Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Czy jeśli zaćmienie słoneczne lub księżycowe wypada dokładnie na stopień jakiejś planety w karcie natywnej, to czy to w ogóle zmienia sposób, w jaki całą kartę się czyta? Czytałam różne podejścia i jedni mówią, że to tylko tranzyt, a inni, że obecność zaćmienia w stopniu urodzeniowym to jakby pieczęć na całym życiu. Nie wiem, co o tym myśleć.
To nie jest proste pytanie i cieszę się, że ktoś w ogóle je stawia, bo większość ludzi traktuje zaćmienia tylko jako transyty i na tym kończy. Ale jeśli zaćmienie wypada bardzo blisko stopnia urodzeniowego planety albo kąta, to naprawdę zmienia odczyt. Nie chodzi tylko o to, że coś się wydarzy, ale o strukturę całego życia w danym obszarze. Pytanie tylko, jakie zaćmienie cię interesuje, słoneczne czy księżycowe, bo to dwa zupełnie różne poziomy energii.
Hej, a ja mam np. zaćmienie słoneczne w karcie na stopniu bliskim mojego ascendenta, chyba ze 2 stopnie. Czy to dużo znaczy? Czy ta róznica stopni jest ważna czy można to traktować jako koniunkcję? Trochę się w tym gubię.
Właśnie, tutaj jest clue całej sprawy, czyli ten orb. Różne szkoły stosują różne orby dla zaćmień, jedne mówią o trzech stopniach, inne nawet o pięciu. Moim zdaniem przy kątach można rozszerzać do czterech, ale przy planetach zwykłych już bym nie przekraczała trzech. I tu się zaczyna problem, bo przy luźnym orbie nagle prawie każdy ma jakieś zaćmienie w karcie, a to trochę rozmywa sens całości.
Eremitka, ale czy orb to nie jest kwestia umowna? Myślę, że ważniejsza jest ta węzłowa oś. Zaćmienia zdarzają się zawsze przy węzłach i jeśli ktoś ma w karcie Słońce blisko węzła, to jakby samo w sobie jest już znaczące, niezależnie od tego, czy przy jego urodzeniu było zaćmienie czy nie. To trochę jakbyście mieszały pojęcia.
Dokładnie tak. I powiem więcej, osoby urodzone podczas zaćmienia słonecznego mają Słońce powiązane z osią węzłów, co w tradycji astrologicznej bywa opisywane jako energia karmiczna, coś, z czym ta osoba przyszła na świat do przepracowania lub rozwinięcia. Nie jest to dobra ani zła cecha sama w sobie, ale oznacza, że dom, w którym stoi to Słońce, i jego aspekty są jakby mocniej zaakcentowane w całym życiu.
A jak to się przekłada na dom? Znaczy, jeśli ktoś ma takie urodzinowe zaćmienie i Słońce stoi np. w ósmym domu, to co to oznacza w praktyce? To musi być bardzo intensywne.
Przepraszam, że się wtrącam, ale jak w ogóle można sprawdzić, czy urodziło się podczas zaćmienia? Wpisuje się datę gdzieś i to pokazuje? Nigdy nie szłam tak głęboko w horoskop, ale teraz jestem ciekawa.
Chciałem dodać do tego, co mówił Antek, bo kwestia zaćmień w karcie to dla mnie jeden z tych tematów, gdzie nie wystarczy patrzeć tylko na Słońce. Warto sprawdzić, gdzie jest Księżyc w stosunku do węzłów, bo zaćmienie księżycowe przy urodzeniu też zostawia wyraźny ślad. Inny jednak, bardziej emocjonalny, związany z tym, co odziedziczyliśmy po rodzinie lub co musimy uwolnić na poziomie wzorców.
Dobra, to teraz trochę się zgubiłam. Mówimy o zaćmieniu w karcie natywnej, czyli o tym, że się urodziłam podczas zaćmienia, czy też o tym, że tranzytujące zaćmienie spada na stopień czegoś w mojej karcie? Bo to chyba dwie różne rzeczy i chciałabym wiedzieć, która z nich bardziej zmienia odczyt całej karty.
Myślę, że za bardzo komplikujecie. Zaćmienie to zaćmienie i jak pada na twoją kartę, to coś się dzieje, nieważne czy natalnie czy tranzytowo. Widziałem to wiele razy i zawsze coś się zmienia w życiu danej osoby w ciągu mniej więcej sześciu miesięcy. To jest po prostu wyzwalacz.
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie, może naiwne. Czy to, że ktoś urodził się podczas zaćmienia, jest zawsze widoczne w jego życiu w jakiś konkretny sposób? Czy są jakieś cechy wspólne dla takich osób? Pytam, bo znam kogoś, kto urodził się podczas zaćmienia i zastanawiam się, czy to wyjaśnia pewne rzeczy.
Dobra, ale nikt mi jeszcze nie odpowiedział na to pytanie o cechy wspólne. Czy osoby urodzone podczas zaćmienia mają jakieś wspólne wzorce w życiu? Bo obserwuję tę osobę z mojego otoczenia i zastanawiam się, czy to co widzę może mieć związek z zaćmieniem w karcie.
To, co opisujesz Adelajda, brzmi jak coś, co w astrologii wiąże się właśnie z węzłem północnym. Ale zanim to przypiszemy zaćmieniu, warto wiedzieć, w którym znaku i domu jest to Słońce u tej osoby. Bez tego to wróżenie z fusów.
Właśnie, bo ja sama próbując zrozumieć swój horoskop natrafiłam na tę kwestię i im więcej czytam, tym bardziej widzę, że zaćmienie to nie jest jeden symbol tylko cały kontekst. Mam pytanie do Eremitki i Aurelli, czy jest jakaś różnica w interpretacji jeśli Słońce jest blisko węzła północnego a blisko węzła południowego? Bo to chyba nie jest to samo?
No ale w takim razie zaćmienie przy węźle południowym brzmi jak coś negatywnego? Że osoba jest jakby uwięziona w przeszłości? Tak to rozumieć?
Zgadzam się z Aurellą w kwestii braku fatalizmu, ale dodałbym jeszcze jedną warstwę. Węzeł południowy to nie tylko 'przeszłość', to też pewne zasoby, z którymi przychodzimy. Słońce przy węźle południowym może oznaczać kogoś, kto ma bardzo silne poczucie własnej tożsamości, zakorzenione, może wręcz archaiczne. Pytanie, czy ta osoba potrafi z tego skorzystać, czy się w tym zamknęła.
Mam wrażenie, że cały czas cofamy się do kwestii węzłów i trochę gubimy główny temat. Zaczęło się od pytania o to, czy zaćmienie w karcie zmienia interpretację całej karty, nie tylko jednej planety. Czy ktoś może odpowiedzieć na to bardziej globalnie? Znaczy, czy jak mam zaćmienie w karcie, to powinnam czytać wszystkie planety przez inny filtr?
Eremitka, ale czy nie jest tak, że to zaćmienie po prostu wzmacnia to co jest w znaku? Znaczy jeśli ktoś ma Słońce w Skorpionie przy węźle, to ten Skorpion jest jakby bardziej Skorpionem? Tak to zawsze rozumiałem.
Przepraszam, że znów wchodzę z podstawowym pytaniem, ale właśnie sprawdziłam swoją kartę na astro.com i widzę, że mój Księżyc jest w odległości czterech stopni od węzła południowego. Czy to znaczy, że mam zaćmienie księżycowe w karcie? Czy cztery stopnie to jeszcze liczy się jako zaćmienie?
Na astro.com w karcie jest faza księżyca, albo możesz po prostu sprawdzić w internecie 'faza księżyca' i podać swoją datę urodzenia, jest mnóstwo kalkulatorów do tego. Jeśli Słońce i Księżyc są blisko siebie w karcie, to był nów, jeśli po przeciwnych stronach, to pełnia.
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i chciałam dodać swoje obserwacje, bo mam w karcie zaćmienie słoneczne i przez lata zastanawiałam się co to dla mnie znaczy. Mam Słońce w Bliźniętach przy węźle północnym, trzeci dom. I rzeczywiście, przez całe życie temat komunikacji, pisania, mówienia, był dla mnie jednocześnie bardzo ważny i bardzo trudny. Jakby właśnie coś do przepracowania, tak jak Aurella mówiła wcześniej.
Cyprysik, to dobre pytanie i myślę, że ta różnica między obietnicą a zadaniem jest bardzo istotna. Ja bym powiedziała, że to ani jedno ani drugie w czystej formie. To bardziej kierunek, który daje poczucie sensu, ale nie daje żadnych gwarancji, że idziesz w nim właściwie. Możesz mieć Słońce przy węźle północnym i całe życie iść pod prąd tej energii. I wtedy właśnie pojawia się to uczucie, że coś nie gra.
A to ciekawe, bo ja zawsze myślałem, że węzeł północny to jakby cel, do którego się dąży i w końcu dochodzi. Eremitka mówi, że można iść pod prąd. Ale skąd w ogóle wiadomo, że się idzie pod prąd? Jak to rozpoznać w praktyce?
Ale wróćmy na chwilę do głównego pytania, bo mi to leży na sercu. Willowa pytała czy zaćmienie zmienia interpretację całej karty, nie tylko tego jednego miejsca. I Eremitka odpowiedziała, że to ton bazowy. Ale czy to znaczy, że wszystkie inne planety w tej karcie są jakoś filtrowane przez tę energię zaćmienia? Że na przykład Wenus w Wadze będzie działać inaczej, jeśli Słońce jest w zaćmieniu? Czy to za duże uproszczenie?
Ale Aurella, jak mówisz 'zabarwione', to czy to nie jest właśnie to samo co powiedziałem wcześniej, że znak jest głębszy? Bo jeśli wszystko wychodzi z centrum i centrum jest intensywniejsze, to wszystkie planety są po prostu intensywniejsze. Gdzie jest konkretna różnica?
Bardzo lubię to porównanie Eremitki z muzyką. I chciałbym dodać coś, co może pomóc Bogusowi zrozumieć różnicę. W kartach tarota, a pracuję z nimi równolegle z astrologią, jest podobna zasada. Możesz mieć kartę, która 'krzyczy' swoją energią, i kartę, która mówi cicho, ale każde jej słowo ma ciężar. Zaćmienie przy Słońcu to ta druga sytuacja. Nie hałas, tylko ciężar.
