Jedno mam zamknięte - to z przepraszaniem za istnienie, jak to roboczo nazywam. Przez kilkanaście miesięcy wracało jak zegarek. A potem przy pewnej Ostatniej Ćwiartce po prostu... nie wróciło. Nie zrobiłam żadnego specjalnego rytuału. Tylko odpowiedzi na pytania stały się inne. Nie wiem, czy to wystarczy jako odpowiedź.
Dobra, rozumiem spiralę i że nie ma skrótu. Ale jak długo to realistycznie trwa? Bo mówicie o miesiącach, a Rozmarynka o kilkunastu. Czy to zawsze tyle?
Czarodziej, rozumiem sceptycyzm, ale spójrz na to inaczej. Ostatnia Ćwiartka to faza separacji - Księżyc odchodzi od Słońca, napięcie między tym, co jest, a tym, co powinno odejść, jest wtedy szczególnie wyraźne. Nie chodzi o to, że Księżyc diagnozuje twoje dzieciństwo. Chodzi o to, że w tym rytmie łatwiej coś poczuć, jeśli jesteś gotowy czuć.
Mogę dopytać o tę separację, bo chyba nie do końca rozumiem? Separacja Księżyca od Słońca - to jest dosłownie astronomiczne czy to metafora czegoś głębszego?
Właśnie, i to jest ten próg, o którym mówiłam wcześniej. Separacja jako stan pomiędzy - nie tu i nie tam. Czy macie wrażenie, że ta faza ma inną jakość w zależności od znaku, w którym aktualnie jest Księżyc? Bo wydaje mi się, że Ostatnia Ćwiartka w znakach wodnych boli inaczej niż w ziemskich.
Waga to ciekawy kontekst dla tego wątku, bo przecież cały temat desperacji i uwolnienia jest właśnie o relacji z tym, co trzymamy. A Waga jest znakiem relacyjnym przede wszystkim. Czy ktoś z was miał już wcześniej Ostatnią Ćwiartkę w Wadze i pamięta, jak to szło?
Mam Ostatnią Ćwiartkę w Wadze w notatkach dwa razy. Raz jakieś dwa lata temu, raz mniej więcej rok temu. Za pierwszym razem temat był relacyjny - dosłownie, kto mi co zabiera i czy ja na to pozwalam. Za drugim razem to samo, ale głębiej - już nie 'kto', tylko 'dlaczego w ogóle tak ustawiłam tę dynamikę'. Więc Hortensja, odpowiadając na twoje pytanie: tak, wróciło, ale inaczej ustawione.
Dobra, bo mnie to teraz dotyczy bezpośrednio - Kalikst napisał wcześniej, że Waga może maskować prawdziwy dyskomfort przez tę swoją harmonizację. Ale jak mam odróżnić, czy coś jest naprawdę zamknięte i jest ok, czy tylko zamaskowane? Bo szczerze mówiąc mam wrażenie, że u mnie jest ok, ale po tym co czytam zaczynam się zastanawiać czy mi się nie wydaje.
Przepraszam, że może to banalne pytanie, ale jak właściwie sprawdzić, w jakim znaku jest teraz Księżyc i kiedy wypada ta Ostatnia Ćwiartka? Bo czytam ten wątek i chciałabym to śledzić, tylko nie wiem od czego zacząć.
Wiechlina, obserwacja bez systemu na początku jest szczera - nie nakładasz z góry siatki interpretacyjnej na to, co czujesz. Zaczęłam dokładnie tak. Przez pierwsze trzy miesiące tylko notowałam nastrój i co się kręciło w głowie, bez przypisywania do faz. Dopiero potem zaczęłam zestawiać z kalendarzem. I wtedy wzorce same zaczęły wychodzić.
Ale ile to czeka, żeby zaczęły 'same wychodzić'? Trzy miesiące, sześć? Bo mam wrażenie, że ta rozmowa cały czas mówi 'poczekaj, sprawdź, obserwuj' - a ja chciałbym wiedzieć czy w ogóle idę w dobrym kierunku, zanim minie rok.
Wróćmy na chwilę do tego, co Irisa mówiła o separacji. Rozumiem, że astronomicznie Księżyc odchodzi od opozycji. Ale czy ta desperacja z tytułu wątku jest rzeczywiście opisem tej fazy w tradycji astrologicznej, czy to bardziej współczesna nakładka? Bo nie spotkałem się z tym słowem w klasycznych tekstach.
Czarodziej, mam podobne pytanie w głowie, ale z innej strony. Czy ten kryzys świadomości w klasycznej astrologii był traktowany jako coś negatywnego, czy jako etap konieczny? Bo jeśli konieczny, to desperacja jako słowo nie jest ani gorsza, ani lepsza - po prostu go opisuje.
Może głupie pytanie ale - ta desperacja z tytułu to znaczy że w tę fazę zawsze czujesz się gorzej? Czy tylko jeśli masz jakiś nierozwiązany temat? Bo jak nie masz, to co wtedy?
I właśnie tu jest sedno dla mnie całego tego wątku. Ta faza nie tworzy problemów - ona tylko oświetla to, co już jest. Pytanie z tytułu czy Ostatnia Ćwiartka naprawdę tworzy osoby szukające sensu - myślę, że nie tworzy, ale ujawnia tych, którzy już szukają, tylko może sami o tym nie wiedzieli. Arek, czy masz poczucie, że w pewnych momentach miesiąca coś jakby samo pcha cię do zadawania sobie pytań?
To co Hortensja napisała na końcu - że faza nie tworzy problemów, tylko oświetla - brzmi sensownie, ale mam z tym jeden problem. Jeśli ktoś nie ma żadnego nierozwiązanego tematu, to w ogóle nic nie poczuje podczas Ostatniej Ćwiartki? Czy to możliwe, że ktoś przejdzie przez nią zupełnie obojętnie?
