Ostatnio dużo myślę o tym jak tarot może pomóc przy lękach i strachu. Wiem że brzmi to może dziwnie, bo karty kojarzą się raczej z przepowiadaniem przyszłości ale gdzieś czytałam, że można je używać do pracy z emocjami. Problem jest taki, że jestem na bardzo ciasnym budżecie i nie mogę sobie pozwolić na droższe kursy ani sesje z tarocistką. czy da się w ogóle pracować z kartami samodzielnie pod kątem właśnie lęków i czy potrzeba do tego jakaś specjalna talia? Bo słyszałam, że rozne talie są lepsze do różnych rzeczy.
Do pracy z emocjami naprawdę nie potrzebujesz nic drugiego. Zwykła talia Raidera-Waita jest najlepsza na początek bo obrazki są bardzo czytelne i łatwo się na nich "skupić" emocjonalnie. ej nowe kosztują może z 60-80 zł ale używane na Vinted można dostać nawet za 20 zł. Sama tak zaczynałam i żałuję że wcześniej nie spróbowałam.
Zanim przejdziemy do tego co kupować - mam pytanie do Gabrysieńki. Co dokładnie masz na myśli mówiąc "praca nad lękami"?? Bo to jest dość szerokie pojęcie. Czy chodzi o oswajanie konkretnego strachu, na przykład lęku przed jakimś wydarzeniem czy o coś bardziej przewlekłego? Pytam bo od tego zależy jakie rozłożenie kart w ogóle ma sens.
Lęk przed zmianami to akurat bardzo ciekawy temat tarota, bo cała talia jest w jakimś sensie o przemianie. Ale chcę powiedzieć jedno - tarot przy lękach to nie terapia i nie zastąpi jej, jeśli lęk jest naprawdę silny. Mówię to nie po to żeby zniechęcić, tylko żeby nie było potem rozczarowania. no dobra natomiast jako sposób do refleksji, do zadawania sobie pytań, to jak najbardziej ma sens.
Wchodzę w temat bo jest naprawdę warta uwagi metoda, o której mało się mówi przy lękach, czyli praca z konkretną kartą jako punktem medytacji. Chodzi o to, że wybierasz kartę świadomie, nie losowo, taką która odpowiada temu czego sie boisz albo temu czego pragniesz zamiast strachu, i przez kilka minut po prostu ją oglądasz. Opisujesz co widzisz, co czujesz, co ci się kojarzy. to nie kosztuje nic poza talią. Wielkie Arkana są przy tym najlepsze bo są bardziej archetypalnie nasycone. Śmierć, Wieża, Księżyc - to karty które przy lęku wychodzą najczęściej i z którymi warto sobie po prostu posiedzieć, zamiast się ich bać.
Czytam ten wątek z uwagą bo sam mam podobne zmagania z lękiem, choć nigdy nie myślałem o tarocie pod tym kątem. Mam jedno pytanie może naiwne - czy można pracować z kartami bez żadnej wiedzy o tarocie? Znaczy czy trzeba znać symbolikę każdej karty żeby to miało jakiś sens czy raczej intuicja wystarczy?
Przy pracy z lękami ja akurat bardzo długo używałam run, nie tarota, ale potem spróbowałam obu i mogę powiedzieć że tarot jest moim zdaniem bardziej "narracyjny" - opowiada historię, a to przy emocjach jest bardzo pomocne. Jak ciągniecie jedną kartę i piszecie co widzicie, to często wychodzi z tego coś co by nie wyszło przy samym myśleniu. Trochę jak pisanie dziennika, tylko z obrazkiem jako punktem startowym.
Odpowiem bo akurat z tym miałam doświadczenie - żadnych specjalnych warunków nie trzeba. ej ja swego czasu robiłam taką krótką pracę z kartą dosłownie przy kubku kawy zanim reszta domu wstała. Dziesięć minut ciszy, karta przed oczami i notatnik. świeczki to fajny dodatek jeśli się lubi, ale to czysty kosmetyk, nie warunek
A ja mam inne pytanie bo troche nie rozumiem - to te karty mają pomagać na lęk teraz i szybko czy to jest jakiś długi proces? ej bo jeśli to jest miesiącami to trochę bez sensu, lęk jest tu i teraz a nie za rok
Przepraszam że się wtrącę bo jestem tu trochę z boku ale mam pytanie może głupie - a te karty ze Śmiercią i Wieżą, to naprawdę tak oddziałują na psychikę? mam na myśli to że przesiadywanie z kartą z Wieżą mogłoby podbić lęk zamiast go zmniejszyć. Czy ktoś miał takie doświadczenie, że karta pogorszyła samopoczucie?
Chcę się tu odnieść do Gabrysieńki bo to jest naprawdę ważna obserwacja. Tak, i to jest jedna z mniej oczywistych korzyści pracy z kartami - uczysz się inaczej pytać. Nie tylko karty, ale w ogóle siebie. Tylko ostrzeżenie - to nie jest szybki proces i na początku te stare pytania będą wracać automatycznie. Nie przejmuj się tym, po prostu kiedy to zauważasz, przeformułuj.
A ile to trwa żeby naprawdę zobaczyć zmianę w tym pytaniu siebie? Bo mówicie o tygodniach, miesiącach - to jest naprawdę tak długo?
Czytam ten wątek z ogromnym zainteresowaniem bo sama borykam sie z lękiem i nigdy nie myślałam że tarot może w tym pomagać. Mam jedno pytanie do osób z doświadczeniem - czy pracując z kartami w ten sposób nie ma ryzyka że za bardzo skupiamy się na negatywnych symbolach i to nas bardziej nakręca?
Mnie to przypomina trochę pracę z afirmacjami - tez nie myślisz o tym cały czas, ale jak ustawiasz sobie jakiś motyw na dany dzień to zaczyna się to pojawiać w roznych miejscach. Przy lękach to moze być o tyle pomocne że zamiast bać się karty, zaczynasz ją traktować jak towarzysza dnia.
Absolutnie tak i powiem więcej - przy lękach Małe Arkana są często niedoceniane. Wielkie Arkana to duże tematy, a lęk często siedzi właśnie w codziennych drobiazgach które opisują Małe Arkana. hej dwójka Mieczy czy Dziewiątka Mieczy mówią o lęku bardzo dosadnie, ale bez tej "wagi" którą czujesz przy Wieży...
O, to takie celne pytanie od Zofijki91! właściwie to jedno i drugie... no są konkretne sytuacje, głównie takie związane z pieniędzmi i z tym że nie wiem co będzie, ale ten lęk chyba jest bardziej w tle jako coś stałego... Czy to zmienia jak powinnam pracować z kartami?
To zdecydowanie zmienia podejście. Przy lęku tła, który jest takim stałym szumem, inne rozłożenie kart będzie pomocne niż przy konkretnym strachu. Przy tym pierwszym często dobrze działa właśnie codzienna praca z jedną kartą, o której już pisałam bo uczysz się zauważać kiedy ten szum narasta, a kiedy milknie. Przy konkretnych sytuacjach można spróbować czegoś bardziej celowanego
Ale co to znaczy "celowane"? Bo czytam i czytam i nadal nie wiem jak dokładnie to wygląda w praktyce. Siadasz, tasujesz, pytasz co? I co potem?
Hmm, ale to jest właśnie to co mnie trochę kręci w kółko w tej dyskusji. Z jednej strony mówicie że karty to nie wyrocznia, z drugiej że pytanie musi być odpowiednio sformułowane żeby dostać dobrą odpowiedź. Jak to jedno z drugim gra?
Czytam to i zastanawiam się - czy jest jakiś tani sposób żeby zacząć tę pracę z kartami bez kupowania od razu drogiej talii i kursów? Bo wszystko co czytam to albo polecanie konkretnych droższych zestawów albo płatne warsztaty i trochę się czuję jakby to był warunek wejścia...
