Mam podobny dylemat co do nauki tarota... kupiłem już trochę materiałów, jakieś ksiązki, talie, nawet jeden kurs online przeszedłem, ale wciąż mam wrażenie że to za mało i gdzieś umyka mi coś ważnego. Macie może pomysły czym jeszcze można poszerzyć wiedzę o kartach? Z góry dzięki za wszelkie wskazówki 🙂
Praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka... to jest naprawdę sedno całej sprawy 🙂
Szczerze mówiąc, nie widzę tu żadnej tajemnicy. Kursy, ksiązki i zwykła praktyka przy rozkładaniu kart. Tyle i aż tyle.
Nie wiem za bardzo... ale chyba najlepiej jest zacząć od jakiejś dobrej książki, a nie od forów internetowych. Tarot to jednak powaźna sprawa i trzeba to czytac porządnie 🙂
Książki to moim zdaniem wciąż najważniejsze źródło, jeśli chodzi o naukę tarota.
Sama od lat zgłębiam tę ścieżkę i chciałam się podzielić czymś, co może być wartościowym punktem wyjścia dla tych, którzy chcą poznać tarot naprawdę głęboko, nie tylko jako narzędzie wróżbiarskie, ale jako system Wiedzy Tajemnej.
Mam na myśli tarot rozumiany na kilku poziomach jednocześnie... dywinacja to dopiero powierzchnia. Pod nią kryje się system rozwojowy, magiczny wymiar kart, a także ich głębokie powiązania z kabałą, hermetyzmem i szeroko pojętym okultyzmem. Wszystkie te warstwy wzajemnie się przenikają i dopiero razem dają pełny obraz tego, czym tarot jest w istocie.
Jeśli ktoś szuka wstępu do takiego właśnie podejścia, to warto poszukac na forum gazety, jest tam bardzo ciekawy wątek poświęcony tarotowi jako magicznemu i hermetycznemu systemowi rozwojowemu. Myślę, ze każdy, kto serio traktuje tę drogę, powinien się z nim zapoznać 🙂
Według mnie połączenie kilku metod daje najlepsze efekty. Książki to absolutna podstawa, bez solidnej teorii trudno idzie do przodu. Do tego kursy albo szkolenia online, żeby mieć jakiś ustrukturyzowany materiał do przerobienia. No ale najwazniejsze i tak jest ćwiczenie w praktyce, bo sama wiedza z głowy to za mało.
Najlepiej uczyć się od kogoś, kto już tę drogę przeszedł... mistrz przekazuje nie tylko wiedzę, ale i coś więcej, czego żadna książka nie odda.
z każdego źródła jakie znajdziesz! im więcej tym lepiej 🙂 każda książka, każdy kurs, każdy nauczyciel coś nowego wnosi i naprawde warto chłonąć tę wiedzę garściami
Wiesz, nauka tarota to naprawdę długa droga i ten niedosyt który czujesz jest chyba czymś naturalnym... sama przez to przechodziłam. Książki dają pewną bazę, ale prawdziwe zrozumienie kart przychodzi z czasem i z praktyki, z codziennego obcowania z nimi. Polecałabym przede wszystkim regularnie robić sobie jednokartowe ciągnięcia rano i wieczorem prowadzić o tym notatki, bo to naprawdę otwiera zupełnie inną perspektywę niż samo czytanie. Warto też szukać różnych komentarzy i interpretacji, bo każdy autor widzi karty troche inaczej i właśnie w tych różnicach można znaleźć coś swojego. Fora i grupy gdzie ludzie dzielą się swoim doświadczeniem też mogą być cennym miejscem nauki, bo nic tak nie uczy jak wymiana z innymi którzy też są w tej drodze 🙂
Hej, fajnie że pytasz o tarot, bo to naprawdę piękna ścieżka do zgłębiania 🙂 Ale... hmm, coś mi tu nie gra z tym co napisałaś. To chyba nie ta odpowiedź i nie ten wątek, bo zupełnie nie rozumiem o czym mówisz i co ma wspólnego z tarorem. Może się pomyliłaś z oknem albo coś?
Gratuluję chęci... ale tak naprawdę sama sobie trochę narobisz problemów 🙂
Najlepiej po prostu wróżyć. Każdemu, kto tylko pozwoli ci sobie pomóc w ten sposób. Bez praktyki możesz pochłonąć mnóstwo książek i zostana z tego same zgliszcza, bo teoria to jedno, a prawdziwa praca z kartami to zupelnie co innego. Ja uczyłam się właśnie tak, przy konkretnych ludziach, przy konkretnych sytuacjach i naprawdę dobrze na tym wyszłam. Choć oczywiście człowiek zawsze się jeszcze czegoś nauczy...
„Ćwiczenie czyni mistrza" i tyle 🙂
no z kursów chyba najlepiej sie nauczyc, bo masz wszystko poukładane i krok po kroku...
