Od jakichś 2-3 lat korzystam z usług jednej wróżki tarociistki, dosyć poważnej osoby, dobrze znanej w kręgach forumowych. Chodziłam do niej może raz, dwa razy w roku. Żadnych wielkich zmian w życiu jak na razie nie zauważyłam, ale dziś porównałam sobie wszystkie te wróżby i... no, różnią się od siebie drastycznie.
Rok temu dostałam przekaz, że przy okazji rozwoju kariery zawodowej właśnie za granicą spotkam partnera. Dziś ta sama osoba pisze mi coś w stylu „miłości poza Polską szukać Pani nie powinna”.
I tak właściwie przez kilka poprzednich wróżb ta Pani konsekwentnie twierdziła, że moje życie ułoży się za granicą, żebym się na to przygotowywała, że intuicyjnie czuje iż tak właśnie będzie. A teraz czytam „obcy kraj nie stanie się Pani domem” i „nie zrobi Pani kariery za granicami naszego kraju”...
Naprawdę nie wiem co o tym myśleć. Czy karty mogą aż tak bardzo się różnić w przeciągu kilkunastu miesięcy? Bo dla mnie to brzmi jakby za każdym razem był rzut monetą, a nie odczyt z kart.
tarot to bardzo głęboka, wielowarstwowa dziedzina i to co opisujesz zdarza sie naprawde często... różne osoby mogą czytac te same karty zupełnie inaczej, bo każda wnosi w to swój własny bagaż doświadczeń, intuicję, wrażliwosć. to nie jest jak odczytanie temperatury z termometru 🙂
myślę że tu chodzi o coś innego, może po prostu nie trafiłaś jeszcze na kogoś, kto naprawdę „widzi” w sposób bliski tobie. to jest kwestia rezonansu, pewnego połączenia między wróżącą a pytającą. bez tego nawet najlepsza karcianka będzie tylko tasować obrazki.
nie warto wpadać w taki smutek z tego powodu. uwierz mi, znam to uczucie kiedy serce opada bo słyszysz dwie zupełnie sprzeczne przepowiednie i nie wiesz co z tym zrobić. ale to nie znaczy że tarot kłamie ani że „nie działa”
Życie się zmienia, to nie jest żaden stały punkt... byłaś kiedyś w innej sytuacji, podjęłaś pewne decyzje po drodze i dlatego teraz stoisz w zupełnie innym miejscu. To normalne, że wtedy czytanie wyglądało inaczej niż dziś.
Zawsze mówię to samo swoim klientom: tarot to wskazanie pewnej drogi, rodzaj rady czy pomocy. Można z tego skorzystac, można nie skorzystać. Ale kart nie żyjesz za siebie, one za Ciebie nie przeżyją Twojego życia.
Też korzystałam z tej strony kiedyś i nic się nie zgadzało. Podobnie dziadek kolegi, któremu podobno śmierć miała przyjść w zeszłym tygodniu, nie wierzył w to i... żyje sobie świetnie. No i jeszcze znajoma, której jakaś wróżka przepowiedziała że umrze w kwietniu, w dodatku pokrywało się to z tym co wyczytała z kart, więc chodziła przerażona przez miesiące a sprawdziło się zero. Jedno wielkie gówno tak to nazwe.
Czasem warto spojrzeć na to z różnych stron i zastanowić się nad wieloma rzeczami naraz, zanim się wyciągnie jakies pochopne wnioski.
Ile włożysz, tyle dostaniesz. To trochę jak z każdą inną dziedziną... jeśli ktoś traktuje tarota powierzchownie, bez głębszego zaangażowania i refleksji, to i odpowiedzi będą płytkie, przypadkowe. Nie wiem, czy można mówić o tarocie jako o czymś, co „działa” albo „nie działa” w sposób zero-jedynkowy. Tu naprawdę wiele zależy od tego, z jakim nastawieniem siadasz do kart i co tak naprawdę chcesz z tego wyciągnąć.
Też mnie to zastanawia szczerze mówiąc...
Sama byłam przez lata przekonana, że karty potrafią powiedzieć coś sensownego o przyszłości, ale teraz? Szczerze mówiąc, mam poważne wątpliwości. Zbyt wiele razy widziałam sprzeczne odczyty, zbyt wiele razy „przepowiednie” rozchodziły się z rzeczywistością jak woda z olejem. Jeśli mam być uczciwa sama ze sobą, to muszę przyznać, że sceptycyzm wziął u mnie górę i nie wstydzę się tego powiedzieć wprost.
Hmm, to jest jednak dziwne...
