Chiron w ósmym domu to jedna z tych pozycji, które astrolodzy bardzo różnie interpretują - jedni widzą w niej wyłącznie ból i traumę, inni - właśnie ten szamański wymiar, o którym wspomniałam już kilkakrotnie w innych wątkach. Chcę tu porozmawiać o konkretach, bo temat jest naprawdę głęboki. Osmy dom to sfera śmierci, regeneracji, cudzych zasobów, tajemnic i transformacji na poziomie psychicznym. Chiron tam umieszczony oznacza ranę, która jest ściśle powiązana z tymi właśnie obszarami. Wielu ludzi z tą pozycją doświadcza w zyciu bardzo bliskiego kontaktu ze smiercia - własną lub bliskich - i to doswiadczenie staje się punktem zwrotnym. Nie terapeutycznym w sposób łagodny, tylko właśnie szamańskim - przejście przez śmierć symboliczną lub realną, by wyjść z drugeij strony zmienionym. Kto z was ma Chirona w ósmym i jak to u was wygląda w praktyce?
Chiron w ósmym to też bardzo silne powiązanie z dziedzictwem rodowym. Rany przekazywane z pokolenia na pokolenie, które ta osoba ma za zadanie przepracować i zakończyć ten łańcuch. Przynajmniej tak to rozumiem z tego co wiem o tej pozycji.
No ale Chiron jest planetoidą uzdrowiciela, a linia rodowa to też rana którą się niesie, nie? Czytałam gdzieś że ósmy dom to też przodkowie i ich energie.
Mam pytanie do Saturnina bo mnie to naprawdę ciekawi - skoro mówisz o szamańskim wymiarze, to czy to znaczy że osoby z Chironem w ósmym mają jakieś naturalne predyspozycje do pracy z umierającymi, do hospicjum, do mediumizmu? Czy to raczej metafora tego przejścia przez śmierć symboliczną?
A co z aspektami Chirona do Plutona? Bo Pluton jest naturalnym władcą ósmego domu, więc jesli jest jeszcze koniunkcja albo kwadrat między nimi to chyba jest to jakoś potęgowane? Slyszalam że taka konfiguracja to jedno z najtrudniejszych ustawień w kosmogramie
Ja mam Chirona w ósmym domu w Skorpionie i powiem wam że to nie jest zadna metafora. mialam operację w dzieciństwie naprawde blisko bylo i od teo czasu mam bardzo inne podejscie do śmierci niz wszyscy wokł mnie. Nie boje sie jej wcale a kiedy ktoś bliski umierał, zawsze jakoś naturalnie brałam na siebie tę opiekę końcową. Znajomi zasze mówili że mam jakis dar do bycia przy śmierci. 🙂
Zaglądam w ten wątek i zastanawiam się - czy ta rana Chirona w ósmym musi koniecznie być związana z doslowna bliskością śmierci, czy może też chodzić o coś psychicznego? Bo u mnie nic fizycznie takiego nie bylo, ale miałam w życiu moment kiedy emocjonalnie byłam tak nisko, że to chyba tez było takie symboliczne zejście w ciemność.
Sprawdzilam kiedyś i mam Chirona w siódmym, nie ósmym. Ale ten opis o symbolicznej śmierci tożsamości tak do mnie przemówił, że chciałam zapytać. A czy siódmy też może mieć taki wymiar?
Przeglądam tę rozmowę i chcę coś dodać od siebie - pracuję z energią czakr od wielu lat i to co Saturnina opisuje jako szamańskie przejście, ja bym połączyła z pracą na czakrze podstawy i sakralnej. Te czakry są odpowiedzialne za nasze zakorzenienie w ciele i w życiu, a kiedy ktoś przechodzi przez takie głębokie przebudzenie przez kryzys, te centra energetyczne przechodzą prawdziwą rewolucję. U osób z Chironem w ósmym często widzę blokady właśnie tam, ale jednocześnie po otwarciu - niesamowitą czystość kanałów.
Przepraszam że się wtrącę, jestem tu raczej nowa w temacie horoskopów. chiron to planeta czy co? Nigdy nie słyszałam zeby był w horoskopach myślałam że tylko Slonce, Księżyc i te zwykle planety
Na astro.com widać Chirona, jest na bezpłatnym kosmogramie zaznaczony takim charakterystycznym symbolem jak klucz. Ale wracając do tematu - mnie interesuje właśnie to co powiedziała Wisielczyni o tej wiedzy o śmierci, której się nie nauczyła. Czy to znaczy, że Chiron w ósmym daje też jakieś wrodzone zdolności do kontaktu z tym co po drugiej stronie? Pytam serio, nie ironicznie.
Chiron w ósmym moze dawać naturalny dostep do energii, ktore większość lduzi blokuje ze strachu. Strach przed śmiercią to jedna z najbardziej pierwotnych ludzkich blokad i kiedy ktos przez tę rane przeszedl i przepracowal ją, to faktycznie otwiera mu się percepcja na obszary niedostępne dla innych. Stad ten szamanski aspekt.
Hmm, boże, ten wątek to jest niesamoowite co tutaj piszecie, naprawdę dziękuęj że piszecie tak szczegolowo i odkrywczo! Saturnina, czy mogłabyś powiedzieć wiecej o tym jak wygląda przepracowanie tej rany Chirona? Tzn. jak to sie w ogóle robi?
Dziękuję, to bardzo otwierajace co piszesz! A ta kontrola i obsesja - to ma jakiś charakterystyczny kształt dla Chirona w ósmym, czy różni sie w zależności od znaku?
Ja bym dodała do tego co Saturnina pisze - że często te osoby mają bardzo skomplikowany stosunek do cudzych zasobów, pieniędzy, dziedzictwa. Ósmy dom to też sprawy spadkowe, wspólne finanse i chyba ta rana może się przejawiać przez ciągłe poczucie że coś ci się należy albo odwrotnie, że nie masz prawa brać. Znacie kogoś takiego?
U mnie w kazdym rzie ten finanssowy watek zupelnie nie gral. Caly ciezr byl w tym co opisywalam wczesniej - śmierć, granica między zyciem a śmiercią, czucie energii umierania moze znak ma tu duże znaczenie, bo mam Skorpiona i to mocno kieruje w strone samej esencji tych tematów a nie ich zewnętrznej warstwy?
Trygon Chiron-Neptun to jest bardzo mistyczne ustawienie moim zdaniem neptun to przeciez ropuszczanie granic swiat bez zaslony i jeśi to idzie przez Chirona w ósmym to może właśnie tłumaczyć to co Wisielczyni opisuje - czucie granicy życia i śmierci jakby ta zasłona była dla niej ciensza niż dla innych.
No dobra trygon to ułatwienie, ale nie gwarancja aktywacji. Neptun daje przepuszczalność ale bez świadomej pracy moze też dawac rozmycie, trudność w odroznieniu wlasnych stanów od cudzych, szczegolnie jeśli ktos jeest naturalnie empatyczny przy Chironie w ósmym to moze być wręcz obciazajace zanim ktoś zrozumie co sie dzieje.
Czytam Was i mam pytanie może trochę z boku - Saturnina wcześniej mówiła o szamańskim wymiarze. Czy to znaczy, że osoby z Chironem w ósmym powinny szukać konkretnych tradycji szamańskich, czy to bardziej takie porównanie opisujące pewien typ doświadczenia?
Nawiązując do tego, co Modrzewka napisała o braku granic - to jest bardzo spójne z tym co obserwuję w pracy z energią. Osoby o mocno otwartej czakrze solarnej i jednocześnie słabych granicach energetycznych często właśnie chłoną cudze stany bez filtrowania. Przy Chironie w ósmym to może być dosłownie przytłaczające, szczególnie w miejscach gdzie ktoś niedawno umarł albo gdzie skupia się ludzki ból.
Przepraszam że pytam ale mnie to bardzo interesuje - ta przepuszczalność o której pisze Lonia75 i Modrzewka, to da sie jakoś przepracować czy to zostaje na zawsze? Bo jak czytam o tych osobach z Chironem w 8 domu to z jednej strony brzmi to pieknie a z drugiej jakby to bylo naprawde wyczerpujace zycie... 😛
Cały czas myślę o tym co Saturnina napisała wcześniej o rozpadzie tożsamości jako formie "śmierci" w ósmym domu. miałam coś takiego i nawet nie wiedziałam że można to tak opisać. To nie był żaden trans szamański, tylko rok kiedy wszystko co myślałam o sobie okazało się nieprawdą i musiałam zaczynać doslownie od zera. Czy to może być Chiron w siodmym aktywowany przez tranzyty?
Czytam dalej tę rozmowę i mam pytanie do Saturniny - wspomniałaś o Sloncu, ale nie zdążyłam sprawdzić co u mnie robi. Wiem że mam Słońce w dziesiątym domu. Czy to coś zmienia w obrazie tego rozpadu tożsamości który opisywałam?
To co Pola_N opisuje to brzmi dla mnie bardziej jak Saturn w tranzycie niż Chiron natywny. Saturna przejście przez jakiś dom też roozbiera człowwieka z ról i złudzeń. Czy ktoś sprawdzał co robił wtedy Saturn w jej kierunku?
Właśnie mam pytanie o te "wielokrotne przejścia", o których Saturnina mowi. Czy to znaczy że ta transformacja, to symboliczne umieranie i odradzanie - powtarza sie cyklicznie? Jak to wyglada w praktyce, czy są jakies planety które to wyzwalaja?
A właśnie chciałam zapytać - ten powrót Chirona w okolicach pięddziesiątki to jest zawsze jakiś duzy przełom? Bo znam osoby w tym wiekyu które przechodziły niesamowite rzeczy i zawsze się zastanawiam czy to ma podłoze astrologiczne.
Moja matka miala swoj powrót Chirona i akurat wtedy stracila bliska osobę i sama poważnie chorowała. nie wiezialam że to ma nazwę to by tlumaczylo dlaczego tamten okres byl dla niej tak graniczny.
