Krzyż Celtycki to najbardziej rozpoznawalny rozkład tarota - dziesięć kart, które razem opowiadają pełną historię jednej sytuacji. Wygląda onieśmielająco, ale ma logiczną budowę, którą da się opanować pozycja po pozycji.
Przygotowaliśmy poradnik krok po kroku: od przygotowania talii, przez schemat układu, aż po znaczenie każdej z dziesięciu pozycji i łączenie kart w spójną całość.
Cały poradnik przeczytasz tutaj: Krzyż Celtycki w tarocie
Ojej, zawsze mnie ciekawił ten rozkład, ale wygląda strasznie skomplikowanie. Da się go w ogóle ogarnąć jako początkująca? Bałam się nawet zaczynać przy tylu kartach naraz.
Mam pytanie o te dwie karty na środku. Czym różni się karta pierwsza od tej, która leży w poprzek? Dla mnie to wygląda jak jedno i to samo miejsce.
Przyznam się, że pozycje od trzeciej do szóstej zawsze mi się myliły. Która jest przeszłością, a która przyszłością? Możecie rozpisać tę oś czasu po kolei?
A jak czytać pozycję dziewiątą, czyli nadzieje i lęki? Głupio mi, bo jak wypada tam „dobra” karta, to nie wiem, czy to nadzieja, czy jednak strach.
A te odwrócone karty to napewno zawsze cos zlego. Wogóle ich nie lubie, jak wychodza odwrocone to dla mnie cala wrozba jest zepsuta.
Podzielę się swoim sposobem - czytam karty w parach: 1 i 2 to trzon, 3 i 6 oś czasu, 7 i 8 ja kontra otoczenie, 9 i 10 wnętrze kontra wynik. Wtedy rozkład sam układa się w historię.
U mnie metoda par też zadziałała najlepiej. Do tego zapisuję sobie każdą pozycję w zeszycie - po miesiącach widać powtarzające się wzorce.
Conajmniej do krzyza celtyckiego trzeba miec talie Rider-Waite. Na Marsylskiej sie nie da, bo male arkana nie maja tam zadnych obrazkow do interpretacji.
A jak w praktyce tasować i ustalać, które karty są odwrócone? Boję się, że zrobię to źle i cały rozkład będzie nieważny.
Opowiem coś z życia. Kiedyś karta rezultatu wyszła mi kiepsko, więc zmieniłam podejście do sprawy - i skończyło się zupełnie inaczej. Rozkład to nie wyrok.
Dla mnie największa wartość tego rozkładu to nie przepowiednia, tylko lepsze pytania i wgląd w sytuację. Karty porządkują to, co już gdzieś przeczuwam.
Czy krzyżem celtyckim można zadawać pytania tak/nie? Czy to raczej nie ten typ rozkładu?
A co z kartą sygnifikatora? Wybierać ją przed rozłożeniem krzyża, czy to już przeżytek?
Mam jeszcze jedno - co robić, gdy karta zupełnie nie pasuje do swojej pozycji? Na przykład ciężka karta ląduje na „nadziejach”.
No dobra, chyba conajmniej połowe rzeczy mialem pomylone. Dzieki za sprostowania, wkońcu zaczynam to jako tako ogarniac.
Jest jakieś prostsze ćwiczenie na rozgrzewkę, zanim rzucę się na pełny krzyż? Chciałabym poćwiczyć na czymś mniejszym.
Mała sztuczka - czasem najpierw zerkam na ostatnią kartę, żeby złapać kierunek całości, a potem czytam od początku. Pomaga nie zgubić sensu.
Ja sobie robię zdjęcie każdego rozkładu i wracam do niego później. Po kilku miesiącach naprawdę widać, jak pewne karty się powtarzają.
Dzięki wszystkim za tłumaczenia. Spróbuję swojego pierwszego krzyża w ten weekend, w końcu czuję, że wiem, od czego zacząć.
U mnie podobnie - rozłożę jeszcze dziś wieczorem. Dziękuję Redakcji za poradnik i Wam za wszystkie wyjaśnienia.
Na koniec taka myśl - krzyż celtycki to lustro. Im szczersze pytanie, tym czytelniejsza odpowiedź. Reszta to praktyka.
A czy ktoś z Was łączy krzyż celtycki z astrologią albo z numerologią kart? Zastanawiam się, czy tranzyty i liczby arkanów da się wpleść w taki rozkład - chętnie założę o to osobny wątek.
