Zaczęłam poważniej zajmowac sie astrologią i utknęłam na jednym problemie - który system domow wybrać. Używałam Placidusa bo jest domyślny w większości programów, ale ostatnio ktos mi powiedział, że dla szerokości geograficznych powyżej 50 stopnia północy Placidus potrafi dawac domy o ekstremalnych wielkościach i wtedy cały horoskop jest poważnie zaburzony. Zaczęłam porównywać swój natal w Placidusie, Kwadraturze i Kochu i mam wrażenie, ze to trzy różne osoby. Słońce w Baranie mam w III domu w Placidusie, w II w Kwadraturze i znowu w III u Kocha. Znacie to? I przy okazji - czy rzeczywiscie baranki sie nie boją, bo mój strach przed konfliktem zupełnie nie pasuje do opisu znaku.
Haha, placidus to klasyka i dla mnie zawsze dawał najdokładniejsze wyniki. Koch jest bardziej europejski, podobno lepiej sprawdza się właśnie dla naszych szerokości, ale szczerze mówiąc różnice między systemami często mówią więcej o tym, czego szukasz, niż o faktycznej prawdzie horoskopu. A co do Barana - strach przed konfliktem to wcale nie jest sprzeczność, Baran boi się porażki, nie konfliktu jako takiego. To zupełnie co innego.
Sprawa systemów domów jest starsza niż Placidus i Koch razem wzieci. Kwadrat to system oparty na podziale ekliptyki Placidus na czasie Koch na miejscu urodzenia i czasie jednocześnie. Kazdy opisuje inny aspekt rzeczywistości. dla naszej szerokości - zgadzam sie, że Placidus potrafi generowac absurdy, szczegolnie dla osób urodzonych daleko na polnoc. Ale żaden system nie jest "prawdziwy" bardziej od innego - to tylko rozne siatki nalozone na ten sam natal
Ja mam dokładnie ten problem o ktorym piszesz na początku - urodziłam się w Gdańsku i w Placidusie mam III dom gigantyczny a VIII prawie nie istnieje. Przeszłam na Kocha i zrobiło się sensowniej. Ale tak naprawdę nie wiem czy to dlatego że Koch jest lepszy, czy dlatego że bardziej mi odpowiada to co widzę. Czy to w ogóle ma znaczenie z której pozycji patrzysz jeśli efekty interpretacji są podobne?
No, historycznie rzecz biorac, Placidus stał sie dominujący nie dla tego ze jest najdokładniejszy, ale dlatego ze w XVIII wieku włoscy astronomowie wydrukowali tablice domów wlasnie dla tego systemu i byly dostępne. Koch natomiast opracował swój system w połowie XX wieku właśnie jako odpowiedź na problemy Placidusa z wyższymi szerokosciami geograficznymi. Kwadrat jest znacznie starszy i wywodzi się ze starożytności. Zanim zdecydujesz co wybrac, warto się zastanowic jaka tradycję astrologiczną chcesz praktykować - hellenistyczna arabską, czy nowozytna europejską, bo to determinuje wybór systemu.
Przepraszam ze moze glupie pytanie, ale jesli systemy domow sa różne, to czy planety tez zmieniaja pozycje miedzy systemami? Bo ja myslalem ze tylko domy sie przesuwaja a planety zostaja.
Ojej, ja używałam Placidusa przez kilka lat i naprawde był dla mnie czytelny, ale jak porównałam z Kochem to sie okazało, że kilka ważnych tranzytów które przeżyłam życiowo pasowało lepiej do Kocha. Szczegolnie Saturn przez ascendent - w Placidusie mi nie grał, w Kochu idealnie. Ale to tylko moje doswiadczenie, nie wiem czy to regula.
Właśnie takie osobiste testy są najcenniejsze. Mam pytanie do wszystkich - czy ktoś próbował weryfikować system domów przez sprawdzenie ważnych wydarzeń życiowych pod kątem tranzytów przez cusps konkretnych domów? Bo to chyba najlepsza metoda empiryczna jaką znam, ale wymaga dużo cierpliwości i dokładnych dat.
Czytam te dyskusję z ciekawoscia bo szczerze byłam sceptyczna wobec astrologii wlasnie z powodu takich rzeczy - jak coś ma trzy różne odpowiedzi zaleznie od metody, to skąd wiadomo ktora jest dobra? pytam serio, nie zlosliwie. jak wy to dla siebie rozwiazujecie wewnętrznie?
No ale Heniek59, jeśli każdy system jest równie dobry bo to "sposób samopoznania", to możemy równie dobrze rzucać kostką. Chyba jednak chodzi o to, żeby któryś był bardziej precyzyjny energetycznie, nie?
Chciałam wrócić do Barana z pytania tytułowego - bo może to jest wlasnie dobry test systemu. Mam Słońce w Baranie i to pytanie o strach jest u mnie bardzo realne. Jeśli Słońce w III domu (Placidus) tłumaczyłoby lęk komunikacyjny, a w II (Kwadrat) - lęk o zasoby i wartość własną, to może ta różnica w przypisaniu do domu jest kluczowa dla interpretacji tej cechy. Co wy na to?
A jak długo trwa takie porównywanie systemów bo ja mam ochotę to zrobić ale boję się że siędę i nie wiem od czego zacząć. Czy jest jakiś konkretny program który pokazuje wszystkie trzy systemy naraz?
No to ja mam Wenus w 29 stopniu i zawsze się zastanawiałam czy ona jest bardziej w domu gdzie jest czy już przechodzi. Czy to jest właśnie ten przypadek o którym mówisz? Bo w Placidusie jest w VII a sprawdzałam i w Kwadracie leci do VIII i to brzmi dla mnie jak coś zupełnie innego.
To w sumie odpowiada na moje wcześniejsze pytanie o Barana. Jeśli mam Słońce blisko granicy domu, to właśnie tam szukac klucza do tego który system bardziej pasuje. u mnie Slonce jest w środku stopni więc mniej dramatyczna różnica między systemami, ale nadal jest i nadal zmienia interpretację. Czy ktoś z was ma Słońce w Baranie i sprawdzał to konkretnie pod kątem strachu - bo to był też wątek z tytułu i jakoś nam uciekł.
Mam Marsa w Baranie i trochę rozumiem to pytanie o strach. Ale Słońce to inna energia. Słońce w Baranie to raczej impulsywność i działanie bez myślenia niż brak strachu jako taki. Strach może być, ale Baran go ignoruje albo rzuca się mimo wszystko. Różne systemy domów mogą pokazywać gdzie ten mechanizm działa - czy w komunikacji, w finansach, w relacjach - ale sam rdzeń zostaje. 🙂
Chce tu wtracic jedno spostrzeżenie - o tym mowil Liz Greene wielokrotnie, że Slonce w Baranie w tradycyjnej interpretacji to nie brak strachu, ale nieuznawanie strachu za powód do zatrzymania sie. To subtelna roznica, ale ważna. I w zaleznosci od domu, strach ten moze dotyczyć bardzo różnych obszarów. Właśnie dlatego system domow nie jest dekoracja. 😉
Właśnie to jest ten problem ktury mam od lat z kursami - każdy nauczyciel mówi ze swojej szkoly i nie zawsze zaznacza że to jest tylko jedna perspektywa. Mam notatki z trzech różnych podejść do domów i sa momentami sprzeczne. Heniek59 a jak ty określiłeś w ktorej szkole pracujesz? Doszedłeś do tego przez porównywanie czy przez jednego nauczyciela?
To jest bardzo cenne co mówisz bo ja właśnie teraz jestem w tym chaosie mieszania. Przechodzę z Placidusa na Kocha ale jednocześnie czytam o hellenistycznej astrologii gdzie domy liczy się inaczej. To moze być problem że próbuję oceniać Kocha przez pryzmat podejścia psychologicznego Greeneowskiego a to może nie pasować?
Poczekajcie bo teraz jestem zagubiony bardziej niz na poczatku watku. sa domy caloznakowe, Placidus, Koch, Kwadrat - i kazdy z nich pasuje do innej szkoly? To jak ktos w ogole wybiera od czego zaczac jesli jest nowy w astrologii?
Ja bym powiedzial że dla Polski najlepszy jest Regiomontanus bo był używany przez polskich astrologow średniowiecznych i jest dostosowany do naszej szerokości geograficznej. placidus i Koch to zachodnie systemy i dla naszego klimatu energetycznego nie rezonuja tak samo. :/
No i tu jest właśnie coraz ciekawiej - bo Weles mówi jedno, Wizjoner79 prostuje, a my wciąż nie wiemy ktory system wybrac 🙂 Ale to chyba jest uczciwy obraz tej dyskusji. Wracając do Barana i strachu - ktoś jeszcze chcial się podzielić wlasnym doświadczeniem? Bo to pytanie z tytułu chyba nie padło jeszcze wprost.
Dobra ale wróćmy do tego Barana bo mnie to bardziej interesuje niż matematyka systemów. Glozka, napisałaś że u ciebie Słońce jest w środku stopni - to znaczy że niezależnie od systemu jesteś w tym samym domu? I co to mówi o tym strachu o którym pisałaś na początku?
Tak, mam Słońce w 14 stopniu Barana, wiec przy większości systemow zostaje w tym samym domu. Ale pytanie o strach jest ciekawe i właśnie dla tego otworzyłam ten wątek bo dom zmienia jego wyraz. W dziesiątym domu brak strachu objawia się jako ambicja i rzucanie się na publiczne wyzwania. W dziewiątym bardziej jako gotowość do ryzykowania w sferze przekonań i podróży. Moje Słońce siedzi dokładnie na granicy tych dwoch w zależności od systemu i właśnie to chciałam sprawdzić.
To konkretne - masz Słońce i sprawdzasz dwa domy. ale jak w praktyce to weryfikujesz? Bo mozna powiedziec ze cokolwiek sie wydarzy to dopasujemy do wybranego domu po fakcie.
Właśnie te metodę stosowalam przez ostatnie trzy lata i mam notatki z tranzytów Saturna przez kolejne domy w trzech systemach. u mnie najlepiej działał Koch - zdarzenia pokrywaly sie z wejściami Saturna do kolejnych domów z dokładnością ktorej nie mialam przy Placidusie. Ale to jest n=1, moje własne życie, więc nie wiem na ile jest to miarodajne.
Moment, chce sie upewnic ze dobrze rozumiem. mówicie że Saturn wchodzi do jakiegoś domu i wtedy dzieja sie rzeczy z tym domem zwiazane? Czyli jakby planeta wchodząca do domu siódmego powoduje zmiany w relacjach? czy to naprawde tak prosto dziala?
Ja sie nie zgadzam że n=1 to dobra metoda. Trzeba by sprawdzic te same tranzyty u wielu osób urodzonych na podobnej szerokości geograficznej. Poza tym Saturn w roznych systemach nie tylko zmienia dom ale też zmienia wladce domu co kompletnie inne daje interpretacje. :/
