Czytam tę rozmowę o rytuałach i trochę czuję się zagubiona - czy to w ogóle jest coś, co można zrobić bardzo prosto, bez dużego przygotowania? bo jak słyszę 'rytuał' to wyobrażam sobie coś skomplikowanego. Pytam z perspektywy osoby, która dopiero myśli o pracy z tarotem.
A jak sformulowac to pytanie przy kodependencji? Bo mam wrażenie, że to jest mój główny problem - nie wiem jak zapytać żeby nie zapytać o kogoś innego zamiast o siebie. Ostatnio chciałam zrobić rozkład i zamiast pytania o siebie, znowu wyszło mi pytanie o relacje. Jak wy to rozrozniacie?
To co Felicjan opisuje z formulowaniem pytań - 'co we mnie' kontra 'dlaczego oni' - to jest wedlug mnie klucz nie tylko do kodependencji, ale do całej pracy z tarotem o relacjach. Ale mam pytanie do Hortensji: czy Twój oryginalny rozkład był pytany o siebie czy o relację? Bo z tego co opisujesz, brzmi jakby jednak był dobrze sformulowany.
Czytam ten wątek z pewnym dystansem, bo nie jestem tarocistką, ale to co Hortensja mówi o Cesarzowej jako źródle i zaskoczeniu jej archetypowością - to mi coś mówi. Cesarzowa to karta bardzo matczyna, żyzna, ale też ta która daje z siebie zanim zapyta o własne granice. Przy kodependencji to ma sens jako źródło wzorca. Czy ktoś to widzi podobnie czy za bardzo 'astroluję'?
To pytanie Trzygłowa do Lili jest bardzo trafne, bo ja mam podobnie z Gwiazdą. Zawsze mi wychodzi przy pytaniach o siebie i zawsze myślę 'ojej, coś pięknego' i jakoś... przechodzę dalej. Nie wchodzę w nią głębiej. Zastanawiam się czy to tez jest jakiś mcehanizm obronny - zatrzymuję się na ładnym obrazku żeby nie musieć zobaczyć tego co jest głębiej.
Hortensja, to co mówisz o Gwieździe jest bardzo ciekawe. Bo Gwiazda to przecież tez karta po traumie, po rozpadzie - Wieza jest przed, Gwiazda po. I może właśnie dlatego się przy niej zatrzymujesz na 'ładnym' - bo wejście głębiej znaczyłoby uznać że wcześniej był jakiś rozpad? To czysto intuicyjne co mówię, ale zastanawiam sie czy to ma sens.
Genio zadał tu coś ważnego. Czy samodzielna praca z tarotem przy kodependencji nie jest z definicji ograniczona przez ten sam wzorzec który chcemy zobaczyć? Nie mowie ze niemożliwa, ale że ma swoje granice. Hortensja - jak Ty to czujesz po swoim rozkladzie?
Ojej no, to co Hortensja teraz powiedziała jest bardzo dobre. Proszenie innych o spojrzenie na swój rozkład to nie jest brak samodzielności - to jest kontekst. Problem zaczyna się gdy szukamy potwierdzenia, a nie spojrzenia. Czy pytając tutaj, Hortensja, szłaś z otwartym pytaniem czy z jakimś 'chcę żeby mi powiedzilei, że...'? 🙂
Czytam tę rozmowę i jestem trochę przytłoczona, ale w dobrym sensie. Mam pytanie może podstawowe - czy przy takim emocjonalnym temacie jak kodependencja, jest w ogóle sens robić rozkład samemu, czy lepiej najpierw iść do kogoś kto to czyta z zewnątrz? Pytam szczerze bo myślę o sobie.
Chcę wrócić na chwilę do rozkładu Hortensji, bo ta rozmowa trochę odpłynęła. Mamy Cesarzowa jako źródło, Asa Różdżek ktory jest sporny między ucieczką a budowaniem, i jeśli dobrze pamiętam - Hierofantę i Ósemkę Mieczy. Czy ktoś pochylił się nad tym jak te karty układają się razem, nie kazda osobno? 🙁
Dobrze, pełny rozkład: pozycja 1 - gdzie jestem teraz: Ósemka Mieczy, pozycja 2 - co mnie blokuje: Hierofanta odwrócona, pozycja 3 - zasoby: Cesarzowa, pozycja 4 - co wymaga uwolnienia: Pięć Kubków, pozycja 5 - kierunek: As Różdżek. To byl rozkład pięciopozycyjny, dość prosty. Przy Pięć Kubków zatrzymałam się najkrocej bo widziałam 'żal' i poszłam dalej. Ale teraz myślę że może właśnie ta karta jest kluczowa 🙂
Piec Kubków jako 'co wymaga uwolnienia' i omijanie jej - to jest bardzo znaczące. to karta żalu, tak, ale też niezamkniętego żalu. I w kontekście kodependencji - niezamkniętego żalu za czym? Za relacja? Za wersją siebie sprzed wzorca? To jest moim zdaniem serce tego rozkładu, nie As Różdżek.
Zgodzę się z Trzygłowem. As Rozdzek jako kierunek ma sens tylko jeśli Pięć Kubkow jako 'uwolnienie' zostanie rzeczywiście przepracowana, nie ominieta. Inaczej ten nowy ogień nie ma solidnego grntu - startuje z niezalatwionego żalu. i właśnie tu Cesarzowa jako zasob robi się ciekawa - bo Cesarzowa umie siedziec z tym co bolesne, nie tylko karmić 🙂
Mam pytanie ktore może byc głupie ale zadam: czy Hierofanta odwrócona jako blokada w kontekście kodependencji - to nie jest akurat dobry znak? bo Hierofanta to konwencja, tradycja, 'tak się robi'. Odwrócona może znaczyć wlasnie zrywanie z wyuczonym wzorcem. Dlaczego to jest blokada a nie szansa?
Czytam to i coś mi się tu układa. Przez lata myślałam że zrywam z wzorcem rodzinnym - bo wychodzę z domu, buduję własne życie, mam świadomość że to co działo się w domu było niezdrowe. I nagle te karty mówią: świadomość nie wystarczy. Hierofanta odwrócona jako blokada to może właśnie to - wydaje mi się że wzorzec zostawiłam za sobą, a on po prostu zmienił ubranie.
Hortensja, to jest bardzo odważne spostrzeżenie i myślę że trafne. Ale chcę zapytać - mówisz 'wzorzec zmienił ubranie'. Czy masz jakiś konkretny przykład jak to wygląda w praktyce? Bo to zdanie jest pojemne i można je rozumieć na wiele sposobów.
Mam tu taką myśl: czy Ósemka Mieczy na pozycji 'gdzie jestem teraz' nie koresponduje z tym co Felicjan powiedział o Hierofancie odwróconej? Bo Ósemka Mieczy to właśnie to poczucie uwięzienia które jest częściowo złudzeniem - opaska na oczach, miecze wokół, ale można wyjsc. Tylko że się nie wychodzi, bo nie widzi się wyjscia. Czy te dwie karty razem nie mowia czegoś podobnego?
Ale zaraz - czy to nie jest za duzo budowania narracji? Mam wrażenie że im dalej w tę rozmowę, tym bardziej interpretacja odrywa się od kart i staje się bardziej psychoanaliza. Gdzie jest granica między czytaniem kart a projektowaniem teorii na kogoś?
Rydwanka - nie korygowalam, bo... trafia. To co Felicjan i Genio powiedzieli o tej wewnętrznej mapie - tak to czuję. Siedzę w czymś i wiem że siedzę, ale wyjście wygląda jak coś strasznego, nie jak wyjście. Pięć Kubków pomijałam w rozkładzie właśnie pewnie dlatego że wyjście przez żal wydaje mi się gorsze niż zostanie w Ósemce.
To co właśnie powiedziała Hortensja jest bardzo precyzyjne. 'Wyjście przez żal wydaje mi się gorsze niż zostanie w Ósemce' - to jest serce kodependencji emocjonalnej w pigułce. Wolę znany ból od nieznanego, nawet jeśli nieznane jest wolnością. Pięć Kubków wymaga siedzenia z tym co zostało, a nie uciekania w nowe budowanie.
Mam tu glos z doświadczenia bo robiłem podobną pracę jakiś czas temu. As Różdżek pojawiał mi się jako kierunek zanim przepracowalem żal i był jakby wisząca obietnica, do której nie miałem dostępu. Nie był falszywy - był prawdziwy, ale przedwczesny. Dopiero gdy wróciłem do tego co bolało, ten As zaczął mieć ciało.
