Sprawdziłam - mam Saturna w 8 i teraz nie wiem co z tym zrobić. Serio czuję się, jakby ktoś postawił mi diagnozę. Czy to jest coś z czym się pracuje latami czy można jakoś szybciej przepracować te wzorce?
Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem - gdy mówicie o "pracy z Saturnem w 8", to co konkretnie macie na myśli? Bo brzmi to dość abstrakcyjnie. Czy chodzi o praktyki, terapię, jakieś rytuały, czy po prostu życie i obserwowanie siebie?
A ja mam pytanie do Honoraty albo do każdego - ten moment, kiedy sprawdziłaś i zobaczyłaś tę pozycję, to był szok czy raczej ulga, że ma to jakąś nazwę? Bo mnie to drugie spotkało bardziej.
Ale czy nie ma ryzyka, że astrologia staje się tutaj wymówką? Serio pytam, bo sama tak czasem robię. "Mam Saturna w 8, więc taka jestem." I to zamyka rozmowę zamiast otwierać.
Ja nie mam pojęcia co robi mój Saturn w aspektach. Jak to w ogóle sprawdzić, żeby zrozumieć? Astro.com coś tam pokazuje, ale nie wiem jak to czytać.
Saturn w Koziorożcu w 8. To chyba mocne? Gdzieś czytałam, że Koziorożec to jego własny znak.
To jest właśnie rdzeń 8 domu - ta zmiana przez przejście przez coś nieodwracalnego. Saturn w tym miejscu sprawia, że te przejścia są ciężkie, długie, często bolesne. Ale są też trwałe. Transormacja przez Saturn w 8 nie cofa się. To może być trudne, ale to nie jest nic, czego nie nosisz w sobie jako coś własnego już na zawsze.
o, to rozróżnienie coś mi dało. "Konieczne" brzmi mniej jak ściema. Chociaż nadal zastanawiam się - konieczne według czego? Według mapy, którą sobie nałożyłam post factum?
