ojej, granica jest płynna i moim zdaniem to jest okej. Wyciszenie to nie jest osobna praktyka tylko przygotowanie. Tak samo jak nie siadasz do pisania ważnego maila kiedy jesteś roztrzęsiony, tak samo z kartami. To nie jest żaden rytuał, to jest po prostu zdrowy rozsądek.
Dobra, to rozumiem z tym wyciszeniem. Ale wróćmy do tego rozkładu co Aurelek71 opisywał, z tą kartą dla obrazu siebie, kartą jak myślę że inni mnie widzą i tą różnicą między nimi. Czy to są trzy osobne karty, czy jakoś inaczej to działa? I co robię z tą kartą różnicy, bo to brzmi jakby mogła wyjść tam jakaś straszna karta.
Trzy osobne karty, tak. Co do strasznej karty na pozycji różnicy, to właśnie tu jest sedno całej pracy. jesli wychodzi tam coś trudnego, na przyklad Wieża czy Ksiezyc, to nie znaczy ze jesteś w złym miejscu. To znaczy że ta szczelina między tym jak siebie widzisz a tym jak wyobrażasz sobie cudze spojrzenie jest duza i pełna napięcia. To jest informacja, nie wyrok. Co ty z tym zrobisz to już twoja decyzja
Ale zaraz, to nie jest tak że każdy może dowolnie interpretować kartę żeby pasowała do tego co chce usłyszeć? Jeśli wyjdzie Wieża i powiem sobie, okej, to tylko informacja o napięciu, to nie jest trochę uciekanie od znaczenia tej karty? Pytam bo mi się wydaje że wtedy tarot traci jakikolwiek sens jako cokolwiek więcej niż lustro własnych myśli.
Mnie to właśnie ciekawi, bo przyszłam do tego tematu szukając czegoś praktycznego dla Glicynii, a teraz mamy filozoficzną dyskusję o tym czym tarot wogóle jest. nie mówię że to złe, ale Glicynia ma tę prezentację i może by wrócić do pytania co ona może konkretnie zrobić z kartami przed tym wystąpieniem.
Mam pytanie do Glicynii, bo mnie to gryzie od jakiegoś czasu. Powiedziałaś że praca zdalna pozwalała ci unikać takich sytuacji. Czy jak teraz będziesz musiała regularnie robić takie prezentacje, to czy karty maja ci pomagać za każdym razem, czy raczej chodzi ci o jednorazowe sposób na te konkretną sytuacje? Bo to zmienia jak do tego podejść.
Nie myślałam o tym w ten sposób. chyba chcę żeby ta pierwsza prezentacja po prostu jakoś przeszła, a potem zobaczymy. Ale jak to opisujesz, to może faktycznie chodzi o coś szerszego. Nie wiem. Na razie myślę o tej jednej konkretnej sytuacji.
A wróciłem do tego wątku o aplikacjach i kartach, bo mam inne pytanie. Czy talia ma znaczenie przy takim konkretnym czytaniu jak to dla lęku przed grupą? Tzn. czy Rider-Waite daje inne odpowiedzi niż na przykład jakaś bardziej współczesna talia? 🙂
Dobra, ale mam pytanie bo trochę się zgubiłem. Rider-Waite jest trudniejszy dla kogoś kto zaczyna, czyli Glicynia powinna wziąć coś innego? która talia byłaby najlepsza do tego jednego konkretnego czytania przed prezentacją?
ojejku, ja używam Modern Witch Tarot i naprawdę jest łatwiejsza do czytania intuicyjnego niż klasyczna Rider-Waite, bo obrazki są bardziej współczesne. Ale Glicynia, czy ty w ogóle masz jakąś talię, czy dopiero szukasz?
Mam jedną, dostałam ją kiedyś w prezencie, nie wiem jak się nazywa, jest dość stara i trochę podniszczona. Obrazki sa takie klasyczne, kolorowe, figury i symbole. Chyba właśnie ta Rider-Waite o której mówicie, ale nie jestem pewna.
Jeśli masz karty z tradycyjnymi ilustracjami, gdzie na przyklad na dziesiątce Mieczy leży postać z mieczami w plecach, na trójce Kielichow tanczą trzy kobiety, a na Głupcu jest młody człowiek z tobolkiem nad przepascia, to prawie napewno jest to Rider-Waite albo jeden z jej licznych klonoów. to dobra informacja, bo do tej talii jest największa ilośc materiałów po polsku i angielsku. nie musisz szukać niczego nowego. Co do samego czytania dla lęku przed pracą zespołową, chciałem się upewnić że rozumiemy po co to robisz. Czy chodzi ci o to żeby karta dala ci jakieś konkretne wskazanie co zrobić, czy raczej żeby zobaczyć co siedzi w środku i co cię blokuje?
kurczę, chyba to drugie, bo co zrobić to wiem mniej więcej. Wejść, powiedzieć te slajdy, wyjść. Problem jest w głowie, nie w samej procedurze. Zależy mi na tym żeby się jakoś uspokoić i zobaczyć to z innej perspektywy. I tak, mam te obrazki które opisujesz, więc hyba to ta talia.
matko, czy intencja powinna być wypowiedziana na głos, czy wystarczy że się ją pomyśli? Bo przy afirmacjach mówi się że głos wzmacnia, ale nie wiem czy tu jest podobnie.
A czy przy tym konkretnym rozkładzie z tymi trzema kartami, karta na środku, ta o różnicy, jest wyciągana ostatnia czy w jakiejś konkretnej kolejności? Zaczynam się zastanawiać czy kolejność tasowania i wyciągania ma znaczenie czy to tylko kwestia układu na stole.
Żeby nie zgubić wątku, bo tutaj Glicynia ma tę konkretną sytuację z prezentacją dla działu, wróciłabym do pytania które wcześniej ktoś zadał. Jak ona dostanie tę kartę na trzeciej pozycji, tę z różnicą, i bedzie trudna, co wtedy? Bo rozumiem teorię, ale co konkretnie Glicynia ma z tym zrobić siedząc sama z kartami?
To jest naprawde dobre i praktyczne pytanie. Jeśli na pozycji różnicy wychodzi karta która pokazuje cos trudnego, powiedzmy Ksiezyc, to patrzysz na nią i pytasz siebie: co w tej karcie mnie niepokoi, co na tym obrazku mi się kojarzy z tym jak wyglądam w swoich oczach a jak inni mnie widzą. Księżyc to iluzja, lęk przed nieznanym, rzeczy ktorych nie widać w pełnym swietle. Może mówic że przepaść między tym jak siebie widzisz a jak widzą cię inni jest wyolbrzymiona właśnie przez ten lęk, przez to co sobie wyobrażasz a nie to co jest. Nie chodzi o to żeby rozwiązać problem, tylko żeby go nazwać. ^^
Okej, to rozumiem. Czyli jak wyjdzie mi coś trudnego na tej trzeciej pozycji, to mam siedzieć z tym i pytać siebie co to znaczy, nie szukać gotowej odpowiedzi w książce. Ale co z tymi dwiema pierwszymi kartami, skąd wiem że dobrze rozumiem co mówi karta o tym jak siebie widzę, a co mówi ta o tym jak inni mnie widzą? Czy nie jest tak że obie pokaże mi mój własny punkt widzenia, bo przecież to ja interpretuję?
oj tam, to jest dokładnie to co Oliwierka mówiła wcześniej tylko inaczej sformułowane. i mam wrażenie że Glicynia sama dotknęła sedna tego problemu. pytanie jest chyba takie, czy tarot daje ci inną perspektywę niż ta którą już masz, czy tylko porządkuje to co masz.
A co jeśli Glicynia zrobiłaby to czytanie nie sama, tylko z kimś? Czy jest sens robić tarot we dwoje, gdzie jedna osoba ciągnie karty a druga pomaga interpretować? Pytam bo mi się wydaje ze właśnie ten problem z filtrem lęku mógłby być mniejszy jeśli ktoś z zewnątrz też patrzy na karty.
Nie mam kogoś takiego w pobliżu kto zna się na tarocie. Ale to ciekawy pomysł, tylko nie wiem czy nie byłoby to jeszcze bardziej stresujące, pokazywać komuś swoje karty kiedy dotyczą czegoś tak osobistego. Może zrobiłabym to sama na razie, a potem jak będzie potrzeba to poszukam kogoś.
oj tam, rozumiem obawy co do robienia tego z kimś, ale jest jedna rzecz warta uwagi w tym co Pereplut zaproponował. przy czytaniu dla pracy zespołowej bo o tym jest ten temat, jest pewna ironia w tym że Glicynia robi to calkowicie sama. lęk przed grupą i czytanie w izolacji mogą się nawzajem wzmacniać. Nie mówię zeby robic to publicznie, ale może warto przynajmniej opisać potem co wyszło, tu albo gdzieś, zeby zobaczyć jak to wygląda z zewnatrz
No i właśnie to mnie zastanawia najbardziej w tej ironi którą zauważyłam. Glicynia chce się przygotować do pracy w grupie, a robi to w zupełnej izolacji. nie mówię że to źle, ale czy ktoś mial doświadczenie z robieniem takiego czytania akurat przed sytuacją zawodowa? Bo to trochę inny kontekst niż praca nad sobą w ogóle.
Właśnie to jest ciekawe pytanie. Bo fobia społeczna w pracy to jednak coś specyficznego, nie to samo co ogólny lęk. Czy tarot w ogóle może coś dać kiedy sytuacja jest tak konkretna i ograniczona czasowo? Prezentacja za parę dni, nie za rok. xd
Tak, to chyba właśnie to. Sama nie do końca wiem co mnie bardziej przeraża. Czy bardziej boi mnie ten moment kiedy wszyscy patrzą, czy potem kiedy ktoś zada trudne pytanie i wszyscy będą słuchać czy umiem odpowiedzieć. To są dwie różne rzeczy i dopiero teraz jak to piszę to do mnie dociera
I to jest właśnie argument za tym żeby zrobić to czytanie teraz, a nie odkładać. bo Glicynia sama powiedziała ze nie wiedziała że boi się dwóch różnych rzeczy. To znaczy że sama analiza bez kart też coś dała. Tylko pytanie czy karty dadzą więcej niż samo siedzenie i myslenie.
Ale to jest właśnie ten problem o którym mówiłam z filtrem lęku. Jeśli tarot działa jak test projekcyjny, to osoba z fobią społeczną zprojektuje na każdą kartę swój lęk. To nie jest terapia, to jest niekontrolowana projekcja bez prowadzenia przez terapeutę. Florka, czy masz na to jakąś odpowiedź?
