mam córkę która jest podobnie wrażliwa więc rozumiem tę bezsilność, naprawdę...
Sytuacja jest trudna, bo szkoła teoretycznie jest przyjazna i pani stara się reagować, ale dziecko mimo wszystko gasnie. Nocne płacze u 8latka to już poważny sygnał że coś nie gra. I to że samo wspomina o zmianie szkoły, a potem płacze bo szkołę lubi... oj, musiałaś to przeżyc 🙁
Ja bym jednak poszła jeszcze raz na rozmowę do nauczycielki. Nie jako roszczenie, ale żeby na spokojnie wyjaśnic że mimo zmian nie ma poprawy i dziecko płacze w nocy. Konkrety robią wrażenie. Pani może nie wiedzieć jak bardzo jest źle, bo dziecko wrażliwe zazwyczaj w szkole jakoś dzielnie trzyma twarz. Zapytalbym też wprost czy jest jakis sposob żeby wesprzeć nawiązywanie relacji z rówieśnikami, może wspólne zajęcia albo parowanie do zadań z bliskim kolegą.
Co do zmiany szkoły... to naprawde trudna decyzja. Skoro poprzednia skończyła się codziennymi wymiotami to mam wrażenie że problemem nie jest konkretna szkoła, tylko że warunki muszą być naprawde dobrze dobrane dla takiego dziecka. W UK są chyba szkoły mniejsze lub z innym podejściem, może warto rozejrzeć się po okolicy, bez presji, tylko żeby wiedzieć co ewentualnie jest dostępne.
A ta wrazliwość potwierdzona przez specjalistów, czy macie kogoś kto aktualnie wspiera dziecko, psychologa albo kogoś takiego? Czasem samo dziecko potrzebuje przestrzeni żeby powiedzieć co czuje komuś poza rodzicem. Nie dlatego że mama nie wystarcza, ale że dziecku bywa łatwiej mówić do „obcej” osoby.
no nie wiem, chyba macie jakieś dwa wyjścia z tej sytuacji... albo zmieniacie szkołę, choć szczerze mówiąc w następnej może być dokładnie tak samo, albo idziecie z dzieckiem do psychologa i on powie co dalej. Psycholog pewnie zaproponuje jakieś zajecia grupowe z innymi dziecmi, gdzie dziecko powoli uczy sie radzic sobie z takimi trudnosciami
Sama przez to przechodziłam jako dziecko, niemal codziennie wracałam ze szkoły z płaczem, więc rozumiem o czym mowa.
Rozmowa z nauczycielem jest według mnie koniecznością, bo nauczyciel powinien wiedzieć co się dzieje między dziećmi na przerwach i w klasie. To podstawa.
Co do zmiany szkoły... no cóż, nie jest to zły pomysł, takie dziecko mogłoby na nowo odetchnąć i odzyskać radość. Ale szczerze mówiąc widzę lepsze wyjście, przynajmniej jako pierwszy krok, mianowicie spotkania ze szkolnym psychologiem. Dziecko może się przy nim otworzyć bez presji, a psycholog ma już narzędzia żeby ocenić co dalej robić z taką sytuacją. Warto spróbować zanim podejmie się bardziej radykalne decyzje.
Wrażliwe dzieci po prostu mają trudniej, nie pasują do rówieśników i bardzo ciężko im się wśród nich odnaleźć, to niestety rzeczywistość.
