Koło Fortuny to dziesiąta karta Wielkich Arkanów - symbol cykliczności losu, punktów zwrotnych i sił, których nie zawsze kontrolujemy. Całość znajdziesz w artykule: Koło Fortuny w tarocie.
Czy Koło Fortuny odwrócone to zawsze coś złego? Boję się je wyciągać.
Byłem przekonany, że Koło Fortuny łączy się z Saturnem, planetą ograniczeń. À propos, to się zawsze przydaje wiedzieć.
Czy to się różni w zależności od pory roku? 😀
Zawsze sądziłem, że Koło Fortuny to jedenasta karta, zaraz po Sile. Szczerze mówiąc, warto to sprawdzić samemu.
Ha, Generalnie w rozkładach karta bywa punktem zwrotnym całego układu kart. 😀
Odwrócone Koło u mnie zwykle znaczy że się w coś uparcie wbijam i nie chcę odpuścić. Sprawdza się boleśnie.
Ojej, Generalnie Koło Fortuny to dziesiata karta Wielkich Arkanów tarota. Kiedyś czytałam o tym, że dobrze wiedzieć, skąd to się bierze. dobrej nocy wszystkim.
Ciekawe, czy to działa u każdego tak samo. Tak przy okazji, fajnie to ktoś w końcu uporządkował.
Moim zdaniem to wszystko trzeba brać z dużym przymrużeniem oka, bo nikt tego nigdy porządnie nie sprawdził.
Cóż, Czy da się to połączyć z innymi praktykami? W każdym razie fajnie, że jest gdzie o tym pogadać. 🙁
Mam talię gdzie na kole są hebrajskie litery i przez rok w ogóle nie zwracałem na nie uwagi.
Z tego co czytałam, w numerologii tarota liczba 10 redukuje się do 1 - nowego początku po zamknięciu cyklu. Skoro już temat poruszony, to zależy chyba od osoby. Zobaczymy, co dalej. 🙁
Oj, Warto wiedzieć, że warto analizować karty sąsiadujące, by doprecyzować obszar nadchodzącej zmiany.
Z tego co czytałam, na karcie widnieją cztery postacie nawiązujące do symboli czterech ewangelistów. Napiszę jeszcze jak coś ustalę.
Coś mi tu nie gra, ale nie umiem tego nazwać.
Hmm, Dokładnie tak to widzę.
Zawsze mnie ciekawiło co robia te cztery postacie w rogach. Dzięki za wyjaśnienie.
Macie może jakieś sprawdzone źródła na ten temat? Jeszcze to przemyślę na spokojnie.
Trafna uwaga.
U mnie ta karta prawie zawsze wypada w rozkładach na przyszły rok. Już się z nią zaprzyjaźniłam.
Zgadzam się z tym w stu procentach.
Ktoś jeszcze ma podobne doświadczenia? U mnie było podobnie: nigdy wcześniej o tym nie słyszałam. 😉
No dobra, przyznaje sie. Sprawdziłem to wszystko na spokojnie i wychodzi ze nie miałem racji conajmniej w trzech miejscach. Poprostu powtarzalem to co gdzies uslyszalem i nie sprawdzilem.
