to rozróznienie Runiarki - spokój vs podniecenie - to jest naprawde przydatne. Ale ja mam takie pytanie: co jesli to co czuje jest pomiędzy? Bo nie zawsze jest czyste 'spokój' ani czyste 'podniecenie'. Czasem jest cos w rodzaju... ulgi? I nie wiem czy to spokój czy ucieczka.
Muszę tu dopowiedzieć coś ze swojego doświadczenia, bo ta rozmowa o uldze bardzo mi odpowiada. Przy jednym z wcześniejszych cykli miałam dokładnie to - ulga, zanim cokolwiek 'zrobiłam'. Okazało się później, że decyzja, którą odkładałam od miesięcy, po prostu... przestała mieć ciężar. Jakby Trzecia ćwiartka sama coś rozwiązała bez mojego udziału. Tylko że potem nowy Księżyc przyszedł i okazało się, że jednak musiałam coś po tym posprzątać.
To 'początek końca' u Gwiazdarki brzmi znajomo. Ja przy snach przy Trzeciej ćwiartce mam podobny schemat - najpierw sen, który wygląda jak zakończenie jakiejś historii. A potem przez kilka nocy obrazy, które jakby sprzątają po tej historii. Jakby coś wymagało domknięcia etapami, nie naraz.
Czytam tę rozmowę o snach i zastanawiam się, czy to co opisuje Hematytka nie jest właśnie tym, co czułam przy tej sytuacji, o której pisałam wcześniej - tylko na jawie. Najpierw jedno wyraźne 'wydarzenie', a potem przez długi czas rozmyty ogon konsekwencji. Czy to może działać tak samo, tylko przez różne kanały u różnych osób?
Bryza, to co mówisz ma sens, ale mi to wygląda jak argument, który pozwala zignorować wszystko jako 'to przez fazę'. Bo jeśli każda forma jest dobra, to jak odróżnić, że rzeczywiście pracujesz z Trzecią ćwiartką, od tego, że po prostu żyjesz i różne rzeczy się dzieją?
To co Bryza mówi o kontekście - zgadzam się, ale chcę dodać coś od strony astrologicznej. Kiedy mówię 'Trzecia ćwiartka', to nie mówię tylko o fazie jako abstrakcji. Mówię o konkretnym czasie w konkretnym znaku, z konkretnym układem. I to jest właśnie ten kontekst, który pozwala powiedzieć: 'ta Trzecia ćwiartka dotyczy moich relacji' albo 'ta dotyczy pracy'. Sama faza bez znaku jest jak mapa bez legendy.
Wróćmy na chwilę do tego, co powiedział Gustlik - bo to pytanie mnie nie opuszcza. 'Jak odróżnić pracę z fazą od zwykłego życia.' Myślę, że to jest właśnie to, co ten wątek stara się uchwycić od początku. Kryzys świadomości, który jest w tytule, nie bierze się z tego, że coś trudnego się dzieje - trudne rzeczy dzieją się zawsze. Bierze się z tego, że przy Trzeciej ćwiartce coś w sposobie widzenia się zmienia. Jakby te same fakty nagle układały się inaczej.
To co Runiarka mówi o tym, że 'te same fakty układają się inaczej' - czy to nie jest po prostu zmęczenie? Pytam serio, bo znam to uczucie i zastanawiam się, czy nie przypisuję zbyt dużo fazie, a za mało po prostu temu, że jestem wykończona w pewnym momencie miesiąca i wszystko wygląda wtedy ciemniej.
To co Runiarka mówi o tym, że to nie jest pesymistyczne - tak, dokładnie to czułam. Nie że 'wszystko gorzej', tylko że nagle jakiś kawałek rzeczywistości stał się bardziej... ostry? Jak zmiana ostrości w obiektywie. Ale mam pytanie do Runiarki - czy to 'ostrzejsze widzenie' zawsze dotyczyło spraw ważnych, czy czasem też przyczepiało się do rzeczy błahych?
To z tą metaforą mnie zatrzymuje. Skąd wiadomo, że coś jest metaforą, a nie po prostu irytuje? Bo ja potrafię się przy zmęczeniu czepiać dosłownie wszystkiego i retrospektywnie mogę z tego zbudować dowolną narrację.
Wracając do snów, bo o nich mówiłam wcześniej - właśnie minęła kolejna Trzecia ćwiartka i tym razem celowo zapisywałam. I faktycznie, ten pierwszy sen był wyraźniejszy niż reszta, tak jak opisywałam. Ale nie wiem, czy to dlatego, że naprawdę coś się dzieje, czy dlatego, że tym razem oczekiwałam że coś się stanie. Mam ten sam problem co Gustlik mówi.
Czytam tę rozmowę od dawna i mam takie podstawowe pytanie - czy ta Trzecia ćwiartka trwa cały dzień? Kilka dni? Bo jak mam coś obserwować, to muszę wiedzieć, w jakim oknie czasowym to się dzieje. Celestyna wspominała o kalendarzu, ale nie wiem, czy to jest jedna noc, czy tydzień.
