematu „bateria - ładujesz - rozładowujesz". Nauza to raczej mediator między praktykiem a siłą, do której się odwołujesz. Nie przechowujesz energii - utrzymujesz kontakt. To zmienia sposób myślenia o całej praktyce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Herga Ciekawe. Mam pytanie - czy w tradycji słowiańskiej istnieje coś takiego jak drabinka czarownic? Taki sznur z wieloma elementami, piórkami, kamykami?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Lurisk Nie bezpośrednio, ale w tradycji ludowej zawiązywano zioła w supły na lnianych sznurach i wieszano je w izbach - na ochronę przed złymi duchami i chorobami. Funkcjonalnie to jest zbliżone do drabinki, ale forma jest inna. I powtórzę - zagowr jest tu kluczowy, bez niego sam sznur z ziołami to po prostu wiązanka suszu, nic więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Dodam uwagę o porze dnia. W tradycji ludowej magia na przyciąganie była robiona za dnia - kiedy słońce rośnie, energia rośnie. Magia na usuwanie - w nocy, zwłaszcza po północy. W magii węzłów to się przekłada bezpośrednio: wiązanie na manifestację za dnia, wiązanie na uwolnienie w nocy, rozwiązywanie o świcie symbolicznie z powrotem światła.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zmienię nieco kierunek - ktoś wspominał o cingulim. To osobisty sznur w tradycji wicca, dziewięć stóp, mierzy tyle co wzrost właściciela, używany do wytyczania kręgów. Ktoś z tym pracuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Taurus Pracowałam z cingulim lata temu, w kowenie. Służył zarówno do wytyczania kręgu, jak i do pracy z węzłami wewnątrz rytuału. W niektórych tradycjach gardneriańskich nauczyciel trzyma Twoje cingulim aż do momentu, kiedy odchodzisz z kowenu albo umierasz - wtedy jest niszczone. To buduje głęboki energetyczny związek ze sznurem. Ale nie trzeba być w kowenie - polecam każdemu splecić własny sznur rytualny, poświęcony i używany wyłącznie do praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 926
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie o rozmiar. Wszędzie piszą o dziewięciu stopach, czyli jakieś 2,7 metra. Nie da się pracować z czymś krótszym? Mam mały ołtarz i operowanie trzema metrami nici to jest dla mnie abstrakcja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Gabka Dziewięć stóp to tradycja gardneriańska, ale nie jedyny format. Możesz pracować z dziewięcioma calami - to ok. 23 cm. Wygodne, dyskretne, łatwe do schowania. Ważniejsza jest symbolika numerologiczna - trzy razy trzy - niż fizyczna długość. Ja do małych osobistych prac używam sznurków 30-40 cm i są skuteczne. Długie sznury mają sens w pracy grupowej albo przy kręgach.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Gabka W tradycji nordyckiej długość sznura nie jest w ogóle standaryzowana. Liczy się liczba węzłów - trzy, dziewięć, trzynaście - a sznur może być jaki chcesz. Bransoletki z runicznie opisanymi koralikami mają u mnie po 20-25 cm i działają doskonale.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Chcę wrócić do aspektu przechowywania energii, bo to jest chyba największa przewaga magii węzłów. Możesz zawiązać intencję i trzymać ją w gotowości - jak magiczną baterię. Wiążesz dziewięć węzłów na przybywającym Księżycu, odkładasz sznur, a potem rozwiązujesz po jednym, kiedy przychodzi odpowiedni moment. Żeglarze tak właśnie robili - przygotowywali sznury z wiatrem i używali ich w potrzebie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Paradoxa I to jest chyba ta rzecz, która mnie najbardziej ciągnie do tej formy. Świeca się spala, kadzidło się kończy, a sznur leży i czeka. Możesz go mieć na zapas - przygotować, kiedy jesteś w dobrej formie, i użyć, kiedy energii ci brak. To jest coś, czego nie daje żadna inna forma magii w tak prosty sposób.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

Ale uważaj z tym „trzymaniem na zapas". Sznur z węzłami nie jest wieczny. Energia się z czasem rozładowuje, szczególnie jeśli sznur leży w pobliżu źródeł zakłóceń - elektronika, chaotyczne energie domowników. Dobrze jest co jakiś czas go „doładować" - medytacją, oddechem, ponowną wizualizacją. Albo po prostu schować go porządnie, z dala od obcych wpływów.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Hellan Albo owinąć w jedwab, co wracamy do tematu @Sauwak - jedwab jako izolator energetyczny. To jest logiczne zastosowanie: jedwab chroni sznur z węzłami przed rozproszeniem energii.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Szaman Dokładnie tak. Jedwab na przechowywanie, wełna na absorbowanie intencji, bawełna na uniwersalne zastosowania. Każdy materiał ma swoją funkcję, jeśli potraktujesz go świadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

A co z pozbywaniem się zużytych sznurów? Spalanie, zakopywanie, wrzucanie do wody - jest jakaś reguła?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Zorka Jest logika za każdą metodą. Spalenie - szybkie, definitywne uwolnienie, dobre przy banowaniu. Zakopanie - oddanie ziemi, powolne przetworzenie, dobre przy pracy na wzrost i uziemienie. Bieżąca woda - zmywa i unosi, dobra przy puszczaniu. Niektórzy rozkładają sznur na wietrze, na wzgórzu - żywioł powietrza dla komunikacji i zmiany.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

I jeszcze jedno - jeśli sznur jest syntetyczny, to na Boga nie spalaj go w zamkniętym pomieszczeniu. Palenie plastiku to nie jest magiczne oczyszczenie, tylko toksyczny dym. Jeszcze jeden argument za naturalnymi włóknami.


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Dodam coś o inkantacjach, bo tu padło dużo o formułach, ale jest jeszcze opcja - cisza. Niektóre tradycje uważają, że węzeł zawiązany w absolutnej ciszy, z czystą wizualizacją, jest silniejszy niż ten ze słowami. Słowa mogą rozpraszać, jeśli skupiasz się na ich zapamiętaniu zamiast na intencji. Sam pracuję i tak, i tak - ale przy sprawach naprawdę osobistych wybieram ciszę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Kobalt Ja uważam odwrotnie - słowo wypowiedziane na głos ma moc wibracji. To nie jest tylko treść, ale fizyczna fala dźwiękowa, którą nasycasz sznur. Ale rozumiem, że to kwestia stylu. Może klucz w tym, żeby wybrać formę, w której czujesz się naturalnie - bez na siłę wkładania słów albo na siłę milczenia.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: