Chciałam poruszyć temat, ktury rzadko pojawia się w rozmowach o tarocie, a myślę że jest wazny. Czytanie kart dla osób z ograniczeniami mobilności - czy to dla siebie, czy z pomocą kogoś bliskiego. Sama pracuję z kilkoma osobami, kture mają problemy z dłońmi, drzenie rak albo w ogole nie mogą mieszać kart w tradycyjny sposób. Jak sobie z tym radzicie? Czy tarot jest w ogóle dostępny dla kogoś, kto nie może samodzielnie tasowac? Mnie się wydaje, ze jak najbardziej - ale chcę usłyszec, czy ktoś miał z tym doświadczenie.
Akurat mam coś do powiedzenia w tym temacie bo moja mama ma Parkinsona i bardzo chciała spróbować. Okazało się że rozkładanie kart na stole i przesuwanie ich rękami dało rade - nie musiała ich tasować klasycznie. Mieszała je powoli płasko po blacie. Karty nie muszą być perfekcyjnie potasowane żeby czytanie miało sens, prawda? Chodzi o intencję.
Zgadzam się z Zochą, intencja jest wazna. Ja zrobiłam kiedyś czytanie dla koleżanki po operacji nadgarstka i po prostu sama tasowałam za nią, ona tylko myslała o swoim pytaniu. Czy to jest w ogóle prawidłowe podejście według was, żeby ktoś inny tasował zamiast osoby pytającej?
Przepraszam że wchodzę z pytaniem podstawowym, ale właśnie o to mi chodziło kiedy szukałam tego tematu. Czy jeśli ktoś w ogóle nie może dotknąć kart - powiedzmy leży w szpitalu albo ma sparaliżowane dłonie - to czy czytanie przez internet ma sens? Czy karty wyciągnięte przez kogoś innego po drugiej stronie ekranu cokolwiek znaczą?
To jest wogóle szerszy problem z czytaniami zdalnymi, nie tylko dla osob z ograniczeniami. Osobiście myślę, że medium nie jest sama karta, tylko tarocista i jego skupienie. Ale chętnie usłyszę co na to Madzialena, bo ona ma hyba więcej praktycznych doswiadczeń z tym niż ja 😀
Słuchajcie, jestem sceptyczny wobec całego tarota generalnie, ale to co piszecie o dostępności brzmi po ludzku sensownie. mam pytanie - skoro intencja jest ważniejsza niż fizyczne tasowanie, to po co wogóle karty? Serio pytam, nie kpię. Czy one same w sobie coś wnoszą, czy to tylko skupienie myśli?
To pytanie zadaje sobie hyba każdy kto poważnie podchodzi do tematu, Benedyk. karty działają jako punkt skupienia - coś w rodzaju lustra dla myśli i intuicji. Symbolika wizualna pomaga wyciągnąć to, co człowiek często już w sobie wie. Ale to nie znaczy, że karta musi być fizyczna. Wyobraź sobie mandatę albo dowolny inny obraz - działa podobnie.
O, dobre pytanie Zocha! widziałam kiedyś talię gdzie karty miały też opis słowny wydrukowany dużą czcionką pod obrazkiem. nie pamiętam jak się nazywała ale to był kierunek dla osób niewidomych hyba. Może Madzialena wie coś więcej? :))
Nie miałam osobistego doswiadczenia z tym ale pamiętam że czytałam gdzieś o tym jak dawni wróżbici używali kart bardziej intuicyjnie, bez skupiania się na każdym detalu ilustracji. Może chodzi o to zeby nie wchodzić w każdą linie obrazka, tylko złapac ogolny nastrój karty. Przy ograniczeniach wzrokowych to podejście mogłoby dzialać jeszcze lepiej. 🙂
no cóż, ja się uczę run i tam właśnie dotyk jest bardzo ważny - ciągniesz kamień niewidząco. Może tarot mógłby działać podobnie? Ciągniesz kartę nie patrząc i czujesz co do ciebie mówi, a potem ktoś opisuje obrazek? Przepraszam że mieszam tematy ale chyba to jest podobny mechanizm xd
Czytam ten wątek i myślę o swojej ciotce, która ma reumatyzm i bardzo by chciała robić sobie czytania sama. już nie może tasować bo palce jej nie słuchają. czy ktoś może powiedzieć konkretnie - jak wygląda takie przystosowane czytanie krok po kroku? Tzn. co można zastąpić czym?
A co z osobami na wózkach kture mają sprawne ręce ale np. nie mogą siedzieć przy stole? Mój brat ma taką sytuację i interesuje się różnymi formami wróżbiarstwa. Może kłaść karty na desce na kolanach albo coś?
Mam wrażenie że skupiamy się na sprzęcie i metodach, a pomijamy ważną kwestię - jak osoba z ograniczeniami mobilności ma się czuć podczas czytania. Jeśli ktoś jest w bólu albo zmęczony, to czy ma sens robić czytanie właśnie wtedy? Pytam bo sam czasem mam okresy gorsze zdrowotnie i zastanawiam się czy to wpływa na jakość czytania. xd
Dla mnie to bardziej kwestia skupienia - jak bardzo boli, to myśli uciekaja i trudno utrzymać intencję. Ale zastanawiam się czy to nie jest tak, ze wtedy właśnie karty mogą pokazać coś o tym bólu i o tym co czujemy. Nie wiem, może to naiwne podejscie.
Ale z drugiej strony dla kogoś z chronicznym bólem - on jest w tym bólu cały czas. Nie możemy mówić im 'poczekaj aż się poczujesz lepiej' jeśli to jest ich codzienność. Jak to rozwiązac Madzialena? Bo tu jest jakis paradoks 😛
A co z moją ciotką z reumatyzmem, o której pisałam wcześniej? ona też ma dobre i złe dni. rozumiem że w złe dni lepiej odpuścić ale jak ona w ogóle ma sobie zaplanować czytanie? Karty nie czekają na odpowiedni moment, albo jest ochota, albo nie.
To co piszecie o planowaniu przypomina mi że kiedyś robiłam czytanie dla kogos przez telefon - ona była po operacji i dosłownie leżała w łóżku. ja tasowałam i opisywałam co widzę, a ona sama wyciągała wnioski. byłam zaskoczona jak bardzo to działało, bo myslałam że energia będzie zaburzona przez odległosc.
Różnie z tym bywam szczerze mówiąc. Czasem proszę o konkretne pytanie, czasem wystarczy mi obszar życia. Zależy też od osoby - są takie kture chcą powiedzieć wszystko i czasem muszę je delikatnie zatrzymać, bo za dużo wiedzy z góry może nas obu zamknąć na inne możliwości. Ciekawe że Sylvana wybrała 'temat ogólny' - intuicyjnie trafiłaś w dobry środek.
Czytam waszą rozmowe o tych czytaniach zdalnych i myslę o czymś - czy przy takim czytaniu przez telefon albo internet, osoba z ograniczeniami moze sama w jakiś sposób 'wybrać' kartę nawet jeśli jej nie dotyka? Np. powiedzieć 'trzecia od lewej' albo coś takiego? 🙁
Okej, przepraszam że znowu z tym wracam ale jak ktoś mówi 'trzecia od lewej' to przecież losuje prawie mechanicznie. Gdzie tu jest ta cała intencja i energia o której piszecie? Serio nie rozumiem tej czesci.
ej, a może to jest tak, że cały sens tarota jest właśnie w tej projekcji własnych myśli na obraz? Tzn. czy karta jest 'właściwie wybrana' czy nie - i tak sam obraz działa na psychikę. Więc dla osoby z ograniczeniami mobilności to może być nawet prostsze bo nie ma całego ceremonialnego tasowania, tylko sam obraz i rozmowa.
Wracając do praktycznej strony - czy ktoś wie jak wyglądają te talie z wysokim kontrastem o których pisała Madzialena? szukałam kiedyś czegoś dla starszej pani z wadą wzroku i nie trafiłam na nic konkretnego po polsku. wszystko było po angielsku.
No właśnie, to jest problem z tym rynkiem. Znalazłam kiedyś coś co się nazywało 'Tarot Illuminati' i grafika była dość czytelna, duże kontury, ale nie wiem czy to wystarczy dla kogoś z poważną wadą wzroku. Madzialena, czy ta ciotka tej pani z którą pracowałaś korzystała z jakiegoś konkretnego wydania?
Nie, ona miała zwykłą talię Rider-Waite, ale dużego formatu. I to chyba był klucz - nie specjalna grafika, tylko po prostu rozmiar. Małe talie są moim zdaniem niedostępne dla kogoś z jakimkolwiek problemem wzrokowym, nawet lekkim. 🙂
A duży format to znaczy jaki konkretnie? Bo widziałam coś co sprzedawcy opisują jako 'jumbo' ale nadal wyglądało dość mało jak na moje oko.
Ale wracając do sedna - nawet jak karty są duże i czytelne wizualnie, to i tak dla osoby leżącej w łóżku rozkładanie ich na stole jest problemem. Bo gdzie ona ten stół ma? Czy ktoś próbował rozkładać na poduszce albo na kolanie?
oj, taca to dobry pomysł. Widziałem kiedyś coś w rodzaju drewnianego pudełka z wgłębieniami na karty - hyba robione ręcznie, na zamówienie. Ale to była rzecz dla kolekcjonerów, nie z myślą o dostępności. Trochę odwrócone priorytety jak na to patrzę.
