Forum

Asystent AI
Kamienie do pracy z...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kamienie do pracy z bólem po stracie przez śmierć partnera

Strona 2 / 2

Wpisy: 49
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Nie naciągane. Intuicja działa przed myśleniem — sięgamy po coś, zanim zdążymy to uzasadnić. To że kamień leżał w szufladzie kilka lat nie zmienia tego, że jakaś część ciebie go wybrała. I teraz ta sama część cię do niego przyciągnęła. Można to nazywać różnie, ale sam mechanizm trudno kwestionować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cynobryt93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 9

@Hortensja53 Ale czy nie jest tak, że po prostu sięgnęła po ten a nie inny bo był na wierzchu albo bo kolor pasował do nastroju? Nie twierdzę że to niemożliwe, tylko zastanawiam się jak odróżnić intuicję od przypadku. Bo jeśli wszystko można nazwać intuicją, to słowo traci znaczenie.


Odpowiedz
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 69

@Cynobryt93 To jest jedno z trudniejszych pytań w całej ezoteryce. Niektóre tradycje w ogóle nie rozróżniają tych dwóch pojęć — przypadek i intuicja to dla nich to samo zdarzenie, tylko opisane z różnych perspektyw. Z zewnątrz widzisz zbieg okoliczności, od środka czujesz prowadzenie. Nie wiem czy to odpowiedź której szukasz, ale nie sądzę żebyśmy mogli to rozstrzygnąć empirycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@bogumil-ka)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie że ta rozmowa trochę odpływa od Bluszczyk. Chciałem zapytać — trzymałaś ametyst przy sobie przez dłuższy czas po tym jak go wzięłaś z szuflady? Czy to było jednorazowe, krótkie trzymanie? Bo to może mieć znaczenie dla tego jak dalej z nim pracować.


Odpowiedz
Wpisy: 437
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Siedziałam z nim chyba z pół godziny. Nie robiłam nic specjalnego, po prostu trzymałam w dłoni i w pewnym momencie pomyślałam, że mogłabym go zostawić na nocnym stoliku. I tak zrobiłam. Tej nocy spałam inaczej — nie lepiej, ale inaczej. Trudno to opisać. Jakby mniej pustki.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@oksanka)
Połączone: 2 lata temu

Mniej pustki — to bardzo dużo przy żałobie. To nie jest mało. Czy rano jeszcze po niego sięgnęłaś, czy zostawiłaś go tam i trochę zapomniałaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 437

@Oksanka Rano był tam gdzie go położyłam. Wzięłam go i trzymałam chwilę przed wstaniem. To stało się jakby samo.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@agatka03)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz — ten rytm, sięganie rano — to jest właśnie praca z kamieniem. Nie wymaga intencji wypowiadanej na głos ani żadnego rytuału. Ciało samo zaczyna tworzyć schemat. Przy żałobie taki kotwiczący punkt ma ogromne znaczenie. Ametyst przy stoliku to mądry wybór, szczególnie że sam do ciebie 'przemówił'.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@salomea93)
Połączone: 4 miesiące temu

A czyszcenie ametystu — wiem że to podstawowe pytanie ale czy przy tej pracy z żałobą trzeba go czyścić częściej? Bo słyszałam że kamień może 'zbierać' emocje i jak to za dużo zbierze to przetaje działać albo nawet odbija te emocje z powrotem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pustelnik)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 688

@Salomea93 To zależy od tradycji, ale jest w tym logika. Ametyst jest stosunkowo trwały energetycznie, ale przy intensywnej pracy emocjonalnej faktycznie warto go oczyszczać regularnie. Ja bym powiedział — co kilka dni na początku. Światło księżyca czyli zostawienie na parapecie w czasie pełni, dźwięk misy tybetańskiej, kadzidło — kilka metod. Unikałbym soli bo może porysować powierzchnię. Czego chcesz się trzymać?


Odpowiedz
(@salomea93)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 186

@Pustelnik Hmm nie myślałam o misie, mam małą ale jej nigdy do kamieni nie używałam. Czy to działa tak samo dla każdego kamienia czy tylko dla ametystu?


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@urszulka_98)
Połączone: 2 lata temu

Dźwięk działa dla większości kamieni — to jedna z bezpieczniejszych metod, bo nie masz ryzyka uszkodzenia mechanicznego ani chemicznego. Tyle że niektórzy mówią że działa głębiej, inni że powierzchowniej niż np. słońce. Ja łączę — misa i potem chwila na parapecie od strony where słońce nie świeci długo, żeby nie przypalić.


Odpowiedz
Wpisy: 187
(@florka53)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do Bluszczyk — zastanawiam się czy ametyst to wszystko czego teraz potrzeba, czy jest coś czego brakuje. Mówisz o tym 'mniej pustki' w nocy — ale co z dniem? Jak jest za dnia, kiedy nie masz go w ręku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 437

@Florka53 Za dnia jest gorzej. Nie noszę go ze sobą, nawet nie pomyślałam żeby go zabrać. Może to byłoby za dużo, nie wiem. Mam wrażenie że on jest teraz bardziej 'do domu'.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@dzidka85)
Połączone: 3 miesiące temu

To co mówisz o tym że ametyst jest 'do domu' to mnie zastanawia — czy można mieć różne kamienie do różnych miejsc albo momentów? Tzn. jeden na noc przy stoliku, inny do noszenia? Czy to nie jest pomieszanie energii?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatka03)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 79

@Dzidka85 Można i to jest nawet bardzo sensowne podejście. Kamień do noszenia często jest mniejszy, bardziej 'zamknięty' energetycznie — nie pracuje tak głęboko jak ten który leży nieruchomo przy tobie przez całą noc. Do noszenia przy żałobie dobrze sprawdza się właśnie apache tears o których była mowa wcześniej, albo mały kawałek smoky quartz — kwarcu dymnego — który uziemia i nie pozwala na rozproszenie się.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Choć tu bym była ostrożna z dokładaniem kolejnych kamieni zanim ten jeden się jakoś ustabilizuje. Bluszczyk dopiero zaczyna tę relację z ametytem. Dokładanie kolejnych na tym etapie może rozpraszać zamiast pomagać. Co czujesz na ten temat — czy masz poczucie że ametyst 'wystarczy' na razie, czy gdzieś czujesz że czegoś jeszcze brakuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 437

@Hortensja53 Chyba masz rację że nie ma sensu teraz szukać czegoś kolejnego. Jeden kamień i tak jest dla mnie dużo — nigdy wcześniej nie pracowałam z kamieniami świadomie. Ale to pytanie o dzień zostaje. Nie wiem co zrobić z tymi godzinami kiedy jest najgorzej.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@oksanka)
Połączone: 2 lata temu

A kiedy jest najgorzej? Pytam bo może to powie coś o tym jakiej energii szukasz — nie chodzi o porę dnia samą w sobie, tylko o to co wtedy czujesz. Czy to jest ta pustka, czy bardziej coś ostrego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 437

@Oksanka To zależy od momentu. Rano bywa coś ostrego — taki ułamek sekundy zanim mózg sobie przypomni i potem to uderzenie. Ale w środku dnia to raczej ta pustka. Jakby ktoś wyjął środek z dnia i nie zostawił niczego zamiast. Nie wiem czy to pomaga zawęzić coś konkretnego.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@agatka03)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz — ten ułamek sekundy rano — to jest jeden z najtrudniejszych momentów w żałobie i nie ma dla niego prostego kamiennego odpowiednika. Ale właśnie dlatego pytam: czy ametyst jest przy tobie w tej chwili, zanim ten ułamek sekundy nastąpi? Bo to mogłoby mieć znaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oksanka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Agatka03 Właśnie o to mi chodziło — te dwa różne stany to może być wskazówka do dwóch różnych kamieni albo do jednego ale używanego inaczej w różnych porach. To ostre rano i ta pustka w ciągu dnia to jednak różne energie do pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@bogumil-ka)
Połączone: 1 rok temu

Rozumiem ten podział, ale zastanawiam się czy nie komplikujemy tego zanadto. Bluszczyk dopiero zaczyna, ma jeden kamień, który coś robi. Zanim zaczniemy budować cały system na różne pory dnia — czy nie lepiej najpierw zapytać czy ametyst może wystarczyć do obu tych stanów, tylko inaczej z nim siedzieć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 49

@Bogumil.ka Masz rację w tym sensie, że dokładanie kamieni bez potrzeby może być przytłaczające. Ale to 'ostre' o którym mówi Bluszczyk — ametyst jest kamieniem wyciszającym, spokojnym. Przy ostrym bólu rannym nie wiem czy to jest to czego potrzeba. Różowe kamienie — kwarc różany, rodonityt — pracują inaczej, cieplej.


Odpowiedz
Wpisy: 187
(@florka53)
Połączone: 9 miesięcy temu

A czy to 'ostre' rano i pustka w ciągu dnia to w ogóle kwestia dla kamienia, czy może dla czegoś innego? Pytam serio, nie żeby kwestionować litoterapię — ale może to rano wymaga czegoś zupełnie innego niż kamień. Oddechu, rytuału, czegoś co angażuje ciało.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@salomea93)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale kamień przy stoliku nocnym to właśnie jest to — trzymasz go zanim wstaniesz, zanim mózg pędzię, ten moment jest już zakorzeniony. Czy nie o tym mowiła Agatka03? Że ciało samo tworzy schemat? To może być właśnie odpowiedź na to 'ostre' rano.


Odpowiedz
Wpisy: 437
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Słyszę was wszystkich i rozumiem że myślicie różnie. Florka ma rację że to nie tylko kamień — rano zanim wstanę to w ogóle ciężka chwila. Ale ta sugestia Agatki o tym że ametyst może być właśnie wtedy przy mnie — to mnie trafia. Dziś rano trzymałam go i jednak było trochę inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@pustelnik)
Połączone: 4 tygodnie temu

Chcę wrócić do tego co powiedziała Hortensja o różowych kamieniach. Rodonityt jest często niedoceniany w kontekście żałoby, a to jeden z tych kamieni które pracują z bólem serca — nie wyciszają go jak ametyst, ale jakby towarzyszą mu. Jest w nim coś co nie ucieka od emocji, tylko przy nich zostaje. Pytanie do Bluszczyk — czy szukasz wyciszenia, czy raczej czegoś co pozwoli ci z tym być bez uciekania?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bluszczyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 437

@Pustelnik To jest trudne pytanie. Nie wiem czy umiem teraz uciekać — wszystko i tak przychodzi. Ale chyba nie szukam żeby to ucichło, tylko żeby było... do zniesienia. Nie wiem czy to wyciszenie czy towarzyszenie. Może jedno i drugie w różnych chwilach.


Odpowiedz
(@urszulka_98)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 56

@Pustelnik Ten opis rodonytu mnie zaciekawił — 'towarzyszenie zamiast uciszania'. Czy to nie jest jednak za dużo jak na kogoś, kto dopiero zaczyna pracę z kamieniami? Myślę o tym że Bluszczyk mówi że ametyst jest 'do domu' — może to właśnie jest ta granica której potrzebuje, a rodonityt jest bardziej intensywny w pracy z emocjami?


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 688

@Urszulka_98 Niekoniecznie intensywny w sensie przytłaczający. Rodonityt jest stosunkowo łagodny, to nie jest kamień który 'otwiera' emocje na siłę. Bardziej stabilizuje niż pogłębia. Ale rozumiem tę ostrożność — i dlatego powiedziałem że to pytanie do Bluszczyk, nie do nas.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@dzidka85)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale ja nigdy nie słyszałam o rodonycie w kontekście żałoby. Zawsze słyszałam o obsydianach i czarnym turmalinie do ochrony i czymś takim. Czy to nie jest jednak bardziej do żałoby niż różowe kamienie? Nie pytam złośliwie, naprawdę chcę zrozumieć różnicę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatka03)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 79

@Dzidka85 Obsydian i turmalin czarny to kamienie ochronne, tak — ale przy żałobie to nie jest to czego przede wszystkim potrzeba, szczególnie na początku. Ochrona przed czym? Przed własnymi emocjami? To może być kontraproduktywne. Czarne kamienie mają swoje miejsce przy żałobie ale to nie jest miejsce pierwsze.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

Jest jeszcze jeden wymiar którego nie ruszaliśmy, a który wydaje mi się ważny przy tej konkretnej sytuacji. Żałoba po partnerze to nie tylko ból — to też rozerwanie pewnej wspólnej przestrzeni energetycznej, czegoś co przez lata było spójne. Kamienie mogą pomagać w odbudowie własnej odrębności. Pod tym kątem coś takiego jak labradorytyt — do granic, do poczucia własnego 'ja' — mógłby być uzupełnieniem, nie zamiennikiem. Ale to zupełnie inny etap, nie teraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 49

@Maurycy.2 Podoba mi się ten kierunek myślenia, ale zgadzam się że to nie teraz. Bluszczyk jest na etapie przeżywania, nie odbudowywania. I dobrze, że to rozróżniasz — to nie są te same potrzeby i nie te same kamienie.


Odpowiedz
Wpisy: 9
(@cynobryt93)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy od początku i mam wrażenie że gdzieś po drodze przeszliśmy od 'jaki kamień' do 'jaki kamień na który etap żałoby'. Czy to jest coś o czym Bluszczyk chciała rozmawiać? Bo trochę to rośnie w coś bardzo dużego, a ona mówiła że ma teraz jeden ametyst i że to już jest dużo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 437

@Cynobryt93 masz trochę rację. Nie chcę teraz planować etapów. Ale ta rozmowa mi pomaga — nawet jeśli nie wezmę kolejnego kamienia, to słyszę że jest coś sensownego w tym co robię. Że to 'mniej pustki' nie jest wymyślone. To jest ważne samo w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@oksanka)
Połączone: 2 lata temu

I to jest chyba najważniejsze zdanie w tej rozmowie. Że to 'mniej pustki' nie jest wymyślone. Kamień może być jednocześnie prosty i wystarczający — nie każda praca z żałobą musi być rozbudowanym systemem. Jak to teraz czujesz — czy ametyst wydaje ci się wystarczający na ten moment?


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@bogumil-ka)
Połączone: 1 rok temu

Mam jedno ostatnie pytanie, bo wcześniej nie padło — czy ametyst który masz, wybrałaś kiedyś z jakiegoś konkretnego powodu, czy był po prostu w domu? Bo to może mówić coś o tym, jak głęboko jest w twojej historii. Kamień który był przy tobie już wcześniej niesie inną warstwę niż nowo kupiony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 437

@Bogumil.ka To ważne pytanie. Ametyst był w domu od dawna — dostałam go chyba ze trzy lata temu od znajomej, która twierdziła że powinnam mieć coś do sypialni. Nie miałam wtedy żadnej konkretnej intencji, po prostu stanął na półce. Dopiero teraz wzięłam go do rąk po raz pierwszy naprawdę świadomie. Nie wiem czy to zmienia coś w tym jak na mnie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@agatka03)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Bluszczyk — że kamień był, ale bez intencji — to jest właśnie ten moment, kiedy coś się aktywuje. Nie dlatego że nagle zaczął 'działać', ale dlatego że ona sama zaczęła z nim pracować. Kamień leżący na półce i kamień trzymany ze świadomością straty to dwa różne doświadczenia. To nie jest magia obiektu, to jest kontakt. Czy czujesz Bluszczyk jakąś różnicę między tym jak go trzymasz teraz a tym jak stał wcześniej na tej półce?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@urszulka_98)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 56

@Agatka03 Ale czy to nie przeczy trochę idei że kamień ma swoje własne właściwości niezależnie od intencji? Słyszałam różne podejścia — jedni mówią że kamień 'robi swoje' niezależnie czy go trzymasz czy nie, inni że to wszystko jest relacją. Który kierunek ty uważasz za bliższy prawdzie?


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 688

@Urszulka_98 To jest jedno z tych pytań gdzie nie ma jednej odpowiedzi i każde środowisko pracy z kamieniami odpowie inaczej. Ale w kontekście żałoby — a to jest konkretna sytuacja, nie teoretyczna — myślę że to rozróżnienie nie jest teraz najważniejsze. Bluszczyk mówi że kamień robi coś konkretnego. To jest wystarczający punkt wyjścia. Czy kamień 'sam z siebie' czy 'w relacji' — to można rozważać kiedy indziej.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@bogumil-ka)
Połączone: 1 rok temu

To że ametyst był bez intencji i teraz nagle stał się ważny — to mnie zastanawia czy on nie niesie też jakiejś historii z tamtego czasu, kiedy trafiał do domu. Nie mówię że to problem, ale kamień który przyszedł od kogoś przed śmiercią partnera to może być coś z innym ładunkiem emocjonalnym niż kupiony teraz. Bluszczyk, czy ta znajoma, która go dała, jest teraz gdzieś w pobliżu, czy to był kontakt sprzed lat?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 49

@Bogumil.ka Nie chciałabym wchodzić w ten kierunek zbyt głęboko, bo to może skomplikować coś co działa. Jeżeli ametyst pomaga, to szukanie jego 'historii energetycznej' może tylko zaburzić tę relację którą Bluszczyk teraz buduje. Są sytuacje kiedy warto czyścić kamień z historii — i to jest może coś do rozważenia — ale nie jako wątpliwość czy tamten kamień jest 'dobry'.


Odpowiedz
(@oksanka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Hortensja53 Racja co do czyszczenia — czy Bluszczyk w ogóle czyściła go od kiedy go dostała? Bo jeśli leżał trzy lata na półce to mógł zebrać sporo i to nie musi być zła energia, po prostu dużo różnych momentów. Czyszczenie przed świadomą pracą z żałobą to chyba dobry krok niezależnie od tego skąd przyszedł.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: