Forum

Asystent AI
Kamienie do pracy z...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kamienie do pracy z histerią i emocjonalnymi wybuchami

Strona 1 / 3

Wpisy: 58
Rozpoczynający temat
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Szukam kamieni, które pomogłyby mi pracować z histerią i emocjonalnymi wybuchami. Mam do czynienia z sytuacją, gdzie emocje po prostu wylewają się nie w porę i nie w sposób, który byłby konstruktywny. Chodzi mi zarówno o ochronę przed takim stanem, jak i o to, żeby w ogóle rozładować tę nadwyżkę energii emocjonalnej. Czy ktoś pracował z kamieniami konkretnie pod tym kątem? Nie chodzi mi o ogólne 'uspokojenie', ale o coś, co faktycznie pomaga przepuścić tę energię, a nie ją blokować.


Odpowiedz
133 odpowiedzi
Wpisy: 327
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest ważne rozróżnienie, które zrobiłaś na końcu. Przepuszczenie a zablokowanie to zupełnie inna praca energetyczna. Przy wybuchach emocjonalnych najczęściej polecam błękitny kalcyt albo błękit larymaru, ale mam wrażenie, że w tym przypadku to może być za mało. Czy te wybuchy wiążą się z konkretną czakrą, którą obserwujesz? Bo jeśli to kwestia przepony i splotu słonecznego, to zestaw byłby inny niż przy gardle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Domicela Właśnie o to mi chodziło, że to nie jest tylko gardło. Mam wrażenie, że energia gromadzi się gdzieś niżej, w okolicy brzucha, i dopiero potem wybucha przez gardło w sposób niekontrolowany. Jak coś gotowanego pod przykrywką. Larymar kojarzę głównie z gardłem, więc chyba masz rację, że to nie trafi w sedno.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Dołączam do wątku, bo to temat bliski mi z praktyki. Przy takim wzorcu, który opisujesz, czyli energia zbierająca się w okolicach splotu słonecznego i wychodząca wybuchowo przez gardło, dobrze sprawdza się praca z amazonitem, ale nie jako kamień do noszenia stale przy sobie, tylko jako kamień do aktywnej pracy. Trzymasz go w dłoni, kiedy czujesz, że coś narasta, i świadomie kierujesz energię przez niego. Chciałabym się też upewnić: czy te wybuchy są raczej płaczem, krzykiem, czy czymś bardziej chaotycznym? Bo to zmienia dobór.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 163

@Ludka A dlaczego amazonit raczej do aktywnej pracy niż do noszenia? Myślałam, że większość kamieni działa właśnie przez stały kontakt. Czy chodzi o to, że przy ciągłym noszeniu mógłby coś zagłuszyć zamiast przepuścić?


Odpowiedz
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Jaskier Dokładnie to mam na myśli. Amazonit noszony stale przy niektórych osobach działa zbyt wyciszająco i zamiast pomagać rozładować, tworzy rodzaj emocjonalnego korka. Energia i tak szuka ujścia, tylko robi to potem z podwójną siłą. Aktywna praca z kamieniem w rękach daje ci kontrolę nad tempem tego przepływu.


Odpowiedz
Wpisy: 766
(@stefcia04)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja bym jednak nie skreślała larymaru przy pracy z gardłem, nawet jeśli źródło jest niżej. Czasem warto pracować na dwóch poziomach jednocześnie, czyli coś na splot słoneczny i coś na gardło równolegle. Natomiast przy histerycznych wybuchach bardzo dobrze pracuje mi się z charoitem. Nie wszyscy o nim mówią w tym kontekście, ale on działa na transformację emocji, nie na ich tłumienie. To nie to samo co uspokajacz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Stefcia04 Charoit to ciekawy trop, bo rzeczywiście rzadko go słyszę w tym kontekście. Zwykle pojawia się przy pracy duchowej. Jak go stosujesz, przy ciele czy jako kamień do medytacji?


Odpowiedz
Wpisy: 766
(@stefcia04)
Połączone: 3 miesiące temu

Najczęściej kładę go na splot słoneczny podczas krótkiej medytacji, zanim wchodzę w sytuację, która mnie wytrąca z równowagi. Ale znam osoby, które noszą go blisko serca i też mówią o efektach. Myślę, że tutaj dużo zależy od indywidualnej energetyki. Charoit jest dosyć wymagający, nie każdy od razu go polubi.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@dianka61)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam, że się wtrącę z głupim pytaniem, ale jak rozpoznać, że kamień 'nie pasuje' energetycznie? Bo słyszę tutaj, że charoit może być wymagający, larymar może zagłuszać zamiast pomagać. Jak to wygląda w praktyce? Czy to jest jakieś fizyczne odczucie przy trzymaniu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Dianka61 To nie jest głupie pytanie. Najczęściej mówi się o cieple lub zimnie w dłoni, które jest inne niż zwykła temperatura kamienia, albo o jakimś nieuzasadnionym rozdrażnieniu po kontakcie. Ale szczerze mówiąc, przy takim wyraźnym problemie emocjonalnym jak histeria, bym zaczęła od obserwacji swojego nastroju po kilku godzinach noszenia, a nie od subtelnych doznań w dłoni. To jest bardziej wiarygodny wskaźnik.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@whisperia84)
Połączone: 2 lata temu

Bardzo uważnie czytam ten wątek, bo mam podobny problem. Jedno mnie zastanawia: czy do pracy z takim ładunkiem emocjonalnym nie powinno się połączyć kamieni z jakimś ruchem ciała? Gdzieś czytałam, że taniec albo rytmiczny ruch pomaga uziemić energię, która jest zbyt 'wysoka'. Czy kamienie można wtedy trzymać w rękach podczas tańca?


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo dobre skojarzenie. Ruch i taniec w kontekście magicznym to stary sposób na rozładowanie energii, która utknęła w ciele. Przy histerii chodzi właśnie o to, że energia jest w ciele, a nie 'w głowie', więc sama medytacja siedząca może nie wystarczyć. Trzymanie kamienia podczas rytmicznego ruchu ma sens, ale wybrałabym wtedy coś mocniej uziemiającego, żeby nie rozkręcić spirali zamiast ją wyciszyć. Hematyt albo czarny turmalin trzymany w lewej dłoni.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Nyja64 O, to jest kierunek, którego nie brałam pod uwagę. Czyli ruch jako część samej praktyki z kamieniem, nie osobno. Czy to ma jakieś znaczenie, jaki rodzaj ruchu? Bo taniec intuicyjny to co innego niż, powiedzmy, bieganie.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Tak, ma znaczenie. Rytmiczny, powtarzalny ruch, jak taniec przy bębnie albo po prostu kołysanie się, lepiej przeprowadza energię przez ciało niż ruch chaotyczny. Chaotyczny ruch przy wybuchowej emocji może ją nakręcać, bo jest zgodny z jej naturą. Chodzi o to, żebyś ty nadawała rytm, a nie emocja.


Odpowiedz
Wpisy: 607
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie do tych, którzy pracują z hematytem w takim kontekście. Hematyt ma opinię uziemiającego, ale widziałem też opinie, że u niektórych osób z dużą ilością energii w układzie potrafi wywołać efekt odwrotny, coś jak przepięcie. Czy ktoś miał takie doświadczenia? Pytam bez ironii, bo sam obserwuję to u siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 766

@Halny77 Tak, to się zdarza. Hematyt jest mocno 'ziemski' i jeśli ktoś ma energię, która ucieka w górę, zakotwiczenie jej na dole może początkowo wywołać nieprzyjemne napięcie. Bywa, że to mija po kilku sesjach, bywa, że kamień po prostu nie jest dla tej osoby. Dlatego przy wyraźnych problemach emocjonalnych nie polecam zaczynać od hematytu bez wcześniejszego sprawdzenia reakcji.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

A co z różowym kwarcem? Wiem, że to klasyk i trochę oklepany, ale przy emocjonalnych wybuchach, które mają źródło w niespokojnym sercu, to chyba ma sens? Czy tutaj też jest ryzyko, że zadziała blokująco zamiast przepuścić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@krokus Różowy kwarc przy histerii to dla mnie kamień uzupełniający, nie główny. On pracuje wolno i łagodnie, co jest świetne przy długoterminowej pracy z sercem, ale przy ostrym wybuchu emocjonalnym może po prostu nie nadążyć. To trochę jak gaszenie pożaru wodą z czajnika, kierunek dobry, skala nieadekwatna.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@obsydianna)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja bym jeszcze dorzuciła lepidolit do tego zestawu. Zawiera lit, który działa naturalnie stabilizująco na nastrój, więc to nie jest tylko symboliczna praca energetyczna, ale też coś bardziej dosłownego. Przy wyraźnych wahaniach emocjonalnych noszę go blisko skóry i naprawdę czuję różnicę. Myślę, że do histerycznych wybuchów to jeden z lepszych wyborów.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@whisperia84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Obsydianna A ten lit w lepidolicie, mówisz że działa bardziej dosłownie, nie tylko energetycznie, to jak to rozumieć? Chodzi o wchłanianie przez skórę czy to bardziej na poziomie pola energetycznego?


Odpowiedz
(@obsydianna)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 62

@Whisperia84 Nie chodzi o wchłanianie przez skórę, to by było zbyt dosłowne. Chodzi o to, że sama struktura mineralna kamienia ma związek z tym, jak on oddziałuje. Lepidolit należy do grupy mik litowych i ta zawartość litu jest częścią jego składu krystalicznego, co według mnie przekłada się na jakość jego wibracji. Inne kamienie nie mają tego rodzaju budowy.


Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Obsydianna Zatrzymałabym się tutaj, bo to jest trochę mylące. Lit w lekach to zupełnie inny mechanizm niż lit jako element składowy minerału. Kamień noszony na skórze nie uwalnia litu. Myślę, że warto to rozdzielić, żeby ktoś nie wyciągnął błędnych wniosków. Lepidolit działa, ale uzasadniałabym to inaczej.


Odpowiedz
(@obsydianna)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 62

@Domicela No dobra, może za mocno to uprościłam. Ale czy nie masz wrażenia, że każdy minerał ma jakąś 'sygnaturę' wynikającą z jego składu, i ta sygnatura to jest właśnie to, co sprawia, że lepidolit jest inny od, powiedzmy, fluorytu?


Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Obsydianna To jest sensowniejsze ujęcie, tak. Skład chemiczny wpływa na strukturę krystaliczną, ta na kolor, na twardość, na sposób, w jaki kamień reaguje na światło, i z tego wszystkiego buduje się jego 'charakter'. Przy lepidolicie ta miękkość i laminarna struktura przekłada się na coś, co można by opisać jako uspokajające, wygładzające działanie. To ma sens bez odwoływania się do farmakologii.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy na chwilę do tego, co mówiła Nyja64 o ruchu, bo to mnie mocno uderzyło. Trzymam kamień w dłoni i kołyszę się, to rozumiem. Ale co z samym wybuchem, kiedy już do niego dochodzi? Czy ma sens trzymanie kamienia podczas emocjonalnego wybuchu, czy raczej sięgamy po niego zanim albo po?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 200

@Jaskier To zależy od tego, jak szybko jesteś w stanie złapać się na wzrastającym napięciu. Podczas samego wybuchu raczej nie skupisz się na kamieniu. Ale jeśli czujesz, że energia zaczyna się zbierać i masz chwilę, to właśnie wtedy rytmiczny ruch z kamieniem w dłoni może pozwolić jej przepłynąć, zanim eksploduje. To jest praca zapobiegawcza, nie ratunkowa.


Odpowiedz
Wpisy: 58
Rozpoczynający temat
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

To co Nyja64 opisuje, jest bardzo bliskie temu, co czuję jako 'gotowanie pod przykrywką'. Tzn. zazwyczaj jest jakiś moment wcześniej, kiedy coś się zaczyna kumulować, jest gorąco w okolicach splotu słonecznego i jakieś napięcie w szczęce. Czy to jest właśnie ten moment, w którym wchodzi praktyka z kamieniem i ruchem?


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Tak, dokładnie ten moment. Napięcie w szczęce to bardzo dobry sygnał ostrzegawczy, bo szczęka blokuje się często wtedy, gdy energia chce wyjść przez gardło, ale jest powstrzymywana. Kiedy to czujesz, to jest czas na działanie, nie na czekanie.


Odpowiedz
Wpisy: 607
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Mam pytanie do tej praktyki z ruchem, bo to mnie trochę zaskakuje w kontekście litoterapii. Czy kamień jest tutaj aktywny, tzn. coś robi podczas ruchu, czy jest bardziej jak punkt skupienia, żeby nie stracić intencji podczas kołysania?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Halny77 Obydwa te mechanizmy zachodzą równocześnie i niekoniecznie da się je rozdzielić. Kamień w dłoni podczas rytmicznego ruchu działa jak kotwica intencji, masz rację. Ale też wierzę, że kontakt z kamieniem podczas ruchu jest inny niż kontakt ze statycznym leżeniem. Ciało i kamień wchodzą w inny rodzaj relacji, kiedy obydwa są w ruchu.


Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 607

@Ludka Kiedy mówisz 'inny rodzaj relacji', to możesz to jakoś dookreślić? Bo dla mnie to brzmi trochę jak metafora, a chciałbym zrozumieć, o co chodzi w praktyce.


Odpowiedz
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Halny77 Spróbuję konkretniej. Statyczne trzymanie kamienia sprzyja odbieraniu, jesteś spokojny, otwarty, 'słuchasz' kamienia. Ruch wprowadza energię w obieg, ciało przestaje być pojemnikiem, a staje się kanałem. Kamień w dłoni podczas ruchu nie tyle 'mówi' do ciebie, ile idzie razem z tobą przez ten przepływ. To jest różnica między medytacją a praktyką kinetyczną.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy różowy kwarc, o którym mówiłam wcześniej, mógłby działać inaczej właśnie w połączeniu z ruchem. Bo jeśli on jest zbyt wolny i łagodny na ostry wybuch, to może w połączeniu z kołysaniem się dałoby się go trochę 'rozruszać'?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@stefcia04)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 766

@krokus Mam co do tego wątpliwości. Różowy kwarc ma bardzo miękką, spokojną naturę i myślę, że ruch go nie przyspieszy, bo to nie jest kwestia tempa, ale rodzaju energii, jaką pracuje. Do aktywnej kinetycznej praktyki wolę kamienie, które mają więcej 'rozmachu', jak amazonit albo karneol. Różowy kwarc zostawiłabym do pracy po wybuchu, kiedy potrzeba ukojenia.


Odpowiedz
(@dianka61)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 104

@Stefcia04 A karneol tutaj po raz pierwszy słyszę w tym wątku. Czy to nie jest kamień raczej do pobudzania energii? Trochę się boję, że przy skłonności do wybuchów karneol mógłby dolać oliwy do ognia.


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 766

@Dianka61 To bardzo dobre pytanie i rozumiem ten strach. Karneol pobudza, ale pobudza przepływ, nie sam wybuch. Różnica jest taka jak między odetkaniem rury a zwiększeniem ciśnienia. Przy ruchu ciała on pomaga energii znaleźć ujście w sposób kontrolowany, zamiast budować ciśnienie. Ale, i to jest ważne, ostrożnie przy osobach, które mają już naturalnie mocny, szybki przepływ energii. Wtedy faktycznie może być za intensywny.


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@ferdek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tego i zastanawiam się, czy tu nie ma związku z astrologią. Przy histerycznych wybuchach często mówi się o Marsie w złych aspektach albo o silnym Księżycu bez uziemienia. I te kamienie, które tutaj padają, karneol, hematyt, właśnie mają związek z Marsem albo Ziemią. Czy ktoś dobiera kamienie też pod kątem układu, nie tylko dolegliwości?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Ferdek Nie brałam tego pod uwagę, ale to ciekawe skojarzenie. Mam mocnego Marsa w swoim układzie, więc może dlatego kamienie ziemskie zawsze na mnie silnie reagują. Czy jest jakaś lista kamień-planeta, od której można zacząć, czy to raczej kwestia wyczucia?


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@ferdek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Jest kilka klasycznych przypisań, ale różnią się w zależności od tradycji, więc nie traktowałbym ich jak przepisu. Na przykład karneol i hematyt są często łączone z Marsem, księżycowy kamień z Księżycem, ametyst z Saturnem albo Neptunem, zależy kogo pytasz. Przy twojej sytuacji, mocny Mars i problem z wybuchowym przepływem energii, kamienie marsjańskie mogą pomagać albo nakręcać, trzeba sprawdzić empirycznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@filomena_67)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 578

@Ferdek Ciekawe to z tym Marsem. Ja mam Marsa w opozycji do Księżyca i moje wybuchy są właśnie takie, że przychodzą falami, jak przypływ. Nigdy nie pomyślałam, żeby dobierać kamienie pod ten aspekt, a nie pod czakrę. Czy Ty tak właśnie robisz, że najpierw patrzysz na aspekty, a dopiero potem szukasz kamienia?


Odpowiedz
(@ferdek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 118

@Filomena_67 Tak, to jest moje wyjście. Czakry i astrologia często na siebie nachodzą, ale kiedy wiem, że problem jest wyraźnie marsowy, czyli impulsywność, agresja, brak hamulca, to szukam kamieni z marsjańskiej listy. Opozycja Mars-Księżyc to klasyczne napięcie między działaniem a emocją, więc hematyt albo obsydian mógłby tu spinać te dwie energie.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Chcę dopytać o ten wątek z obsydianem, bo parę postów wcześniej zupełnie pominęłyśmy ten kamień przy wybuchach. Obsydian jest dość drastyczny w działaniu i przy emocjonalnym chaosie może najpierw nasilić to, co chce wyciągnąć na powierzchnię, zanim zacznie stabilizować. Czy ktoś miał takie doświadczenie, że obsydian przy histerycznym napięciu najpierw pogorszył?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@stefcia04)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 766

@Domicela Ja miałam dokładnie to. Wzięłam obsydian płatkowy podczas bardzo ciężkiego okresu i przez kilka dni miałam wrażenie, że zamiast łagodnieć, wszystko wychodzi z taką siłą, że musiałam go odłożyć. Dopiero po tym czasie, jak wróciłam do niego, działał zupełnie inaczej. Myślę, że to był ten efekt 'oczyszczenia przed spokojam', ale nie każdy jest na to gotowy.


Odpowiedz
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 163

@Stefcia04 To mnie trochę przeraża, szczerze. Tzn. jeśli mam już skłonność do wybuchów i sięgnę po kamień, który to najpierw wzmocni, to jak mam w ogóle wiedzieć, kiedy jest bezpiecznie go używać? Czy jest jakiś test albo sygnał, że jestem gotowa?


Odpowiedz
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Jaskier To ważne pytanie i bardzo dobrze, że je zadajesz zanim sięgniesz po obsydian. Generalnie zasada jest taka, że im kamień ciemniejszy i im głębiej pracuje, tym bardziej potrzebujesz stabilnej bazy, żeby z nim pracować. Ta baza to nie jest coś mistycznego, chodzi o to, żebyś miała w sobie jakiś punkt spokoju, choćby małe 'oko cyklonu'. Jeśli teraz każdy dzień jest burzą bez oka, obsydian poczeka.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@obsydianna)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale czy to nie jest trochę przesadzone ostrzeżenie? Bo ja obsydian nosiłam w całkiem chaotycznym momencie życia i nie miałam żadnego zaostrzenia. Może to zależy od rodzaju obsydianu? Bo płatkowy to co innego niż mahoniowy albo śnieżny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Obsydianna To akurat masz rację, że rodzaj obsydianu robi różnicę. Śnieżny obsydian jest znacznie łagodniejszy, bo ten biały wzór to skaleń, który jakby równoważy intensywność czarnego. Ale płatkowy jest naprawdę ostry i myślę, że Stefcia04 trafiła właśnie na tę wersję. Twoje doświadczenie z innym rodzajem może być zupełnie inne.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@whisperia84)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę w środek, ale ja dopiero zaczynam z kamieniami i ta rozmowa mnie trochę dezorientuje. Skąd w ogóle wiadomo, który kamień jest 'ostry', a który 'łagodny'? Czy to jest gdzieś opisane, czy to jest kwestia własnego wyczucia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Whisperia84 zapytaj o konkretny kamień, który Cię interesuje, bo ogólna lista byłaby bardzo długa. Natomiast w uproszczeniu, kamienie ciemne i nieprzezroczyste zazwyczaj pracują głębiej i mocniej, jasne i przezroczyste są zazwyczaj delikatniejsze. To nie reguła absolutna, ale dobry punkt startowy.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@whisperia84)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to zapytam konkretnie. Interesuje mnie właśnie temat tego wątku, bo mam problem z wybuchami złości. Czy lepidolit byłby dla mnie bezpieczny na start, czy jest zbyt delikatny na coś takiego?


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Lepidolit na początek jest bardzo rozsądnym wyborem przy wybuchach. On nie wygasza emocji, ale jakby rozkłada je na wolniejsze fale. Dla kogoś, kto zaczyna pracę z kamieniami, to ważne, bo nie chcesz od razu trafić na coś, co zrobi z Tobą coś, czego nie rozumiesz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 280

@Nyja64 A wróćmy na chwilę do tego, co mówiłaś wcześniej o ruchu i kamieniu. Bo Whisperia84 pyta o lepidolit, a ja się zastanawiam, czy do ćwiczenia z ruchem, tym kołysaniem, lepidolit też jest dobry, czy raczej potrzeba czegoś z większą 'zwartością'?


Odpowiedz
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 200

@krokus Szczerze? Do ruchu sama wolę kamienie o wyraźniejszym ciężarze w dłoni, bo łatwiej czuć kotwicę. Lepidolit jest blaszkowaty i dość lekki, więc w ruchu może być mniej wyraźny. Ale to nie znaczy, że nie zadziała. Zależy, czego szukasz, czy zakotwiczenia, czy uspokojenia podczas samego ruchu.


Odpowiedz
Wpisy: 607
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

To mnie prowadzi do pytania, które kręci mi się od dłuższego czasu. Mówicie o kamieniu jako kotwicy intencji podczas ruchu. Ale skąd w ogóle pochodzi ten model, że kamień 'trzyma' intencję? Czy to jest jakiś konkretny system, czy to się wykształciło jako praktyka oddolna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Halny77 To jest dobre pytanie i uczciwa odpowiedź jest taka, że oba. Są tradycje, które bardzo precyzyjnie opisują użycie kamieni jako nośników intencji, chociażby części ceremonii rdzennych amerykańskich albo niektóre linie tantryczne. Ale to, co funkcjonuje na większości europejskich forów ezoterycznych, to jest raczej synkretyczna praktyka, która powstała z połączenia różnych źródeł i doświadczeń własnych. Nie ma jednej księgi źródłowej.


Odpowiedz
Wpisy: 448
(@radomir)
Połączone: 3 tygodnie temu

Przy słowiańszczyźnie też są wzmianki o kamieniach rytualnych, choć bardziej jako obiekty graniczne albo ochronne niż terapeutyczne. Tam kamień był świadkiem i strażnikiem, nie tyle środkiem, co punktem zawieszenia między światami. To inne podejście niż to, o którym tu mówicie, ale ciekawe, że motyw ruchu z kamieniem pojawia się w praktykach wielu kultur.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ferdek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 118

@Radomir To interesujące, bo przy histerycznych wybuchach ten aspekt 'świadka' mógłby mieć swoje zastosowanie. Tzn. kamień nie jako coś, co mnie leczy, ale coś, co patrzy i przez to jakby nakłada na wybuch pewien kontekst. Masz jakieś konkretne przykłady takich kamieni w słowiańskiej tradycji?


Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 448

@Ferdek Z tego, co czytałem, to krzemień był używany bardzo szeroko, ale raczej do ochrony i cięcia złych wpływów, nie do emocji. Bursztyn miał działanie bardziej słoneczne, lecznicze. Nie natknąłem się na nic, co bezpośrednio opisywałoby pracę z emocjonalnymi wybuchami. To raczej moja interpretacja, że ten model 'świadka' dałoby się do tego zastosować.


Odpowiedz
Wpisy: 766
(@stefcia04)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do tej praktycznej strony, bo chcę żeby Whisperia84 miała jakiś konkret. Jeśli zaczynasz i masz skłonność do wybuchów złości, to zestaw startowy, który bym zaproponowała, to lepidolit na co dzień przy sobie, a hematyt do trzymania w dłoni w momencie, kiedy czujesz, że napięcie rośnie. Te dwa kamienie razem dają i uspokojenie, i uziemienie, bez ryzyka, że coś Cię zaskoczy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisperia84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Stefcia04 Okej, to jest już bardzo konkretne, dziękuję. Mam jeszcze jedno pytanie, bo lepidolit i hematyt rozumiem, ale napisałaś o ametyście na nocne przepracowanie. Czy to znaczy, że kładę go przy łóżku, trzymam w dłoni, czy jak to ma wyglądać?


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 766

@Whisperia84 Ja kładę przy poduszce albo pod łóżkiem po stronie głowy. Trzymanie w dłoni podczas snu raczej odpada, bo wypada. Ale jeśli przed snem robisz jakieś wyciszenie, to wtedy można trzymać przez kilka minut, a potem położyć obok. Nie musisz go mieć przy sobie przez całą noc.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: