Pytam, bo czytałam o tym lapis lazuli i różowym kwarcu w kontekście Wagi, ale nie byłam pewna czy to nie jest za ogólne. Czy to znaczy, że każdy z Księżycem w Wadze powinien z nimi pracować, czy to bardziej zależy od tego, gdzie jest ten Księżyc w domu i jakie ma aspekty?
Chcę wrócić do pytania o kamienie, ale przez chwilę, bo mam wrażenie, że odpłynęłyśmy od sedna. Ten wątek z litoterapią jest interesujący, ale trzeba go rozumieć jako wsparcie, nie jako coś, co zmienia naturę Księżyca w Wadze. Natomiast co do samego tematu, chcę się odnieść do tego, co powiedział Pentaklista80 wcześniej o 'ograniczeniu strukturalnym'. Czy to nie jest za mocne słowo? Bo każdy Księżyc ma swoją strukturalną potrzebę, tylko inaczej skierowaną.
Chcę dodać coś do tego, o czym mówi Drozdzia51, bo obserwowałam to u siebie. Mam Księżyc w Wadze i przez długi czas myślałam, że ta potrzeba odzwierciedlenia to moja niedojrzałość emocjonalna. Ale z czasem zobaczyłam, że to bardziej kwestia tego, w jaki sposób przetwarzam emocje. Ja dosłownie myślę przez rozmowę, emocje stają się dla mnie czytelne dopiero kiedy je werbalizuję komuś. Nie wiem czy to jest 'ograniczenie' czy po prostu styl przetwarzania.
To co mówi Klimcia90 jest dla mnie absolutnie trafne, niesamowite. Ja też prowadzę dziennik i dokładnie to samo, jak piszę do 'nikogo' to wychodzi chaotycznie. Ale mam pytanie, czy to nie jest też kwestia tego, że Waga to znak powietrza? Bo znaki powietrza podobno przetwarzają przez język i komunikację, nie tylko przez emocje.
Czytam ten wątek od jakiegość czasu i mam pytanie może trochę z boku. Czy Księżyc w Wadze inaczej działa kiedy jest on w retrogradacji albo kiedy Wenus, jako władca Wagi, jest w złym aspekcie? Bo mam wrażenie, że mówimy o tym znaku jakby był statyczny, a przecież transity muszą coś zmieniać.
Słyszę Merak53 i chce dodać, że własnie to warto śledzic. Ja zaczełam notować kiedy mi się coś sypie emocjonalnie i często się zgadza z jakimś tranzytem Wenus albo z Księżycem przechodącym przez trudny znak. Nie wiem czy to jest astrologicznie poprawne, ale dla mnie stało sie praktyczne. Kasjan.x, czy jest jakiś prosty sposób żeby to sprawdzać bez specjalistycznego oprogramowania?
Chcę rozwinąć to, o czym pisała Drozdzia51 z tym notowaniem, bo myślę, że to jest klucz do czegoś ważniejszego. Jeśli Księżyc w Wadze naprawdę działa przez relacje i odzwierciedlenie, to czy prowadzenie takiego dziennika tranzytów nie jest właśnie próbą zastąpienia relacji czymś zewnętrznym, co daje poczucie struktury? Tzn. pytam serio, bo zastanawiam się, czy to naprawdę działa jako sposób emocjonalne, czy raczej jako intelektualne uspokojenie.
Zatrzymajmy się na chwilę, bo wątek z tranzytami jest ważny, ale chcę wrócić do czegoś co Klimcia90 napisała o dzienniku i wyobrażaniu sobie rozmówcy. To jest dla mnie jedno z najcelniejszych spostrzeżeń w tym wątku. Księżyc w Wadze nie potrzebuje po prostu kontaktu, on potrzebuje relacyjnego kontekstu nawet w swoim wewnętrznym życiu. Czy ktoś z Was sprawdzał, czy ta wyobrażona rozmowa działa tak samo z osobą bliską jak z kimś obcym? Bo podejrzewam, że nie.
to co mówisz o bezpiecznym lustrze bardzo mi się zgadza, ale mam pytanie. Czy to nie prowadzi do tego, że unikamy trudnych rozmów, bo emocjonalnie łatwiej jest pisać do wyobrażonego, idealnego rozmówcy niż konfrontować się z prawdziwym człowiekiem, który może zareagować nieprzewidywalnie? Bo widzę u siebie ten wzorzec i zastanawiam się, czy to jest sposób radzenia sobie czy bardziej ucieczka.
Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że dotykamy czegoś, co jest sednem Księżyca w Wadze, tej oscylacji między potrzebą harmonii a potrzebą autentyczności. One czasem są sprzeczne. Ale chcę zapytać Pelagiuszę86 i Klimcię90, czy zauważacie, że ta trudność z trudnymi rozmowami nasila się w konkretnych momentach cyklu, np. gdy Księżyc przechodzi przez znaki ognia? Bo u osób z tym Księżycem często widzę większe zamknięcie właśnie wtedy.
