To jest chyba klucz do całej rozmowy. Mam notatki od kilku autorów i wspólny mianownik jest taki: Syriusz wzmacnia planety osobiste i punkty kluczowe, jeśli koniunkcja jest ciasna. Słońce, Księżyc, Ascendent, MC. Przy tych punktach jego działanie jest widoczne na zewnątrz. Przy planetach transpersonalnych, Uran, Neptun, Pluton, działa bardziej pokoleniowo i trudniej to przypisać jednostce.
No i chciałbym żeby ktoś w końcu odpowiedział wprost, bo kręcimy się w kółko. Syriusz daje potęgę czy nie daje? Co konkretnie, czarno na białym, można powiedzieć komuś kto ma na przykład Słońce w koniunkcji z Syriuszem? Jakiś skrót dla tych z nas, którzy nie mają jeszcze pełnej wiedzy?
No dobra, to może ktoś mi powie wprost, bo nie mam czasu czytać całej Bernadette Brady. Słońce na Syriuszu to co? Dobre czy złe? Dostanę jakieś stanowisko czy nie?
Właśnie tu jest pies pogrzebany. Wszyscy szukają prostej odpowiedzi, a gwiazdy stałe to nie jest poziom, który operuje na codziennych sprawach. Syriusz nie da ci awansu. Syriusz może opisywać, jak jesteś zbudowany wewnętrznie, a to dopiero w połączeniu z progresją MC albo Jowiszem w tranzycie przekłada się na zdarzenia.
No ale w takim razie po co w ogóle o tym rozmawiamy? Skoro Syriusz nic nie robi sam z siebie, to gdzie ta potęga, o której był temat?
Tylko że charakter możemy jakoś zweryfikować empirycznie. A Syriusza w horoskopie już nie. Skąd wiadomo, że to Syriusz daje ten charakter, a nie całe mnóstwo innych czynników? Serio pytam, bo ta dyskusja kręci się i nie widzę miejsca, gdzie można by coś sprawdzić.
Mnie ta debata trochę oddala od sedna, bo moje pytanie jest inne. Mam Wenus na Syriuszu i chciałabym rozumieć, co to oznacza w praktyce dla relacji. Czy ktoś z was ma doświadczenie z Wenus konkretnie? Porewit08 wcześniej powiedział że to coś zmienia, ale chciałabym usłyszeć więcej.
To co opisuje Immortela_Z to jest bardzo charakterystyczne dla Syriusza w połączeniu z planetami relacyjnymi. Bernadette Brady pisze o tym jako o 'strażniku'. Wenus na Syriuszu może dosłownie robić z kogoś osobę, przy której inni czują się bezpiecznie. Ciekawe, czy to jedno z was poczuło kiedyś jako ciężar?
To jest pytanie, które mnie też nurtuje od samego początku tej dyskusji. Czy gwiazda stała może być uśpiona? Czy trzeba jakiegoś tranzytu, żeby ją aktywować, skoro sama w sobie nie tranzytuje?
Myślę, że to jest możliwe i że kontekst życia robi tutaj dużo. Mars na Syriuszu u kogoś, kto żyje w stabilnych warunkach i nie ma gdzie tej energii wyrazić, może siedzieć cicho latami. Ale w momencie kryzysu albo wyzwania może się obudzić w sposób, który samego człowieka zaskoczy. Nie wiem czy to aktywacja przez tranzyt, czy po prostu okoliczności.
Syriusz to jest gwiazda czakry korony, więc jak ktoś pracuje z górą czakr, to automatycznie może tę energię odblokować bez żadnego tranzytu. Nie potrzeba do tego w ogóle patrzeć w horoskop.
Dobra, to ja mam pytanie zupełnie praktyczne bo się trochę zgubiłam. Sprawdziłam na Astro.com zgodnie z tym co pisał Modest i znalazłam Syriusza. I mam go w odległości 4 stopni od mojego Słońca. Czy to jest za daleko żeby coś znaczyło?
Przy gwiazdach stałych orbis to naprawdę drażliwa kwestia. Czytałam u kilku autorów różne podejścia i nie ma tu jednej reguły. Brady jest restrykcyjna, inni astrologowie przy bardzo jasnych gwiazdach jak Syriusz dopuszczają nieco więcej. Wegka89, czy twoje Słońce ma jakieś wyjątkowe cechy poza tym, na przykład aspekty do Jowisza albo jest na Ascendencie?
Słońce mam w koniunkcji z Merkurym, oba w Raku. Jowisz jest w Baranie chyba. Ascendent mam Wodnika. Nie wiem czy to coś zmienia, dopiero się uczę.
