Przepraszam ze wchodze troche nie w pore ale mam pytanie do Konwalki - napisałaś że Sprawiedliwosć to XI albo VIII zalezy od talii. O co chodzi z tym rozróżnieniem? Czytałem gdzies że Waite zmienił kolejnosc i stąd zamieszanie ale nie rozumiem jak to wpływa na interpretacje przy takiej pracy jak tu opisujecie
Wracając do tego, co powiedziała Almandynka o Gwieździe - czy ktoś używa Gwiazdy jako karty celowo wybranej przy pracy z wina? mam na myśli nie wylosowanej, ale świadomie postawionej obok XIII, jako intencja albo kierunek. bo slyszałam o takiej metodzie, że układasz jedną kartę jako 'to, dokąd chcę dojść' i ciągniesz resztę losowo.
Podpinam się pod to pytanie Teodozji, bo sama się nad tym zastanawiam. Czy kotwica musi być zawsze Wielkim Arkanem? Próbowałam raz z Asem Kielichów jako intencją i jakoś nie działało tak jak powinno - ale nie wiem, czy to sprawa rangi karty, czy po prostu mojego nastawienia tamtego dnia
Czytam tę rozmowę i zaczynam się zastanawiać - czy w tarocie jest jakaś karta, która mówi wprost 'puść winę'? Tak jak Śmierć mówi 'puść stare'? Bo Gwiazda to nadzieja, Sąd to przebudzenie, ale żadna z tych kart nie wydaje się mówić konkretnie o winie jako takiej :>
To co mówi Almandynka jest ważne, ale chce troche to podważyć. jeśli tarot nie mówi wprost o winie, to skąd wiadomo, że interpretacja jest trafna, a nie tylko taka, jakiej szukamy? nie mówię, ze to bez sensu - ale ten brak bezpośredniości to chyba tez podatność na to, zeby widzieć to, co chcemy zobaczyć.
Właśnie to miałem na myśli kilka postów wcześniej i ciesze się, że Modest to podnosi. Bo ja nadal nie wiem, czy ta 'praca z kartami' to coś innego niż bardzo ustrukturyzowane gadanie ze sobą. Nie krytykuję - ale czy ktoś tu widzi wyraźną granice?
Mam pytanie do Marcysi - te trzy razy jak wychodziła XIII, to były trzy różne rozkłady? Na to samo pytanie? Bo zastanawiam sie czy jak ta sama karta wychodzi wielokrotnie to znaczy że tarot 'upiera się' przy czymś, czy to tylko statystyka.
ojej, przepraszam że wracam do swojego pytania z wcześniej - Konwalka i Marcysia rozmawiały o Dwójce Kielichow odwróconej przy XIII. słuchałam calej tej dyskusji i teraz mam inne pytanie. jeśli XIII mówi o koniecznosci porzucenia czegoś, a Dwójka Kielichow odwrócona jest obok - to co konkretnie mam porzucić? Relację czy obraz relacji, który w niej mialam?
To co Gituska napisała o obrazie relacji - czy to nie jest właśnie praca dla XII Wisielca, a nie XIII? Wisielec zawiesza, pozwala zobaczyć inaczej. Śmierc kończy. Może kolejność jest tu ważna - najpierw musisz zobaczyć (XII), żeby potem naprawdę puścić (XIII)?
To co Perzyna mówi o kolejności - mocno to czuję. Mnie XIII przyszła jako pierwsza w układzie który robiłam przy pewnej trudnej decyzji, i przez długi czas nie wiedziałam co z tym zrobić. Dopiero po czasie zrozumiałam że to była zapowiedź procesu, nie nakaz. Ale czy ktoś miał taką sytuację że XIII w pierwszej pozycji rozkładu ją po prostu zdezorientowała?
Mnie XIII w pierwszej pozycji zawsze trochę przeraża, chociaż wiem, że nie powinna. czy to jest normalne? serio pytam, bo mam wrażenie, że rozumiem logicznie co ta karta oznacza, ale gdzieś w środku i tak jest ta chwila zatrzymania, gdy wyciągam ją na początku.
Chyba tak, to normalne. Sama mam dokładnie to samo i też nie rozumiem czemu. Wiem że to transformacja, wiem, że to nie śmierć fizyczna, a i tak jak ją wyciągnę, to jest ten ułamek sekundy, kiedy coś w środku mówi 'ojej'. Może to jest właśnie ta warstwa podświadomości, o której mówiła Konwalka? Że rozum wie jedno, a ciało pamięta inne skojarzenia?
To co Hortensja opisuje jest bardzo ludzką reakcją i myślę, że warto przy niej zostać przez chwilę, bo ona sama w sobie jest informacją. Jeśli XIII wywołuje ten odruch zatrzymania, to może właśnie ta karta dotyka czegoś, co jest żywe w danym pytaniu. Nie chodzi o strach przed kartą, tylko o to co strach sygnalizuje. Pytanie, czy potrafisz posiedzieć z tym ułamkiem sekundy i zapytać, co on mówi?
Mam pytanie, może troche z boku ale ciekawi mnie to co Almandynka napisała. że strach sygnalizuje coś żywego w pytaniu. ale czy to nie jest trochę za łatwe tłumaczenie? Tzn. każdą reakcję emocjonalną można tak uzasadnić. Jak się boisz, to znaczy że karta trafia. Jak się nie boisz, to znaczy że karta pokazuje spokój. Czy jest jakiś scenariusz, w którym ta interpretacja byłaby błędna?
no, a skąd wiadomo, kiedy to projekcja, a kiedy prawdziwy wgląd? Serio pytam, bo mam wrażenie, że to jest właśnie ten moment, w którym tarot albo naprawdę działa, albo tylko sprawia takie wrażenie. I nie wiem, jak to odróżnić.
To jest świetne pytanie Wandzisi i nie sądzę, żeby miało jedną odpowiedź. ja bym powiedziała, że liczy się co potem robisz z tą kartą. jeśli XIII daje ci strach i zamykasz się w tym strachu, to nie ma znaczenia czy to był wgląd czy projekcja - nic z tego nie wynika. Jeśli strach staje się punktem wyjścia do czegoś - pytania, zmiany, rozmowy ze sobą - to cokolwiek to było, spełniło funkcję.
Modest mnie troche gubisz bo z jednej strony rozumiem co mówisz ale z drugiej - czy moneta ma taką samą symbolike jak XIII? Bo XIII ma konkretny obraz, konkretną tradycje, coś co przenosi znaczenie zanim jeszcze zaczniesz interpretowac. Moneta nie ma nic. To nie jest to samo hyba?
Okultysta ma rację w tym sensie, że symbolika nie jest neutralna. XIII nie jest pustą kartą - przychodzi z obrazem kośćca, z numerem, z miejscem w sekwencji Wielkich Arkanów, z tradycją ikonograficzną sięgającą średniowiecza. To wszystko działa na podświadomość inaczej niż rzut monetą. Czy to znaczy, że karta 'wie'? Nie wiem. Ale obraz pracuje. 🙂
Cały czas myśle o tym co Konwalka i Gituska mówiły o obrazie relacji ktury trzeba puscic a nie o samej relacji. Mam konkretna sytuacje - czuję wine wobec kogoś z kim nie mam juz kontaktu i nie moge naprawic tego co bylo. Czy XIII moze pokazac cos uzytecznego w takim zamknietym temacie? Albo właśnie dlatego że to zamknięte, to ta karta ma tu sens?
Właśnie sobie myślę, że ten wątek z Lowczyni bardzo ładnie wraca do tematu tytułowego - Śmierć jako zmiana, nie kres. Jeśli zewnętrzna sytuacja jest zamknięta, to XIII może pokazywać że transformacja, która jeszcze nie zaszła, jest wewnętrzna. I to jest właśnie to przesunięcie z 'co się skończyło' na 'co w tobie jeszcze żyje z tamtego'.
Gituska, to jest jedno z bardziej sensownych zdań w tej dyskusji jak dla mnie - że wina trzyma coś przy życiu. To ma psychologiczny sens niezaleznie od kart. Ale mam pytanie: czy to znaczy, że pozbycie się winy to zdrada tamtej sytuacji? Wydaje mi sie, ze czasem ludzie trzymają winę właśnie dlatego że puścic ją znaczy jakby powiedzieć, że to co zrobili nie miało znaczenia.
To co Perzyna powiedziała o Księżycu i Pustelniku przy pytaniu o winę - to jest coś co obserwuję regularnie. Ale chciałam dodać do tej listy Arkanów jeszcze Sąd, XX. Bardzo rzadko pojawia się w tych rozmowach, a moim zdaniem to właśnie Sąd robi tę pracę, którą opisuje Gituska - czyli pozwala czemuś umrzeć i jednocześnie coś ocenić bez samozniszczenia. XIII transformuje, ale Sąd rozgrzesza. I to są dwie różne operacje.
To co Ostrze opisuje z Sądem jest bardzo rzeczywiste. Sama miałam XX w rozkładzie i przez chwilę poczułam ten ciężar, jakby ktoś stawiał mnie do odpowiedzi. Dopiero kiedy spojrzałam na całość rozkładu i zobaczyłam co jest obok, zrozumiałam, że ta karta to nie wyrok, tylko wezwanie. Ale żeby to zobaczyc, potrzebowalam kilku minut i trochę oddechu.
I właśnie tu jest różnica między czytaniem Sądu z pomocą a czytaniem go samodzielnie w trudnym momencie. Sam obraz tej karty - wstające postacie, anioł z trąbą, perspektywa z góry - może przytłoczyć, jeśli jest się w środku ciężkiego poczucia winy. Konwalka, a jak ty podchodzisz do Sądu kiedy wychodzi przy pytaniu emocjonalnie naładowanym? Czy dajesz od razu interpretację, czy najpierw pytasz osobę, co widzi na karcie? :))
ojej, czytam to o Sadzie i mysle ze wlasnie tego sie boje - ze spojrzenie na to co bylo to bedzie znowu zasypanie sie tym. Ale to co Konwalka mowi o wezwaniu a nie wyroku, to jest cos innego niz myslalam. Czy ta roznica jest w obrazie karty, czy trzeba miec kogos kto to poprowadzi? 😀
A czy są Arkany które są w tym bezpieczniejsze do samodzielnej pracy przy temacie winy? Bo Sąd brzmi jak coś, przy czym naprawdę można się pogubić bez prowadzenia. XIII przynajmniej jest bardziej jednoznaczna w tym sensie, że transformacja - koniec - nowy etap. Sąd ma tę dwuznaczność, o której piszecie. Czy Gwiazdę albo Słońce można by ciągnąć jako karty wspierające uwolnienie, czy to już trochę inny rejestr? 🙂
