no dobra, sama sobie postawiłam i chciałam się zapytać co wy w tym widzicie, bo interpretowanie tych kart samodzielnie mi jeszcze trochę nie wychodzi.
pytanie było o to czemu od dłuższego czasu nikt się nie pojawia w moim życiu kto chciałby być w związku. karty: 3 monet, 6 mieczy, 2 puchary (złoty tarot).
moja interpretacja jest taka, że może problem leży w tym ze za dużo czasu i energii pochłania mi praca i dom - jestem samotną mamą, więc wolnego czasu mam naprawdę mało. może też za mało wychodzę między ludzi, chociaż szczerze... latem dosłownie kręciłam się po mieście, bywałam w zatłoczonych miejscach i nic. jak zagadam do jakiegoś faceta to albo się spesza i unika, albo jak się dowiaduje że mam dziecko i 40 lat (wyglądam zdecydowanie młodziej) to po prostu znika. a ci co się już pojawią np. przez znajomych albo w pracy, to równie szybko się ulatniają jak się pojawili, albo wychodzi że są zajęci.
i teraz ta część która mnie troche irytuje - pół roku temu byłam u wróżki z dobrymi opiniami. powiedziała że ten zły okres miłosny kończy się i że pod koniec lata poznam kogoś zdecydowanego na związek, z kim zbuduję coś stabilnego. podobno miało mieć „podstawy komiczne” jak powiedziała, czego ja w tych kartach kompletnie nie widzę. no i oczywiście nic takiego sie nie wydarzyło, a rozglądałam się jak mogłam...
macie jakiś inny pomysł jak to odczytać?
no dobra, ktoś tu wcześniej pisał że 6 mieczy to podobno karta karmiczna i coś tam „brama do zmian” albo coś w tym stylu... i że ten ostatni karcik w rozkładzie jest optymistyczny i niby sugeruje że gorszy czas dobiega końca. tylko że serio, na razie nic sie nie zmienia na lepsze, więc jakoś trudno mi w to uwierzyć
mnie tu wygląda to tak, ze karty nie odpowiadają wprost na twoje pytanie, ale dają ci wskazówkę, ze jak trochę popracujesz nad sobą (co to znaczy, to chyba sama wiesz najlepiej) i zmienisz coś w swoim obecnym życiu, to w końcu przyjdą te zmiany na lepsze i kogoś poznasz
w tarot jest taka ciekawa rzecz... zestawiasz te karty i widzisz jak jedno z drugim gra, albo zupełnie nie gra. 3 monet to praca, przyziemność, coś co trzeba ulepiać własnymi rękami. A obok 6 mieczy, ucieczka, odejście od czegoś bolesnego, ta łódka płynąca po spokojniejsze wody. I te 2 puchary na końcu, intymne połączenie dwojga...
no właśnie, jest w tym coś trochę paradoksalnego. jakby cały ten układ miał w sobie pewien rys komiczny, pracujesz, uciekasz, kochasz, znowu pracujesz 🙂 życie trochę jako karuzela.
ale karty o tym mówią bez uśmiechu. one patrzą na człowieka poważnie, z dostojeństwem. i chyba dlatego tak bardzo do mnie trafiają, to co w życiu wydaje się czasem absurdalne, w tarocie nabiera wagi i sensu.
3 monet, 6 mieczy, 2 puchary.
Mam wrażenie że osoby w twoim otoczeniu, w podobnym wieku, podobnej sytuacji życiowej, są po prostu ostrożniejsze i bardziej pragmatyczne niż kiedyś. Zanim w coś wejdą emocjonalnie, najpierw sprawdzają czy to w ogóle ma sens. Czy warto. Przypadkowa rozmowa z nieznajomym to dla nich za mało żeby cokolwiek uruchomić... najpierw muszą widzieć jakiś cel, jakis konkret. Stąd te miecze w układzie. Więc może takie spontaniczne, przypadkowe próby nawiązania kontaktu po prostu nie trafiają już do tej grupy ludzi, z którymi możesz się zetknąć na co dzień.
