To jest zresztą jedna z rzeczy, o których warto wiedzieć robiąc rozkład na własną rękę. Bez kogoś z zewnątrz, kto trzyma ramy, łatwo się dać ponieść temu, co karta 'otwiera'. I nie zawsze jesteś na to gotowa w chwili kiedy to robisz.
Zgadzam się z Sylwerią. Poza tym tytuł wątku mówi właśnie o rozkładzie bez wpływu innych. Umbra świadomie wybrała pracę solo. Pytanie raczej brzmi: co teraz z tym zrobisz? Karty wskazały kierunek, ale to ty decydujesz co dalej
oj tam, nie wiem co dalej. Naprawde nie wiem. Wiem, że coś się ruszyło, ale nie mam planu. Czy to jest w porządku że kończe rozkład bez odpowiedzi?
Myślę, że rozkład rzadko kiedy daje gotową odpowiedź. Raczej przesuwa uwagę tam, gdzie trzeba patrzeć. A to, że napisałaś że 'coś się ruszyło', to jest więcej niż nic. Czy jest jedna rzecz, jedna mała, którą mogłabyś zrobić inaczej następnym razem kiedy poczujesz że chcesz coś powiedzieć?
I może to jest właśnie to co karty chciały zasugerować? Nie wielka zmiana systemu, nie naprawa całej dynamiki z rodziny, tylko jeden mały krok. Rycerz Kielichów nie szarżuje, stoi i ofiarowuje. ^^
To mi sie podoba że rycerz nie szarżuje. ale jak sie nie szarżuje to skąd wiedzieć że wogóle zostaniesz usłyszana? bo chyba czasem trzeba być głośniejszą żeby ktokolwiek zwrócił uwagę, nie?
Może właśnie dlatego ta karta wylądowała jako moja moc, której nie używam. Bo ja albo milczę, albo mówię za szybko i za dużo. Tej środkowej opcji, spokojnej i obecnej, chyba nigdy nie próbowałam. Nie wiem nawet jak by to wyglądało w praktyce
To co powiedziałaś o milczeniu albo mówieniu za szybko i za dużo brzmi bardzo znajomo. Jakbyś opisała dwa sposoby radzenia sobie z tym samym lękiem. Ale Umbra, mam pytanie, bo chcę lepiej zrozumieć ten rozkład, czy Rycerz Kielichów wylądował dosłownie jako 'moc, której nie używasz', czy to była twoja własna interpretacja tej pozycji?
A jaki to był rozkład? bo 'zasoby, które ignorujesz' to niestandarowa pozycja, nie ma jej w klasycznej Celtyjskiej. robiłaś coś własnego czy korzystałaś z gotowego układu?
Ja to rozumiem, ale z drugiej strony Umbra powiedziała, że przyszła z pytaniem o marzenia i dostała odpowiedź. To że rozkład nie jest z podręcznika nie znaczy, że był zły dobór. mam notatki z kilkunastu różnych układów i połowa z nich pochodzi z blogów, nie z książek. 🙂
To jest uczciwe spostrzeżenie. Ale to ryzyko istnieje też przy gotowych rozkładach, różnica jest taka, ze przy własnym masz mniej zewnętrznego oporu dla interpretacji. Nie znaczy to, że wynik jest mniej prawdziwy, tylko ze wymaga dodatkowej chwili refleksji, czy idziesz za karta czy za swoim wcześniejszym zalożeniem. 😀
Przepraszam, może głupie pytanie, ale jak się rozróżnia czy interpretacja 'pasuje' bo jest trafna, czy bo sobie dopasowałyśmy? tzn. skąd wiedzieć że to nie jest samosprawdzająca się przepowiednia albo jak to się nazywa? :/
I właśnie to jest dla mnie niesamowite w tej rozmowie. Zaczęłaś od pytania bardzo konkretnego, a karty gdzieś pod spodem znalazły coś starszego. Czy w tym rozkładzie była jakaś pozycja, która wprost pytała o przeszłość, czy Księżyc po prostu wylądował w miejscu, które tego nie sugerowało? ^^
To właśnie ciekawe w Księżycu na blokadzie. Ta karta rzadko mówi o tym co widać. Cześciej o tym co działa w tle. Umbra, mam jeszcze jedno pytanie, możesz nie odpowiadać, ale kiedy to zobaczyłaś, poczułaś opór żeby to zapisać, czy raczej ulgę?
Bardzo dobry opis. I to chyba odpowiada na pierwotne pytanie z tytułu wątku lepiej niż cokolwiek innego. Rozkład bez wpływu innych pozwolił ci zobaczyć coś, czego przy kimś obok może byś nie pokazała. Albo co zostałoby skomentowane zanim zdążyłaś to przetrawić.
Czytam ten wątek od dłuzszego czasu i własnie to mnie zatrzymało. Że praca solo dała coś, czego praca z kims mogła nie dać. Ale chciałam zapytac, bo nigdy nie robiłam tarotem sama, czy po czymś takim robiłas cokolwiek z tym co wyszło, czy to zostało tylko na kartce?
To co napisałas o 'nieprzyjemnej uldze' chyba jest najlepszym opisem tego, jak tarot działa na poziomie osobistym. Nie daje odpowiedzi, której szukasz, daje tę, którą już gdzieś miałaś. ale chciałam się cofnąć do jednej rzeczy, bo to mnie zastanawia. Powiedzialaś, że przyszłaś z pytaniem o marzenia zawodowe. Czy to pytanie wogóle dostało jakaś odpowiedź w tym rozkładzie, czy Ksieżyc na blokadzie tak bardzo przykuł uwagę, że reszta zeszła na drugi plan?
Trójka Różdżek na 'w zasięgu' to ciekawe zestawienie z Księżycem na blokadzie. Bo Trójka Różdżek jest o wychodzeniu poza to co znasz, patrzeniu w dal, wypatrywaniu czegoś nowego. A Księżyc blokuje właśnie to, co jest za dużo wewnątrz. Czy widziałaś między nimi jakiś dialog kiedy to czytałaś, czy traktowałaś każdą kartę osobno?
no, właśnie ten moment, kiedy patrzysz na całość i nagle karty przestają być osobnymi odpowiedziami, a zaczynają być jedną historią, to dla mnie jest sedno samodzielnej pracy. Przy kimś obok często zatrzymujesz się na komentarzu do jednej karty i nigdy nie docierasz do tego całościowego obrazu. Umbra, czy robiłaś notatki w trakcie, czy po, czy w ogóle? ^^
oj, notowanie w trakcie jest niedoceniane. Serio. Ludzie często robią rozkład, patrzą, odkładają i mówią 'pamiętam'. A potem pamiętają tylko to co było mocne emocjonalnie i gubią resztę. Umbra dobrze zrobiła. I te notatki teraz mają wartość nie tylko jako zapis sesji, ale jako dokument momentu, w którym coś zrozumiałaś.
To jest dokladnie Trojka Różdżek. Stoisz na brzegu i patrzysz. Coś już poszlo, coś wróci. Mam pytanie, może za bardzo wchodze w szczególy, ale ta karta była zanim czy po Księżycu w rozkładzie fizycznie? Tzn. czy czytałaś je w określonej kolejności?
To kolejność ma znaczenie nie tylko technicznie ale psychologicznie. kiedy czytasz blokadę przed celem, twój mózg już jest przygotowany na coś trudnego. ciekawe czy gdybyś czytała od Trójki Różdżek, najpierw zobaczyła zasoby i kierunek, a dopiero potem blokadę, to Księżyc zadziałałby tak samo mocno. Umbra, jak myślisz?
Kolejnośc pozycji wplywa na ramowanie interpretacji, to jest dość dobrze opisane w psychologii narracji, nie tylko w kontekscie tarota. Pierwsze informacje tworza filtr dla kolejnych. Umbra dostała Księżyc jako pierwsze ważne 'tło', więc caly dalszy rozkład był czytany przez tę soczewkę. To nie dyskredytuje wyniku ale jest warte świadomości, szczególnie jesli ktoś projektuje własne rozkłady właśnie od blokad.
Czytam to i zaczynam rozumieć, że te rozkłady to nie jest neutralny formularz, który wypełniasz. Że sama ich budowa już coś sugeruje. Umbra, teraz jak to widzisz z perspektywy, to czy zmieniłabyś coś w tym rozkładzie, który robiłaś? Albo ułożyłabyś go inaczej?
To co opisujesz to właściwie klasyczna pozycja 'wynik' albo 'potencjał'. W wielu rozkladach jest na samym końcu wlaśnie po to, żeby zamknąć narrację nadzieją albo ostrzezeniem, ale zawsze jako odpowiedź na wcześniejsze karty. Umbra, jak skończylaś czytanie, miałaś poczucie, że coś zostalo urwane, czy rozkład miał jakiś koniec? :))
