Hej, zakładam ten temat bo ostatnio mam coraz większy problem z koncentracją i gdzieś wyczytałam, że osoby z ADHD mogą korzystać z kamieni do ugruntowania uwagi. Mam zdiagnozowane ADHD od roku i szukam czegoś, co mogłoby mi pomóc przy pracy przy biurku - głównie chodzi o te momenty kiedy myśl ucieka i nie mogę wrócić do zadania. Czy ktoś pracował z kamieniami pod kątem ugruntowania? Jakie polecacie?
Temat ważny, bo widzę że często kamienie dobiera się zbyt ogólnie, bez przemyślenia czego tak naprawdę potrzebuje konkretna osoba. Przy ADHD nie chodzi tylko o koncentrację - to jest głównie problem z regulacją uwagi i z tym, że umysł działa szybciej niż powinien w danej chwili. Z tej perspektywy kamienie stricte 'ugruntowujące' mogą być dobrym kierunkiem, ale pytanie jakie konkretnie objawy najbardziej ci przeszkadzają - czy to jest rozproszenie zewnętrzne, czy raczej natłok myśli wewnętrznych?
Ja pracowałem z hematytem i mogę powiedzieć że czuć różnicę przy siedzeniu przy biurku. Trzymam go w lewej dłoni albo kładę na biurku obok siebie. Ale zastanawia mnie jedno - czy masz jakiś rytuał przy aktywacji tych kamieni? Bo według mnie samo położenie kamienia bez intencji to trochę jak placebo.
Przepraszam że wchodzę, ale mam podobny problem co autorka tematu i bardzo mi ta dyskusja pomaga. Chciałam zapytać - czy przy ugruntowaniu ważne jest gdzie trzymamy kamień? Czytałam że w lewej ręce się odbiera energię a w prawej wysyła, ale nie wiem czy to ma znaczenie w tym przypadku.
Właśnie to z nogą mnie ciekawi - bo przy stopie to chodzi o czakrę korzenia przez ziemię? Nigdy tak nie próbowałem. Jasminowa używałaś tego przy konkretnych problemach z koncentracją czy bardziej ogólnie?
To z kamieniem pod krzesłem brzmi interesująco i praktycznie, bo przy biurku nie zawsze chcę mieć coś w ręce. Ale wracając do tego co mówiła Zodiakla o obsydianie - co z czerwonym jaspis em? Coś o nim wiedziałam że jest uziemiający ale więcej nie pamiętam.
Czerwony jaspis to jeden z moich ulubionych przy pracy z czakrą korzenia. Jest spokojniejszy niż hematyt, mniej 'metaliczny' w energii jeśli rozumiecie co mam na myśli. Przy natłoku myśli jaspis działa dla mnie jak lekkie przyciąganie do dołu, do ciała - nie blokuje myślenia tylko je stabilizuje. Hematyt jest mocniejszy i przy niektórych osobach może wywołać ociężałość.
Słuchajcie, nie chcę być nieprzyjemny, ale trochę mnie zastanawia jak właściwie kamień 'wie' że ma pomagać na ADHD a nie np. na ból głowy. Pytam serio, bo te właściwości brzmią bardzo ogólnie i każdy kamień może mieć dziesiątki przypisanych zastosowań. Na jakiej zasadzie to działa?
I tu wchodzimy w temat który mnie bardzo interesuje w kontekście tego wątku - bo właściwie forma wyrażenia intencji ma znaczenie? To znaczy, czy jeśli po prostu trzymam kamień i myślę ogólnie 'chcę skupienia', to działa inaczej niż kiedy robię z tego mini-rytuał z wypowiedzianą intencją?
Szeptem, w myślach, na głos - z mojego doświadczenia wszystkie trzy działają, ale nie tak samo. Głośna wypowiedź angażuje ciało, oddech, wibrację - to ma znaczenie fizyczne, nie tylko symboliczne. Szept to taki kompromis, który dla wielu osób działa równie dobrze. Myśl wewnętrzna jest najtrudniejsza, bo przy ADHD właśnie tu mamy problem - myśl się rozłazi, zanim zdążymy ją dokończyć. Więc dla osób z natłokiem właśnie głośna intencja może być paradoksalnie najskuteczniejsza, bo zmusza do zatrzymania.
A mi się wydaje że ta cała dyskusja o formie intencji to trochę przesadzamy. Ważne że jest jakaś intencja, resztą zajmuje się energia kamienia. Przynajmniej tak to rozumiem z tego co czytałem o pracy z kryształami.
Bardzo dziękuję za tę rozmowę o intencjach, naprawdę to mi rozjaśnia! Ale wróćmy może do samych kamieni, bo cały czas mam w głowie pytanie - słyszałam o czarnym turmalinie i hematycie, ale czy przy ADHD sprawdza się też coś z grupy krzemionkowej? Ktoś wspominał o jaspis ie, ale czy zwykły kwarc dymny też coś daje przy rozproszeniu uwagi?
Wracam do tego wątku z intencją, bo to mnie nie odpuszcza. Pracuję z hematytem przy biurku i nigdy nie robiłem żadnego rytuału, po prostu kładę go obok siebie. I coś czuję, naprawdę. Więc pytanie jest takie - czy to znaczy że intencja jest zbędna, czy może nieświadomie ją tworzę przez sam gest sięgnięcia po kamień?
Tu jest chyba ważna różnica którą warto wyciągnąć - intencja na wejście, przy pierwszym programowaniu kamienia, to jedno. A codzienna praca z nim to drugie. Przy ADHD wydaje mi się że ta pierwsza może być bardziej rozbudowana, ale codzienna powinna być prosta, zakorzeniona w nawyku właśnie tak jak Edek opisuje. Kombinowanie z długą afirmacją każdego ranka to przepis na porzucenie metody po tygodniu.
Właśnie, bo ja już po tygodniu zapominam o regularności. To jest mój główny problem - zacznam coś, podoba mi się, a potem uwaga odchodzi zupełnie gdzie indziej. Czy ktoś ma jakiś sposób na to żeby w ogóle pamiętać o kamieniu? Brzmi głupio, ale serio - jak nie mam go w zasięgu wzroku to go nie użyję.
To wcale nie brzmi głupio, to jest bardzo praktyczny problem. Ja mam kamienie dokładnie tam gdzie pracuję albo czytam - nie w szufladzie, nie na szafce nocnej, tylko na biurku, przy klawiaturze. Zasada jest prosta: jeśli go nie widzę, nie istnieje. Może to być jakiś punkt wyjścia - zanim zaczniesz myśleć o tym jaki kamień, pomyśl gdzie on fizycznie miałby być żeby w ogóle trafił do twojej ręki?
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie które mi chodzi po głowie - czy przy ADHD ma znaczenie ile kamieni używamy naraz? Czytałam gdzieś że przy pracy z koncentracją lepiej jeden wybrany kamień niż kilka naraz, bo samo żonglowanie uwagą między nimi już jest problemem.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam pytanie które chodzi mi po głowie od kilku postów. Wy mówicie o tym że kamień 'wie', że 'pamięta intencję'. Rozumiem to jako metaforę, ale naprawdę - co się dzieje jeśli przez dłuższy czas nikt z kamieniem nie pracuje? Traci tę intencję? Resetuje się sam? Ciekawy jestem jak to tłumaczycie.
zakotwić mocniej to znaczy zrobić pierwsze spotkanie z kamieniem bardziej intensywnym zmysłowo. Nie chodzi o długi rytuał, chodzi o wyrazistość. Dotyk, zapach jeśli używasz olejku przy czyszczeniu, konkretne słowo lub obraz który z nim łączysz. Im więcej kanałów zmysłowych zaangażujesz przy pierwszym programowaniu, tym trwalsze skojarzenie. Przy ADHD to ma szczególne znaczenie, bo mózg lepiej zatrzymuje to co jest wielozmysłowe.
Wracając do tego co Aurelek71 powiedział - to znaczy że u mnie ten hematyt przy biurku działa właśnie przez skojarzenie, a nie przez jakąś obiektywną energię kamienia? Zastanawiam się czy to coś zmienia. Bo jeśli tak, to w sumie mógłbym równie dobrze używać zwykłego kamienia z plaży i efekt byłby ten sam?
Do tej dyskusji o tym czy kamień 'naprawdę działa' chciałam dorzucić coś praktycznego. Przy ADHD i uziemieniu uwagi to co się sprawdza to kamienie które angażują dotyk - chłodne, gładkie, trochę ciężkie. Hematyt, kwarc dymny, obsydian. Nie dlatego że są magiczniejsze, ale dlatego że dają wyraźny impuls sensoryczny który może przerwać rozproszenie. To jest coś co warto testować indywidualnie.
Mam wrażenie że ta rozmowa naturalnie zmierza do czegoś ważnego - że przy ADHD kluczowe są trzy rzeczy: fizyczność kamienia, prostota codziennej pracy z nim i jedno wyraźne skojarzenie zamiast wielu. Czy ktoś próbował to połączyć w jakiś konkretny system? Pytam bo mam notatki z różnych wątków na tym forum i to co tutaj pada jest spójne z tym co obserwowałam gdzie indziej, ale nigdzie nie widziałam tego ułożonego razem.
kładzenie dłoni płasko na kamieniu przez kilkanaście sekund przed rozpoczęciem pracy. Nic więcej. Bez słów, bez wizualizacji, po prostu kontakt fizyczny i kilka spokojnych oddechów. Dźwięk wewnętrzny robi resztę, bo ciało zaczyna kojarzyć ten gest z przejściem w inny tryb. Po czasie ten gest sam w sobie staje się sygnałem dla układu nerwowego.
Ja bym tu dodała że oddech jest kluczowy i właściwie wystarczyłby sam, bez kamienia. Kamień to tylko pomoc dla tych którzy potrzebują czegoś fizycznego żeby skupić się na oddechu. Litoterapia jest fajną metodą, ale nie przeceniajmy roli samego minerału.
To co Jasminowa opisuje - że przepływ idzie w obie strony - to jest coś o czym nie myślałem. Bo ja traktuję hematyt jak coś co na mnie działa, a nie coś na co ja działam. Ale jeśli tak jest, to czy intencja z jaką biorę kamień do ręki zmienia kierunek tego przepływu? Czyli czy 'chcę się skupić' i 'chcę przekazać kamieniowi moją energię' to inne doświadczenia fizycznie?
Majka01 i Edek dotknęliście czegoś co mam zapisane od dłuższego czasu i nie wiedziałam jak to ująć. Czy forma wyrażenia zamiaru ma znaczenie - to jest chyba osobny temat warty uwagi. Przy ADHD szczególnie, bo sposób w jaki mówimy do siebie (i do kamienia) albo uspokaja albo nakręca. Moje obserwacje: zdanie twierdzące działa lepiej niż pytające, krótkie lepiej niż długie, i wypowiedziane na głos - choćby szeptem - lepiej niż tylko myślane.
Lubomila62 to jest ciekawe! Ja zawsze formułowałam intencję w głowie i nigdy nie próbowałam na głos. Masz na myśli że mówisz dosłownie do kamienia? Jak to brzmi, jakiś konkretny przykład możesz podać? Bo teraz jestem ciekawa czy robię to 'za cicho' żeby cokolwiek zadziałało.
