zastanawiam sie ostatnio nad jedną rzeczą... chodzi o czas w tarocie. czy kartom jest przypisany jakis konkretny czas? i czy to też podlega interpretacji tak jak reszta? bo nie do końca rozumiem czy jak już rozłożysz karty to potem losuje się jeszcze jakąś dodatkową, która mówi kiedy to wszystko się spełni?
hej, no bo mi ciekawi czy ktoś w ogóle czyta co piszę... bo widzę że tu ludzie głównie polecają różne wróżbitki między sobą, jakby nie można było samemu pogłębić kontaktu z kartami 🙂
czas w tarocie to naprawdę niełatwa rzecz... każda osoba czytająca karty wypracowuje swój własny sposób, bo nie ma tu jednej reguły która działa dla wszystkich.
ja albo wpisuję czas już w samo pytanie, albo najpierw rozkładam karty na daną sytuację, a potem wybieram sygnifikatora i niejako „umawiąm się” z kartami, że wskażą mi termin realizacji. takie moje podejście, które wypracowałam przez lata 🙂
swoją drogą, w naszym kwartalniku „Tarocista” planujemy napisać kiedyś cały artykuł poświęcony właśnie temu tematowi, wiec może będzie możliwość zgłębienia tego szerzej
no właśnie, czasem to naprawdę nie jest kwestia godziny ani nawet jednego wieczoru... trzeba dać sobie czas na to żeby w ogóle poczuć te karty, zrozumieć ich znaczenia w kontekście, nie tylko z książki.
Hmm, to naprawdę dziwne...
