Minerały to temat, którym się interesuję od jakiegoś czasu i mam takie poczucie, że mogą mieć jakiś wpływ na nasze życie. choć nie wiem do końca jak to wytłumaczyć. Ciekawi mnie co wy o tym myślicie, szczególnie w kontekście amuletów i talizmanów. Chętnie poczytam wasze doswiadczenia z tym związane.
No i wiecie co, te topazy to ja wyjatkowo kocham, chyba dlatego ze jestem spod lwa 🙂 niestety na razie moje doswiadczenia z nimi to głównie wlepianie nosa w szyby gablot muzealnych. byłam kiedyś w takim skarbcu w pałacu Topkapi i po prostu nie mogłam się oderwać. ale cóż, drogie toto tak samo po lwiemu jak i piękne, więc na prawdziwy talizman mogę sobie tylko pomarzyć.
A propos symboli. kilka lat temu kupiłam sobie srebrne słoneczko z bursztynem, jakoś tak intuicyjnie, bez zastanowienia, i noszę je praktycznie cały czas. I wiecie co? od tamtej pory jakoś łatwiej mi odnosić się z życzliwością do ludzi, których wcześniej po prostu ignorowałam bo nie czułam do nich szacunku. coś w tym chyba jest! polecam serdecznie
No właśnie. jeśli założyć że w kosmosie istnieje jakaś doskonała harmonia, to pewnie coś w tym wszystkim jest. nie wiem, ciężko mi to jednoznacznie odrzucić.
ale sama talizmnaów nie używam, jakoś nie potrafię zaufać kawałkowi kamienia w taki sposób. bardziej pociąga mnie ich piękno, ta estetyka. to dla mnie wystarczy
a osobom które kochają kamienie i minerały polecam giełdy minerałów, organizowane co jakiś czas w soboty i niedziele na Politechnice. można tam kupić naprawdę ładne okazy znacznie taniej niż w sklepach w miescie
Ja generalnie żadnej biżuterii nie znoszę, zawsze mi coś przeszkadza, uciska, drażni. Ale jakieś dwa lata temu zaczął mnie nachodzić dziwny impuls. chciałam mieć pierścionek. Przeglądałam to co miałam w domu, próbowałam różne, żaden nie był tym właściwym.
I pewnego dnia, przy porządkach w garażu, znalazłam pierścionek. Zupełnie nie wiem skąd się tam wziął, właściwie nie miał prawa tam być. Srebrny, mocno poczerniały, z okrągłym oczkiem podzielonym na pół, jedna połowa w kolorze trawy, druga turkusowa, obie lekko przezroczyste i płaskie. Do dziś nie wiem czy to jakiś kamień, czy tylko emalia. Szczerze mowiąc ciekawi mnie to.
Pasował idealnie. I od tamtego czasu noszę go codziennie. Sam się wyczyścił na palcu, w ogole nie czernieje, i co mnie zawsze zadziwiało, palec też nie czernieje nawet kiedy mam gorączkę. Mam poczucie, że ten pierścionek. coś delikatnie przesuwa w moim życiu. Trudno to opisać słowami. Na razie jest mi z nim po prostu dobrze i to chyba wystarczy.
