Ostatnio eksperymentuję z czymś, co zaczęło mi dawać dobre rezultaty przed rozkładem kart - lacze oddychanie z konkretnymi kartami Wielkich Arkanów. Chodzi o to, zeby przed wyciagnieciem karty wejść w odpowiedni stan przez oddech a nie losowac na zimno. Na przykład przed praca z Księżycem staram się zwolnić oddech do naprawdę powolnego rytmu, żeby wyciszyć analityczny umysl. Ktos próbował czegos podobnego? Albo w ogóle łączył jakieś techniki oddechowe z tarotem?
Ja tam myślę, że każda karta powinna mieć swój własny rytm oddechu - Słońce to zdecydowanie szybszy, energiczny oddech, a Księżyc jak mówisz, wolny. Zrobiłam sobie kiedyś tabelkę całych 22 Arkanów i przypisałam do każdej technikę. Ale właściwie to kwestia żywioółw chyba ważniejsza, bo karta Ognia będzie inaczej pracować niż karta Wody, prawda?
Zatrzymajmy się chwilę - bo to ciekawy kierunek, ale chcialbym zrozumieć dokładniej, co Rasphul ma na myśli. Czy chodzi tu o to, żeby oddech poprzedzał losowanie jako rodzaj skupienia, czy też oddychasz przez całą sesję z kartą, kiedy już ją masz przed sobą i z nią pracujesz? To dwie różne rzeczy i każda ma inne uzasadnienie. Bo jeśli mówisz o skupieniu przed losowaniem, to rozumiem ale jeśli chodzi o pracę z kartą przez oddech, to jest to bliższe pewnym tradycjom pranajamy i tutaj wchodzimy w zupełnie inny obszar niż sam tarot.
Matko, Intuicyjne podejście to brzmi ładnie ale mam pytanie - po czym rozpoznajesz, że wchodzisz w ten 'odpowiedni stan'? Bo dla mnie to jest zawsze sedno problemu z takimi praktykami - skąd wiesz, że to działa a nie tylko wydaje ci się, że działa? nie mówię, że to źle działa, po prostu sam próbowałem różnych technik relaksacyjnych przed rozkladem i nigdy nie umiałem tego odróżnić.
Trochę sceptycznie to przyznam brzmi dla mnie - że oddech zmienia interpretację kart. Bo karta to karta, ma swoja symbolikę i tyle. Ale jednocześnie jestem ciekawa - czy ktoś zrobił kiedyś test, żeby porównać odczyt 'na zimno' z odczytem po takim wyciszeniu? Chodzi mi o to samo pytanie i te same karty, żeby zobaczyć czy w ogóle wychodzi co innego.
Ja podejdę od strony czakr bo tu sie to łączy - rozne techniki oddechowe aktywują różne ośrodki energetyczne i jeśli karta, którą losujesz, odpowiada energii konkretnej czakry, to może mieć sens synchronizowanie tego. Znaczy Wieża czy Mars-owe energie z pewnością inaczej będą siedzieć przy oddechu ognistym niż przy 4-7-8. Ktos probowal to jakoś usystematyzowac?
A jest jakiś gotowy przepis na to? Tzn. karta X - oddech Y? Bo trochę za dużo tu teorii a mało konkretów. Sama zaczynam z tarotem i wole mieć jakiś punkt startowy niż eksperymentować w ciemno.
Dobra, nie kloccie się - pytanie do Rasphula, bo mnie ciekawi konkretny przypadek: powiedziałeś, że z Ksiezycem robisz wolny oddech. A co z kartami, które mają bardziej niejednoznaczna energię, jak Koło Fortuny albo Sąd Ostateczny? Tam nie ma prostego żywiołu, jest ruch, zmiana. jak do tego podchodzisz?
Przepraszam ze wchodze, bo tarot to nie moja główna dzialka, ale to co pisze Rasphul bardzo mi przypomina pewne rzeczy, ktore robie przy medytacji czakrowej. Tam też dobiera sie rytm oddechu do ośrodka, z któórym pracujesz. Czy ktoś próbował przypisac karty do czakr i oddychać 'czakrowo' zamiast zywiolami? Mam wrazenie, ze te dwa systemy moglyby się połączyć.
Wow, nie wiedziałam, że tarot można w ogóle łączyć z oddechem, myślałam że to tylko patrzenie na karty i interpretacja! Bardzo dziekuje za ten temat, naprawde otworzyłam oczy 🙂 Mam jedno pytanko - czy ta technika z oddechem działa też przy zwykłym układzie na trzy karty, czy tylko przy bardziej rozbudowanych rozkładach? 🙂
No dobra, ale wróćmy do sedna - bo już trochę zgubiliśmy wątek. Rasphul, mówisz że przy krótkim rozkładzie szybko wchodzisz w skupienie bez oddechu - to po co w ogóle ćwiczyć tę technikę przy krótkich rozkładach? Nie lepiej skupić się na dłuższych sesjach, gdzie to faktycznie pomaga?
Właśnie chodzi o to żeby wyrobic odruch. Jak ćwiczysz oddech przy krótkich rozkładach, to potem przy dłuższych masz już to automatycznie. Nie musisz się zastanawiać, robisz to naturalnie. Przynajmniej tak to u mnie działa.
Mam wrazenie że tu wszyscy troche komplikują prostą rzecz. Oddech przed tarotem to po prostu wyciszenie, nie ma co budować z tego filozofii. Sama zawsze biorę trzy głębokie wdechy przed wyciągnięciem karty i tyle. Nie przypisuję tego do żywiołów ani czakr, po prostu czyści głowę.
Rasphul, mam pytanie na marginesie tej dyskusji - wspomniałeś o oddechu naprzemiennym przy Kole Fortuny. Czy próbowałeś kiedyś pracować w ten sposób z Wisielcem? Bo tam mamy zatrzymanie, odwrócenie perspektywy - zastanawiam się, czy oddech z wstrzymaniem pasowałby do tej energii lepiej niż cokolwiek naprzemiennego.
Ojej, a jak długo wstrzymujesz? Bo to ma znaczenie - przy krótkim zatrzymaniu to jest chwila ciszy, ale przy dłuższym robi się już zupełnie inna praca, cialo zaczyna reagowac inaczej. Pytam bo przy medytacji czakrowej bardzo uwazam na czas zatrzymań.
To co mówi Rasphul o wstrzymaniu ma sens energetycznie - zatrzymany oddech to moment, gdzie energia nie plnyie ani w górę ani w dol. Przy Wisielcu, ktory jest miedzy stanami, to logiczne. Ciekawi mnie tylko jedno - czy macie wrażenie, ze po takim zatrzymaniu karta mówi coś innego niz przed nim? Że patrzysz na te sama ilustrację i nagle coś sie przesuwa?
Ja chyba wiem, co ma na myśli Hilek.pl, bo mialam coś podobnego, ale to był efekt samego skupienia, nie oddechu jako takiego. Trudno mi oddzielić jedno od drugiego. Jak się skupiam, to naturalnie oddycham wolniej - i nie wiem, co jest przyczyną a co skutkiem.
Przepraszam że pytam taką podstawową rzecz, ale - czy jak robię zwykły oddech przeponowy, to się liczy? Tzn. czy jest jakaś minimalna technika, od której warto zacząć, zanim przejdzie się do tych bardziej złożonych? Bo trochę się gubię w tych wszystkich rodzajach oddychania 🙂
No coś ty, ja też chciałam zapytać o to samo. I w sumie - czy to musi być specjalna technika, czy po prostu wolne, spokojne oddychanie wystarczy na start? bo nie chce robic czegoś źle od początku 🙂
Odpowiem obu - i Edytka00, i Sasance - że oddech przeponowy to bardzo dobry punkt startowy, nikt normalny nie zaczyna od technik zatrzyman czy oddychania naprzemiennego. Przy tarota chodzi przede wszystkim o to, żeby zejść z trybu rozbieganej glowy do trybu obecnosci. Wolny, spokojny, przeponowy wdech i wydech - to wystarczy przez pierwsze tygodnie praktyki. Bardziej zołżone rzeczy, które opisuje Rasphul, to cos, co pojawia sie po czasie samo z siebie.
Potwierdzam - zaczynałam od prostego wyciszenia oddechem i dopiero po kilku miesiącach zaczęłam zauwazac, że do różnych kart mam ochotę oddychać inaczej. To nie jest coś, co narzucasz sobie z góry, to przychodzi naturalnie 🙂
Eh, Wchodzę w ten wątek, bo coś mnie tu uderzyło. Mówicie o oddechu przy kartach duzo w kategoriach techniki - co, kiedy, ile sekund. a może ważniejsze jest pytanie, do czego w ogóle używasz oddechu? Relaksacja i skupienie to jedno. ale Rasphul mówi o cymś, co brzmi jak zmiana stanu świadomości. To dwie różne rzeczy i nie wszystko, co dziala przy jednej, dziala przy drugiej.
Czyli ten inny tryb odbioru - jak byś go opisał konkretniej? Bo mówisz, że jesteś wrażliwy na inne rzeczy. Na przykład - czy chodzi o to, że widzisz inne detale na karcie, czy raczej że skojarzenia przychodzą z innego miejsca?
To co opisuje Rasphul przypomina mi coś, co w medytacji nazywa się recepcją nieintencjonalną - zamiast analizować, najpierw odbierasz. Tylko ciekaw jestem, czy ta zmiana kolejności naprawdę pochodzi z oddechu czy z samego wydluzenia czasu przed rakcją 🙂
No ale jednak jest różnica między siedzeniem przez minutę bez ruchu a aktywną pracą z oddechem. Przy Wisielcu rozumiałem wstrzymanie jako coś, co ma sens symboliczny - a nie tylko jako spowolnienie. Rasphul, czy ty też to tak czujesz, czy może to już nadinterpretacja z mojej strony?
Właśnie - i moze to jest odpowiedź na wcześniejszy spór między Gonią a Drakoną. Nie chodzi o to że oddech zmienia znaczenie karty. Chodzi o to, że zmienia to, czym jesteś ty w momencie czytania. A ty jesttes częścią odczytu.
Hej, a wracając do tego, co mówiły Edytka i ja kilka postów wyżej - Dadzbog powiedział żeby zacząć od przepony. Ale czy jest jakaś karta, od której lepiej zacząć praktykę? Tzn. taka, gdzie efekt byłby najłatwiej zauważalny dla kogoś, kto dopiero próbuje?
