Akurat mam coś w notatkach na ten temat. Raz zadawałem to samo pytanie przez kilka tygodni i wychodziła mi Wieża albo Dziesięć Mieczy za każdym razem, niezależnie od talii. W pewnym momencie przestałem pytać nie dlatego, że uwierzyłem karcie, ale dlatego że czułem, że pytanie staje się obsesją. To też jest jakiś sygnał, nie?
Przepraszam że wchodzę znowu, ale mam pytanie do tego co Pytia napisała. Jak w ogóle rozróżnić, kiedy zadajemy pytanie drugi raz, bo potrzebujemy więcej kontekstu, a kiedy dlatego że nie podoba nam się odpowiedź? Bo dla mnie to wygląda tak samo z zewnątrz.
No ale to właśnie jest mój problem. Słucham tej rozmowy i słyszę dużo tłumaczeń, które zawsze można dopasować do sytuacji. Karta miała rację, bo zmieniłaś ścieżkę. Karta dała dobry odczyt, bo pytanie było dobre. Kiedy karta się myli według was, naprawdę? Czy jest jakiś scenariusz, w którym powiecie 'tu tarot zawiódł'?
Dobra, ale żeby być szczerym, to ja do tego tematu trafiłem właśnie dlatego że dostałem trudny rozkład i chciałem wiedzieć czy to wyrok czy nie. I po przeczytaniu tej całej rozmowy nadal nie wiem. Dostałem Trójkę Mieczy, Wieżę i Pięć Kielichów na pytanie o pewną sprawę. I co z tym mam zrobić?
A czy ktoś zwrócił uwagę na kolejność tych kart u Bronka? Bo Trójka Mieczy na początku, Wieża w środku, Pięć Kielichów na końcu to brzmi jak jakaś historia. Ból, rozpad, żałoba. Ale to też może być sekwencja tego co już się dzieje, nie tego co dopiero nadejdzie.
No, jest. Nie ukrywam. Ale właśnie dlatego pytałem czy się uda, bo nie wiedziałem w którą stronę to pójdzie. I te karty mnie dopadły. Może powinienem był nie pytać.
Hej, trochę z boku, ale mam pytanie do całej tej rozmowy. Mówicie o 'przyjęciu trudnego komunikatu', ale co z sytuacją gdy odczyt jest po prostu błędny? Skąd wiadomo, że to nie jest po prostu zły dzień albo przypadkowe ułożenie kart, a nie coś co trzeba 'przepracować'?
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że połowa z was mówi że tarot nigdy się nie myli, a druga połowa że zawsze można to wytłumaczyć. I ja, jako osoba która po prostu czasem wyciąga kartę i patrzy co wychodzi, nie wiem już co z tym zrobić. Może to nie jest coś, co powinno się analizować aż tak bardzo?
A ja właśnie nie tasowałem drugi raz. Zostawiłem te karty tak jak wyszły i może dlatego tak siedzę z tym od kilku dni. Mam wrażenie, że gdybym je zignorował, to by mi było łatwiej. Ale coś mi nie dało.
Schowałem po kilku dniach. Ale zrobiłem zdjęcie. I patrzę na nie częściej niż chciałem.
Mam pytanie, bo śledzę ten wątek od jakiegoś czasu i nie jestem pewien czy dobrze rozumiem. Wy mówicie o 'przyjęciu komunikatu' jakby to była pewna praktyka. Ale czy istnieje jakaś konkretna różnica między kartą, która mówi 'nie uda się', a kartą, która mówi 'przygotuj się na trudności'? Bo z tego co czytam, te dwa znaczenia to chyba to samo?
Hej, mam pytanie może naiwne. Czy ktoś kiedyś dostał odczyt, który mówił wyraźnie 'nie uda się', zignorowal to całkowicie, i jednak mu się udało? Pytam bez ironii, serio zastanawiam się czy są takie przypadki i co z nich wynika.
A może po prostu przypadkowa karta wyszła i tyle? Skąd zakładać że losowość ma znaczenie a nie jest tylko losowością?
Dziesiątka Mieczy to jest karta, przy której wielu czytelników właśnie zaczyna miękczyć przekaz, żeby nie było za boleśnie. Ale klasycznie ta karta mówi o zakończeniu, które jest totalne i nie zostawia złudzeń. Nie 'może coś pójdzie nie tak', tylko 'ta droga jest skończona'. Pytanie do dyskusji: czy miękczenie przekazu jest uczciwe wobec osoby która pyta?
I to chyba jest clou całego tematu. Czy w ogóle można przyjąć 'nie uda się', jeśli nie jest się gotowym. A jeśli jest się gotowym, to czy karta jest jeszcze potrzebna do przyjęcia tej informacji?
