Trzecia ćwiartka to dla mnie za każdym razem ten sam schemat - nagle zaczynam kwestionować dosłownie wszystko. Decyzje, które podjęłam tydzień wcześniej, relacje, plany. Jakby Księżyc zdejmował jakiś filtr i widziałam wszystko w tym ostrym, nieprzyjemnym świetle. Ciekawi mnie, czy to doświadczenie jest powszechne, czy tylko u mnie tak to działa. Ostatnio zaczęłam notować, co się dzieje w każdej fazie, i korelacja z Trzecią ćwiartką jest naprawdę wyraźna. Czy ktoś z Was też to obserwuje u siebie?
Też to widzę, ale mam pytanie do tego, co napisałaś - mówisz o kryzyesie świadomości jako o czymś negatywnym, czy raczej jako o koniecznym etapie cyklu? Bo w tradycji astrologicznej Trzecia ćwiartka to faza Merkurego, ale też czas przed nowym początkiem, więc to krytycyzm może być oczyszczający, nie destrukcyjny.
Właśnie ostatnio miałam coś takiego i w ogóle nie wiedziałam, że to może być związane z fazą Księżyca. Pokłóciłam się z koleżanką i przez kilka dni byłam bardzo krytyczna wobec wszystkich wokół. Jak można sprawdzić, że akurat wtedy była ta ćwiartka?
Czytam i mam wrażenie że dokładnie to samo mi się przytrafia co miesiąc i nigdy tego nie łączyłam z Księżycem. Myslałam że po prostu mam gorsze okresy. To znaczy że Trzecia ćwiartka działa na każdy znak tak samo, czy zależy to od naszego znaku urodzenia?
Przepraszam, że może to podstawowe pytanie, ale czy Trzecia ćwiartka to jest to samo co Księżyc w ostatniej kwadrze? Słyszałam różne nazwy i nie wiem, czy to jest ta sama faza, czy coś innego.
A ja się zastanawiam, czy ten kryzys świadomości to nie jest po prostu zmęczenie po pełni? Znaczy - pełnia daje energię, potem opadamy i zaczynamy wszystko kwestionować, bo jesteśmy po prostu zmęczeni. Czy to nie jest bardziej fizyczne niż astralne?
Mam wrażenie, że ten kryzys świadomości w Trzeciej ćwiartce to może być właśnie moment, kiedy afirmacje działają inaczej - jakby umysł był bardziej podatny na przeprogramowanie, bo stare schematy są podważane. Czy ktoś próbował wtedy intensywniej pracować z afirmacjami właśnie dlatego, że ta faza i tak wymiata stare?
Ja mam Księżyc w Skorpionie w natalu i przy każdej Trzeciej ćwiartce przeżywam to wyjątkowo intensywnie. Te kilka dni to dla mnie często dosłowne rozkopywanie tego, co schowane głęboko. Raz się popłakałam w pracy bez żadnego wyraźnego powodu i dopiero wieczorem sprawdziłam - oczywiście Trzecia ćwiartka. Czy ktoś z Księżycem w znakach wodnych ma podobnie?
Czytam cały wątek i bardzo mi to pasuje... znaczy, tak mi pasuje do moich doświadczeń. Mam wrażenie że moje sny w Trzeciej ćwiartce są o wiele bardziej intensywne i często symboliczne. Jakby coś chciało mi wtedy pokazać, czego za dnia nie widzę.
Ten 'kryzys świadomości' to trochę przesadna nazwa moim zdaniem. W magii praktycznej Trzecia ćwiartka to po prostu faza uwalniania - zamiast przeżywać każdy Księżyc jak egzystencjalny dramat, można świadomie kanalizować tę energię. Pracuję z tą fazą przy zaklęciach banishingu i działa o wiele skuteczniej niż przy nowiu, co poleca większość źródeł.
Wróćcie może na chwilę do tego, od czego zaczął się wątek - do tego krytycyzmu jako doświadczenia. Mnie interesuje, czy ten krytycyzm Trzeciej ćwiartki jest wobec siebie, wobec innych, czy wobec systemu przekonań? Bo u mnie to zawsze jest podważanie tego, w co wierzę, i to jest niekomfortowe, ale potem zawsze zostaje coś cennego.
To pytanie o kierunek krytycyzmu wydaje mi się kluczowe dla całej rozmowy. Bo jeśli każdy przeżywa Trzecią ćwiartkę inaczej - jeden podważa siebie, drugi relacje, trzeci cały system przekonań - to co tak naprawdę jest wspólnym mianownikiem tej fazy? Czy chodzi o samą energię kwestionowania, bez względu na to, gdzie ona trafia?
Właśnie sobie myślę, że moje sny w tym czasie też mają taki charakter - są jakby urwane w połowie, niedokończone. Budzę się z poczuciem, że coś ważnego mi umknęło, ale nie wiem co. Czy to może być ten sam mechanizm, tylko wyrażający się przez sen?
Wracając do pytania Oraklii o kierunek krytycyzmu - u mnie to zawsze jest wielopoziomowe i nie umiem tego rozdzielić. Jestem krytyczna wobec siebie, wobec bliskich i wobec swoich przekonań niemal jednocześnie, tylko z różnym natężeniem w zależności od tego, co akurat się dzieje w życiu. Ale jest coś, co mnie zastanawia od jakiegoś czasu: czy ten krytycyzm pojawia się, bo Trzecia ćwiartka go wyzwala, czy może ta faza tylko zdejmuje filtr, który normalnie go tłumi?
Właśnie to mi chodzi po głowie od jakiegoś czasu. Jak Runiarka pyta czy faza wyzwala czy zdejmuje filtr - to jak w ogóle możemy to rozróznic? Bo z zewnątrz wygląda tak samo. Czy da sie jakoś sprawdzić, który mechanizm działa u nas?
Ja to zaczynam rozumieć przez to, co napisałam wcześniej o tej koleżance. Chyba naprawdę miałam to w sobie od dawna i po prostu... puściło. Ale mam teraz inne pytanie - jeśli ta faza zdejmuje filtr, to czy to znaczy, że to co się wtedy mówi albo robi, jest 'prawdziwsze' niż na co dzień? Czy powinnam traktować te impulsy poważniej?
No właśnie, i tu wracamy do praktyki. W banishingu chodzi dokładnie o to - żeby nie tłumić tego, co wychodzi, tylko świadomie z tym pracować. Runiarka mówi 'zapisz i wróć po nowiu', ale moim zdaniem czekanie jest stratą tej energii. Trzecia ćwiartka daje impuls do działania, nie do odkładania na półkę.
Z kilku źródeł naraz, więc nie powiem Ci, że to jedna tradycja. Praktycznie: nów jest punktem zerowym, zgadza się, ale Trzecia ćwiartka to moment, kiedy stare ma już wyraźnie opadającą energię i jeszcze nie ma próżni nowiu. Łatwiej przeprowadzić zamkniecie czegoś, gdy to coś aktywnie słabnie, niż gdy jest już martwą ciszą. Tak to rozumiem.
Przepraszam, że wchodzę w ten wątek afirmacyjny, ale coś tu nie gra. Mówicie o afirmacjach jakby były mechanicznym sposóbm - wkładam tekst, dostaję efekt. Trzecia ćwiartka to przede wszystkim praca z energią emocjonalną, a afirmacja bez emocjonalnego zakorzenienia jest w tej fazie szczególnie pusta. To nie słowa decydują, tylko stan, z którego je wypowiadasz. I właśnie w tej fazie ten stan jest niestabilny.
No i właśnie to miałam na myśli. Afirmacja bez emocji to tylko słowa - przy Trzeciej ćwiartce to szczególnie widoczne, bo energia tej fazy jest z natury analityczna, rozpatrująca. Nie ma tu miejsca na mechaniczne wklejanie wzorców. Pytanie do Lucynki: skoro mówisz, że to stan oczyszczania - to jak u ciebie wygląda praca z tym stanem w praktyce? Bo teoria mówi jedno, a co się faktycznie dzieje, gdy próbujesz świadomie przeprowadzić to oczyszczenie?
Gustlik, wróćmy do jednej kwestii, bo to ważne dla całej tej rozmowy. Mówisz 'energia nie ma dokąd pójść' - ale skąd wiesz, że sama nie ma? Skąd wiesz, że Trzecia ćwiartka bez rytuału to energia zamknięta, a nie energia, która odchodzi swoją drogą? Ja po wielu cyklach obserwacji widzę, że często więcej się dzieje bez interwencji niż z nią. Nie mówię, że rytuał jest zły - mówię, że twoje założenie o potrzebie ujścia jest warte sprawdzenia.
Przepraszam, że wchodzę tu z czymś bardziej osobistym, ale ta rozmowa o 'tym, co wychodzi' - bardzo mnie to porusza. Bo przy ostatniej Trzeciej ćwiartce wyszło ze mnie coś, co potem długo żałowałam. I teraz się zastanawiam - czy to był ten kryzys świadomości z tytułu wątku, czy po prostu miałam słaby moment?
To, o czym pisze Anetta, wydaje mi się bardzo bliskie temu, co próbuję uchwycić w snach. Ta faza coś otwiera - i nie pyta, czy jesteś gotowa na to, co środek. Jakby zamek sam się otworzył, zanim zdążysz zdecydować, czy chcesz tam wejść.
Wróce do tego co Runiarka mówiła wcześniej o tym, ze to co wychodzi jest prawdziwe, ale nie zawsze trafnie wycelowane. Jak to rozumiec w praktyce? Bo jeśli emocja jest prawdziwa, ale cel jest mylący - to co z tym robie? Identyfikuje emocje i szukam prawdziwego celu?
To o czym Runiarka mówi z tym 'właściwym adresem' - u mnie to trwa czasem dwa, trzy tygodnie po Trzeciej ćwiartce, żebym w końcu zobaczyła, o co naprawdę chodziło. Przy ostatnim cyklu byłam pewna, że chodzi o partnera. Okazało się, że chodziło o mnie. To jest ta 'połowa obrazu', o której pisała Oraklia na początku.
Przepraszam, że może głupie pytanie, ale próbuję to wszystko poukładać - skoro Trzecia ćwiartka tak dużo otwiera i ujawnia, to czy to znaczy, że nie powinno się w tym czasie zaczynać niczego nowego? Bo ja właśnie myślałam o nowym początku w pewnej sprawie...
Forsycja, to jest właściwie jedno z lepszych pytań w tym wątku. I nie ma na nie prostej odpowiedzi, bo różnica między 'gotowością na nowe' a 'ucieczką od starego' często wygląda tak samo od środka. Ja sprawdzam jedno: czy wyobrażenie o nowym początku daje mi spokój, czy podniecenie. Spokój to sygnał. Podniecenie przy Trzeciej ćwiartce prawie zawsze jest sygnałem, że coś próbuje uciec.
