Hmm chiron w domu dziesiątym to chyba jedna z najtrudniejszych pozycji w calej karcie urodzenia, jeśli chodzi o sferę zawodowa. Mam go tam natywnie i przez lata nie mogłam zrozumieć, dlaczego kariery innych wyglądały jak prosta droga, a u mnie co chwile coś się waliło. Zwolnienia, konflikty z przełożonymi, wrażenie że jestem niewidzialna albo odwrotnie - zbyt wyraźna i draznie samym faktem istnienia. dopiero kiedy zaczęłam świadomie pracować z tym Chironem, zobaczyłam że te rany maja cel. Chiron nie rani po to, żeby tylko bolało - on wskazuje, gdzie jest nasz dar dla innych. Tylko że ten dar boli zanim zaczniesz z niego korzystać. Ciekawi mnie, czy ktoś tu ma podobną pozycję i jak to u siebie widzi.
A to Cihrno czy Chriron jest tym asteroiodm? bo czytam różnie w necie i nie wiem co to woglóe jest, to planeta? Słyszałem że to nie jest normalna planeat w horoskopie
No ale ile czeka się na te efekty? Bo jak mam to zrozumieć astrologicznie - czy to sie kiedyś po prostu uaktywnia i przechodzi, czy to jest na całe życie? Mam Chirona w dwunastym i też mi mówiono że to trudna pozycja ale nigdy nikt nie powiedzial MI kiedy to sie zmieni.
Przepraszam, że wchodzę, ale chciałam zapytać bo dopiero zaczynam się uczyć astrologii - dom dziesiąty to jest ten Midheaven, tak? Czy to są dwie różne rzeczy? Bo gdzieś czytałam że MC i dom dziesiąty to nie zawsze to samo.
No i proszę wracajac do sedna - co konkretnie odczuwałaś przez te lata zanim to zrozumiałaś? Bo ja mam znajomą z tym Chironem i ona ciągle mówi że czuje sie jakby była skazana na bycie wiecznym zastępcą, nigdy szefem. Czy to brzmi znajomo? 😉
U mnie numerologia to pokazuje podobnie - moja liczba drogi życia jest mocno liderska, a w zyciu przez lata wlasnie to blokowałam. Ciekawe czy ktoś sprawdzał, jak Chiron koresponduje z liczbami w numerologii, bo mam wrazenie że w moim przypadku to szło w parze. Chirn mam w ósmym domu więc inna sprawa, ale mechanizm blokowania daru wydaje się podobny.
A jak sie sprawdza gdzie ma sie tego Chirona? Bo ja mam horoskop z jakieśj stronki ale tam nie ma zadnego Chirona zaznaczonego, to moze nie wszyscy go mają?
Mam pytanie - czy to prawda że jak Chiron jest w dziesiątym domu, to człowiek ma jakieś traumy związane z ojcem albo z autorytetem ojcowskim? Bo gdzieś czytałam że dom dziesiąty i Saturn wiążą się z ojcem, a Chiron tam by oznaczał ranę od tej strony.
Chiron w dziesiątym to znam dobrze z praktyki - pracowałam z kilkoma osobami które go tam miały i za każdym razem wychodził podobny wzorzec: ogromna wiedza i zdolność prowadzenia innych, ale głęboki wewnętrzny głos mówiący "kto ty jesteś żeby decydowac". Ten głos jest starszy niż świadoma pamięć. Ciekawe jest to, że te osoby bardzo często stają się wyjątkowymi mentorami albo nauczycielami, właśnnie dlatego że ból kariery dał im empatię, której nie mają ci co szli zawsze gładko.
A czy są jakieś afirmacje albo praca z intencja która wspiera uzdrowienie Chirona? Pytam szczerze bo to brzmi jak cos nad czym mozna aktywnie pracowac, nie tylko czekać interesuje mnie czy na przyklad medytacja skupiona konkretnie na tym obszarze cokolwiek daje.
Wróćmy moze do konkretów - czy ktoś tu faktycznie MA Chirona w dziesiątym domu i może opisać jak to wyglądało w praktyce? Bo mamy dużo teorii, a chcialabym usłyszeć żywe przykłady.
O rany, odpowiadając na prośbę Niedola08 - mogę opisać swoje. Przez pierwsze lata pracy zawodowej miałam doslownie poczucie, że jestem niewidzialna. Robiłam robotę, pomysły były moje, projekty szły do góry, ale nagroda szła zawsze do kogoś innego. I co ciekawe - ja to akceptowalam, bo gdzieś wewnętrznie czułam, że "tak ma być". Dopiero kiedy zaczęłam pracować z własnym horoskopem, zobaczyłam ten wzorzec z zewnątrz. Chiron w dziesiątym w moim przypadku to lata niebrania odpowiedzialności za własne sukcesy.
Ale jak długo to trwało zanim coś się rzeczywiscie zmieniło? Bo czytam twoj opis i mam wrażenie że to mogłoby trwać w nieskończoność - skoro sama akceptowałaś tę sytuację to co w końcu ją przerwało?
Ciekawe że mówisz o Saturnie jako o wyzwalaczu - bo to ma sens Saturn jest przecież naturalnym gospodarzem dziesiątego domu. Jakbyś miala powiedzieć, czy sam Chiron w dziesiatym bez tranzytu Saturna mógłby dojrzewac sam z siebie czy zawsze potrzebuje jakiegoś zewnętrznego impulsu?
A co z chirońskim powrotem - bo wcześniej pisałaś że on wypada około pięćdziesiątki. Czy to znaczy że większość ludzi z Chironem w dziesiątym dopiero wtedy zaczyna naprawdę rozumieć swoją zawodową ranę? To brzmi jakby pół życia szło na nieświadomość tego całego wzorca.
Chcielem zapytać bo nie rozumiem - ten powrót Chirona to znaczy że Chiron wraca do tego samego miejsca co był jak się urodziliśmy? I to się zdarza raz w życiu czy wiecej razy?
A czy ten powrót Chirona jest zawsze trudny, czy może być też pozytywny? Bo z opisu wynika że to taki punkt krytyczny, ale nie wiem czy mam się tego bać jeśli będę go kiedyś przeżywać.
Okej ale Izar - jak to wygląda w praktyce, to "swiadome przeżycie" tranzytu? Bo to brzmi troche jak coś co jest łatwe do powiedzenia a trudne do zrobienia
Wróćmy może do tej znajomej o której wspomniałam - bo ona ma teraz tranzyt Saturna przez dziesiąty i jest w totalnym rozkładzie zawodowym. Helenka pisała że Saturn może być tym wyzwalaczem - ale jak odróżnić czy to jest właśnie ta "uzdrawiająca" faza, czy po prostu zły czas i za chwilę minie?
To co mówisz o wstydzie bardzo mi brzmi znajomo. Mnie numerologia pokazała podobną strukture - mam w karcie silną wibrację przywódczą, ale przez lata miałam dokładnie to uczucie że "kto jestem zeby prowadzić innych". Nie wiedziałam wtedy że to może mieć odzwierciedlenie też w horoskopie. Helenka, jak myślisz - czy te dwa systemy moa pokazywać tę samą ranę z różnych stron?
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie trochę z boku - czy ktos kiedys próbował pracować z Chironem w dziesiątym przez medytacje ukierunkowane konkretnie na temat kariery? Mam tu na myśli coś w sytlu wizualizacji gdzie wchodzi się świadomie w tę rane zawodową. Pytam bo sam zmagam się z podobnym wzorcem i szukam czegos konkretnego.
Medytacje ukierunkowane na ranę chirońską to temat który znam dość dobrze - ale mam pytanie do Ciebie, Eliksirnik: czy chodzi Ci o to, żeby w tej wizualizacji wchodzić w ból, czy raczej szukać jakiegoś zasobu, wyjścia? Bo to jest fundamentalna różnica w podejściu i oba mogą dać zupełnie inne efekty przy Chironie w dziesiątym.
Z mojego doswiadczenia z medytacją przy Chironie - to nie jest kwestia wyboru jedno albo drugie. Zazwyczaj zaczyna się od szukania zasobu, ale Chiron i tak prowadzi cię w stronę rany, czy tego chcesz czy nie. Pytanie tylko czy masz wteyd kotwicę żeby nie utknąć w tym bólu. Czy próbowałeś kiedykolwiek medytacji z konkretna intencją uzdrowienia jakiegoś aspektu zawodowego?
A czy to nie jest trochę ryzykowne robić takie rzeczy samemu? Pytam serio, bo czytałam że praca z Chironem może wyciągać rzeczy z którymi potem człowiek zostaje sam i nie wie co z nimi zrobić. Czy przy dziesiątym domu to nie jest szczególnie wrażliwy obszar, skoro chodzi o tożsamość zawodową i to jak nas widzą inni?
Mam inne pytanie do tej medytacyjnej ścieżki - bo czytam i zastanawiam się nad czyms. Chiron w dziesiatym często wiąże się z relacja z autorytetem, z ojcem albo z jakas postacia władzy z przeszłości. Czy w tych wizualizacjach o ktorych mowicie ta postać się pojawia? Bo mam wrażenie że bez skonfrontowania sie z tym aspektem, medytacja moze omijać sedno.
Przepraszam ze się wtrącę ale jestem trochę zgubiony - to znaczy że Chiron w dziesiątym domu zalezy od tego kim był nasz tata? Jak ktoś nie zna swojego ojca to jak to działa, ta rana jest inna czy silniejsza?
To co Grymuar pisze o szefach bardzo mnie uderzyło, bo moja znajoma ma dokładnie ten sam wzorzec - kazdy pracodawca po pewnym czasie staje się w jej oczach albo tyranem albo idiotą. Ona nie ma pojęcia o astrologii, ale Helenka99 - czy to jest charakterystyczne dla Chirona w dziesiątym? Ten konflikt z autorytetem?
