Szamanka o przelomie 2012 roku - co o tym sadzicie
Wpadło mi w ręce nagranie, w którym pewna szamanka opowiada o roku 2012 i o przemianie, jaka ma wtedy nastąpić. Mówi bardzo spokojnie, bez straszenia.
Kto chce posłuchać, niech poszuka na www . youtube . com filmu o przemianie 2012 z tą szamanką - łatwo go znaleźć. Ciekawa jestem, co o tym sądzicie 🙂
a potem się okaże, że rok 2012 przyszedł niewidzialnie i będzie się pisać książki "odkryj w sobie przemianę 2012 roku", i powstanie reiki 2012 roku.
głupie straszenie ludzi - "zostaniecie usunięci", jeśli się nie zgadzacie z naszymi "oświeconymi naukami". kolejny dowód, że niewiele osób potrafi się naprawdę uwolnić od chrześcijańskich motywów. Coś jest w tej teorii o chrześcijańskich egregorach.
@kamil_867
Mówisz o tej szamance z filmu? No cóż, ona jednak powiedziała coś odwrotnego, że NIE MA czego się bać
jeśli przemienisz swoją świadomość itd... a pod koniec filmu sugeruje, że reszta będzie miała ciężko
@kamil_867
Tak, ale na każdego przyjdzie pora. Ci, co teraz mają lżej, kiedyś także mieli ciężko. A ci, którzy będą mieli ciężko, kiedyś będą o wiele wyżej. Nie ma po co się napinać.
O tym jest mowa, żeby przestać się bać, bo to nic nie da. Wszystko sprowadza się do tego, że są ludzie, którzy czują, że mogą być w tym gronie osób, którym się nie powiedzie, i stąd wynika ich oburzenie, że to żerowanie na strachu. A to nieprawda, bo tutaj nie ma lepszych ani gorszych. I zawsze jest szansa, każda chwila jest taką szansą
ja po prostu nie wierzę w "rozwiniętych duchowo plejadian i inne cuda" - jeśli już, to w mądrych ludzi. A przymus psychiczny jest przymusem psychicznym, niezależnie w jak piękne słowa go ubierzesz...
@kamil_867
Bo tak naprawdę najwyższą doskonałością człowieka jest bycie świadomym wszystkiego, co nas otacza, i wykorzystywanie swojego biokomputera, jakim jest mózg ludzki, w szlachetnym celu - to materialna strona osobowości. A jeśli chodzi o duchową stronę natury ludzkiej, to opieranie się na swoim głosie wewnętrznym, intuicji, oraz rozwinięcie empatii i poleganie na swojej mądrości serca.
@kamil_867
Hmm... a to nie jest Tak, że będzie miała Ciężko z Własnego Wolnego Wyboru...? - przypomnij więc Sobie, po co jesteś Tu na Ziemi...??? - więc skąd wiesz, o jaki wybór chodzi, może akurat o taki, co do którego Niektórzy nie potrafią "Dorosnąć"... czyli Dojrzeć...
- TYLKO dojrzałe Jabłko "spada", by być początkiem Nowego Istnienia... aaa... tylko Niedojrzałe Jabłko trzyma się Starych Korzeni... więc i tym samym nie może "przejść" w "Nowe Życie"... - i nie dlatego, bo Nie, tylko dlatego, że Samo tak wybrało.
@maciek_336
no przypuszczam, że potrzeba trochę więcej niż "małej babci", żebym poczuł strach.
A co do tego, że jak ma się zmienić, to i się zmieni - hmm, no cóż, najwyżej "będzie miała ciężko", jak Sam to zauważyłeś, i to na Własne życzenie. Tylko że życie w Miłości chyba nie jest aż takie trudne, prawda?
@kamil_867
hehe... twardziel. Noo, O.K., sorki, miałem na myśli tylko lęk...
A co do dużych liter - wszystko ma sens, nawet Duże litery, choćby po to, by dały człowiekowi do myślenia, a więc sprowokowały go do "szukania" nie tylko tego, co widać, ale i tego, co ukryte... tak jak i Serce w naszym wnętrzu. Już po samej budowie widać, że najważniejsze jest ukryte we Wnętrzu Człowieka, ale wnętrze cielesne to też tylko pozór - ważniejsze jest to inne Wnętrze.
@maciek_336
W pierwszym etapie będą próbować kupić sobie to, czego nie potrafią, a w momencie, kiedy dotrze do nich, że ich złote karty to tylko z koloru są złote, przystosują się albo wyginą jak dinozaury.
Tak, każdy wzoruje się na swoim idolu, jakimś proroku, jasnowidzu, mistrzu duchowym itd. Lecz jak ktoś mądry mi kiedyś mówił: jeśli się nie wierzy w jakieś przepowiednie, tylko zaufa się swojemu wewnętrznemu głosowi, wtedy przepowiednia nie ma na nas emocjonalnego wpływu, bo i tak się odrodzimy, w innym miejscu, nawet w innej powłoce, na innej planecie. Życie to nie tylko materialny wygląd.
Życie i tak istnieje od miliardów lat i każda epoka czy planeta musiała dobiec końca, skoro uzyskała szczyt rozwoju w jakiejś dziedzinie. Więc czemu Ziemię czy obecną epokę miałoby to ominąć.
czyli my już tak blisko doskonałości jesteśmy? Ciekawe w czym... no wojny nieźle nam idą, zatrucie środowiska - całkiem, całkiem... więc w sumie
no, powiedzmy - no ale z całą masą chorób sobie jeszcze nie radzimy, fizyka ciągle nie ma swojej uberteorii itd.
Tak czy siak, a mnie spokojny ton tej szamanki jakoś wewnętrznie uspokoił, bo szczerze mówiąc to boję się tego przebiegunowania Ziemi - jeżeli przeżyję...
Takie pierdoły o zmianie biegunów to można wciskać ludziom ze średniowiecza (ale oni nie znali pojęcia biegunów i twierdzili, że ziemia jest płaska).
Biegunowość ziemi jest związana z jej ruchem obrotowym oraz z tym, że jądro ziemi jest ferromagnetykiem i w ten sposób zostaje wytworzone pole elektromagnetyczne, jak w silniku elektrycznym. Żeby zmienić biegunowość ziemi, należałoby zatrzymać ją i puścić w ruch obrotowy, którego osią byłby równik. Czy jest to możliwe - wszystko jest możliwe, zgodnie z twierdzeniem "dajcie mi punkt podparcia, a poruszę ziemię". Zmiana biegunów rzeczywiście następuje, bo odnotowujemy odchylenia biegunów magnetycznych od osi obrotu, ale to zupełnie inna skala.
Nie do konca. W przeszlosci odnotowywano juz powazne przesuniecia biegunow magnetycznych, a wraz z nimi warstwy skamienialego blota i szczatkow zwierzat oraz roslin, ktore byly ze soba pomieszane, tak jakby zginely nagle, na skutek poteznej fali lub osuniecia ziemi. Rzeczy takie wg naukowcow dzieja sie nieregularnie i ostatnie takie wydarzenie mialo miejsce mniej wiecej 780 tysiecy lat temu. Nie mozna wykluczyc, ze taki proces sie nie powtorzy, pytanie tylko, czy bedzie to niedlugo, czy za kilkaset tysiecy lat.
Czyli strzelając coś pomiędzy 2010 a 782011 cholerka może się wydarzyć! Najwyżej nas odnajdą jako jakąś skamieniałość. Ja do ręki włożę sobie list wyryty na złotej płytce ku przestrodze innych pokoleń, żeby nie lekceważyli przepowiedni. Tyle co mogę zrobić. Chyba że macie inne pomysły na ocalenie pamięci po nas? Amen!
No tak to mniej wiecej wyglada. Tak naprawde nikt nie ma stuprocentowej wiedzy, kiedy to sie wydarzy. To, co mowi ta szamanka, rownie dobrze moze dotyczyc czegos, co dzieje sie w szeroko rozumianym wszechswiecie, ale nie musi koniecznie dotyczyc jakiejs katastrofy. Zmiana moze polegac na przejsciu jakiejs fali o nieznanych dotad czlowiekowi czestotliwosciach. Nie umiemy na dzien dzisiejszy racjonalnie powiedziec, co to jest. Byc moze poznamy to dopiero po zdarzeniu.
Ale równie, a nawet bardziej prawdopodobne jest, że nic się takiego nie wydarzy, a ona chce przeprowadzić kilka warsztatów i sprzedać kilka książek.
A co do racjonalizmu - może dlatego nie umiemy tego powiedzieć, że przepowiednie nie mają wiele z racjonalizmem wspólnego?
@kamil_867
Mozliwe. A co do racjonalizmu - staraj sie bardziej czuc, a mniej myslec. Wyluzuj sie myslowo, oddal mysli na chwile, a zobaczysz wiele unikalnych rzeczy. Sposob odbierania swiata tez sie zmieni.
O znaczeniu większości przepowiedni dowiadujemy się po fakcie, a to dlatego, że dobry wizjoner potrafi na tyle skutecznie nas ostrzec, że do nieszczęścia nie dochodzi - ale wtedy nie jest wiarygodny i koło się zamyka. Przepowiednia niespełniona: kiepski wizjoner. Przepowiednia spełniona: wizjoner ok, ale ostrzeżenie nieskuteczne. Istna kwadratura koła.
A czy 2012? Jak nic się nie zdarzy - nawróciliśmy się w porę. Coś w nas gruchnie - a nie mówiłem!
Największymi zagrożeniami w nas są strach, obawa, gniew, zazdrość. Inni nazywają te uczucia demonami, ponieważ gdy pozwolimy im się w nas rozrastać, one mogą przybrać olbrzymią postać. Ze wszystkich tych destrukcyjnych uczuć najgorszy jest strach.
Przeciwieństwem są uczucia pozytywne - szacunek, poważanie, tolerancja, radość i miłość, z nich najważniejsza jest miłość, która gdy jest pielęgnowana, nabiera olbrzymich kształtów i bywa wyobrażana jako Bóg.
Bardzo oryginalna wersja wspolczesnego proroctwa - po co lazic od wiochy do wiochy, jak mozna przez siec gadac, co sie na widelec nawinie.
Nic nie jest i nigdy nie bylo w stanie spoczynku w naszym wszechswiecie, wszystko jest w ruchu, to normalne i calkiem logiczne, ze bieguny rowniez sie poruszaja i przynosza jakies zmiany, i nie powinny one byc gorsze ani lepsze od poprzednich. Po prostu beda to zmiany.
Rowniez nie ma takiego okresu w historii i nigdy nie bylo, w ktorym czlowiek przestalby wierzyc w koniec swiata czy inne proroctwa zwiazane z przemiana duchowa lub materialna.
odkąd pamiętam, mówiono o końcu świata, wyznaczano różne daty, które mijały, i nic się nie działo, a w piśmie napisano: nie wam znać dzień i godzinę. W końcu uczepiono się 2012, bo na tym roku kończy się kalendarz Majów, a może się im znudziło.
Nasza polska wróżka Aida twierdzi, że będzie to rok początkujący wielkie przemiany, a nie kończący wszystko. Owszem, koniec planety kiedyś nadejdzie, co mówią naukowcy, ale mamy jeszcze jakieś 5000 lat, bo wtedy ponoć wybuchnie słońce i gorąco spali najbliższe planety w naszym układzie, a resztę opanuje mrok i zimno
Tylko wtrącę, że reakcje zapoczątkowujące przemianę naszego słońca w czerwonego olbrzyma rozpoczną się szacunkowo za około 5 miliardów lat, nie 5 tysięcy:) Tak na pocieszenie, mamy ciut więcej czasu
Co Wy znowu z tym końcem świata, myślałem, że już każdy wie, że w 2012 nie będzie żadnego końca świata ani nawet żadnych nadzwyczajnych kataklizmów.
A co do wielkich przemian - oby, bo ja się tylko obawiam, że nie zmieni się nic...
ja tak samo. bo za najgorsze zniszczenia na naszej planecie jak dotąd odpowiada człowiek, a nie kataklizmy i zmiana biegunów.
poza tym chciałabym wierzyć w słowa tej szamanki, dla mnie są raczej budujące. mam nadzieję, że w istocie kiedyś przyjdzie mi żyć między oświeconymi ludźmi.
Zmiany zachodzą cały czas. Zmieniają się ludzie, ich poglądy, priorytety i dążenia. Sama ewentualność "wielkich zmian" związana z jakąś konkretną datą czy przepowiednią ma zazwyczaj wystarczający potencjał, żeby w jakiś sposób dokonać samorealizacji poprzez tych, którzy w to uwierzyli.
Ludziom wystarczy tylko wskazać drogę, na przykład przy pomocy przepowiedni, żeby podświadomie zaczęli nią podążać lub żeby całkowicie ją odrzucili. Tak czy tak wpływa to w jakiś sposób na ich postrzeganie świata i może mieć przeróżne następstwa. Dlatego właśnie trzeba bardzo uważać z tym, co i komu się wieszczy.
mam nadzieję, że masz rację co do zmian. Że zachodzą nieustannie, to tak, tyle że mnie właśnie chodziło o takie jakieś "wielkie zmiany".
Tak, ja widzę te zmiany i czuję je, ale mimo że to dość poważne problemy, to i tak jest to za mało dla biednych ślepców, którzy nic nie widzą. Nie dziwią ich np. narastające zmiany pogody, trzęsienia ziemi, powodzie - może dlatego, że to występuje już w większej skali od lat. Teraz jednak jest jakby tego szczególne nasilenie, nie ma miesiąca, żeby nie było żadnych doniesień.
Ludzie potrzebują dowodów... inaczej nie wierzą.
Wojny zawsze byly, sa i beda... Wiadomo, moze kiedys nadejdzie ta ostateczna. Ja wierze w to, ze w 2012 beda naprawde wielkie zmiany, ale mam nadzieje, ze na lepsze. I naprawde bede bardzo szczesliwa, jezeli uda mi sie je przezyc.
Odnosze wrazenie, ze naprawde cos waznego sie wydarzy, ale to tak jakby koniec sredniowiecza i przejscie w renesans. Mi sie wydaje, ze wlasnie takie cos nadejdzie, bo moim zdaniem technika w pewnych aspektach zycia zaszla zdecydowanie za daleko. A wierzymy w to, w co chcemy wierzyc. Ja nie chce sie bac, chce zyc pelnia zycia.
Jak sie ludzie beda wciaz rozmnazac bez opamietania i wciaz konsumowac dla wlasnej hedonistycznej przyjemnosci, to zaden kataklizm nie bedzie potrzebny, zeby to wszystko szlag trafil. Nic dziwnego, ze coraz wiecej ludzi ma takie nastroje.
Moim zdaniem rok 2012 to jedynie czas transformacji, żadnego końca świata nie będzie, przynajmniej nie teraz
A właśnie że koniec świata nie będzie w 2012, tylko w 2034. Słyszeliście o tej asteroidzie, która ma w nas wtedy na 70% uderzyć?
I nie będzie w tym nic nadzwyczajnego, komety itp. cały czas uderzają w powierzchnię planet. A że akurat w naszą stronę leci dosyć spora, to cóż... pech...
znudziło - dobra teoria. Kontynuując ten tok myślenia: a może po prostu coś w pewnym momencie się stało i cywilizacja Majów przestała nagle istnieć, i zdążyli napisać kalendarz tylko do 2012 roku....
Szamani twierdzą, że Ziemia co jakiś czas się oczyszcza. Wszystkie kataklizmy - trzęsienia ziemi, tsunami, wulkany - to efekt oczyszczania się Ziemi. I to będzie się działo. Ale ludzie przeżyją... chociaż przecież przyrodzie nie są tak naprawdę do niczego potrzebni.
A co powiecie na to, że Majowie inkarnowali się w obecnych czasach na ziemi, w innych wcieleniach i na różnych kontynentach i zakątkach świata.
Nie tylko Majowie. Ale czy to musi się wiązać z kontynuacją tworzenia kalendarza? Poza tym - czy na pewno pamiętają swoje poprzednie wcielenie? A mieszkańcy Atlantydy? Też się inkarnowali
To możliwe, ale co do tego, czy pamiętają - przecież równie dobrze ty możesz być w tym życiu inkarnowanym Majem albo Atlantem, a pamiętasz o swoim prawdziwym Ja z tamtego życia ?
Spotkałam niedawno szamana, Fostera Perry. Trochę dowiedziałam się od niego na temat moich poprzednich wcieleń. Wprawdzie bardzo niewiele, ale na tyle dużo, żeby zrozumieć, kim jestem... dlaczego czuję to, co czuję, i postępuję tak, a nie inaczej. Nie jestem chyba ani Majem, ani Atlantem, bo o tym na pewno byłoby wspomniane. Ale na spotkaniu był ktoś mający korzenie z Atlantydy.
Bardzo niewielką mam wiedzę o szamanizmie i reinkarnacji. Na spotkanie z Fosterem Perry pojechałam z bagażem problemów, lęków i niepewności po to, by dostać wskazówkę, jak je rozwiązać - spodziewałam się bardziej efektu tarota niż tego, co dostałam. A dostałam wiedzę, która pomogła mi zrozumieć moje problemy.
I o to chodzi, bo najważniejszy jest zdrowy rozsądek, samokrytyka i osobista praktyka na potwierdzenie swoich wątpliwości, znaczy osobiste przekonanie się o słuszności danej kwestii, a nie tylko zawierzenie komuś lub czemuś, bo tak twierdzi on lub inni...
Ja powiem, a raczej zapytam: jakie masz na to dowody? I skąd w ogóle pomysł, że mielibyśmy żyć więcej niż jeden raz?
Bo doświadczyłem i pamiętam wiele swoich poprzednich wcieleń, lecz niestety udowodnienie tak subiektywnych spraw jest niemożliwe z logicznego punktu widzenia, musiałbyś się wznieść ponad myślenie logiczne. Dlatego ja jako Hindus i jogin w tamtym życiu inkarnowałem do Europy, żeby nauczać i przywrócić naukę, która jest czymś normalnym na Wschodzie, o reinkarnacji 🙂
