Forum

Asystent AI
Hermetyczny wymiar ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Hermetyczny wymiar tarota, system magiczny i ścieżka rozwoju duchowego


Wpisy: 100
Rozpoczynający temat
(@kinga-73)
Połączone: 16 lat temu

Tarot jest od dawna znany głównie jako narzędzie dywinacyjne. Ale czy tylko tyle?

Jako hermetyczny i magiczny system rozwojowy otwiera dwa zupełnie różne wymiary.

Pierwszy to program rozwojowy, czyli droga Głupca przez wszystkie Wielkie Arkana, od „0” aż do „22”. Ta ścieżka wiedzy może być dostępna dla każdego, bez żadnych ograniczeń.

Drugi to już coś innego, operowanie tarotem w celu uzyskiwania magicznych efektów. Tu wymagane jest przejście przez wiele prób, bo zawsze istnieje ryzyko użycia tej wiedzy przeciwko innym ludziom, ich życiu i zdrowiu. Ten poziom dostępny jest wyłącznie po inicjacji wewnętrznej.

Tarot hermetyczny jest zamknięty dla profanów i otwiera się jedynie przez inicjację oraz praktykę przechodzenia przez kolejne Wielkie Arkana, które są Tworzywem tej drogi, zaś Małe Arkana stanowią Narzędzia.

To gotowy system, ale wymaga naprawde głębokiego poznania, bo pomyłki mogą mieć poważne konsekwencje. Mówię to szczególnie do tych, którzy się spieszą, nie mając jeszcze właściwego obeznania. Jak każdy system hermetyczny wymaga kluczy i pełen jest pułapek czyhających na niewtajemniczonych.

Zacznę więc od wyjaśnienia, czym są Wielkie Arkana i Małe Arkana w tym systemie.

WA to odbicie rzeczywistości kosmosu na poziomie archetypu, czyli to, co jest i co nas dotyczy, niezależnie czy tego chcemy czy nie. Właśnie dlatego zajmowanie się tym jest wysoce rozsądne z punktu widzenia rozwoju duchowego, to się naprawdę opłaca. Są słupami milowymi na tej drodze. Przyjęcie symboli tarota w siebie powoduje niemal natychmiastową reorganizację obrazu świata, uzupełnia go o to, czego szkoła powszechna nam nie daje. A szkoła zubaża nas strasznie, jałowi i karłowaci prawą półkulę mózgu, tę twórczą, czyniąc z nas lewopółkulowych, małoświadomych wykonawców cudzych idei...

Symbole WA uruchamiają właśnie tę prawą półkulę, którą hermetyzm nazywa magiczną, nie tylko twórczą jak w psychologii. Dlatego rozwój przy pomocy tarota kryje w sobie wiele możliwości, które mogą nas mile zaskoczyć.

Staram się nie powielać suchej wiedzy, którą znam, zależy mi żeby to pisanie było twórcze, bo samo odbijanie kalki bardzo szybko by mnie znużyło. Chcę też sam coś z tego czerpać.

MA to narzędzia do wykorzystania na tej drodze 22 stacji, jak to się określa w języku hermetycznym. W toku pisania będę też sięgał do języka Kabały i symboliki Drzewa Sefirotycznego, bo bez zobaczenia powiązań między kanałami i Sefirami nie da się tego naprawdę objaśnić.

Chętnie wprowadzę w ten proces tarota hermetycznego na obu poziomach, rozwojowym i magicznym. Może to bardzo wzmocnić zarówno sam proces dywinacyjny, jak i praktykę magiczną, jeśli ktoś taką prowadzi. Zapraszam do rozmowy tu, w wątku.


Odpowiedz
12 odpowiedzi
Wpisy: 100
Rozpoczynający temat
(@kinga-73)
Połączone: 16 lat temu

Tarot pojawił się w średniowiecznej Europie jako zwykłe karty do gry i przez wieki ewoluował do tej postaci, którą znamy dziś. Jego hermetyczna historia jest jednak zupełnie inna niż ta oficjalna, bo według legendy to sam Hermes Trismegistos stworzył Arkana. Zresztą nie tylko hermetycy sobie to przypisują, hinduscy jogini, sufici i kabaliści też mają w tej kwestii coś do powiedzenia.

W tym wątku będę się odwoływać wyłącznie do talii Rider Waite i uważam, że wszelkie przeróbki czy karty autorskie są po prostu niedopuszczalne, jeśli mówimy o hermetyzmie, który właśnie tę talię uznaje. Chodzi o to, że w małych arkanach na ilustracjach pojawiają się konkretne postacie ludzkie, czego nie znajdziemy w innych taliach. Przy wróżeniu może to nie mieć specjalnego znaczenia, ale jeśli chodzi o aspekt rozwojowy, to właśnie w tych postaciach, zwierzętach i przedmiotach ukryte są głębokie sensy.

Do ich odczytania potrzebne są klucze, bo opisują one niewidzialne zależności między elementami karty. Jeśli czegoś brakuje na ilustracji, zaburza się łączność z magiczną sferą WA i MA, które istnieją nie tylko jako obrazki, ale przede wszystkim w innych wymiarach, jako żywe Archetypy. Usuwanie któregokolwiek elementu to wypaczanie rzeczywistości na poziomie energetycznym i informacyjnym, i nie ma tu co do dyskusji.

Trzeba też rozumieć czym właściwie jest ARKAN i do czego służy. O tym napiszę niżej.

=================================================================================

Tarot jako system rozwojowy może ogromnie wzbogacić jego wartość dywinacyjną. Wybór między tymi dwoma zastosowaniami należy do każdego z nas, ale moim zdaniem warto je łączyć. Widywałam wiele razy osoby przepowiadające innym różne rzeczy, które same z siebie wyraźnie nie korzystały z tej symbolicznej wiedzy na własnej ścieżce. Zawsze mnie to dziwiło, bo mając pod ręką tak potężne narzędzie do pracy nad sobą, po prostu to zaniedbywały.

Tarot to zaszyfrowana wiedza tajemna, która posiada klucz do odczytu i nie ma to absolutnie nic wspólnego ze zwykłym poradnictwem na poziomie codziennych spraw ludzkich.

Istnieją wskazania dotyczące tarota, które mają służyć chętnym do rozbudzenia własnej intuicji i realizacji władzy, przy czym tutaj mała uwaga: jest to dawny język zaczerpnięty z traktatu i może brzmieć dla nas trochę rażąco. Przekaz ten był kierowany do wąskiego, zamkniętego kręgu adeptów. Słowo „władza” rozumieć trzeba przede wszystkim jako władzę nad samym sobą, to co dziś nazwalibyśmy sztuką panowania nad sobą, a dopiero potem jako uzyskiwanie wpływu na przedmioty, sytuacje, zjawiska, żywioły, ludzi, a nawet istoty z poza naszego wymiaru.

W tekstach źródłowych jest też apel do adeptów: ten, kto po przestudiowaniu tej wiedzy i zastosowaniu jej do siebie będzie gotowy wkroczyć na stopnie Wtajemniczenia w Okultyzm bezlękowo i z pełnym zaufaniem, wchodzi tym samym w kontakt z kabalistycznymi, Magicznymi i Hermetycznymi cyklami...

Najważniejszymi czynnikami w życiu świadomego człowieka są stopień świadomości życia oraz stan realizacji władzy, dane nam i umożliwione przez Boga. Logiczne jest chyba, że im więcej tej władzy mamy we własnych rękach, tym mniej mają jej nad nami inni.

Dążenie do wtajemniczenia to nic innego jak konsekwentne zmierzanie ku wyższej świadomości życia lub ku sztuce panowania nad sobą, a najlepiej ku obu jednocześnie.

„Wtajemniczenie” opiera się zawsze na „ARKANACH”, czyli na tajemnicach. Dlatego warto teraz wyjaśnić różnicę między trzema terminami.

Secretum to tajemnica w najzwyklejszym sensie: kilku ludzi pod wpływem kaprysu czy jakichś życiowych wyobrażeń postanowiło coś ukrywać przed innymi.

Arcanum to tajemnica niezbędna do poznania określonej grupy faktów, praw lub zasad. Tajemnica bez której nic nie funkcjonuje w danym momencie, kiedy pojawia się potrzeba tego poznania. Dostępna jest rozumowi dostatecznie przenikliwemu w danej dziedzinie.

Arkan w sensie hermetycznym i symbolicznym ujawnia szczegóły ukrytej wiedzy znane tylko wtajemniczonym i zaprzysiężonym adeptom. Ale jednoczesnie rozumieć go trzeba jako konkretne narzędzie: długi sznur zakończony pętlą, używany przez ludy koczownicze do chwytania zwierzyny i w walce do sciągania przeciwnika z siodła. W takim właśnie sensie arkan w tarocie służy do uchwycenia zespołu czynników energetycznych i inform


Odpowiedz
Wpisy: 100
Rozpoczynający temat
(@kinga-73)
Połączone: 16 lat temu

W starożytnym Egipcie wędrówka adepta trwała dokładnie 22 lata, tyle, ile jest arkanów wielkich. Na każdej stacji zatrzymywał się na rok, a ten rok był ściśle związany z tym, co działo się w jego życiu osobistym. Nieprzypadkowo.

Tarot jest Secretum, dla profanów pozostaje zamknięty, skryty za zasłoną arcanum. Praca z nim na poziomie rzeczywistego wtajemniczenia to coś, czego nie da się porównać z niczym innym. Mysterium w pełnym sensie tego słowa.

Arkana można opisywać zwykłym językiem. Albo można odsłaniać ich szyfr poprzez symbolizm, i tu rozróżniamy kilka porządków:

symbolika kolorów, właściwa głównie rasie czarnej,
symbolika figur geometrycznych i obrazów, domena rasy czerwonej,
symbolika liczb, charakterystyczna dla rasy białej,
symbolika hieroglifów, liter, uwydatniła się w rasie żółtej.

Do nas dotarł wielki pomnik hermetyzmu egipskiego, w którym wszystkie te warstwy symboliczne zostały połączone w jedno. Jest to talia 78 kart, 22 arkany wielkie i 56 mniejszych. Każda karta jest powiązana z liczbą. Według legendy wizerunki te zdobily ściany podziemnej galerii, do której neofita wchodził dopiero po przejściu serii prób. To pewnie każdy wie, kto choć trochę interesuje się tarotem.

Ale przejdę do rzeczy, o których mówi się rzadko albo wcale.

Kto jest głównym bohaterem tarota? Głupiec. Rozpatrujemy go w dwóch wymiarach liczbowych, jako „0” i jako „22”. To on jest Wędrowcem, który podejmuje się przejścia przez wszystkie stacje.

Głupiec „0” to frywolny młodzieniec, symbol człowieka nieskażonego, ale naiwnego i łatwowiernego, który szuka szczęścia po całym świecie, nie wiedząc, że nosi je ze sobą. W węzełku zawieszonym na kiju, który ma przełożony przez plecy, spoczywa głęboko ukryta perła, symbol wiedzy tajemnej. Zamiast usiąść i zajrzeć do środka, biega bez sensu. Chodzi po krawędzi przepaści, nie widząc, że na dole czyhają potwory. Pies gryzie go w łydkę, to namiętności popychające ku nadmiernemu ryzyku. Motyl nad głową mami go nierealnyni wizjami... Nie będę się rozpisywać o wszystkich detalach tej postaci, to każdy może sam przeanalizować. Podaję tylko tyle, ile pozwala mi pokazywac ukryte znaczenia i mechanizmy tarota.

Tylko „0” nie jest z niczym powiązane, od niczego nieuzależnione. Dlatego właśnie Głupiec „0” jako jedyny może być Wędrowcem przez 21 stacji. Tylko on ma szansę podjąć tę trudną drogę.

Jest podwójnym Głupcem:

Po pierwsze, dla społeczeństwa. Bo kto przy zdrowych zmysłach, w świecie nastawionym na materię i komercję, zajmuje się rozwojem duchowym? To wymaga odwagi i dystansu, odrzucenia opinii tłumu. To świadoma decyzja.

Po drugie, dla wtajemniczonych w tarot jest absolutnym ignorantem i profanem. Trzeba się do tego przyznać. Nieprzypadkowo ta karta ma ekwiwalent energetyczny zera, i tak właśnie trzeba do siebie powiedzieć: w tym zakresie jestem absolutnym zerem.

Głupiec jest jak dziecko, potrafi wbrew wszelkim naciskom oderwac się od stereotypów, narazić na ośmieszenie ze strony sceptyków. Chodzi po krawędzi przepaści, ryzykuje, niech ryzykuje, ale we własnym interesie rozwojowym.

I jeszcze jedno, goły tyłek, który pojawia się w niektórych taliach, nie oznacza ordynarnego wypięcia się na świat. Oznacza zdolność do odejścia od konwencji i społecznej poprawności. A to jest warunek sine qua non wejścia na tę drogę. Dla socjum, Głupiec. Dla siebie, ktoś, kto wreszcie chce się naprawdę rozwijać.


Odpowiedz
Wpisy: 100
Rozpoczynający temat
(@kinga-73)
Połączone: 16 lat temu

Poruszamy się na pograniczu iluzji i tego co realne, więc ciągłe weryfikowanie własnych kroków jest po prostu niezbędne. Dlatego mówię, szczęśliwy jest ten, kto zdołał znaleźć żywego, fizycznie obecnego przewodnika, kogoś z prawdziwym doświadczeniem i znajomością tego terenu z własnej praktyki.

Na tej drodze czyhają na nas rozmaite pułapki, i to nie przypadkowe. Istoty astralne, które je zastawiają, nie są złośliwe w ludzkim rozumieniu, po prostu wypełniają swoją rolę strażników stojących na progu innych wymiarów. Gdy błądzimy, mają za zadanie uderzyć tam gdzie boli, gdzie jesteśmy najsłabsi. Kto zapuszcza się mentalnie w przestrzeń tarota, musi wejść prędzej czy później w kontakt z jego strażnikami, nie ma od tego drogi na skróty.

Żadna teoria nie zastąpi praktyki. To truizm, ale w przypadku tarota szczególnie prawdziwy.

I tu chcę coś powiedzieć bardzo wyraźnie. Każda wizualizacja, każde wędrowanie w inne wymiary, musi odbywać się z zachowaniem zasad bezpieczeństwa. Jeśli ktoś schodzi do głębokiej jaskini albo studni, musi mieć sznur którym można go wyciągnąć z powrotem. Trans wymaga uziemienia. Dlatego jeśli zaczynasz wchodzić w Arkana, zacznij od zakotwiczenia się, od kontaktu z tym co stabilne i pewne, i dopiero z tego miejsca zagłębiaj się dalej. To stara hermetyczna technika, nic egzotycznego, ale naprawdę działa i chroni. Pewne szczegóły tej metody celowo tu pomijam, bo stosowana bez przygotowania przez osoby niewtajemniczone może przynieść więcej szkody niż pożytku. Dla tych którzy są gotowi, chętnie rozwinę temat tutaj na forum.

Tarot żyje w dwóch nurtach, wróżebnym i rozwojowym. Jego misja wobec ludzkości jest właśnie taka, dlatego ma pochodzenie boskie. Wtajemniczeni zdecydowali się go ujawnić szerokiemu gronu, ale świadomie, tylko na poziomie powierzchownym, jako informacja wstępna, prowokacja do głębszych poszukiwań.

Ten płytki poziom nie działa. To luźny zlepek informacji wyrwanych z systemu. Profani widzą zewnętrzną skorupę, ale w ich rękach tarot nie ma prawa zadziałać, i to jest celowe, dla ich bezpieczeństwa i bezpieczeństwa innych.

Gdybyśmy żyli w starożytności, samo dowiedzenie się o istnieniu tarota kosztowałoby nas przejście przez próby na granicy życia i śmierci. I wbrew pozorom do dziś nic się w tej kwestii nie zmieniło. Tarot jest systemem żywym, ma swoich duchowych opiekunów w równoległym wymiarze i to oni wyznaczają próby tym, którzy chcą poznać go naprawdę, w sposób tajemny. Kto zdecyduje się kształtować siebie przez tarot, bardzo szybko przekona się jak jest to trudna droga. Ale daje efekty.

Spotykam się czasem ze sporami o to, co było pierwsze, dywinacja czy rozwój. Klasyczni znawcy tarota mówią jednoznacznie: bez rozwoju nie ma niczego. Po co komuś tarot, jeśli się nie rozwija?

Jeżeli Tarot to Misja, to każdy kto w niego wkracza albo jest z tą misją w zgodzie, albo nie. Żeby być w zgodzie, trzeba go naprawdę poznać, dogłębnie, a nie tylko liznąć powierzchni...

================================================================================

Głupiec „0” to sam potencjał, nic więcej. Silnik uruchomiony, ale samochód stoi w miejscu i lubuje się tym mruczeniem silnika. Bieg jałowy, ani w przód, ani w tył. Dlatego właśnie Głupcy są tą kategorią, którą poganiają ci z tyłu i lekceważą ci z przodu. Warto przy tym podkreślić, Głupiec „0” nie oznacza głupoty wrodzonej czy totalnego braku inteligencji. Chodzi o szczególny rodzaj ogłupienia, który Głupiec reprezentuje.

Zanim ruszy się ku mądrości, konieczne jest uruchomienie procesu wychodzenia z tego ogłupienia. Głupiec nie ma jeszcze wypracowanych cech Maga, jest czystą kartą, gotową do zapisania.

Niezbędna jest decyzja. Przejście od „jestem bierny” albo „muszę” do „chcę”. Przejście ku Magowi „1” wymaga użycia własnej woli w najwyższym natężeniu, świadomej decyzji i podjęcia ryzyka wejścia w nieznany świat. Trzeba kiedyś zacząć, i to jest właśnie esencja Głupca „0”. Jego jedynym przywilejem jest wolność decydowania, bo nie jest z niczym powiązany. Ale tę wolność musi sobie powiedzieć sam, samemu sobie, w środku. To poważna decyzja, trwała w skutkach, jak każda dec


Odpowiedz
Wpisy: 100
Rozpoczynający temat
(@kinga-73)
Połączone: 16 lat temu

Chcę się podzielić czymś, co od dawna mnie fascynuje... mianowicie Kluczem Hermesa, który według wielu badaczy stanowi pierwowzór dla kart Tarota w systemie Waite'a-Smitha. Z masońskich źródeł wynika, że do Europy przynieśli je Templariusze, którzy następnie dodatkowo zaszyfrowali tę wiedzę i przekazali ją właśnie w formie kart.


Odpowiedz
Wpisy: 100
Rozpoczynający temat
(@kinga-73)
Połączone: 16 lat temu

Głupiec „22” to ten sam Głupiec co „0”, tylko przemieniony, dojrzały, który przeszedł już całą drogę przez wszystkie Kosmiczne Archetypy od jedynki do dwudziestki jeden.

Jest w Świecie, ale nie należy do tego Świata. Ta wędrówka miała zrobić z niego mędrca, kogoś kto nosi w sobie magię i potrafi z niej korzystać z prawdziwą mądrością. Sam Mag „1” to jeszcze tylko potencjał, dostęp do narzędzi i metod... ale może z tego wyjść Głupi Pseudo Mag, który albo w ogóle nie umie korzystać ze swoich możliwości, albo co gorsza, nadużywa magicznych sposobów. Cała ta droga ma przypomnieć naszej duchowej istocie, zanurzonej w ciele zwierzęcym, skąd pochodzi naprawdę i umocnić tę wiarę.

Głupiec „0” nie ma jeszcze dystansu, jest naiwny jak małe dziecko. I właśnie to jest jego największy skarb, bo ta naiwność nie pozwala mu stać się cynicznym, okrutnym, bez sumienia. Na tej ścieżce jest mnóstwo pokus, żeby takiego dystansu nabrać w złym sensie, czyli stać się nieuczciwym i chłodnym. Żeby dotrzeć do „22” trzeba za wszelką cenę chronić w sobie ten pierwiastek duchowego dziecka, bo prawdziwi mędrcysa jak dzieci właśnie.

Są tacy, którzy docierają do jakiegoś etapu i tam zostają. Stają się ekspertami w swojej dziedzinie, znawcami jakiegoś wycinka wiedzy tajemnej i to jest ich droga, wychodzą w ten sposób z uwarunkowania niewiedy. To też coś.

Mędrzec wpisuje się doskonale w kartę Głupca „0”, bo dla szyderców, profanów i tych, którzy odrzucają jakikolwiek rozwój, sam z siebie robi głupca. A właściwie nawet nie musi tego robić, bo ignorancja tych ludzi jest zasłoną, przez którą i tak nie przebiją się żadne wyższe treści, więc i tak mają go za głupca. Każdy, kto wchodzi choćby trochę na tę drogę, musi się z czymś takim zetknąć ze strony znajomych, a nawet własnej rodziny. To jest jedna z cen jaką trzeba zapłacić za wiedzę spoza układu poprawności społecznej, która nie toleruje bycia mądrzejszym niż ta poprawność przewiduje. Piszę o tym, bo mam pełną świadomość na jakie opinie narażamy się ze strony osób, które nie mają żadnego związku z ezoteryką i traktują to jako nasze dziwactwa 🙂

„22” ma pełny dystans, zdobyty latami konsekwentnego przechodzenia przez kolejne etapy Tarota. Taki stan jest możliwy tylko wtedy, kiedy ktoś całkowicie wyrzeknie się zatrzymania na którymkolwiek z etapów. Pięknie opisał to kiedyś Lao Tsy, mędrzec nie posiada nic, a jednocześnie ma wszystko. To wymaga naprawdę ciężkiej pracy nad sobą, na którą nie każdy się zdecyduje. Potrzebna jest odwaga cywilna i przynajmniej odrobina „szaleństwa” z punktu widzenia świata, choć z perspektywy wiedzy tajemnej jest to po prostu normalność. Tylko „Głupca” stać na ten rodzaj pozytywnego szaleństwa.

Dla zwykłych ludzi, niezwiązanych z żadnym systemem magicznym, każdy kto wchodzi na drogę rozwoju może wyglądać jak głupiec. Tym bardziej „22”. Dlaczego ten etap tak doskonale pasuje do karty „0”? Głupiec początkujący chodzi na skraju przepaści, bo po prostu tego nie widzi, z nieświadomości. Mędrzec udający Głupca chodzi tam świadomie, bo właśnie tam można spotkać tych, którzy są najlepiej predestynowani do wejścia na ścieżkę. Potrafi balansować na tej krawędzi, jest w doskonałej równowadze i dlatego nie spada. Może pomóc, podpowiedzieć, zasugerować komuś lepsze użycie własnej energii zamiast biegania bez celu.

Kiedy w drzewie Sefirotycznym zamiast Głupca „0” pojawia się Głupiec „22”, zmienia to zupełnie konfigurację kanałów między sefirami i to jest tajemnica, którą można poznać i nauczyć sie stosować praktycznie, jeśli ktoś zdecyduje się na pełne przejście tego cyklu.

I co ważne, rozwój nigdy się nie kończy. Droga wraca na kolejnej spirali w górę, na nowym poziomie, inaczej niż poprzednio. Czy lepiej, czy gorzej, to już zależy od każdego indywidualnie. Powodzenia na tej ścieżce...

Poniżej pokazuję rzadki egzemplarz Głupca 22.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamil-24)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 535

@kinga-73 no nie wiem, trochę inaczej to widzę. Głupiec jak dziecko? Dziecko owszem jest bezbronne i wymaga troski, ale ma w sobie ogromny potencjał do tego żeby się rozwinąć. Tymczasem Głupiec już dawno powinien dorosnąć, wyrosła mu broda, a on dalej nie bardzo wie co z sobą zrobic. To nie jest urocza niewinność dziecka, to bardziej takie... bezradne zagubienie dojrzałego człowieka.

I ten goły tyłek, no przepraszam, ale bieda nigdy nie jest atrakcyjna. Nie ma w tym żadnej poetyki. To nie jest ktoś taki jak Pustelnik, który świadomie i z wyboru odwraca sie od spraw materialnych, żeby skupić sie na pracy wewnętrznej. Pustelnik rezygnuje z bogactwa bo tak postanowił, rozumie co robi i dlaczego. Głupiec ma po prostu gołą d...


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@energia716)
Połączone: 16 lat temu

no więc... nie wiem czy dobrze to rozumiem, ale mam takie wrażenie że ta droga od Głupca „0” do „22” to jest coś co naprawdę może odmienić życie człowieka, nawet jego karmę. przynajmniej tak to rozumiem czytając o tym.

największy problem to chyba my sami. od małego wpajają nam co mamy myśleć, kim mamy być, i te rzeczy tak głęboko wrastają że człowiek nawet nie wie kiedy zaczął udawać kogoś innego niż jest naprawdę. i to jest chyba najtrudniejsze, przyznać się przed sobą że żyjemy w jakimś kłamstwie. oderwanie się od tego podobno bardzo boli.

ten Głupiec „0” to wg mnie człowiek który po prostu dał się ogłupić schematami. wmówiono mu bezradność, wmówiono mu że ma być pokorny i potakiwać, i nie ma wtedy miejsca na żaden indywidualny rozwój.

tarot działa jak filtr albo pryzmat, coś co pomaga nam zobaczyć rzeczy tak jak są, nie przez te wszystkie zniekształcenia które narzucono nam z zewnątrz. rodzice chcą żebyśmy byli kopiami ich samych, szkoła robi z nas posłuszne robociki bo twórczy uczeń jest niewygodny i trudno go ocenić w szablonowych testach. tak naprawdę taki uczeń tylko pokazuje niekompetencję nauczycieli, wiec go niszcza. potem pracodawcy, korporacje, media... wszyscy chcą żebyśmy byli potulni i nic nie kwestionowali. cieszę się że są takie miejsca jak to forum, gdzie można poszukać czegoś autentycznego.

jest wiele ścieżek, magia, kabała, sufizm, szamanizm, alchemia i inne, w których chodzi właśnie o indywidualny rozwój, o to żeby człowiek widział i wiedział więcej niż to co przewidziano dla „normalnego” człowieka wychowanego konwencjonalnie.

Głupiec „22” to już ktoś kto wyrwał się z tej całej inżynierii społecznej. i może właśnie dlatego tak ośmiesza się wszystko co paranaukowe, żeby nikt nie chciał tej drogi szukać. Głupiec „0” to dla mnie symbol dążenia do rozwoju mimo wszystko, wbrew wszystkim przeszkodom. bez kalkulowania czy się opłaca bać, po prostu iść dalej 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@energia716)
Połączone: 16 lat temu

szkoła i to całe społeczeństwo z jego wymaganiami... no, z jednej strony to przeszkody dla naszej indywidualności, ale z drugiej też jakiś poligon, coś co nas rzeźbi i rozwijana. Choć tak naprawdę sami dla siebie jesteśmy największą barierą, nasze własne przekonania i zapatrywania. Bo tylko my sami możemy się naprawdę ukarać albo nagrodzić, zewnętrzne nagrody i kary to tylko iluzja.

jeśli chodzi o tych co niby zajmują się magią, to wielu z nich to po prostu falsyfikatorzy, podróbki. Ale gdzieś czytałem że starożytni magowie porównywali ich do tombaku, czyli takiego fałszywego złota. I że to też jest konieczne, bo podróbka informuje o istnieniu czegoś prawdziwego. Więcej jest tych co tylko udają rozwój, ale przez to właśnie dają sygnał, że prawdziwa magia istnieje. Nie ma podróbek bez oryginałów.

to jakby dowód na to co pisałem wcześniej o pratarota jako jedynym wzorcu, za co zresztą dostałem krytykę... Ewolucja tarota zawsze zaczyna sie od prototypu, od wersji „0”, i są w nim składowe które nigdy nie podlegają żadnym zmianom, bo to właśnie te fundamenty pozwalają nam mieć pewność że mamy do czynienia z tarotem, a nie z czymś zupełnie innym.

karty tarota to prezent od Wielkich Mistrzów Kosmicznych dla ludzkości, to nie jest żaden przypadek, wbrew temu co sądzi wielu ludzi. Tarot jest częścią nauk okultystycznych, a tam przypadku po prostu nie ma.

nic nie dzieje się bez Boga, szczególnie w sprawie tak ważnej jak tarot, w którym zawarte są prawdy ponadczasowe. No, chyba że ktoś w Boga nie wierzy i traktuje tarot wyłącznie jako instrukcję obsługi ciała... ja jestem przekonany że tarot jako system dany nam był z inicjatywy Boga, jako instrukcja dla „Ja Duchowego”, a dopiero potem dla ciała fizycznego. Dla jednych na pierwszym miejscu stoi ciało, dla innych duch.

tarot nie lekceważy ciała, ale wyznacza mu miejsce w hierarchii. O tym jest właśnie karta 7 pucharów, gdzie człowiek stoi przed wyborem: albo worldowe pokusy, albo duch. I tylko duch potrafi zaprowadzić porządek, bez niego każda pokusa wciąga i zniewala, czy to intelekt, władza, bogactwo, sława czy magia. Tylko duch wie jak ich używać żeby zamieniły się w mądrość.

świadomość że niewielu autentycznie i z oddaniem wchodzi na tę trudną ścieżkę daje taki spokój i wyzwala z iluzji że na każdym kroku spotkamy kogoś podobnego. Im trudniejsza droga tym mniej chętnych, to chyba oczywiste. Trzeba być odpornym na samotność.

wielu chce korzystać z ciężkiej pracy Maga, ale mało kto chce się dołączyć do tej pracy. Jedną z cech Głupca „22” jest właśnie dzielenie sie wiedzą zdobytą własnym doświadczeniem, nie jakieś powielanie książek. A cechą Głupca „0” jest ogromna żądza poznania, taka jak u dziecka które jeszcze nie zostało zepsute przez szkołę i środowisko.

można być „kopaczem powierzchownym” i przechodzić od tematu do tematu, pijąc cały czas mętną wodę. Albo być tym „głębokim kopaczem studni”, jak mówią Mistrzowie Wysokiej Magii, drążyć wytrwale jedno miejsce i w końcu dotrzeć do krystalicznie czystego źródła.

dawna wiedza o tarocie pełna jest porównań, alegorii i symboli i bez nich nie da się wyjaśnić ukrytych zależności w tym systemie. Dlatego sam staram się ich używać, bo to uruchamia wyobraźnię i prawą półkulę, która jest tą magiczną, w odróżnieniu od lewej, racjonalnej. Współczesny techniczny język bardzo zubaża i przycina subtelne znaczenia magii, i to tez jest poważna przeszkoda w docieraniu do jej istoty


Odpowiedz
Wpisy: 100
Rozpoczynający temat
(@kinga-73)
Połączone: 16 lat temu

Głupiec „0” jest zależny od poziomu własnego ogłupienia, którego zupełnie nie jest świadomy... żyje w przekonaniu, że jest absolutnie wolny, robi co chce, tak przynajmniej mu się wydaje. Ale paradoksalnie właśnie to złudne poczucie wolności może go doprowadzić do jedynej naprawdę ważnej decyzji, wejścia na ścieżkę Tarota. Bo dopiero Głupiec „22”, ten który przeszedł całą drogę, wszystkie 21 stacji od Maga do Świata, może być naprawdę wolny. Nie przywiązał się do żadnej z nich, ale każda zostawiła w nim coś, ślad, doświadczenie, które było konieczne żeby stać się Mędrcem. Głupiec „22” podobnie jak Głupiec „0” nie zajmuje żadnych stanowisk, bo głupca nikt nie traktuje poważnie, poza wtajemniczonymi.

Mędrzec nie jest przywiązany do niczego. Jest ukryty w Tarocie, nie posiada nic, a jednak nad wszystkim panuje.

Wejście w Magię to droga z „0” do „1” i nie jest to łatwe. Do „1” można wejść głupio albo mądrze. To pierwsze oznacza brak przygotowania, i właśnie przed tym ostrzega 10 buław. Chcemy wszystkiego i to natychmiast. Trzeba sie choć trochę przygotować, bo grozi nam nadmiar i niekontrolowany proces jak w 10 buław, i od razu jego konsekwencje widoczne w 9 buław: mamy guz na głowie, ale mamy też podpowiedź: nie łap się za wszystko naraz, zajmij się jednym, reszta poczeka. W chwili gdy podejmujemy decyzję wejścia na tę ścieżkę, uruchamia się 8 buław.

W naszą stronę zostaje wysłana energia i informacja, która nie ma jeszcze charakteru wiedzy, to my mamy zbudować własną samowiedzę na podstawie tego, co do nas dociera. Dobre przygotowanie to pewien staż praktyczny u kogoś, kto naprawdę dobrze się na tym zna.

Dawniej żeby dostać się do mistrza albo szkoły magii, trzeba było wykazać się cierpliwością, czekać zanim w ogóle pozwolono zgłębiać wiedzę tajemną. Dziś wszystko podane pod nos, informacji w nadmiarze i to właśnie niszczy, rozleniwia. Jak mówią profesjonaliści: sukces to 10% talentu, 10% wiedzy i 80% własnej pracy. Większość dziś rezygnuje z tej ostatniej i liczy na cuda...

Magia to są cuda, ale same się nie dzieją. Trzeba je sobie dobrze zorganizować, zgodnie z zasadami magii.

Problemem jest egoizm i chore ambicje podsycane przez współczesne media, które robią z ludzi „mediotów”, czyli medialnych idiotów.

Mądrość nie jest dziś rozumiana jako coś głębokiego, zastąpiły ją jednorazowe cwaniackie zabiegi. Do Systemu Magii Tarota nie da się wejść wytrychami, potrzebne są właściwe klucze. Magia to żywy system, pilnowany przez określone siły Wyższe z Innego Wymiaru, które obserwują człowieka, jakie ma intencje, co robi, i na tej podstawie udzielają zgody na większe możliwości. Bez harmonii z naturalnym systemem magii wpada się w złudzenia i pułapki spreparowane dla naiwnych.

Warto sie zastanowić czym właściwie jest Mądrość:

1. Unikanie myślenia życzeniowego.
2. Patrzenie z wielu perspektyw.
3. Przewidywanie konsekwencji.
4. Szukanie uzasadnienia.
5. Ujmowanie spraw w szerokim kontekście.
6. Krytyczny stosunek do własnej wiedzy.

I to wciąż nie wyczerpuje tego pojęcia.

Można uniknąć błędu 10 buław kierując się prostą zasadą: ucz się na cudzych błędach i zacznij od 9 buław. Ale to wymaga opanowania własnych popędów, tego pożądania wszystkiego od razu bez żadnej weryfikacji. Zastanówcie się ile razy kupiliście coś i potem żałowaliście, to taki prosty test. Trzeba czytać instrukcje, a wiedza o magii to też pewnego rodzaju towar, warto sprawdzać skąd pochodzi i do czego służy.

Mag „1” to czas narzędziowania się, wyposażania w niezwykłe środki. Przejście od amatora do profesjonalisty, posługiwanie się buławami (siły witalne), mieczami (sposoby walki i obrony), pentaklami (środki oddziaływania i wpływu), kielichami (od konsumpcji materialnej aż do duchowej). Ich znaczenia magicznego jeszcze tu nie poruszam.

Najważniejszą cechą Maga jest jednoznaczność, „1”. Jeżeli tak, to tak. Jeżeli nie, to nie. Jednoznaczne powiązanie z systemem, który wyznaje, żadnych kompromisów. Wierny do końca swojej decyzji. C


Odpowiedz
Wpisy: 100
Rozpoczynający temat
(@kinga-73)
Połączone: 16 lat temu

Droga przez dziesiątkę buław, dziewiątkę i ósemkę aż do siódemki... to właściwie cała historia wychodzenia z zaślepienia. I nie ma co ukrywać, kosztuje to niemało bólu.

Dziesiątka buław to ten moment, kiedy człowiek wierzy, że może wszystko, że nie ma dla niego żadnych granic. Pycha czystej wody, nadmiar energii bez roztropności.

Dziewiątka jest już brutalnym zderzeniem z rzeczywistoscia, konsekwencje tamtego błędu wracają i bolą. Nie ma taryfy ulgowej.

Ósemka przynosi wreszcie jakiś oddech, umiar. Człowiek zaczyna czuć przepływ kosmicznej energii, ale nie szarpie się już z nią jak wcześniej.

A siódemka... to jest ta karta, której bardzo lubię. Celowe, świadome działanie, nie za dużo, nie za mało. Gotowość do przyjęcia na siebie tyle, ile naprawdę jesteś w stanie udźwignąć. I ta zdolność do przepracowywania przeciwności, nie walczenia z nimi na ślepo, tylko mądrego przez nie przechodzenia 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 100
Rozpoczynający temat
(@kinga-73)
Połączone: 16 lat temu

Tarot spełnia wiele funkcji i zaspokaja potrzeby na różnych poziomach, o czym już tu była mowa.

Egzoteryzm i ezoteryzm to dwa zupełnie różne światy. Poziom egzoteryczny jest mało wymagający, w odróżnieniu od ezoterycznego. Odpowiedź na czym polega ta różnica, jest ukryta już w samych przedrostkach: EGZO oznacza zewnętrzny, EZO wewnętrzny. Egzoteryczny to po prostu jawny, widzialny, dostępny dla każdego. Ale z perspektywy ezoterycznej to pojęcie nabiera zupełnie innego sensu: egzoteryzm jest Zasłoną rzuconą przed oczy pospólstwa, które nie zasłużyło na kontakt z Wiedzą Tajemną. I właśnie tutaj wyłania się definicja ezoteryki jako Wiedzy głownie praktycznej, zdejmującej wszelkie zasłony skrywające Głęboko ukrytą Rzeczywistość.

Przy tej okazji warto choć krótko powiedzieć czym jest RZECZYWISTOŚĆ w rozumieniu Nauk Tajemnych, a czym w rozumieniu nauki powszechnej.

To czym zwykli ludzie posługują się na co dzień jako pojęciem rzeczywistości, jest radykalnym uproszczeniem, odpowiada bowiem tylko jednemu jej rodzajowi: rzeczywistości fizycznej. Tymczasem obok fizycznej i biologicznej istnieje rzeczywistość psychiczna, zarówno indywidualna jak i zbiorowa. Widać to choćby w zdolności organizmu do samozorganizowania się na tych dwóch poziomach, w postaci Samowiedzy jednostki i całego gatunku.

Rzeczywistość przejawia sie w czterech postaciach:

1. Nieorganiczna.

2. Organiczna.

3. Psychiczna.

4. Duchowa.

Poza nimi leży Rzeczywistość Transcendentna, jedynie istotna, od której wszystkie pozostałe są zależne jako Rzeczywistość Immanentna. Transcendencja wykracza poza wszelkie granice immanentyzmu i właśnie dlatego nazywa się Boską.

Poznanie Głębi Rzeczywistości jest mozliwe jedynie przez Intuicję, czyli poznanie symboliczne, a właśnie to proponuje nam system tarota. Nie należy oczywiście lekceważyć poznania pojęciowego, bo jak mówił Platon: znajomość słów prowadzi do znajomości rzeczy. Niezbędne jest też poznanie fizyczne, grozi nam bowiem oderwanie od realiów codzienności. Wtajemniczeni mawiają: bądź po pas wkopany w ziemię, abyś zapalał gwiazdy.

Rzeczywistość różni się od Iluzji trzema cechami:

1. Jest stała.

2. Jest niezmienna.

3. Nie da się jej dostosować do własnych wyobrażeń.

Egzoteryczne widzenie świata wypacza rozumienie tarota jako Klucza do Rzeczywistości. Zalew popularnej literatury kompletnie namieszał ludziom w głowach, spłycając ezoterykę do poziomu prymitywu, i powodując wyrastanie jak grzyby po deszczu różnego rodzaju komercyjnych „pseudo znawców”.

Pseudo ezoteryka żywi się określonymi Mitami Społecznymi, budując Iluzję. Do najważniejszych należą:

1. Mit łatwych sytuacji.

2. Mit samowystarczalności.

Tarot z perspektywy Ezoteryki jest Systemem Hermetycznym, zamknietym dla profanów. Wymaga zastosowania Prawa Kosmicznego, które mówi, że wejście w Poznanie Kosmiczne wymaga ogromnego wysiłku, wyrzeczeń i samozaparcia... per aspera ad astra. Jest wręcz związane z bólem poznania Prawdy o sobie jako Głupcu „0” i dotarcia do bolesnej Prawdy o Świecie „21”, aby stać się Głupcem „22”. Ludzie tak zwanie „rozumni”, żyjący zgodnie z konwenansem, nie są zdolni porzucić wygodnego życia i zaryzykować wszystkiego dla rozwoju. Zawsze znajdą jakąś przeszkodę: stare przekonania, opinie bliskich. Będą próbowali zawrzeć kompromis z Systemem Tarota. Będą negocjować. No to życzę powodzenia.

Zgodnie z Mitem łatwych sytuacji chcą wszystkiego natychmiast i bez trudu, tak jak przyzwyczajają ich do tego komercyjne społeczeństwo i rynek. I wierzą, że bez pomocy z Góry wynegocjują warunki, które ich zadowolą. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Samowystarczalność to straszny Mit, karmiący nieustannie nasze Ego, a w skrajnym wydaniu prowadzący do uznania siebie za Boga. Był taki jeden co się uznał za Boga, wszyscy wiemy jak skończył.

To jest wybór. Jeżeli wystarczy nam egzoteryka, to żyjemy zewnętrznością tak jak żyliśmy do tej pory, kolekcjonujemy informacje i lepimy je sobie na własny użytek jak nam pasuje. Jeżeli jednak chcemy się rozwijać systemowo zgodnie z Praw


Odpowiedz
Wpisy: 100
Rozpoczynający temat
(@kinga-73)
Połączone: 16 lat temu

Czy ktokolwiek naprawdę głęboko zastanawia się nad tym, czym jest droga Głupca „0”? Kto i z czym może w ogóle na tę ścieżkę wkroczyć?

Tarot nie jest ludzkim wynalazkiem. Pochodzi z Objawienia, z Prawdy Wieczystej, i nie ma absolutnie żadnego punktu stycznego z oficjalną nauką.

Droga Głupca przeznaczona jest dla naszego Duchowego JA, tego, o czym nauka nie ma pojęcia nawet jak zacząć mówić. Prowadzi do najwyższej mądrości, do Oświecenia, do tego co w Jodze nazywa się Mokszą, czyli pełnego wyzwolenia z uwarunkowań ziemskich, materialnych, społecznych. Nie mówię tu o głodzie czy pragnieniu, mówię o tym wszystkim, co zostaje nam narzucone jako rzekoma wartość, choć nią nie jest, o nadmiarze tam gdzie niepotrzebny, i o niedostatku tam gdzie potrzeba.

Warto zapytać siebie szczerze: czy Ja Społeczne byłoby w ogóle zainteresowane taką wewnętrzną przemianą, skoro nie przynosi ona żadnego zysku mierzonego społecznymi miarami?

Człowiek jest duchowym konstruktem JA, szukajacym drogi odpowiedniej dla swoich prawdziwych potrzeb. Może ją odnaleźć właśnie w Tarocie, bo duchowa budowa człowieka jest z tą drogą kompatybilna, Siły Wyższe tak to zaplanowały. Nauce nic do tego, bo ona się na tym po prostu nie zna.

Co zatem zrobić z Ja Społecznym? Pozbyć się go jak zbędnego balastu? Ale wtedy czeka nas pustelnictwo, anahoretyzm...

Karta Pustelnika „9” ma być jak każda inna, przystankiem, który przechodzi się i którego się doświadcza, po to by nauczyć się odosobnienia, czyli zejścia w głąb siebie, zanurzenia w tym co nazywam „głębokimi jaskiniami duchowymi”, i nawiązania kontaktu z własnym Duchowym JA.

Ja Społeczne, czyli Osobowość, jest przeciwieństwem Ja Duchowego, czyli niepowtarzalnej Indywidualności. Osobowość to zlepek tego, czego uczyło nas społeczeństwo od dziecka, plus efekt ran jakie to społeczeństwo nam zadało. Nauka poradziła sobie z tym wygodnie, ustalając typy osobowości i trzymajac się tych schematów. Osobowość jest powtarzalna, ograniczona do skończonej liczby wariantów i bardzo łatwa do sterowania.

Ale czy niepowtarzalną Indywidualność da się wcisnąć w jakąś typologię? Właśnie dlatego nauka nie może się tym zajmować, bo to jest z definicji niepowtarzalne. Bóg stwarzając człowieka, zrobił nauce kawał, z którym ona nijak sobie nie radzi. Ezoteryka radzi, bo przejęła narzędzia boskie, pozanaukowe. Tylko intuicja potrafi obcować z tym, co jedyne w swoim rodzaju.

Można powiedzieć, że Osobowość rodzi się w dziecku w chwili, gdy po raz pierwszy poczuje w sobie krzywdę wyrządzoną mu przez społeczeństwo. Do tego momentu dziecko żyje swoją duchową Indywidualnością. Nieprzypadkowo Jezus mówił „Bądźcie jako te dzieci”, wskazując na duchowy początek ujawniajacy się w jeszcze niepsutych przez świat istotach.

To jest ezoteryczna koncepcja pochodzenia Osobowości. Nauka ma swoją, i niech ją sobie ma. Ezoteryka rządzi się własnymi prawami, często stojącymi w jawnej sprzeczności z oficjalną nauką. Kto ezoteryką zajmuje się poważnie, powinien mieć tego pełną świadomość.

Ktoś kto chce za wszelką cenę łączyć te dwa światy, życzę powodzenia, ale są miejsca, których nigdy i w żaden sposób połączyć się nie da. Tak jak nie da się pogodzić materii z duchem, światła z ciemnością. Mogą istnieć równolegle, ale to dwa odrębne porządki. Dobrym obrazem jest Yin i Yang, które nigdy się nie zlewają, jedynie krążą wokół siebie jako dwie skrajności.

Dla nauki Osobowość i Indywidualność to jedno i to samo. Dla ezoteryki to dwie różne rzeczy: Osobowość pochodzi od społeczeństwa, Indywidualność od Boga. Napoleon, Hitler, Stalin byli wielkimi Osobowościami społecznymi. Jezus, Budda, Kriszna, Laotse byli wielkimi Indywidualnościami duchowymi. Napoleon wiele znaczył dla społeczeństwa, ciekawe ile dla Boga? Jezus dla społeczeństwa znaczył niewiele, ile znaczył dla Boga? To pytania, na które odpowiedź sama się nasuwa...

Indywidualność jest trudna do sterowania. Zmierza do prawdziwej wolności i nie poddaje się łatwo żadnej inżynierii społecznej.

Istnieje logika Ja


Odpowiedz
Udostępnij: