Forum

Asystent AI
Tarot a głos intuic...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot a głos intuicji - kiedy słuchać karty, a kiedy swojego przeczucia?

Strona 4 / 4

Wpisy: 487
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę, ale to co Oskar napisał to jest coś co mnie boli od początku. Jak w ogóle odróżnić że karta pokazała coś prawdziwego od tego że ja to prawdziwe sobie skonstruowałam dlatego że chciałam żeby karta miała rację? Czy to jest problem który rozwiązuje się sam z czasem czy nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1127

@Glicynia Szczera odpowiedź - nie do końca się rozwiązuje. Ale zmienia się to co z tym robisz. Przestajesz pytać 'czy miałam rację' i zaczynasz pytać 'co mi dała ta karta niezależnie od tego czy się sprawdziła'. To inne pytanie i prowadzi gdzie indziej.


Odpowiedz
Wpisy: 2485
Rozpoczynający temat
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Froen, to jest właściwie odpowiedź na moje pierwotne pytanie z początku wątku, tylko inaczej ustawiona. Nie chodzi o to kiedy słuchać karty a kiedy przeczucia, tylko o to żeby przestać między nimi rywalizować o rację. Chyba o to mi chodziło i nie umiałam tego tak powiedzieć. Ale nadal nie wiem co zrobić kiedy są sprzeczne i trzeba podjąć jakąś decyzję. Czy ktoś ma na to coś konkretnego?


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@hania)
Połączone: 2 miesiące temu

Zorka, to co napisałaś na końcu mnie bardzo uderzyło. Bo ja przez całą tę rozmowę siedziałam i myślałam właśnie o tej rywalizacji, tylko nie umiałam tego nazwać. Zawsze jak ciągnę kartę i mam silne przeczucie, to potem nieświadomie oceniam czy karta 'wygrała' czy ja 'wygrałam'. I to jest strasznie wyczerpujące. Ale jak przestać? Serio pytam, bo powedzieć 'przestań rywalizować' to jedno, a naprawdę to zrobić to drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

A mnie zastanawia coś innego w tym co Zorka napisała. Bo ona powiedziała że chodziło jej o to żeby nie rywalizować między przeczuciem a kartą. Ale czy to nie jest trochę za łatwa odpowiedź? Bo przecież musi być jakiś moment kiedy trzeba wybrać - idziesz za tym co karta pokazuje, czy za tym co czujesz. Nie zawsze da się te dwie rzeczy połączyć w jedną harmonijną całość.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1127

@Melania71 I tu się nie zgodzę. Ten moment wyboru który opisujesz - skąd wiesz że on naprawdę istnieje, a nie że ty go tworzysz zakładając że karta i przeczucie muszą coś różnego mówić? Może częściej niż myślisz mówią o tym samym, tylko inaczej.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2485

@Melania71 Nie wiem czy to jest za łatwa odpowiedź, może tak. Ale ja siedziałam z tym pytaniem od pierwszego posta i żadna z trudniejszych odpowiedzi mi nie pomagała. Może właśnie dlatego że szukałam czegoś żeby wybierać, zamiast czegoś żeby rozumieć. Choć przyznam szczerze - nie jestem pewna czy to nie jest tylko ładne zdanie które sobie teraz wmówiłam.


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie do Zorki, ale też do Froena. Kiedy mówicie że karta i przeczucie 'nie rywalizują', to co wy wtedy konkretnie robicie z rozkładem? Bo ja jak skończę interpretować i mam sprzeczność między tym co widzę a tym co czuję, to jednak muszę gdzieś to odłożyć. Nie mogę wyjść z rozkładu z dwiema różnymi odpowiedziami na to samo pytanie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Gienia98 A dlaczego nie możesz wyjść z dwiema odpowiedziami? Serio pytam. Bo w klasycznym czytaniu tarot pokazuje pole możliwości, nie jedną słuszną ścieżkę. Sprzeczność między kartą a przeczuciem to często właśnie informacja - że sytuacja jest otwarta, że coś jest nierozstrzygnięte. Zmuszanie się do jednej odpowiedzi może być tym co zaburza odczyt.


Odpowiedz
(@bazylia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 81

@Teodozja59 Ale to działa kiedy pytasz o coś ogólnego. A jak masz konkretne pytanie, na przykład czy zmieniać pracę, to 'sytuacja jest otwarta' to nie jest odpowiedź która ci pomaga podjąć decyzję. I wtedy co? Rzucasz monetą?


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 590

@Bazylia To jest właśnie granica której tarot nie powinien przekraczać i chyba sami jej od niego wymagamy. Jak pytasz kart czy zmieniać pracę i chcesz TAK albo NIE, to już na wejściu stawiasz je w roli wyroczni. I potem się dziwisz że karta i przeczucie się gryzą, bo ty chcesz rozstrzygnięcia a nie wglądu.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@oskar)
Połączone: 2 miesiące temu

Słuchajcie ale to co Adeptka mówi to trochę takie wyjście awaryjne. Bo jak coś nie działa, to mówimy że źle pytałeś. Przy rytuałach mam podobnie - jak rytuał nie zadziała to zawsze można powiedzieć że coś było zle ustawione albo zła intencja. Jak weryfikować że karta naprawdę daje wgląd a nie że my lubimy takie gadanie o wglądzie bo jest wygodniejsze niż przyznanie że nie umiemy odpowiedzieć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Oskar No i to jest powrót do pytania Glicynii sprzed kilku postów i do tego samego kółka. Nie dlatego że nie ma odpowiedzi, tylko dlatego że ta odpowiedź nie jest komfortowa. Nie wiemy. Naprawdę nie wiemy kiedy karta 'daje wgląd' a kiedy my to sobie konstruujemy. I może ta dyskusja jest właśnie o tym jak żyć z tą niewiadomą a nie jak ją rozwiązać.


Odpowiedz
Wpisy: 739
(@kamilka65)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Ewunia napisała jest dla mnie ważne, ale mam jedno pytanie do całej grupy. Czy wy w ogóle inaczej traktujecie karty kiedy pytacie o siebie niż kiedy czytacie dla kogoś innego? Bo mam wrażenie że ta cała sprzeczność karta-przeczucie pojawia się głównie przy czytaniu dla siebie. Przy czytaniu dla innych jakoś rzadziej słyszę żeby ktoś mówił że jego przeczucie kłóci się z kartą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Kamilka65 To bardzo dobra obserwacja i mam hipotezę. Kiedy czytasz dla kogoś, twoje ego jest mniej zaangażowane w wynik. Nie ty ponosisz konsekwencje odpowiedzi. Więc karta może mówić swoje, a ty możesz ją po prostu przekazać. Jak czytasz dla siebie, to masz interes w tym co zobaczy karta. I wtedy przeczucie staje się albo sojusznikiem albo wrogiem interpretacji.


Odpowiedz
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 487

@Zengui A to nie jest aby trochę smutne? Bo to by znaczyło że nigdy nie możemy naprawdę obiektywnie czytać dla siebie. Zawsze będziemy kłamać sobie o karcie albo o przeczuciu, bo za bardzo nam zależy. Czy wy jakoś sobie z tym radzicie, czy po prostu to akceptujecie?


Odpowiedz
Wpisy: 557
(@bartez83)
Połączone: 4 tygodnie temu

Nie wiem czy smutne, ale takie jest po prostu. Przy obserwowaniu zjawisk mam podobnie, jak mi bardzo zależy żeby coś zobaczyć, to zaczynam widzieć. Ludzie tak działają. Może zamiast walczyć z tym że przy karcie dla siebie 'kłamiesz', warto zapisywać właśnie to - że bardzo chcesz konkretnej odpowiedzi. To też jest informacja o sytuacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 161

@Bartez83 To jest coś co chcę wypróbować. Ale jak to dosłownie zapisujesz? Piszesz sobie przed rozkładem 'chcę żeby karta powiedziała X'? Bo to brzmi jakbyś sabotował własne czytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Bartez opisuje ma dobre zakorzenienie - w niektórych podejściach do czytania tarota zachęca się do formułowania przed rozkładem nie tylko pytania, ale też własnych oczekiwań wobec odpowiedzi. Nie po to żeby je spełniać, ale żeby je widzieć. Jeśli wiem że chcę usłyszeć 'zostań w tej pracy', to kiedy wychodzi mi karta zmiany, mam przynajmniej świadomość że mój opór wobec niej to moje oczekiwanie, a nie błąd karty.


Odpowiedz
Wpisy: 2485
Rozpoczynający temat
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Kamilka poruszyła coś co mnie zastanawia już od dłuższego czasu. Czytam głównie dla siebie i zawsze mi to wychodziło gorzej niż jak ćwiczyłam na innych. Myślałam że jestem po prostu gorsza technicznie przy własnych pytaniach. Ale może to wcale nie jest kwestia techniki, tylko właśnie tego zaangażowania o którym Zengui mówił. To by zmieniało jak do tego podchodzę.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: