mam taki problem i nie wiem co o tym myśleć. pare dni temu sam z siebie pękł kryształ, który mama dostała kiedyś od znajomej... ta znajoma już od wielu lat nie żyje, była dla mamy szczerą przyjaciółką. no i ten kryształ po prostu pękł, nikt go nie upuścił, nikt nie uderzył.
słyszałem ze pekajace samoczynnie przedmioty to niezbyt dobra wróżba, ale co to tak naprawde oznacza? czy ktoś mógłby mi to wyjaśnić
Kiedyś sama nie przywiązywałam żadnej wagi do pękającego szkła... fizyka rządzi się swoimi prawami, naprężenia, temperatura i tym podobne sprawy. Ale przytrafiło mi się coś, co do dziś nie daje mi spokoju.
W moim pokoju, sam z siebie, pękł szklany talerz z tych podobno nietłukących się. Nikt nie był w domu, ja akurat spałam u babci. Mama usłyszała ten huk, wpadła w panikę i następnego dnia o świcie już stała u moich drzwi. A ja spałam spokojnie jak małe dziecko, nic mi nie było, więc się z niej trochę pośmiałam...
No i właśnie jakieś dwie godziny później przyszedł sąsiad z wiadomością, że kolega, z którym miałam wracać tamtej nocy z imprezy, zginął w wypadku. Makabrycznym, niestety. Ja sama nie pojechałam z nim przez głupi przypadek, bo pokłóciłam się z jego przyjacielem, moim byłym, i w ostatniej chwili wsiadłam w inne auto. Mój były też miał tyle szczęścia, że wysiadł wcześniej, zanim doszło do tej tragedii. Ja z kolei jechałam w drugą stronę, dom babci był za tym miejscem...
Do dziś nie potrafię powiedzieć, czy pękające szkło zwiastuje coś złego komuś innemu, czy może właśnie chroni tego, przy kim to się dzieje. Nie wiem. Ale cokolwiek za tym stoi, uważaj na siebie 🙂
odświeżam ten temat bo dalej mnie to nie daje spokoju. czy komuś z was przydarzyło sie coś podobnego?
mi kiedyś tak samo pękła duża kryształowa popielniczka, zupełnie bez powodu 😀 ot tak, leżała sobie i bach. i co? i nic, żadnej zapowiedzi czegoś złego, życie toczyło sie dalej normalnie, i radosci i smutki jak zawsze 😉
dzięki za te słowa... moja babcia zresztą mówi tak samo, a babcie to zazwyczaj wiedzą swoje
