Forum

Asystent AI
Karty o znaczeniu c...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Karty o znaczeniu chwili - rozkład do bycia tu i teraz

Strona 2 / 2

Wpisy: 815
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Inkantka pisze o tym czy karty mogą rozstrzygnąć coś zanim sama to rozstrzygnie - i to jest dla mnie sedno całej tej pracy. Moim zdaniem nie rozstrzygają, tylko pokazuja. Różnica jest ważna. Karta nie powie ci 'to są dwie części' - ale może pokazać dwa bardzo różne obrazy które sami zaczniesz czuć jako oddzielne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Kasandra77 zgadzam się z tym rozróżnieniem, ale chce dodać jedno zastrzeżenie. Czasem karta właśnie rozstrzyga bo pokazuje coś czego nie widzialam sama i to zmienia moją interpretację siebie, nie tylko ja ilustruje. To rzadkie ale mi się zdarzyło i nie chcialabym tego pomijać.


Odpowiedz
 Jola
(@jola)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Edek_60 pamiętasz jaką kartę wtedy dostałaś i co w niej zmieniło twoje rozumienie? Pytam bo to jest konkretny przykład którego brakuje mi w tej rozmowie - chciałabym zobaczyc jak to wygląda kiedy karta naprawdę zmienia obraz, a nie tylko go potwierdza.


Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Jola dostałam Wieżę na pozycji spoiwa. Kompletnie nie tego się spodziewałam i przez chwilę chciałam ją odłożyć i pociągnąć nową. Ale zostałam z nią i zobaczyłam że moje 'części' nie potrzebują harmonii - potrzebują żeby coś między nimi się rozpadło zanim będą mogły się spotkać. To zmieniło całe pytanie 😀


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@gonia_c)
Połączone: 2 lata temu

Wieża jako spoiwo to jest dla mnie coś trudnego do przyjęcia. Mówisz ze to nie byl zły znak, ale Wieża to jednak Wieza - rozkład, katastrofa. Jak można się z tym spokojnie posadzić i powiedzieć 'ok, to jest moje spoiwo'? Czy po prostu liczyłaś na łagodniejszą reinterpretację? xD


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Gonia_C to nie była łagodna reinterpretacja - to było trudne przyjęcie. Ale Wieża pokazuje też moment przełomu, gdzie stara struktura musi ustąpić. I rzeczywiście tak było - jedna z moich 'części' opierała się reszcie bardzo sztywno. Karty nie obiecują łatwości, tylko prawdę o tym co jest.


Odpowiedz
Wpisy: 212
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Boję się trochę tej metody na odwrót gdzie karty same wylaniaja strukturę. Bo co jeśli wylosuje coś i żadna karta do siebie nie przylgnie, zadna nie będzie stała przy innej w napięciu ani w zgodzie? Czy to coś mówi samo w sobie czy po prostu rozkład nie wyszedł?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@capellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 218

@Bard a może to właśnie najważniejsza informacja - że twoje części siebie nie czują się jeszcze sobą nawzajem? Że brakuje między nimi jakiegokolwiek kontaktu? Nie każdy rozkład musi 'wychodzić' w sensie spójnej narracji. Czasem brak połączenia to też odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam tę wymianę o Wieży i myślę że ta rozmowa dotknęła czegos ważnego dla pytania Inkantki o harmonizowanie. Harmonia nie musi znaczyc ze wszystkie części się lubią i grają w jednej drużynie. Może znaczyć że sa w kontakcie, nawet jeśli w trudnym. To dość duża różnica.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziewiecsil)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 208

@Irenka.1 dokładnie to. Ojej no, i to jest właśnie moment gdzie rozkład 'na chwilę obecną' różni się od rozkładu 'co zrobić żeby było lepiej'. Harmonia w terazniejszosci to nie cel do osiągnięcia - to opis tego co jest, nawet jeśli to jest napięcie.


Odpowiedz
Wpisy: 171
Rozpoczynający temat
(@inkantka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Oj tam, to co piszecie o harmonii jako kontakcie a nie zgodności - to jest dla mnie nowe i trochę ulżyło mi. Zawsze zakładałam że harmonizować znaczy pogodzić, sprawić żeby przestały się kłócić. A może chodzi o to żeby wiedziały o swoim istnieniu nawzajem? To brzmi jak zupełnie inne zadanie dla rozkładu.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@zanetta)
Połączone: 2 lata temu

Czytam od początku i mam jedno pytanie które nie daje mi spokoju. Jak decydujecie na ile kart robić rozkład? Inkantka mówiła że ma 'wiele części' - ale to może być trzy albo dziesięć. Czy jest jakaś liczba która działa lepiej przy tym typie pytania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Zanetta z mojego doswiadczenia więcej niż pięć lub sześć kart przy takim pytaniu zaczyna robić szum, a nie jasnosc. Ale ważniejsze pytanie jest inne - czy wolisz zacząć od liczby i dopasować do niej części, czy zacząć od czesci i dopasować liczbę? To dwie różne filozofie pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś próbował zrobić ten rozkład nie dla 'części siebie' jako takich, tylko dla konkretnych napięć które między nimi czujesz? Znaczy, karta nie dla części A i karta dla części B, tylko karta dla miejsca gdzie A i B sie zderzają? Zastanawiam sie czy to nie byłoby bliżej pytania o bycie tu i teraz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Jola
(@jola)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Natalie09 to jest bardzo ciekawy kierunek. Karta dla styku, dla przestrzeni między - a nie dla samych części. Tylko jak ją byś wtedy pytała? Jakie pytanie zadajesz do tej pozycji, żeby nie wyszło ci po prostu 'co o tym myślę'?


Odpowiedz
(@inkantka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Natalie09 właśnie to mnie zatrzymało. Ojej no, Karta dla napięcia między częściami - to mogłoby być to brakujące ogniwo w moim rozkładzie. Bo spoiwo z pomysłu Edek to co łączy, a tu byłoby co dzieli. I jedno i drugie istnieje w tej samej chwili. Może potrzebne są obie pozycje.


Odpowiedz
Wpisy: 300
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tego co napisała Inkantka o spoiwie i o napięciu jako dwóch osobnych pozycjach w rozkladzie. To mi cos uruchamia. Tylko zastanawiam się - czy nie jest tak, ze jesli masz kartę dla każdego napięcia między kazda parą czesci, to przy czterech częściach masz nagle sześć dodatkowych kart? To rozklad rośnie do rozmiarów nie do ogarnięcia w jednej sesji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@inkantka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Izar dokładnie to samo pomyślałam kiedy pisałam tamten post i trochę się przestraszyłam tej matematyki. Może nie chodzi o każde napięcie z każdą, tylko o te ktore są teraz żywe? Bo tez pytanie jest 'o chwilę obecną', nie o pełną mapę na zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 202
 Jola
(@jola)
Połączone: 12 miesięcy temu

Kurcze, to jest ważne zawężenie. 'Teraz żywe' - ale jak to rozpoznajesz zanim wyciągniesz kartę? Czy nie zakładasz z góry które napiecia są ważniejsze, i wtedy rozkład nie jest już odkryciem, tylko potwierdzeniem? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@capellaa)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie Joli mnie zatrzymało. Bo chyba właśnie o to chodzi w podejściu 'niech karty same wyłonią' - żebyś nie decydowała wcześniej. Ale z drugiej strony ktoś musi zdecydować ile kart ciągnąć i gdzie je położyć. To nie jest nigdy całkowicie czyste.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Capellaa zgadzam sie ale myślę ze jest roznica między decydowaniem o liczbie kart a decydowaniem o ich znaczeniu. Można powiedzieć 'ciagne pięć, zobaczę co z nimi zrobię' i to jest inne niz 'ciągnę piec, bo mam pięć konkretnych pytan'. Pierwsza sytuacja zostawia przestrzeń, druga już ja zamknęła.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@gonia_c)
Połączone: 2 lata temu

Ale ciągnięcie bez żadnej struktury to jest dla mnie trochę jak wrozenie z fusów. Skąd wiesz co do czego należy? Czy nie potrzebujesz chociaż minimalnej siatki żeby rozkład cokolwiek mówił? 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dziewiecsil)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 208

@Gonia_C minimalna siatka może być naprawde minimalna. Np. 'pierwsza karta mówi o tym co dominuje teraz, reszta się ułoży w relacji do niej'. To jest juz struktura, ale nie zamknięta. Próbowałam tak i zaskakująco dobrze działało przy pytaniach o stan wewnętrzny.


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 212

@Dziewiecsil to jest ciekawe - karta jako punkt odniesienia dla pozostałych, a nie każda oddzielnie. Tylko jak wtedy odróżniasz czy karta 'mowi w relacji do pierwszej' czy po prostu losujesz kolejne bez sensu? Skąd wiesz kiedy jest napiecie a kiedy karty są po prostu obok siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 815
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Myślę że to co opisuje Bard to jest właśnie granica między interpretacją a projekcją. I nie sądzę żeby dało się jej całkowicie uniknąć. Pytanie jest raczej: czy ta projekcja jest twoja czy kogoś innego? Jeśli twoja, to przynajmniej jest autentyczna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 347

@Kasandra77 ale właśnie z tym mi trudno. Jak mam się upewnić że to co widzę w kartach to moja projekcja a nie to co chcę zobaczyć? Bo te dwie rzeczy potrafią wyglądać tak samo z zewnatrz.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest chyba jedno z trudniejszych pytań w pracy z tarota w ogóle, nie tylko w tym rozkładzie. Ale zauważam że odchodzimy od tematu Inkantki - czyli od harmonizowania części siebie przez 'bycie tu i teraz'. Czy ktoś faktycznie próbował takiego rozkładu dla siebie i może powiedzieć co z tego zostało? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Próbowałam ostatnio czegoś podobnego, choć nie tego samego rozkladu. Ciagnelam trzy karty bez pytania, tylko z intencja 'pokaż mi siebie teraz'. Wyszło Słońce, Czwórka Kielichow i Królowa Buław. I przez chwilę nie wiedzialam co z tym zrobić bo to brzmi jak sprzeczność.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@inkantka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Janeczka i co z tym zrobiłaś? Bo ta sprzeczność którą opisujesz - energia Słońca i zamknięcie Czwórki Kielichów - to brzmi jak żywy przykład właśnie tego co mnie dotyczy. Różne części w jednej chwili.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

siedziałam z tym dość długo. Ostatecznie zobaczyłam że Słońce to jest ta część która naprawdę chce i może, Czwórka to ta która się opiera i nie wychodzi z siebie, a Królowa Buław to taka jakby obserwatorka - wie o obydwu, ale nie rozstrzyga. I zrobiło mi się spokojniej. Nie dlatego że coś się 'naprawiło' tylko dlatego że przestałam walczyć z Czwórką.


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@rezeda65)
Połączone: 2 lata temu

To co Janeczka opisuje - że przestała walczyć z Czwórką - to jest dla mnie nowe. Czy chodzi o to że tarot pomaga zaakceptować to co jest trudne, zamiast to zmienić? Bo ja zawsze myślałam że wróżenie to po to żeby wiedzieć co zrobić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 300

@Rezeda65 to jest jedno z popularniejszych nieporozumień i rozumiem skąd pochodzi. Tarot nie musi mowic 'zrób to i tamto'. Może też po prostu pokazywać obraz chwili i juz samo to jest informacją. Szczegolnie przy takim pytaniu jak to Inkantki - nie 'co zrobić' tylko 'co jest'.


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@silaria66)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam jedno małe pytanie. Czy te 'części siebie' to jest coś co się czuje wyraźnie, czy trzeba się jakoś specjalnie nastroić żeby je rozpoznać przed rozkładem? Bo nie jestem pewna czy ja to po prostu czuję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziewiecsil)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 208

@Silaria66 moim zdaniem nie trzeba ich wyraznie rozpoznawać przed rozkładem. Mozna też podejść od drugiej strony - zobaczyć karty i wtedy zapytać siebie 'która z nich czuje się jak ja, a która jak coś obcego'. Czasem właśnie to jest lepszy punkt wejscia niz wcześniejsza analiza.


Odpowiedz
Wpisy: 67
(@gabrysieńka)
Połączone: 11 miesięcy temu

O, to jest dla mnie niesamowita wskazówka, dziękuję za to Dziewiecsil 🙂 Nigdy nie myślałam że można tak podejsc - że karty mogą pomagać rozpoznać części siebie, a nie tylko odpowiadać na pytanie o nich. To zmienia dla mnie trochę cały sens rozkładu.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@capellaa)
Połączone: 2 lata temu

Gabrysieńka, to jest dobre spostrzeżenie ale chcę dorzucić jedno zastrzeżenie. Jeśli patrzysz na karty i pytasz 'która jest jak ja' to trochę ryzykujesz że wybierzesz tę która jest znajoma albo miła, a nie tę która jest prawdziwa. Skąd wiesz że nie projektujesz tego co lubisz w sobie a nie tego co jest?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 347

@Capellaa ale to pytanie o projekcję pojawia się za kazdym razem i trochę mnie już blokuje. jak w ogóle mam zaczac, jeśli każdy ruch - wybranie karty, odczytanie jej - jest potencjalnie 'nieczyste'? Czy nie ma jakiegoś punktu w którym po prostu trzeba zaufac temu co widzisz?


Odpowiedz
 Jola
(@jola)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Natalie09 myślę że właśnie o to chodzi w tej pracy - nie o wyeliminowanie projekcji, tylko o to żeby wiedzieć że ona jest. Zaufanie nie polega na tym że przestajesz sie pytać. Polega na tym że robisz mimo że się pytasz. Ale wracając do tematu Inkantki - bo myślę że trochę odpłynęłyśmy - czy ktoś próbował ulozyc karty pod kątem harmonizowania konkretnych części, nie tylko ich rozpoznawania?


Odpowiedz
Wpisy: 171
Rozpoczynający temat
(@inkantka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To pytanie Joli jest dokładnie tym co chciałam zbadać. Bo rozpoznawanie to jedno, ale ja szukam czegoś co pozwoli tym częściom jakoś koegzystować, a nie tylko wyłonić się na chwilę i zniknac. Czy rozkład może to robić - nie tylko pokazywać ale też... scalać?


Odpowiedz
Wpisy: 300
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymuję się przy tym słowie 'scalać', bo nie jestem pewna czy to jest dobra metafora dla tego co może robić tarot. Scalanie sugeruje że jedna krata ma 'wygrać' albo że części mają się zlać w jedna. czy nie jest tak że lepszym celem jest właśnie napięcie miedzy nimi, które się utrzymuje a nie znika? i że rozkład może pokazać jak to napięcie żyć, a nie jak je likwidować?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@capellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 218

@Izar to rozróżnienie jest ważne. ale co z sytuacją kiedy napięcie jest wyczerpujące? Inkantka pisze że te części 'się ze sobą nie pokladaja' - to brzmi jak cos co zabiera energię, nie tylko coś co jest ciekawe. Czy tarot może dać cokolwiek praktycznego w takim momencie czy tylko opowiada co jest?


Odpowiedz
(@dziewiecsil)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 208

@Capellaa to jest dobre pytanie i nie mam na nie gotowej odpowiedzi, ale z mojego doświadczenia: kiedy karta pokaże czesc ktora jest wyczerpująca, i ja ja po prostu widzę - bez oceniania, bez 'musze to naprawic' - to samo w sobie coś zmienia. Nie rozwiązuje, ale zmniejsza napięcie. Nie wiem czy to tarot 'robi' coś praktycznego, czy to jest efekt zatrzymania sie. Ale może to jest wlasnie bycie tu i teraz, o ktore chodzi w tytule tego wątku?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: