ojej, hej, mam pytanie bo ostatnio przeżywam coś trudnego i chciałam się dowiedzieć które karty tarota w ogóle dotyczą straty. Mam na myśli taką stratę emocjonalną, nie materialną. Rozstanie, utrata kogoś bliskiego, coś w tym stylu. Czy jest jakiś rozkład który pomaga to przepracować a nie tylko zobaczyć że 'coś złego się stało'? Bo robię sobie kartę dnia i za każdym razem wychodzi mi pięć mieczy albo trójka kielichów i już się trochę boję tych kart 🙁
Pięć mieczy i trójka kielichów pojawiają sie razem dość czesto przy przezywaniu straty, to nie przypadek. Ale zanim zacznę cokolwiek sugerować - w jakim kontekście robisz tę kartę dnia? Pytasz o sytuację zewnętrzną, o swój stan wewnętrzny, czy po prostu ciągniesz bez konkretnej intencji? ^^
Intencja robi spora rożnicę, ale to nie znaczy że karty bez niej 'kłamią'. One po prostu odpowiadają na to co niesiesz podświadomie. A jeśli niesiesz stratę, to wyciągasz karty straty. To akurat logiczne. Trójka kielichow w pozycji odwróconej czy prosta?
ojejku, ja się dopytam bo jestem ciekaw - a co ta trójka kielichów wogóle oznacza przy stracie? zawsze myślałem że kielichy to uczucia i miłość więc trójka to chyba coś pozytywnego?
Wróćmy do pytania o rozkład, bo to ciekawy wątek. Przy pracy z emocją straty stosuję zwykle rozkład, który można roboczo nazwać 'spiralą żałoby' - nie jest to klasyczny rozkład z podręcznika, ale sprawdza się w praktyce. Cztery pozycje: co straciłam, co ta strata mi zabrała, co mi po sobie zostawiła, co teraz kiełkuje. Chodzi o to, żeby nie zatrzymywać się na samym bólu, ale zapytać co z niego wyrasta. Pytanie do Krolewa - czy chcesz rozkładu do analizy sytuacji, czy raczej czegoś co pomaga w codziennej pracy z emocją? 😛
To co Rozalinda opisała to jest właśnie to czego szukasz chyba. Ale mam pytanie - czy ktoś z was używa konkretnych Arkanów jako 'wsparcia' w takim procesie? Mam na myśli nie wróżbę, ale świadome wybranie karty i pracę z nią. Słyszałam że Gwiazda albo Sił używa się do regeneracji, ale nie wiem czy to ma sens przy stracie emocjonalnej.
Zgadzam się z Gebdą. To troche jak z czakrą serca - nie można jej 'otworzyć' na siłę zanim nie przetworzy się tego co ją zamknęło. Mam pytanie do was obu - a co z Księżycem? Wydaje mi się że ta karta akurat dobrze opisuje moment kiedy jesteś w środku żałoby, takie mętne wody gdzie nic nie jest jasne. Czy używa się jej jako punktu wejścia? ^^
Czekajcie, to ja mam taką sekwencję zrozumieć czy po prostu ciągnąć te karty kolejno każdego dnia? Bo trochę się gubię czy to jest rozkład do zrobienia raz czy jakaś praktyka rozłożona w czasie.
Dobre pytanie. To są dwie różne rzeczy i często są mylone. Rozkład robisz raz - siadasz, mieszasz, ciągniesz i interpretujesz całość naraz jako obraz sytuacji. Praca z konkretną kartą to praktyka rozłożona w czasie - bierzesz jedną kartę i siedzisz z nią kilka dni, piszesz dziennik, obserwujesz co się w tobie porusza. Przy stracie emocjonalnej oba podejścia mogą być pomocne ale jedno po drugim. 🙁
Wchodzę troche z boku, ale mam wrażenie że pominęliście jeden ważny aspekt - a mianowicie który etap straty jest teraz. Szok, zaprzeczenie, gniew, smutek, akceptacja - każdy etap może wymagać innej karty i innego podejścia. Nie wiem jak u Krolewa wygląda ta strata, ale zapytałbym najpierw: jesteś w bólu ostrym czy to już trwa jakiś czas i szukasz wyjścia?
To co Krolewa opisuje brzmi jak wychodzenie z zaprzeczenia w stronę właściwej pracy z emocją. W różnych tradycjach ten etap jest akurat uważany za krytyczny - można wtedy albo głębiej wejść w przepracowanie, albo z powrotem uciec w zamrożenie. Rozkład Rozalindy z tymi czterema pozycjami wydaje mi się tu bardzo trafiony właśnie dlatego że wymaga spojrzenia co zostało, a nie tylko co boli.
Dziękuję Marchewko za to uzupełnienie. I właśnie dlatego w tym rozkładzie czwarta pozycja - co kiełkuje - jest kluczowa. Bez niej rozkład kończy sie na stracie. A karty kture najcześciej pojawiają mi sie na tej czwartej pozycji przy pracy z załoba to As Kielichow, Głupiec albo właśnie Gwiazda. Każda z nich inaczej, ale wszystkie mówią o nowym początku wyrastającym z trudnego gruntu. Mietowa, zgadzasz się z tym zestawieniem czy masz inne doświadczenia? 🙁
A ja mam pytanie może głupie - jak się robi taki rozkład o którym Rozalinda pisała? Znaczy czy trzeba jakoś specjalnie mieszać, intencję ustawić, czy po prostu siadasz i ciągniesz cztery karty?
A ja mam pytanie może głupie - jak się robi taki rozkład o którym Rozalinda pisała? Znaczy czy trzeba jakoś specjalnie mieszać, intencję ustawić, czy po prostu siadasz i ciągniesz cztery karty?
Nie ma głupich pytań w takim temacie. Zanim zacznę odpowiadać - powiedz mi najpierw, czy miałaś już w rękach karty i robiłaś jakikolwiek rozkład wcześniej? Bo to zmienia sposób w jaki bym to opisała. Nie chce tłumaczyć rzeczy które już wiesz, ani pomijać tych których nie znasz
To dobrze, masz jakiś punkt odniesienia. Mieszanie i intencja to dwie różne kwestie - czy chcecie żebym rozdzieliła to na dwa osobne komentarze czy lepiej razem? Bo przy rozkładzie do pracy ze stratą oba elementy mają trochę inną wagę niż przy zwykłym pytaniu o sytuację.
Ja też chcę wiedzieć, bo przez całą dyskusję kręcimy sie wokoł tego co karty mogą zrobić, ale nie powiedział mi nikt jak dokładnie usiąść i to zacząć. Znaczy od czego? Zapalić świecę, zadać pytanie na głos, myśleć o stracie podczas mieszania?
To zależy od tradycji z jakiej korzystasz, ale szczerze mówiąc przy pracy z emocją straty nie polecałabym zbyt sztywnego protokołu. Zbyt sformalizowany rytuał może sprawic że wychodzisz z ciała i zaczynasz obserwować siebie zamiast byc w tym co czujesz. A to dokładnie odwrotność tego co chcesz osiągnąć
Rozumiem to rozróznienie, ale czy nie ma tu jakiegos środka? Krolewa zaczyna dopiero, bez żadnego rytuału może sie czuć jakby robiła coś na pół gwizdka. skad wie że 'weszła' w rozklad naprawde?
Okej to to rozumiem. Jedno pytanie - a jakie pytanie zadawać? Bo nie wiem czy pytać 'jak przejść przez tę stratę' czy 'co czuję w związku ze stratą' czy coś innego. Chyba mam za dużo wariantów w głowie.
Różnica między tymi pytaniami jest większa niż się wydaje. Pierwsze jest procesowe - pyta o drogę. Drugie jest diagnostyczne - pyta o stan. Przy rozkładzie do przepracowania, a nie tylko do opisu, pierwsze brzmi trafniej. Ale Rozalinda zaprojektowała swój rozkład tak żeby obejmował oba - więc może zamiast pytać ogólnie, zapytaj konkretnie pod każdą pozycję?
Marchewka dobrze to uchwyciła. W tym rozkładzie intencja jest jedna, ale każda pozycja ma własne zadanie. Nie musisz formułować czterech osobnych pytań przed losowaniem - wystarczy że wiesz o czym jest każda pozycja kiedy ją interpretujesz. Samo mieszanie robię tak długo aż czuję że mogę zatrzymać, bez liczenia. Część osób dzieli talię trzy razy lewą ręką, część nie - to już kwestia własnego rytmu, nie zasady.
Przepraszam że wchodzę z bocznym pytaniem ale mam takie - czy do tego rozkładu potrzeba konkretnej talii? mam zwyklą Rider-Waite, ale słyszałem ze do pracy z emocjami lepiej dziala coś innego. Czy to ma znaczenie? xd
oj, zgadzam się z Gebdą co do Rider-Waite, chociaż ja przy pracy z trudnymi emocjami wolę Thoth bo tamte katy mają więcej warstw astrologicznych i symbolicznych. Ale to jest kwestia co komu leży w rękach - nie ma jednej odpowiedzi. Hilary, talia ktora masz juz wystarczy, naprawde.
Dobra, wracając do meritum - Rozalinda, to co opisałaś jako czwartą pozycję 'co kiełkuje' - jak interpretujesz tę kartę jeśli jest tam coś trudnego? Bo mam wrażenie że liczę na Gwiazdę albo Asa Kielichów a wyjdzie mi coś co znowu będzie ciężkie.
To bardzo ważne pytanie i cieszę się że je zadajesz przed a nie po rozkładzie. Czwarta pozycja nie jest obietnicą. Jeśli wychodzi tam trudna karta, na przykład Wieża albo coś z piętek, to nie znaczy że kiełkuje nowe cierpienie. To może znaczyć że to co kiełkuje to właśnie odwaga do rozebrania czegoś co stoi na drodze. Czytasz tę pozycję zawsze w kontekście trzech poprzednich, nie osobno.
Mam wrażenie ze ta rozmowa dochodzi do punktu gdzie warto zapytac wprost - Krolewa, masz już dość informacji żeby usiąść z tymi kartami, czy wciąz coś cię zatrzymuje? pytam bo czasem ten etap zbierania wiedzy też jest forma odkładania rzeczy na później
